Tatrzańskie szczyty głupoty
-
Michał
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale jak ktoś będzie chciał mi zabronić wymoczyć nogi w stawie po całym dniu w butach to lepiej niech testament spisze wcześniejPani zdejmuje skarpetki, buty i wchodzi do Moka żeby się wykąpać:
-przepraszam, ale tu nie wolno się kąpać!
myśle, ze wiecej osób sra niz sie kąpieMichał pisze:brzydko mówiąc, jeszcze nasrajmy na środku i będzie git
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Rzekłbym nawet, że każda metoda statystycznego pomiaru kąpiących by zignorowała, uznając ich liczbę za zbyt małą, by w jakichkolwiek badaniach ją uwzględnić ...mefistofeles pisze:myśle, ze wiecej osób sra niz sie kąpie
@Michale, ten pływak krzywdy wielkiej mieszkańcom stawu nie narobił, do zanieczyszczenia wody tyż nie doszło pewnie, grzech popełnił w kategoriach prawa łamiąc regulamin parku. I za to powinien był zabulić mandat. Jeśli mu sie upiekło, trudno. Miejmy nadzieję, że następny zabuli albo sie utopi, to będzie można stosowna tabliczkę obok stawu postawić.
Pani, która zdejmuje buty i skarpety nie wchodzi do stawu, by się kąpać, tylko moczyć nogi. Zresztą szkoda to mniejsza niż odstraszanie zwierzyny smrodem styranych wielogodzinną wędrówką stóp.
Podobnie jak Mefisto robię to niemal zawsze po całodziennym marszu, również w strumieniach - niezły masaż, ponoć pomaga zapobiegać żylakom;)
A Ty byś jej wyperswadował to dosadnie? Kazałbyś pani 20 lat starszej od siebie spierdalać, czy co?
Ludzie, nie róbcie piaskownicy, zaraz pojawi się historia dzielnego obrońcy przyrody, który opisze jak to by poderżnął gardło temu skur..nowi, co to ogryzek rzucił w kosówkę, bo jakby rzucił papier, to już trza by wyrżnąć całą jego rodzinę, gwałcąc ją przed i po i w trakcie.
Ja wiem, że młoda krew burzy się łatwo, ale jeśli tak mocne poruszenie powodować będą zdarzenia nieistotne, to jak widzieć prawdziwą tragedię, czy zbrodnię?
Pozdrawiam o poranku
Niezła dawka na początek dniavm2301 pisze:
poderżnął gardło temu skur..nowi, co to ogryzek rzucił w kosówkę, bo jakby rzucił papier, to już trza by wyrżnąć całą jego rodzinę, gwałcąc ją przed i po i w trakcie.
Co do "Tatrzańskich szczytów głupoty", to mnie zawsze zastanawiał innny jej "aspekt". Nie mam nic do tłumów ludzi maszerujących do Morskiego Oka czy Gąsienicowej - każdemu należy się prawo do spaceru, a nasze Tatry mają pecha, że muszą przyjmować ruch z całego kraju, jak to komuś nie pasuje to niech wstaje wcześnie. Tylko czemu ludzie, dla większości których dotyczczasowymi celami pieszych wycieczek był pasaż handlowy czy park miejski, decydują się na dalszą wycieczkę w stronę Koziego czy Rysów? Przecież te góry z dołu wyglądają dokładnie tak, jakby miały sprawiać problemy komuś nieobytemu z tymi sprawami.
To nie są zalesione pagórki w środku których nagle czekają na turystę skały i urwiska.
Mało tego - po pierwszych trudnościach, kiedy ewidentnie okazuje się, że pan/pani nie dają sobie rady i blokują miejsce na pół godziny, to idą dalej! Przecież widzą, że nie dają rady! Co musi dziać się w tej głowie? Gdybym wystartował w zawodach, dajmy na to strongmanów, i nie dawał sobie rady w żadnej z ich konkurencji, a mimo to szedł dalej, to ludzie zaczęliby się pukać w czoło. Tego nie rzoumiem, bo klapki czy rzucanie papierków może wynikać z jakiejś tam niewiedzy(jak szkodzę środowisku itd.), ale tutaj mam wrażenie, że z jakiegoś braku ...Sam nie wiem czego. POzdrawiam - Erynie.
