
Cel już widać

Dotarłem do schroniska

W oczekiwaniu na zakwaterowanie

Następnego dnia ruszyłem na ferratę Vandelli z całymi betami

Po czym trawers i seria kominów i znowu trawers . Jak widać ferrata jest trochę eksponowana

Po jednym z niewielu odcinków siłowych ( trawers powietrzny ) dochodzę do półki i odpoczynek przed najbardziej eksponowanym miejscem na ferracie

Gzyms jest na długość buta i poręczówka jest na przewieszonej skale, więc trzeba się wychylić w potężną lufę .
Przy wyjściu z ferraty

i na górze

Schodzę z ferraty i po drodze mijam biwak Comici

Docieram do drogi Miniazio, półki porośniętej kosówką

Następnie pada deszcz z gradem i nie jest fajnie
Droga jest bardzo długa , wypiłem już 1 butelkę wody i mam następną na biwak Slataper. Ale muszę się napić i wypijam połowę następnej . O biwaku mogę już zapomnieć , kieruję się więc do schroniska San Marco - Ratunek. Jestem potwornie zmęczony i odwodniony
Austriacy są też potwornie zmęczeni , mówią że było fajnie i że mają fajne
zdjęcia , ale nie zrobią już nigdy więcej ferraty bez asekuracji .





























