Tu z kolei przeraziło mnie to,że aż tak można się upodobnić do swego "kata",tzn. że aż tak może to wpłynąć na psychikę człowieka
W psychologii nazywa się to "identyfikacja ze sprawcą"
Mnie rozczuliła najbardziej ostania scena filmu , napis na lustrze, ale może to dlatego, że temat ojcostwa i macierzyństwa jest mi jakoś bardzo bliski. Ku wyjasnieniu "bliski", bo wiele moich zaprzyjaźnionych par spodziewa się potomstwa.
ola pisze:W psychologii nazywa się to "identyfikacja ze sprawcą"
Olu,psychologia zawsze jakoś mnie fascynowała,może wyjaśnisz mi to trochę bardziej(jeśli zechcesz oczywiście), bo pomimo tego iż wiem,że tak właśnie w życiu bywa,to logicznie tego pojąć nie mogę
P.S. Scena z lustrem jest SUPER.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
A mnie ten film powalił na kolana. Bardzo rzadko mi się to zdarza, bo jestem raczej wybredny, ale stawiam 10/10.
Czemu ten film się może nie podobać, a zarazem czemu mi się tak podobał? Jest straszny, bo niestety prawdziwy. Wydaje mi się, że każdy z nas może się po części utożsamiać z głównym bohaterem. Przynajmniej ja go doskonale rozumiem. Oglądając film przypominałem sobie migawki z mojego, własnego dzieciństwa.
Moim zdaniem film nie jest przerysowany, jak czytam w poprzednich opiniach. Cały stworzony tu obraz jest bardzo realny.
Ze względu na utożsamianie się z głównym bohaterem przeżyłem ten film bardzo mocno.
Pierwsza cześć filmu była dla mnie straszna, ale to był tylko obraz, przypomnienie tego co było. Kary cielesne nie są dobre, ale niektórzy z nas musieli przez to przejść. Trwa to tylko kilka, czasami kilkanaście lat, później się kończy, dorastamy, stajemy się samodzielni. Pozostają wspomnienia, które się odradzają tylko podczas oglądania filmów typu „Pręgi”, albo „Męska sprawa”. Ciężki okres życia, który można jednak zapomnieć. Druga część filmu jest jednak o wiele straszniejsza. Pokazuje co dzieje się z ofiarami przemocy po ich dorośnięciu. Mam teraz 22 lata i to co zobaczyłem w tym filmie po prostu mnie przeraziło. Wizja tego, że będę taki jak mój ojciec nie daje mi spokoju. I kolejny raz twierdzę, że film nie jest przerysowany.
Film widziałem wczoraj i kilka godzin przed jego seansem rozmawiałem o tym, że uwielbiam chodzić po górach, jeździć motocyklem i robić tego typu rzeczy, bo zostawiam coś za sobą. Nie potrafiłem określić co, ale wiem, że tego potrzebuje. Nazywam to ucieczką od życia codziennego. Będąc w górach najbardziej lubię samotne wędrówki, uczucie spokoju które wtedy jest, towarzyszy mi tylko wtedy gdy jadę motocyklem powyżej 150 km/h. Odchodzi wtedy strach przed czymś, nie potrafiłem określić przed czym.
Podobnie jest w filmie. Wojciech odwiedza samotnie znajome mi jaskinie (jaskinia Mylna w dolinie Kościeliskiej) i jest to jego sposób na urazy z dzieciństwa. Alienuje się od ludzi, stara się być sam, ucieka przed uczuciami. I niestety muszę przyznać, że całkowicie go rozumiem, że robię to samo, że nie jest mi to obce.
Film nie kończy się dobrze. Bo ten film po prostu dobrze się skończyć nie mógł. Niestety przejmujemy wzorce wychowania od naszych rodziców i nie możemy nic na to poradzić. Jedynym pocieszeniem jest to, że to kim jesteśmy jest wypadkową wpływu wielu osób – ojca, matki, reszty rodziny, przyjaciół, wpływają na nas książki które przeczytaliśmy i filmy, które obejrzeliśmy. Ale niestety ojciec ma na swojego syna wpływ największy.
Uważam, że nie dość że film nie jest przerysowany, to pomija jeszcze dużą część problemu. Ojciec Wojciecha w filmie jest tylko katem, nie wiemy czemu jest taki, nie wiemy jak powstał, a mógłby to być temat na zupełnie oddzielny film. Pominięty został motyw śmierci matki Wojtka, co na pewno miało ogromny wpływ na obydwu bohaterów. Ojciec Wojciecha stara się nadrobić brak matki, wychować syna jak najlepiej, ponieważ jest jedyną osobą, która mu została i bardzo go kocha. Film nie oddaje jednak prawdziwej sytuacji przynajmniej do końca, bo przeważnie w naszych realiach problem pogarszałby alkohol.
Film dla mnie typowo męski. Najlepiej zrozumieją go ludzie, którzy przeszli przez ciężkie wychowanie. Moim zdaniem jest to film dla nich. Osoby wychowane w beztroski sposób po prostu go nie zrozumieją, będzie przerysowany, przesadzony itp., lepiej żeby sobie darowali.
Dla mnie jest to rewelacyjny film, ale może po prostu dlatego, że jest o mnie.