Ostatnio zmieniony pt 15 sie, 2008 przez Erynie, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
Cieszę się, że pozwoliłem Ci zaoszczędzić na małej czarnej;)
A tak poważnie, choć każdemu może się zdarzyć je głosić, nie jestem zwolennikiem ekstremalnych przekonań.
To taka reakcja na "tatrzański fundamentalizm, czy fanatyzm";)
Co do tych "nieświadomych z parciem na Rysy", to moim zdaniem nie jest to niespotykane zjawisko, czy ograniczone do turystyki górskiej. Ludzie chca wielu rzeczy spróbować - oczywiście głód nowych doznań bez umiejętności wyobrażenia sobie ryzyka jest na ogół odwrotnie proporcjonalny do wieku, ale to też chyba normalne (czyt. powszechne) zjawisko.
Jakaś część osób zawraca, widząc trudności - widziałem nie raz, sam też pewnie bym w tył zwrot zrobił, gdybym stanął pod ścianą, czy na bardzo trudnej trasie.
A że jadąc w Tatry tłumnie turyści chcący wyjść w góry wybierają Rysy? NO czymś trza się po powrocie pochwalić. Ile procent Polaków kojarzy nazwę Rysy, a ilu jakiegoś Grzesia, czy inny Ornak?
Pozdrawiam:)
A tak poważnie, choć każdemu może się zdarzyć je głosić, nie jestem zwolennikiem ekstremalnych przekonań.
To taka reakcja na "tatrzański fundamentalizm, czy fanatyzm";)
Co do tych "nieświadomych z parciem na Rysy", to moim zdaniem nie jest to niespotykane zjawisko, czy ograniczone do turystyki górskiej. Ludzie chca wielu rzeczy spróbować - oczywiście głód nowych doznań bez umiejętności wyobrażenia sobie ryzyka jest na ogół odwrotnie proporcjonalny do wieku, ale to też chyba normalne (czyt. powszechne) zjawisko.
Jakaś część osób zawraca, widząc trudności - widziałem nie raz, sam też pewnie bym w tył zwrot zrobił, gdybym stanął pod ścianą, czy na bardzo trudnej trasie.
A że jadąc w Tatry tłumnie turyści chcący wyjść w góry wybierają Rysy? NO czymś trza się po powrocie pochwalić. Ile procent Polaków kojarzy nazwę Rysy, a ilu jakiegoś Grzesia, czy inny Ornak?
Pozdrawiam:)
Pozwól jednak, że zjawisko to - mówię o uporczywym parciu naprzód, pomimo że wszystko zdaje się wskazywać, iż to błędna decyzja - nazwę głupotą.vm2301 pisze:nie jest to niespotykane zjawisko, czy ograniczone do turystyki górskiej. Ludzie chca wielu rzeczy spróbować - oczywiście głód nowych doznań bez umiejętności wyobrażenia sobie ryzyka jest na ogół odwrotnie proporcjonalny do wieku, ale to też chyba normalne (czyt. powszechne) zjawisko.
Pozdrawiam:)
Pozdrawiam - Erynie.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
A do tego "ci obok" idą dalej, to czemu "my" mamy zawracać?...chyba tak to wygląda...Erynie pisze:po pierwszych trudnościach, kiedy ewidentnie okazuje się, że pan/pani nie dają sobie rady i blokują miejsce na pół godziny, to idą dalej! Przecież widzą, że nie dają rady!
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Pani zdążyła wejść do wody po uda, a jej wielogodzinną wędrówką było 8,5km asfaltem. Jakby wyszła trzy godziny wcześniej nie byłaby tak zmęczona, bo słońce wtedy jeszcze mocno nie świeciło. Z resztą takich przypadków jest mnóstwo, jak chociażby państwo wchodzący do wody przy mostku na lewo od schroniska, gdzie jest tabliczka z której wynika, że łazić tam nie wolno.vm2301 pisze: Pani, która zdejmuje buty i skarpety nie wchodzi do stawu, by się kąpać, tylko moczyć nogi. Zresztą szkoda to mniejsza niż odstraszanie zwierzyny smrodem styranych wielogodzinną wędrówką stóp.
