i widzę, że właściwie nie mam już co pisać.Janek pisze:... rozświetli "mroki", które zapadły po mojej wypowiedzi.
Janek dalej kontynuuje "rozświetlanie" dokładnie tak jakbym sam chciał to zrobić. Dzięki Janku za ciąg dalszy.
Również <krzysgd> doskonale zinterpretował moje stwierdzenie, które jeszcze raz przytoczę:
Zamykanie szlaków nie utrudnia uprawiania turystyki, wrecz przeciwnie bardzo ją ułatwia i czyni ją o wiele przyjemniejszą.
Muszę jednak odnieść się do jednej wypowiedzi, otóż:
<ombre> Co to znaczy "zbytnio nie przekraczam prędkości"?ombre pisze:andy67 napisał(a):
I jeździsz zgodnier z tymi wszystkimi 40-kami czy 50-kami ???
To jest raczej niemożliwe w PL realiach, w każdym razie nie świruje i zbytnio nie przekraczam prędkości.
Jeżeli oznacza to, że w miejscach gdzie obowiązuje obligatoryjne ograniczenie predkości do 50 km/h jeździsz nie wiecej niż 70 km/h. Jeżeli w miejscach gdzie ograniczono predkość do 40 km/h jeździsz nie więcej niż 60 km/h. Jezeli w miejscach gdzie ograniczono predkość do 70 km/h jeździsz nie wiecej niż 80 km/h. Jeżeli na drogach gdzie ograniczono obligatoryjnie prędkość do 90 km/h jedzisz nie więcej niż 110 km/h. Jeżeli na drogach gdzie ograniczono obligatoryjnie prędkość do 100 km
jeździsz nie wiećej niż 110 km/h. Jeżeli na drogach gdzie ograniczono obligatoryjnie prędkość do 110 km/h jeździsz nie więcej niż 130 km/h
to znaczy, że jesteś takim samym świrem jak cała rzesza kierowców jeżdżących w tym kraju i stanowisz takie samo zagrożenie na drodze jak i my.
Jeżeli jednak u Ciebie "zbytnie nie przekraczanie prędkości" polega na czymś innym to ja gratuluję Ci dobrego samopoczucia. Podobno nazywa sie to hipokryzją. W końcu ktoś to napisał:
A teraz gdybyś był łaskaw spojrzeć na mój pierwszy post w tym temacie to zobaczysz o jakich to ja przekroczeniach pisałem. Czy według Ciebie to jest już zbytnie przekraczanie prędkości?ombre pisze:To jest raczej niemożliwe w PL realiach, w każdym razie nie świruje i zbytnio nie przekraczam prędkości.
Dodam jeszcze, że w czasach kiedy obowiązywało obligatoryjne ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym do 60 km/h również jeździłem 70 km/h. Dlaczego nie 80 km/h? Dlatego, ze nie było mi to potrzebne a właściwie nie mnie tylko silnikowi w moim samochodzie. Po prostu. Przy predkości 70 km/h silink jeszcze nie protestuje i nie żadą redukcji biegu z 5-ki na 4-kę. Ktoś powie - zmień auto z takim elastycznym silnikiem, zebyś mógł na 5-ce jechać 50 km/h. Oczywiście pomysl jest dobry tylko co będzie jak ktos wymyśli, że jeszcze lepsze jest ograniczenie prędkości do 40 km/h a może jeszcze niżej? Nastepna zmiana samochodu?
Przez 20 lat jeżdżę do i z pracy po tej samej drodze w obszarze zabudowanym. Znam drogę jak przysłowiowy koń. Wiem doskonale gdzie ustawiają się radarowcy. Znają mnie pewnie także oni bo zawsze ich pozdrawiam gdy ich mijam. Kiedyś zdarzyło się, że mnie "w końcu" ustrzelili. Miałem wg wskazań radaru 72 km/h (obowiązywało już 50 km/h. Chwila wyjaśniej w formie miłej rozmowy, pouczenie - "odrobinę wolniej panie ...", życzenia szerokiej i bezpiecznej drogi. Czyż nie tak to powinno wyglądać wszędzie, w górach również i tu ukłon w stronę tzw. filanców. Grunt to zdrowy rozsądek a nie przeginanie pały np.w takim stylu jak to zaprezentował <gb> w odpowiedzi na mój post.



