Na pierwszy rzut padły samotne Tatry. Taka ciężka praca fizyczna - żeby odreagować stres pomaturalny.
Dalej było już tylko gorzej. Wieczne czekanie na wyniki matury pozbawiało mnie sił. Na dodatek Diablica (Diablaczka) czy inna Bestia tak kusiła, tak kusiła... że skusiła.
Sokoliki! Taaak, ten "koszmar" śni mi się po nocach.
Koniec świata? Nie, to tylko Trzcińsko...

Szlak do "Szwajcarki" i już widać skały... Sokolik Duży:

Piekło dla oka...

Krzywa Turnia:

Prawy Biederman V+ (http://www.wksg.internetdsl.pl/dozent/s ... niowa.html) . Piękna droga, ale siłowa. Rzuciłam się na nią 2 razy i nie wiem czy to nie był błąd, bo ręce prawie mi odpadły. Uwielbiam...

Kilka słów wyjaśnienia.
2 lata temu robiłam kurs po drogach ubezpieczonych na Jurze. Teraz przyszedł czas na dokończenie - czyli na kurs na własnej asekuracji. Nie żałuję, że rozbiłam sobie to na dwie części (gdyż przez ten okres czasu nie miałam możliwości dokończenia). Poza tym cieszę się, że po połowie mogłam dotknąć i wapienia i granitu. To różne wspinanie, ale równie piękne. Przyciągają mnie oba rejony i pewnie nieraz będę i tu i tam.
Do tego miłe towarzystwo i świadomość, że to jest to, czego szukałam.
CDN
