Albo kolejny przykład tatrzańskiej głupoty. Zwraca się uwagę jednemu, żeby nie wyłaził poza barierki przy Moku, a w tym samym czasie z boku drugi tam wchodzi i chce robić piknik. I boją się dopiero jak im się zagrozi mandatem.
@Erynie
Twoje pytanie jest zasadne, ale odpowiedzi na nie niestety brak. Zwróć uwagę, że z tej "głupoty" jak to nazywasz (z czym w dużej mierze się zgadzam) zakuta wioseczka pod Giewontem przerodziła się w spore miasto składające się w dużej mierze z hoteli, pensjonatów i innych obiektów służących tylko i wyłącznie tym, którzy z bliżej niewiadomych przyczyn łażą w te góry.
Powiadasz, że tak do Murowańca czy ew. Czarnego Stawu to ok. niech sobie łażą, podobnie do Morskiego Oka. Dobra, to spróbuj sobie teraz wyobrazić jak to mogło wyglądać 200 lat temu. Pewnie na Halę Gąsienicową wiódł jakiś dukt wydeptany przez stada owiec i krów ale łatwo sobie wyobrazić jak to mogło wyglądać po deszczu. Natomiast do Czarnego Stawu ścieżki już nie było raczej na pewno bo i po co a już na 100% nie tak wygodnej jak teraz. Przedzieranie się po klamotach na zboczach Małego Kościelca z całą pewnością było dość uciążliwe. A Morskie Oko, tam owiec nie pasano nigdy, dotarcie tam nim zrobiono wycinkę pod drogę było na pewno cholernie uciążliwe.
Do czego prowadzę - udostępnienie gór, poprzez budowanie ścieżek, montowanie sztucznych ułatwień itd jest odpowiedzią na ludzkie pragnienie wyjścia poza nędzę codziennego życia - rano do roboty, robota, nażreć się, coś tam innego, pewnie też robota, nażreć się, trochę seksu w celu podtrzymania gatunku, spać i rankiem znowu do roboty.
Kto udostępnia? Skomplikowana sprawa ale generalnie ci co z tego czerpią zarobek. Pewnie nie ma takich danych ale interesującym byłoby sprawdzić jak przyrastała ilość gości w Zakopanem w miarę przyrostu ścieżek.
Tak na marginesie - via ferrata - wręcz klasyczny sposób udostępnienia w zasadzie zwykłemu śmiertelnikowi przepaścistej ściany, której "normalnie" nie miałby ten zwykły śmiertelnik najmniejszych szans przejść. Jeszcze stosunkowo niedawno uważałem to za przegięcie i głupotę, jednakowoż wobec zmian w "technologii wspinania" (spity, stałe stanowiska itd) zmieniłem zdanie.
Twoje pytanie jest zasadne, ale odpowiedzi na nie niestety brak. Zwróć uwagę, że z tej "głupoty" jak to nazywasz (z czym w dużej mierze się zgadzam) zakuta wioseczka pod Giewontem przerodziła się w spore miasto składające się w dużej mierze z hoteli, pensjonatów i innych obiektów służących tylko i wyłącznie tym, którzy z bliżej niewiadomych przyczyn łażą w te góry.
Powiadasz, że tak do Murowańca czy ew. Czarnego Stawu to ok. niech sobie łażą, podobnie do Morskiego Oka. Dobra, to spróbuj sobie teraz wyobrazić jak to mogło wyglądać 200 lat temu. Pewnie na Halę Gąsienicową wiódł jakiś dukt wydeptany przez stada owiec i krów ale łatwo sobie wyobrazić jak to mogło wyglądać po deszczu. Natomiast do Czarnego Stawu ścieżki już nie było raczej na pewno bo i po co a już na 100% nie tak wygodnej jak teraz. Przedzieranie się po klamotach na zboczach Małego Kościelca z całą pewnością było dość uciążliwe. A Morskie Oko, tam owiec nie pasano nigdy, dotarcie tam nim zrobiono wycinkę pod drogę było na pewno cholernie uciążliwe.
