ROWER W MIESZKANIU

Wycieczki, polecane trasy, relacje, sprzęt i ekwipunek.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Agaar pisze:
Hannibal pisze:rozciąganie to jest dobre, ale jako rozgrzewka przed właściwym treningiem
Niekoniecznie. A szpagat robisz? :)
nie robię :(
kiedyś jak trenowałem kung-fu to bardzo niewiele mi brakowało
ale rozciąganie robię zawsze przed biegiem, przed ćwiczeniami siłowymi no i robiłem ostatnio przed każdym wyjściem w góry
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

dagomar pisze:To możecie coś o tym rowerku czy nie
Niestety potwierdzam, rower stacjonarny bardzo szybko się nudzi. Mój też stoi bezczynnie :/
..a może stepper? Małe to i jak się znudzi to przynajmniej miejsca nie zajmuje.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

no dobrze ,już napisałem przecież ,że mi przeszło z tym stacjonarnym i będę taplał się w błocie na rowerze i łamał kości na łyzwach :)
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Kurczę... łyżwy to jest jednak super sprawa. Chyba muszę odświeżyć pamięć.
Hannibal pisze:nie robię
A widzisz, bo rozciąganie samo w sobie może być treningiem. Ja jakoś bardzo elastyczna nie jestem i czasem jak sobie zrobię "mały" trening, to ledwo co mogę chodzić. I to nie chodzi mi o roziąganie przez 15 minut, a przez godzinę lub dwie.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Agaar pisze:Kurczę... łyżwy to jest jednak super sprawa. Chyba muszę odświeżyć pamięć.
:))
Konie, góry, wspinanie, rower, taniec, narty, łyżwy....co za dużo to niezdrowo Siostra ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Iwona pisze:Konie, góry, wspinanie, rower, taniec, narty, łyżwy....co za dużo to niezdrowo Siostra
Nie rób scen. :]

:D

Czy to dużo? Gdyby wszystko było można robić ciągle... a tu póki co pasje bierne (niektóre).

Aha, a gdzie nurkowanie, spływy kajakowe górskimi rzekami, skoki ze spadochronem i na bungee? :] Jak wygram w totka, to wszystko będę robić, o! 8)
Ostatnio zmieniony śr 03 wrz, 2008 przez Agaar, łącznie zmieniany 2 razy.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

mam znajomego z któym przez godzinę szukaliśmy sportu, którego NIE uprawiał...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Agaar pisze:Kurczę... łyżwy to jest jednak super sprawa. Chyba muszę odświeżyć pamięć.
no ja chyba też, bo dawno nie jeździłem a kiedyś sprawiało mi to niezłą frajdę - odśnieżałem nawet staw na wsi koło babci, coby móc trochę pojeździć :)
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Hannibal pisze:odśnieżałem nawet staw na wsi koło babci, coby móc trochę pojeździć
Hahahahahaha, ja też! Co to były za fajne czasy. Od rana do wieczora jeździłam na stawku, a do domu wracałam tylko kiedy przemarzłam na kość, ogrzałam się szybo i znowu. Ajjj :)
mefistofeles pisze:mam znajomego z któym przez godzinę szukaliśmy sportu, którego NIE uprawiał...
I co to za sport?
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Agaar pisze:I co to za sport?
nie latał (choć z lotnictwem miał romans w postaci modelarstwa)

Facet ma ponad 50 lat i biega supermaratony - 100 km.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Dagomar,

Rower stacjonarny to chyba nie najlepszy pomysł jak chodzi o trening stricte narciarski (dla kolarza dobry). Jednak obciążenia są nieco inne.

Ja bym postawił na zwykłe ćwiczenia, zwłaszcza te zwięskzające wytrzymałośc siłową oraz imitujące obciążenia w narciarstwie. Dobre wszelkie przysiady, wspięcia na podwyżeszenia. Biegi też, a szczególnie zbieganie po w miarę stromym (podbne mięśnie działają). Poza tym przydają się ćwiczenia szybkościowo - koordynacyjne, przykładowo jak byłem piękny i młody to jesienią stawialiśmy sobie krótkie slalomy któe biegaliśmy na pełnej szybkości. Na początku zwykłe z tyczek drewnianych a potem to już nawet uchylne (tyle, że wtedy trzebab yło biegać w ochraniaczach :-)).

Mam gdzieś taki zestaw ćwiczeń pod narty autorstwa chyba JC Killy'ego jak znajdę to podrzucę (mimo Twojej niechęci do ćwiczeń).

Pozdrówka,

Kuba
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Hannibal pisze: bieganie jest bardzo efektywne - 7-9 km z prędkością 13-14 km/h mi zupełnie wystarcza;
Pod Dagomarowe zastosowania to raczej, takie 40 minut wolno (do tak 75-80% HRMax) a potem jakieś interwały na siłę biegową. Typu 8x 100m pod górę w przerwach marsz, potem dłuższe (tak do 200m).
włączam też czasem elementy biegu pod górę (mam niedaleko Agrykolę)
i w dół na lekko ugiętych nogach....

Kuba

bardzo dobre są też typowe ćwiczenia siłowe - przysiady ze sztangą (ale to już tylko na siłę, nie na kondycję)[/quote]
Roman

-#4
Posty: 255
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005

Post autor: Roman »

mefistofeles pisze:
lukas_12 pisze:raczej przeważa zdanie, że rower na kolana jest neutralny
gówno prawda - moje problemy z kolanami to zasługa tylko i wyłcznie rowerka.
Raczej nie rowerka tylko sposobu jego uzytkowania. Np. pokonywanie podjazdow na zbyt duzym przełożeniu.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Roman pisze:Raczej nie rowerka tylko sposobu jego uzytkowania. Np. pokonywanie podjazdow na zbyt duzym przełożeniu.
no raczej musisz mieć większe przełożenie, coby pokonać podjazd z większą prędkością
zapewne na najniższym możliwym biegu trudno byłoby sobie nadwrężyć kolana, ale kto podjeżdża z prędkością 5 km/h :P
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Hannibal pisze:zapewne na najniższym możliwym biegu trudno byłoby sobie nadwrężyć kolana, ale kto podjeżdża z prędkością 5 km/h
ja - od kiedy:
a) rozwaliłem kolano
b) naciągnąłem łańcuch i przy obciązeniu mi paskudnie przeskakuje :D
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

mefistofeles pisze:b) naciągnąłem łańcuch i przy obciązeniu mi paskudnie przeskakuje
potwierdzam, paskudny odgłos. Włos dęba staje :P
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Roman

-#4
Posty: 255
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005

Post autor: Roman »

Hannibal pisze:
Roman pisze:Raczej nie rowerka tylko sposobu jego uzytkowania. Np. pokonywanie podjazdow na zbyt duzym przełożeniu.
no raczej musisz mieć większe przełożenie, coby pokonać podjazd z większą prędkością
Należy stosować przełożenia optymalne.
zapewne na najniższym możliwym biegu trudno byłoby sobie nadwrężyć kolana, ale kto podjeżdża z prędkością 5 km/h :P
Sądzę, że wielu gdy trafią na odpowiednio stromy podjazd. Nie wiem jakie masz doświadczenia, ja spore. Zmieniam przełożenie na lżejsze gdy czuję sygnał w kolanach. Nie warto szarżować, jesli chce się cieszyć jazda w górach. W tym roku, na przejechane ok. 6000 km, w tym sporo w górach, na najmniejszym możliwym biegu przejechałem najwyżej kilka km. No i 5 km/h nawet wtedy rzadko rejestrowałem.
Awatar użytkownika
Mecenas

-#5
Posty: 519
Rejestracja: śr 09 sie, 2006
Lokalizacja: Chełmno/Toruń

Post autor: Mecenas »

eh... na samą myśl o przysiadach ze sztangą strzyka mi w kolanach...
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Mecenas pisze:eh... na samą myśl o przysiadach ze sztangą strzyka mi w kolanach...
To prawda - wygodniej się robi z kolegą (sam się trzyma).

K.

P.S. Mefi na rowerze dość trudno skasować sobie kolana. Rower jest w dużej części problemów z kolanami zalecany jako ćwiczenie rehabilitacyjne. Najczęściej problemy się zaczynają jak jeździmy ze zbyt dużymi obciążeniami wynikającymi albo z "napalenia" albo ze złego ustawienia siebie w stosunku do pedałów (wysokość siodełka i jego ustawienie (przód-tył). Często też kolana psują się od krzywego stawiania stóp na pedałach lub prowadzenia kolan na boki (tak że kolano nie porusza się płaszczyźnie prostopadłej do podłoża tylko "wyłazi" na boki). Ci co jeżdżą w systemach mocowania pedałów lub paskach mogą mieć ten problem jak stopa nie ma ruchu (brak luzów w konstrukcji) czy stopa jest źle ustawiona (kąt i położenie ośki). Pomijam rozpieprzenie kolan za pomocą zderzenia się z czymś zewnętrznym, rowerem, lub matką ziemią.

P.S. 2 No to znowu wyszło, że cienias jestem. Ostatnio na paru podjazdach widziałem 4.6 km/h......a potem zaraz padłem....

K.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

KubaR pisze:Najczęściej problemy się zaczynają jak jeździmy ze zbyt dużymi obciążeniami wynikającymi albo z "napalenia"
ano tak włąśnie sobie rozwaliłem :) Pierwszy raz pod Grudziadzem gdy kumpla wziełona ściganie sie na podjeździe. Drugi raz koło mnie gdy spotkaliśmy trzch naprawdę mocnych gości i usiłowałem dotrzymać im tempa. Podjazdy robione 40 km/h to nie był dobry pomysł...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