Niestety Gorc i Lubań został doceniony przez posiadaczy motorów (i najprawdopodobniej quadów, lecz żadnego nie widziałem). Przez to te piękne i spokojne miejsca stały się głośne.A,że niedoceniany?Wiesz? Ja to się nawet z tego cieszę,bo gdyby było inaczej,to nici z mojego przytuliska
Ze szkicownika turystki - Gorce
Don't shit, where you eat
Iwona napisała
tommer91napisał
Jadziu - dziękuję i również pozdrawiam
- dopilnuje osobiście,żeby taki album dla Ciebie powstałChciałabym mieć album Twoich prac na półce, żebym mogła w każdej chwili po niego sięgnąć i ucieszyć, rozweselić duszę.
tommer91napisał
- nie tylko Gorc i Lubań.Jak zauważam wszystkie pasma dogodne do czegoś takiego:także Beskid Niski,Sądecki i Żywiecki.W ostatnim czasie byłam w tych górach i wszędzie spotkałam bywalców tego rodzaju....Mam nadzieję,że to się wkrótce skończy...bo to straszne barbarzyństwo.Nie mam nic przeciwko jezdzie motorami/guadami po trudnym terenie, ale nie po parkach narodowych,krajobrazowych i w ogóle terenach przyrodniczo chronionych.Niestety Gorc i Lubań został doceniony przez posiadaczy motorów
Jadziu - dziękuję i również pozdrawiam
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Ok - rozumiem
A co do tych palantów rozjeżdżających lasy to chyba bez strzelania do nich (przynajmniej śrutem) się nie obejdzie bo do takich debili nic innego nie dotrze.
Mój brat jeździ prawie co weekend w rajdach terenowych i możecie mi wierzyć że tych imprez (i to o różnym stopniu stopniu trudności) jest tak dużo że nie trzeba jeździć na dziko po lesie czy tym bardziej parku narodowym żeby sobie poszaleć w terenie.
A co do tych palantów rozjeżdżających lasy to chyba bez strzelania do nich (przynajmniej śrutem) się nie obejdzie bo do takich debili nic innego nie dotrze.
Mój brat jeździ prawie co weekend w rajdach terenowych i możecie mi wierzyć że tych imprez (i to o różnym stopniu stopniu trudności) jest tak dużo że nie trzeba jeździć na dziko po lesie czy tym bardziej parku narodowym żeby sobie poszaleć w terenie.
Każdemu jego Everest...
Pięknie te bliskie poniekąd mi góry opisaliście.
Autorce za treść,fotografowi za zdjęcia dziękuje

Autorce za treść,fotografowi za zdjęcia dziękuje
To bardzo przykre ,ale na poprawe w najbliższym czasie chyba nie ma co liczyćW ostatnim czasie byłam w tych górach i wszędzie spotkałam bywalców tego rodzaju....Mam nadzieję,że to się wkrótce skończy...bo to straszne barbarzyństwo.Nie mam nic przeciwko jezdzie motorami/guadami po trudnym terenie, ale nie po parkach narodowych,krajobrazowych i w ogóle terenach przyrodniczo chronionych.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Chyba już pisałem na ten temat. Tego typu pojazdy dobrze się sprzedają i jest duża ilość amatorów tego sprzętu. Zakaz sprzedaży i eksploatacji raczej nie wchodzi w grę. Pozostaje jedynie "skanalizowanie" czyli wyznaczenie miejsc gdzie amatorzy tych pojazdów mogą sobie pojeździć do woli. To pole popisu dla gmin, które mogą mieć nawet z tego profity bezpośrednie (sprzedaż kart wstępu) lub pośrednie (w pobliżu może zakwitnąć wynajem kwater, gastronomia, odpłatne przechowywanie quadów itp). Trzeba tylko pomyśleć. Z tego co wiem to w moich stronach pomyślano o tym (liczne dawne obiekty wojskowe) i problemu nie ma - od kilku lat w miejscowej prasie nie było wyrzekań na "motorowców", a poprzednio było ich wiele.Smolik pisze:To bardzo przykre ,ale na poprawe w najbliższym czasie chyba nie ma co liczyć confused
Jestem gorszego sortu...
Pierwszy mój kontakt z Gorcami to czerwiec jakieś 12 lat temu. Pamiętam najbardziej z tamtego wyjazdu koszmarny upał, parujące powietrze i kilku szaleńców jeżdzących tam i z powrotem ryczącymi crossówkami w okolicach Hali Długiej. Sam jestem zagorzałym kibicem żużla, ale motocykle w sercu GPN to był dla mnie szok
Dziś okazuje sie że tamte ryczące motorki to pikuś przy guadach
Pozdrawiam gorczański duet i żałuję, że nie dopisała Wam pogoda (czyt.widoczność), taka jak pewnie chcieliście.