Do czego prowadzę - udostępnienie gór, poprzez budowanie ścieżek, montowanie sztucznych ułatwień itd jest odpowiedzią na ludzkie pragnienie wyjścia poza nędzę codziennego życia - rano do roboty, robota, nażreć się, coś tam innego, pewnie też robota, nażreć się, trochę seksu w celu podtrzymania gatunku, spać i rankiem znowu do roboty.
Kto udostępnia? Skomplikowana sprawa ale generalnie ci co z tego czerpią zarobek. Pewnie nie ma takich danych ale interesującym byłoby sprawdzić jak przyrastała ilość gości w Zakopanem w miarę przyrostu ścieżek.
Tak na marginesie - via ferrata - wręcz klasyczny sposób udostępnienia w zasadzie zwykłemu śmiertelnikowi przepaścistej ściany, której "normalnie" nie miałby ten zwykły śmiertelnik najmniejszych szans przejść. Jeszcze stosunkowo niedawno uważałem to za przegięcie i głupotę, jednakowoż wobec zmian w "technologii wspinania" (spity, stałe stanowiska itd) zmieniłem zdanie.
Jestem gorszego sortu...
a zauważ jeszcze jedno wspinaczka sportowa rozwija się niemożebnie i niedługo pewnie będzie na olimpiadzie..Janek pisze: jednakowoż wobec zmian w "technologii wspinania" (spity, stałe stanowiska itd) zmieniłem zdanie.
ostatnio zaciera się różnice między PP a RP ( pp expresy wpiete w przelot tylko wpinamy linę) zmierza to w złym kierunku...
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Ta pani musiała być zdrowo obtłuszczona jak zdołała wejść po uda i postać tam dłużej niż parę sekund.0l pisze:Pani zdążyła wejść do wody po uda, a jej wielogodzinną wędrówką było 8,5km asfaltem. Jakby wyszła trzy godziny wcześniej nie byłaby tak zmęczona, bo słońce wtedy jeszcze mocno nie świeciło. Z resztą takich przypadków jest mnóstwo, jak chociażby państwo wchodzący do wody przy mostku na lewo od schroniska, gdzie jest tabliczka z której wynika, że łazić tam nie wolno.
Albo kolejny przykład tatrzańskiej głupoty. Zwraca się uwagę jednemu, żeby nie wyłaził poza barierki przy Moku, a w tym samym czasie z boku drugi tam wchodzi i chce robić piknik. I boją się dopiero jak im się zagrozi mandatem.
Ol - skieruj swoje zapytanie do dyrektora TPN. Przypadki, które wymieniasz mają miejsce na bardzo ograniczonym terenie. Jeden strażnik, któremu by się chciało wykonywać swoje obowiązki w ciągu dnia by nałożył setkę mandatów.
Ale musiałby chcieć i mieć z tego profit. W chwili obecnej nie ma a nawet wręcz odwrotnie - bo np. tata strażnika ma pensjonat a jak gości się będzie ścigać mandatami to nie przyjadą. A innego strażnika siostra ma np. restaurację i jak gości się będzie ścigać mandatami to stracą pieniądze i ich nie wydadzą w restauracji. Itd itd.
Jestem gorszego sortu...
Chyba źle mnie zrozumiałeś, albo piszesz tak z przekory żeby zainicjować dyskusję, czego akurat wcale nie mam za złeJanek pisze:@Erynie
Twoje pytanie jest zasadne, ale odpowiedzi na nie niestety brak. Zwróć uwagę, że z tej "głupoty" jak to nazywasz... (z czym w dużej mierze się
Przecież właśnie napisałem, że nie przeszkadzają mi tłumy rzucające pieniążki do Moka, czy wpatrujące się w Wodogrzmoty i cieszy mnie, że ci ludzie mogą spędzić czas na świeżym powietrzu a nie w Tesco i ktoś jeszcze przy okazji na tym zarobi. Pisałem tylko o sytuacji w której ktoś, pomimo ewidentnego zagrożenia, przekraczającego jego możliwości, nie zmienia decyzji, powodując zagrożenia dla życia swojego i innych, a profitów z takiego casusu dla Zakopanego nie widzę
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
@Janek
Święta prawda Janku, myślę, że nawet tabliczka informująca o wysokości maksymalnego mandatu spowodowałaby paniczne łypanie ślepiami na każdego gościa w czerwonym polarku.
