Syćko coś tu napisoł to świento prowda a jak pudzies w nose Taterki to cie jesce ciupagom bez łeb ździele śpiku ty jedenmado pisze:Ale widzę że smolik, kert, erynie i manfred chcą zatrzymać góry dla siebie.
słowackie tatry! [Poradnik dla zapalczywych żółtodziobów]
Czyżby to już koniec? Pojechał?
Jeśli boginie Ortografia, Stylistyka i Interpunkcja mają swoje Erynie, to powinny go dopaść za rok w okolicach maja...
A na poważnie - tak sobie myślałem, że możnaby poniższe wypowiedzi Basi i Janka wkleić do "& dni w Tatrach..." lub otworzyć kolejny wątek , np. "Zanim zdecydujesz się na nieznakowane" lub coś takiego. Weedług mnie wyczerpują temat, a kolejne debillne pytanie można by zbyć odnośnikiem do nich. Chyba , że za chwilę odezwie się Mado i opierdoli mnie z góry na dół.
Janek, uważam że niepotrzebnie dałeś mu te mapki, jesli istnieje, to wszystko wskazuje na to że jest niezrównoważonym pajacem, który będzie próbował wyryć imię ukochanej na Koniu Lodowym. Pozdrawiam - Erynie.
Jeśli boginie Ortografia, Stylistyka i Interpunkcja mają swoje Erynie, to powinny go dopaść za rok w okolicach maja...
A na poważnie - tak sobie myślałem, że możnaby poniższe wypowiedzi Basi i Janka wkleić do "& dni w Tatrach..." lub otworzyć kolejny wątek , np. "Zanim zdecydujesz się na nieznakowane" lub coś takiego. Weedług mnie wyczerpują temat, a kolejne debillne pytanie można by zbyć odnośnikiem do nich. Chyba , że za chwilę odezwie się Mado i opierdoli mnie z góry na dół.
Basia pisze: OK - wobec tego ja odpowiem.
Nie wejdziesz na żaden z wymienionych przez Ciebie szczytów samodzielnie, niezależnie od tego jak są one trudne, bo są to wszystko trasy nieznakowane.
A jak nieznakowane - to nie ma tych kolorowych znaczków co prowadzą turystę jak za rączkę.
W terenie nieznakowanym trzeba mieć bardzo duże doświadczenie zdobyte wcześniej na szlakach aby móc samodzielnie odszukać ścieżkę, która bardzo często jest mylna i trudna do odnalezienia (lub odwrotnie jest kilka ścieżek i trzeba wybrać spośród nich tą właściwą).
Kluczące wśród kamieni i skał ścieżki bardzo często doprowadzić mogą w takie miejsce skąd nie ma już odwrotu i trzeba wzywać pomocy.
Zapewne mniejsze znaczenie miałaby dla Ciebie trudność i przepaścistość trasy (zakładam ze jesteś wysportowany, wytrzymały i nie masz leku przestrzeni), ale trudność polegałaby na odnalezieniu właściwej trasy.
Wypadków zagubienia trasy w Tatrach (nawet na szlakach znakowanych) było na pęczki, co roku zdarza się ich kilka, niektóre z nich skończyły sie tragicznie.
Jeżeli masz takie doświadczenie o jakim pisałeś - to Twoje doświadczenie jest można napisać - zerowe.
Doświadczeni turyści tacy jak wymienieni przez Ciebie Koledzy posługują się przewodnikami taternickimi (np. WHP), ale te przewodniki też trzeba umieć czytać i porównać opis z wyglądem terenu, bo wcale nie jest on oczywisty.
Kiedy się przejdzie już wszystkie znakowane szlaki w Tatrach Polskich i większość szlaków w Tatrach Słowackich, co zajmie w sumie kilka lat przychodzi taka chwile, ze turyście przestaje już wystarczać to co dotychczas.
Ale wówczas jest już na tyle mądry, że nie pyta na forach (które np. czytają pracownicy Parków Narodowych), tylko pyta swoich przyjaciół, kupuje właściwe przewodniki, a jeśli jeszcze się czuje niepewnie - to odpłatnie korzysta z usług przewodnika wysokogórskiego.
Można również aby nabrać wprawy w wyszukiwaniu drogi pochodzić najpierw po nieznakowanych trasach w Beskidach, lub innych nieco wyższych niż Beskidy górach (np. na Słowacji) aby zobaczyć jak to jest chodzić bez szlaku w górach bez ekspozycji. Tam po zagubieniu oprócz zmarznięcia i ewentualnego spotkania z niedźwiedziem nic Ci raczej nie grozi.