A zdjęcia - cóż - nie chcę powtarzać przedmówców...
Dziś okazuje sie że tamte ryczące motorki to pikuś przy guadach
Pozdrawiam gorczański duet i żałuję, że nie dopisała Wam pogoda (czyt.widoczność), taka jak pewnie chcieliście.
A zdjęcia - cóż - nie chcę powtarzać przedmówców...
Przydarzyło mi się niedawno spać na Hali Długiej, ot tak pod chmurką, po prostu... Baca wprawdzie nie czaruje (chyba), ale zajść do niego na pewno warto, chociażby po serki.Izabela pisze: Owce na Hali Długiej kończą dzienny popas. Białe, duże psy zlewają się z ich tłem. W towarzystwie juhasa lub samego bacy, prowadzone są do koszaru. W tle bacówka. Urokliwy obrazek dla turysty. Czy dzisiejszy baca zna się choć trochę na czarach i przesądach jak to dawniej bywało?
Nad ranem obudził mnie dźwięk samochodu. Trzech podpitych typów urządziło sobie Tour de Gorce
Re: Ze szkicownika turystki - Gorce
I tutaj małe sprostowanie:Izabela pisze: Ponoć stary kowal płakał wyzbywając się kuźni. Ale rozumiał sens. Bez jego pracy i tak by zniszczała. Małą, drewnianą kaplicę ,stawianą w obejściu ksiądz już poświęcił. By jednak mogła w niej zabrzmieć liturgia, wymaga jeszcze sporo pracy.
Kowal nie żyje od ok 30 lat. Kuźnia została odkupiona od jego wnuka i syna, z których ani jeden kowalstwem się nie interesował a budynek zamienili na skład drewna i ostrewek. Przez owe 30 lat również część wyposażenia kuźni rozeszła się po rodzinie, ale większość jest.
Co się tyczy kaplicy to nie została ona poświęcona i na razie nie zanosi się aby miała być. Zresztą nie jest to specjalnie potrzebne, msze i tak się w niej odbywają (jeżeli jest akurat ksiądz).
Pozdrawiam
To prawda - Natalia jest faktycznie kobietą niespotykanej urodyIzabela pisze: Jeśli idzie o Studzionki, o wykupionej niedawno kuzni,reakcji kowala czy poświęceniu malego kosciółka - dowiedziałam się z rozmowy z piekną(jej uroda naprawdę robi wrażenie!) Natalią,żoną obecnego właściciela domu
Tutaj też pozwolę sobie odrobinę doprecyzować. Otóż kuźnia jest dostępna do zwiedzania ale tylko wówczas, gdy na Studzionkach są akurat właściciele. Wtedy to można poprosić o udostępnienie i pokazanie kuźni. Jej wyposażnie, jak pisałem w innym wątku, jest w zasadzie kompletne choć wiele rzeczy zostało zabranych z kuzni przez rodzine starego kowala po jego smierci, czyli jakies 30 lat temu.Izabela pisze:Obiekt jest dla zwiedzajacych niedostepny.Miałam sporo szczęścia,że Natalia oprowadziła mnie po nim.Jednak zastrzegła sobie,żeby nie fotografowac wnetrza.Z tej w końcu prawie towarzyskiej rozmowy dowiedzialam się bardzo wiele szczegółów o historii tego domu,o planach jego rozwoju.Kuznia jest niezwykle cennym nabytkiem.Będzie wyposażona kompleksowo,jak za dawien,dawna.Jest w nim prawdziwy,czynny miech.Zamysl jest taki,by turyści mogli "na zywo" zobaczyc jak to kowal niegdys pracował.
Odnosnie pracy kowala "na zywo", to nie jest dokladnie tak. Otoz w kuzni beda organizowane tzw. "warsztaty ginacych zawodow" (oczywiscie tylko czesc kowalska), przy okazji ktorych mlodzi ochotniczanie beda mieli okazje zapoznac sie z kowalskim rzemioslem. Warsztaty takie beda trwaly zaledwie jeden dzien i tylko wowczas stary kowal bedzie pracowal.
I jeszcze jedno - EXEMPLUM to po łacinie "Na przykład". Nie jest to określenie jakiejś maksymy czy motta. Stąd napis wyryty nad łóżkiem w domu "Gdy Pan Bóg tworzył świat nie na wszystko miał czas. Pewnie miejsca jednak sformował własną ręką. EXEMPLUM Studzionki" należy rozumieć (...) sformował własną ręką. NA PRZYKŁAD Studzionki
Czyli miejsce jest tak piękne, że musiało zostać stworzone własnoręcznie przez samego Stwórce
Pozdrawiam serdecznie







