Relacja z wyprawy w Bieszczady
Relacja z wyprawy w Bieszczady
Witajcie po długiej przerwie. W miniony weekend wróciłem z tygodniowego wyjazdu w Bieszczady. Towarzyszył mi jak zawsze mój dzielny przyjaciel. Zacznijmy jednak od początku... Pomysł jak zawsze zrodził sie zimą. Planowanie trasy, rezerwacja noclegów w bacówkach i schroniskach, utarczki z bileterką sieci PKS- ale w końcu sie udało. 11 sierpnia dokładnie w południe wyruszyliśmy z Katowic do Zagórza. Autobus świetny, ale na późną jesień (brak klimatyzacji dał sie nam we znaki). Wieczorem dotarliśmy do centrum Zagórza, następnie przesiadka w PKS lokalnej lini i ok. 20 dotarliśmy na kwaterę. Kolejny dzień to pobódka o godzinie 4 rano by dojechac PKSem do Maniowa. Pięknie zaznaczony na mapie szlak na Jaworne niestety w rzeczywistości nie istnieje!!! Kompas i mapa zaprowadziły nas na Krąglicę gdzie spotkaliśmy naszych wybawców. Dwóch miłych panów, znających te góry jak własną kieszeń przeprowadziło nas przez las do czerwonego szlaku. Kilka godzin marszu i dotarliśmy do Bacówki Pod Honem. Rankiem wyruszyliśmy w strone Cisnej i dalej na Okrąglik. Tego dnia także towarzyszyli nam nowo poznani turyści. W miłej atmosferze doszliśmy na Okrąglik i dalej do Wetliny. Nocowaliśmy w domu PTTK. Z Wetliny ruszyliśmy na nasza pierwszą połoninę. Przywitała nas burzą, wiec chrzest mieliśmy za sobą. Na szczycie widok zapierał dech w piersi. W Chatce Puchatka zjedliśmy obiad (chlebek + pasztet). Zejście do Brzegów Górnych poszło bardzo sprawnie. Z Przełęczy Wyżniańskiej doszliśmy na Bacówke Pod Małą Rawką, zostawiliśmy plecaki i "zaatakowaliśmy" szczyt. Widoku nie da sie opisac w słowach (może Edward Stachura by zdołał). Kolejny dzień to Połonina Caryńska i zejście do Ustrzyków Górnych i dalej PKSem do Dolnych gdzie na kwaterze czekały wygodne łóżka. Rankiem 16 sierpnia wyjechaliśmy z Krainy Życzliwości. Cała wyprawa bardzo udana, sprzęt nie zawiódł, ludzie także.
"Każdy krok naprzód to nóż w plecy przeciwnością" Tylko Ty;*