Dlatego osobiście polecam taką kolejność działań:
1. Przejść wszystkie, lub prawie wszystkie szlaki w Tatrach Polskich.
2. Przejść przynajmniej niektóre szlaki w tatrach Słowackich.
3. Pochodzić i to sporo bez szlaku po górach łatwiejszych niż Tatry, aby nabrać wprawy w orientacji bez znaków.
Dopiero wtedy można się wybrać tam gdzie chcesz.
Oczywiście jeśli chcesz skorzystać z usług przewodnika (z odpowiednimi uprawnieniami, jest ich w Polsce kilkunastu) - możesz iść na te wszystkie szczyty choćby jutro, bo wtedy przewodnik bierze na siebie odpowiedzialność za Ciebie.
Jeśli jesteś zainteresowany - parę dni temu podawano tu na forum namiary na przewodników wysokogórskich.
Pozdrowienia
Basia
PS.Janek pisze:
Teraz odnośnie tych łańcuchów, o które tak się dopytujesz, jak sądzę są dla Ciebie jakimś wyznacznikiem "jakości" góry. Chłopie - to kompletne pomieszanie pojęć. Na Lodowym np. nie ma ani jednego łańcucha, bo na standardowych trasach dostępnych dla nie taterników (czyli 0, 0+, I - wiesz chociażby co znaczą te oznaczenia) tak naprawdę to one nie są potrzebne - całą Orlą Perć, na której "żelastwa" są całe tony można przejść nie tykając się tego żelastwa (poza słynną drabinką, którą zresztą można obejść). Ale np chcąc wejść na Lodowy od Przełęczy Lodowej (po słowacku Sedelko) obchodząc część grani (bo za trudna) wchodzisz w taki teren, że przy mgle to możesz tam chodzić w prawo i lewo, w górę i w dół, bo kompletnie zgłupiejesz od nadmiaru kopczyków a okazji aby przy tym polecieć na pysk jest tam trochę.
Janek, uważam że niepotrzebnie dałeś mu te mapki, jesli istnieje, to wszystko wskazuje na to że jest niezrównoważonym pajacem, który będzie próbował wyryć imię ukochanej na Koniu Lodowym. Pozdrawiam - Erynie.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
No toś se panocku nagrabił,musisz być teraz czujniejszy w górachCzyżby to już koniec? Pojechał?
Jeśli boginie Ortografia, Stylistyka i Interpunkcja mają swoje Erynie, to powinny go dopaść za rok w okolicach maja...
A na poważnie - tak sobie myślałem, że możnaby poniższe wypowiedzi Basi i Janka wkleić do "& dni w Tatrach..." lub otworzyć kolejny wątek , np. "Zanim zdecydujesz się na nieznakowane" lub coś takiego. Weedług mnie wyczerpują temat, a kolejne debillne pytanie można by zbyć odnośnikiem do nich. Chyba , że za chwilę odezwie się Mado i opierdoli mnie z góry na dół.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie wiadomo - dostał namiary na drogę Martina, możesz go zobaczyć, jak z Polskiego Grzebienia drapie się na Wielicki z imieniem ukochanej na ustach...No, ale poczekajmy na relację.DeGie pisze:
jedno jest pewne: na Małej Wysokiej Mado nie spotkam
PS.
Smolik, na Twoim miejscu uważałbym w tym tygodniu w górach, wściekły mado będzie walczył o Tatry dla każdego i zmiecie wszystko co stanie mu na drodze.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
Własciwie zarys relacji to można już stworzyć:Erynie pisze:No, ale poczekajmy na relację.
1 dzień - lało - czasem burza
2 dzień - lało - czasem burza
3 dzień - lało - czasem burza
4 dzień - lało - czasem burza
5 dzień - miało lać, ale nie lało
Mado - zamiast czasu poświęconego na kłótnie trza było sprawdzić prognozę pogody, pojechać 4 dni później a zaoszczędzoną kasę przeznaczyć na przewodnika, który wprowadziłby na Gerlacha (wyżej w tych górach się nie da) - ot i cała moja odpowiedź w tym temacie
tu cały czas burze pokazuje, a Anglicy maja ciut bliżej do Słowacji 
http://www.weatheronline.co.uk/Slovakia/Poprad.htm
na kamerze też już kiepsko.... wrecz burzowo
http://www.holidayinfo.sk/sk-sk/summer/ ... &camid=473
http://www.weatheronline.co.uk/Slovakia/Poprad.htm
na kamerze też już kiepsko.... wrecz burzowo
http://www.holidayinfo.sk/sk-sk/summer/ ... &camid=473





