
W miejscowości Szaflary skręcam w lewo aby przejechać pewien odcinek przez wieś która jest mniej ruchliwa niźli w/w droga. Docieram do drogi która doprowadzi mnie do wsi Groń. Tu napotykam na prze olbrzymie trudności

uff już po wszystkim

chwila odpoczynku spoglądam za siebie na okolice Szaflary Wieś

Teraz już z górki droga prowadzi po płaskim a nawet w niektórych miejscach dokonuje szaleńczych zjazdów 40/h

Docieram do Wsi Groń zaopatruję się w pączka, suchą bułkę i Kubusia sok, następnie pokonuje miejscowe wzniesienie. Na samym wierzchołku kradnę z drzewa jedno jabłko ale jest tak kwaśne że "ryło" wykręca niemiłosiernie. Wzrok kieruję na oddalony cel mojej wycieczki. Nie wiecie czy ta chałupa jest do sprzedania?

Tu posilam się a następnie w parę chwil jestem pod Obłazową. Nic się nie zmieniło w wejściu na tą urokliwą skałkę

z wierzchołka spoglądam w prawo

spoglądam w lewo na przełom Białki i oczom nie wierzę

schodzę pod główny cel wycieczki z ciekawością "jak tam teraz jest" Jak wspomniałem tu się zaczęło, pierwszy zjazd na linie, pierwsza wędka, pierwsze prowadzenia, pierwsze tatrzańskie plany

Pierwsza droga którą pokonałem po wielu próbach bo niestety "Przez Huja" nie jest łatwo.Krążą już opowieści na temat wyceny trudności. jedni mówią o mocnym V+ jedni o VI-. Prawda jest taka że nawet najlepsi liderzy pucharu Polski z "Huja" spadali

następnie przechodzę pod filarem Obłazowej do groty Obłazowej. Czuję szorstkość skały nie raz tu się przyjeżdżało na rowerze z liną w bagażniku na bulderowanie. A jak był samochód ot pełny luz

ze wspomnień pierwsza "hakówka"

spotykam na stole zaprzyjaźnionego paszczura wymieniamy spostrzeżenia jak było kiedyś jak jest dziś.Dochodzimy do wniosku że okolica Obłazowej nic się nie zmieniła bardzo czysto co jest dla mnie szokiem, cicho i spokojnie

idę nad samą Białkę widzę pobudowane umocnienia, rzeka jakby teraz bardziej "płytka" choć tak samo zimna jak lód

żegnam przełom i pora na powrót do chałupy. Spoglądam na niedawny horror jaki się tu odbył za sprawą samej rzeki, tylko worki z piachem na poboczu mówią że powódź zalała mieszkańców


przejeżdżam przez wieś Nowa Biała i kieruję azymut na Turbacz a następnie na Nowy Targ

Ot i cała historyja następnym razem mam nadzieję opowiem o Gęśli i Kramnicy choć to już tylko kontynuacja tego co kiedyś tu się rozpoczęło...
Z górskim pozdrowieniem Hejjj





