Basia Z. pisze:O który konkretnie fragment chodzi ?
Dokładnie o ten
Trochę sporo tego tekstu - trzy strony "word'owe", ale z pobieżnej lektury wnioskuję, że warto.
Basiu, nie wiem jak inni, bo są tu uczuleni na dłuższe teksty, ale ja z pewnością będę Ci wdzięczny i natychmiast "chapnę" to na swoja stronę jeśli nawet zrobisz to z zastrzeżeniem częściowej "domyślności".
Myślę, że szczęśliwie zakończona przygoda pod Choczem jest przyzwoitą dla Ciebie motywacją do poświęcenia nieco czasu na tłumaczenie. No i zrobisz to już jako "niedźwiedziarka" doświadczona przez to właśnie spotkanie.
A propos - piszesz tam, że skręciłaś nogę.
Mam nadzieję, że niezbyt boleśnie.
Jakby co, mam na to świetny środek zapobiegawczy:
Ja stosuję proste ćwiczenie i zapewniam, że nie wiem jak boli skręcona czy zwichnięta noga. Siedząc wygodnie w fotelu prostuję obie nogi i bardzo wolno kręcę samymi stopami dwadzieścia możliwie najobszerniejszych kółek w lewo i dwadzieścia w prawo.
To wszystko, ale za to codziennie od wielu lat. Pokazał mi to stary górołaz gdy miałem szesnaście lat. Robię to do dziś - zwykle w pracy pod biurkiem - szef nie widzi!
Skutek tego ćwiczenia jest taki, że podczas marszów także pod ciężkim plecakiem wielokrotnie zdarzało mi się tak skręcić stopę, że dotknąłem kostką do podłoża, ale nie wiem jak boli skręcona stopa.
Jasne, że nie jest to metoda na "po skręceniu", ale na przyszłość gwarantuję zdecydowaną poprawę.
Na "po" to najpierw zielona "Maść końska", a po zejściu opuchlizny jej wersja fioletowa.
Basia Z. pisze:Jak zeszłyśmy wreszcie do wsi myślałam że ucałuję asfalt.
A tego to nie rób w żadnym wypadku!
Już jeden tak u nas zrobił, gdy wysiadł po locie helikopterem i o mało mu procesu nie wytoczyli o "obrazę uczuć religijnych"...