Iwona pisze:Plastikowa buteleczka po jogurcie dobra jest na proszek do prania
A ja od niepamiętnych czasów noszę po górach (i nie tylko!) Kokosal - on pierze nawet w najtwardszych wodach oceanicznych!
To jest rewelacja do prania polarów. Moim zdaniem dużo lepszy od markowych "specjalnych" płynów do prania polarów. One też są produkowane na bazie oleju kokosowego, ale nie dorównują Kokosalowi w łatwości wypłukiwania nawet w zupełnie zimnej wodzie.
Da się to kupić w real-ach w półlitrowych, dobrze zakręcanych plastikowych butelkach - circa 4,30 zł.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
dagomar pisze:mimo wszystko ta roztropność wkracza w ciułactwo
A nazywaj to sobie, jak chcesz!
Ja wiem, czemu robię akurat tak i to mi wystarcza.
Nikogo nie będę na siłę przekonywał...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Agaar pisze:I gdzie tu zasada minimalizmu?
Raz zabrałam mały słoik powideł i ważył naprawdę dużo, więc to był pierwszy i ostatni raz. Póki co szukam patentów.
A skąd tu nagle jakaś "zasada minimalizmu" się pojawiła? No chyba że dla tych co to pół kilo chleba nie mogą udźwignąć
Taaak, powidełka też są "wporzo"
A tak nawiasem mówiąc - czy polar trzeba prać akurat w górach?
ruda ma zdecydowanie rację poza tym - nadmiar higieny w tym temacie szkodzi, a brud impregnuje
chyba by mi się nie chciało dodatkowo kokosalu tachać (chociaż używam i podpisuję się pod opinią Zygmunta na jego temat). W warunkach polowych to jednak wolę użyć jakiś chemikaliów, które i tak muszę mieć przy sobie. A zabrudzenia odzieży wierzchniej... Cóż, można z tym sobie poradzić bez prania, wytrwanie do powrotu zazwyczaj nie jest aż trudne/uciążliwe
latem mozna chodzić goło ,a zimą zapachów nie czuć (w schronach się można nie rozbierać ). Zresztą do kilku dni zawsze idzie wytrzymać ,o ile pęcherz zdrowy i kontaktów intymnych nie ma.
świster pisze:Nie, ale bielizne tak. Chyba, że bierzesz na każdy dzień osobny zestaw, albo Ci nie przeszkadza kilkudniowy "zapach"
Stanowczo wolę mieć jedynie trzy zmiany bielizny i codziennie jedną przeprać w schronisku - to mi wystarcza nawet na miesiąc.
Metoda kompletu na każdy dzień i tak po trzech dniach łażenia kończy się "eksplozją" zapachów złowonnych z plecaka.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl