Dziś miał być dzień luzaka dla nas i dzień wycieczkowy dla naszych rodziców i naszej małej pociechy. Postanowiliśmy jechać do Doliny Kościeliskiej. Ponieważ jest remont na drodze do doliny, jest poprowadzony objazd przez Kościelisko. Dzięki temu w drodze do i z Doliny Kościeliskiej mogliśmy oglądać takie wspaniałe widoki.




Po dotarciu do Kir zostawiliśmy nasze autko i ruszyliśmy na podbój doliny. Dolina ta mimo, że jest jedną z najczęściej odwiedzanych zaskoczyła nas tym razem bardzo pozytywnie, nie było tu takiego tłoku jaki zawsze tu panuje, oczywiście na brak ludzi nie można było też narzekać. Dolina Kościeliska jest jedną z najpiękniejszych dolin tatrzańskich i dlatego zabraliśmy tutaj naszych rodziców. Nie będę się tutaj zbytnio rozpisywać, poniżej kilka fotek z Kościeliskiej
Stare Kościeliska


Kapliczka zbójnicka.



Malownicza Brama Kraszewskiego, która nas wprowadziła do wąwozu skalnego o długości około pół km.


Idąc dalej mogliśmy podziwiać skałę nazywaną Sową


oraz znajdującą się w niedalekiej odległości od niej Kazalnicę, przypominającą swoim wyglądem wieżę.


Dalej idąc przekraczaliśmy kolejne mostki i podziwialiśmy Kościeliski Potok.


Następnie wąwóz się rozszerzył i weszliśmy na piękną jak zawsze Polanę Pisaną i tu miłe zaskoczenie, podobnie jak na Hali Gąsiennicowej mieliśmy okazję jeszcze raz podziwiać wierzbówkę kiprzycę, jej przepiękny różowy kolor. Ponad polaną pięknie prezentowała się od zachodu Raptawicka Turnia i Stoły


Upłazkowa Turnia




oraz Ratusz i Saturn


Na Polanie Pisanej zrobiliśmy sobie mały odpoczynek, aby coś zjeść i nacieszyć oczy tymi cudownymi widoczkami.


Po przejściu polany doszliśmy do kolejnego przewężenia, do Bramy Raptawickiej, zawsze to miejsce mnie zachwyca.




Nie sposób było przejść obojętnie obok Kościeliskiego Potoku, kwiaty rosnące u jego brzegu dodawały mu niesamowitego uroku


Idąc dalej podziwialiśmy znajdujący się po prawej stronie masyw Raptawickiej Turni.


W drodze usnęła nam nasza mała pociecha, postanowiliśmy więc zawrócić, a rodziców wysłaliśmy do schroniska. My tam byliśmy już nie raz.


Wracając zatrzymaliśmy się na krótko w miejscu, gdzie znajduje się figura św. Katarzyny i gdzie potok ma cudowny kolor turkusowy.




Dzisiejsza wycieczka również się udała, rodzice byli z niej też zadowoleni.
Wieczorem oglądaliśmy zaś cudowny zachód słońca nad Tatrami z naszego balkonu.