Dobrym tłem dla filmu jest jego muzyka. Co do obsady – nie przepadam za Michałem Żebrowskim i jego „słodziutkimi” rolami, ale w tym filmie pokazał swoje zupełnie nowe, rewelacyjne oblicze. Oby tak dalej.
pozwolę się nie zgodzić.Dla mnie wcale nie jest przerysowany.Wręcz odwrotnie,jego pierwsza część -dzieciństwo-jest pokazana "sielankowo",wierzcie mi,że bywa znacznie gorzej.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Jest przerysowany. Mechanizm przyczynowo skutkowy jest nie adekwatny do stanu faktycznego jaki spotykany jest w rzeczywistości . Dużo niekonsekwenncji i ubarwień . Oczywiście przejmowanie wzorców i konsekwenscje w przyszłości to fakt ale sposób manifestacji to totalna fikcja np to "inferno" lub gwożdzie na parapecie .
Wg. mnie to wrażenie przerysowania może brać się stąd,że dzieciństwo Wojtka jest pokazane zbyt delikatnie w stosunku do dorosłego życia.Tu się zgodzę.Dla mnie film zaczął się tak naprawdę w momencie przeskoku w dorosłość Wojtka. Gwoździe na parapecie,powiadasz? A na kim on miał wyładowywać agresję,dzieci przecież jeszcze nie miał.Przełomowe było też to,jak wreszcie zdał sobie sprawę,że idzie w ślady ojca i najważniejsze było to,że przełamał się(tak mi się przynajmniej wydaje).
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona pisze:Wg. mnie to wrażenie przerysowania może brać się stąd,że dzieciństwo Wojtka jest pokazane zbyt delikatnie w stosunku do dorosłego życia.Tu się zgodzę.Dla mnie film zaczął się tak naprawdę w momencie przeskoku w dorosłość Wojtka. Gwoździe na parapecie,powiadasz? A na kim on miał wyładowywać agresję,dzieci przecież jeszcze nie miał.Przełomowe było też to,jak wreszcie zdał sobie sprawę,że idzie w ślady ojca i najważniejsze było to,że przełamał się(tak mi się przynajmniej wydaje).
Hm...powiem tak. Pisząc o przerysowaniu miałem na myśłi widoczne reakcje bohatera na pewne zdarzenia które obejmuje ten film. W tego rodzaju nazwijmy to schorzeniu reakcje są inne a napewno nie jest tu właściwą reakcją agresja. Te film to jest taka wariacja autorów na temat problemów psychologicznych jednak według mnie i wiedzy która w tym zakresie posiadam reakcje nie są dobrane prawidłowo i nie są adekwatne .Gwoździe natomiast chciałbym przypomnieć nie były powodowane checią wyładowania agresji a raczej wyalieniowaniem bohatera i chociażby to kłóci sie z jego preferencjami muzycznymi które zostały uwypuklone w filmie .Mnóstwo niekonsekwencji .
Giaur pisze:Ze względu na utożsamianie się z głównym bohaterem przeżyłem ten film bardzo mocno.(...)Mam teraz 22 lata i to co zobaczyłem w tym filmie po prostu mnie przeraziło. Wizja tego, że będę taki jak mój ojciec nie daje mi spokoju. I kolejny raz twierdzę, że film nie jest przerysowany.
Tu się zgadzam,jak również z tym,że "Najlepiej zrozumieją go ludzie, którzy przeszli przez ciężkie wychowanie"
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Updobnienie do kata jest możliwe. Generalnie na psychike ( krztałtowanie sie psychiki ) człowieka wpływaja bezpośrednio trzy rodzaje czynników:endogenny, egzogenny i czynniki środowiskowe.
Dodane po 1 minutach:
Giaur, troche nie na temat...jeżdzisz motocyklem ? A konkretnie ?
Iwona pisze:Tak to teoria ale....czy potrafisz poczuć ból człowieka,który złamał sobie rękę....nawet jeśli wiesz teoretycznie,że to musi boleć jak ch.....a.
Wiesz jak powstaje " teoria" w psychologii??? Ano robisz badania, długie, cieżkie na konkretnej liczbie ludzi i psychologii. Teoria w psychologii to odbicie praktyki.Tu nikt nie siedzi i nie wymyśla.To nie jest tak ze komuś coś się wydaje. Robiłem takie badania kiedyś.trwały dwa lata na populacji 200 osób . Człowiek jest bardzo wystandaryzowany i praktycznie nie ma zachowań których nie można by przewidzieć lub nazwać . Nie chodzi o to że ktoś ma wiedzieć jak boli ręka po złamaniu... ma wiedzieć jak to się stało, dlaczego to się stało i jak to naprawić. To może pomóc osobie którą boli a nie to że sam sobie zadam ten ból żeby też go poczuć. Ból zniekrztałca więc dobrze jest właśnie nie czuć tego bólu .
Po Twojej wypowiedzi Jacku, znowu żałuję,że nie poszłam na psychologię-poważnie.
Jacek Venom pisze:Ból zniekrztałca więc dobrze jest właśnie nie czuć tego bólu .
dobrze powiedziane.Źle jest popadać w skrajności,dlatego nie bardzo zgadzam się z tą częścią wypowiedzi Giaura : "Niestety przejmujemy wzorce wychowania od naszych rodziców i nie możemy nic na to poradzić."
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona pisze:Po Twojej wypowiedzi Jacku, znowu żałuję,że nie poszłam na psychologię-poważnie.
Jacek Venom pisze:Ból zniekrztałca więc dobrze jest właśnie nie czuć tego bólu .
dobrze powiedziane.Źle jest popadać w skrajności,dlatego nie bardzo zgadzam się z tą częścią wypowiedzi Giaura : "Niestety przejmujemy wzorce wychowania od naszych rodziców i nie możemy nic na to poradzić."
Giaur ma w pewnym sensie racje tylko tyle że za bardzo uogólnił. Ale nieważne, nie czas i miejsce na takie dywagacje .