@Ol
Mimo wszystko samo moczenie nóg za szczyty głupoty bym nie uznawał, wszak tyle konkurencyjnych pomysłów jest głupszych i co gorsza przynoszących znacznie poważniejsze szkody.
Choć i trzeba pamiętać, że jeśli nie będą piętnowane i karane tam, na miejscu, to może to spowodować eskalację problemu. dziesiątki moczących/kąpiących się, to już problem poważny.
Pozdrawiam:)
Święta prawda Janku, myślę, że nawet tabliczka informująca o wysokości maksymalnego mandatu spowodowałaby paniczne łypanie ślepiami na każdego gościa w czerwonym polarku.
@Ol
Mimo wszystko samo moczenie nóg za szczyty głupoty bym nie uznawał, wszak tyle konkurencyjnych pomysłów jest głupszych i co gorsza przynoszących znacznie poważniejsze szkody.
Choć i trzeba pamiętać, że jeśli nie będą piętnowane i karane tam, na miejscu, to może to spowodować eskalację problemu. dziesiątki moczących/kąpiących się, to już problem poważny.
Pozdrawiam:)
Trochę tak ale nie do końca. Staram się zwrócić uwagę, że ten próg "łatwości" uzasadniający niejako masowość uczęszczania w dane miejsce, ustawicznie podąża w górę. Za zacnego doktora Chałubińskiego towarzycho chodziło do Strążyskiej lub do Białego i jeszcze paru podobnych miejsc. Na Halę Gąsienicową nie mówiąc już o Czarnym Stawie to już była ekspedycja a facet, który by się tam wybrał bez przewodnika a co istotniejsze bez tragarza co by dźwigał jego bambetle byłby uznany za dziwadło. No to mu Towarzystwo Tatrzańskie wybudowało ścieżkę i to aż na Zawrat (zawsze się zastanawiałem za jakie pieniądze - filantropów?).Erynie pisze:Chyba źle mnie zrozumiałeś, albo piszesz tak z przekory żeby zainicjować dyskusję, czego akurat wcale nie mam za złe wink
Potem ksiądz Gadowski dobudował (ponoć za własną kasę) Orlą Perć i podbił stawkę.
Za moich młodych lat na południową Zamarłej chadzali tylko najlepsi. Teraz są już podobno spity itd i łażą tam panieneczki tydzień po kursie i to skałkowym. Oczyma wyobraźni już widzę ferratę i wtedy będzie dla wszystkich co kupili lub wypożyczyli uprząż i ktoś im przeprowadził pięciominutowy kurs jak się ją "je". Klasyk napisał - "byt określa świadomość" - miał rację.
Jestem gorszego sortu...
Janek bo nie ma co demonizować ferraty - jak nie jesteś wrażliwy na ekspozycję to co najwyżej się poturbujesz - umiejętności wspinaczkowe są średnio potrzebne..Janek pisze:Oczyma wyobraźni już widzę ferratę i wtedy będzie dla wszystkich co kupili lub wypożyczyli uprząż i ktoś im przeprowadził pięciominutowy kurs jak się ją "je".
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Toteż ja nie demonizuję - to jest po prostu kolejny krok w udostępnieniu tego co Erynie uważa za niemożliwe. Nie wiem czy zamontują na Zamarłej ale w Słowacji od kilku lat mówi się o ferracie na Galerii Gankowej i Zachodniej scianie Łomnicy. W przypadku Łomnicy specjalnych problemów z dojściem nie ma ale jeśli chodzi o Ganek to jest to konieczność dobudowania sporej ilości ścieżek a prawdopodobnie i schroniska w Białej Wodzie.lukas_12 pisze:Janek bo nie ma co demonizować ferraty - jak nie jesteś wrażliwy na ekspozycję to co najwyżej się poturbujesz - umiejętności wspinaczkowe są średnio potrzebne..
Jestem gorszego sortu...
Janek pisze:Słowacji od kilku lat mówi się o ferracie na Galerii Gankowej i
to podobno nieaktualne...
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu




