Jancar pisze:
Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że wrzucenie wszystkich bezszlakowców do jednego worka i odsądzanie ich od czci i wiary jest krótko mówiąc nie fair. Po pierwsze dlatego, że ludzie są różni, jedni posiadają większą świadomość ekologiczną i mówiąc wprost kulturę, inni takiej świadomości nie posiadają. Po drugie (co generalnie wynika z pierwszego) jest różnica w jakich miejscach ta bezszlakowość się odbywa. Ja nie postawiłbym znaku równości pomiędzy Doliną Pyszniańską czy Kominiarskim a np. Gładką Przełęczą czy Liptowskimi Murami. Wielokrotnie zresztą podnoszony był na tym forum temat zasadności zamknięcia tych czy innych szlaków. Sęk tkwi moim zdaniem właśnie we spomnianej wyżej świadomości. Nie chcę przez to powiedzieć, że należy ludzi namawiać i uczyć jak łamać przepisy. Chodzi o to, aby ci naprawdę zainteresowani posiedli wpierw taką wiedzę, która do minimum ograniczy ich oddziaływanie na środowisko.
Nie wrzucam wszystkich do jednego "worka" . Naturalnie sa bezszlakowcy, których po prostu nie interesuje czy czemukolwiek czy komukolwiek szkodza, po prostu robia co im sie podoba. Najsmutniejsze jest to, ze nawet najbardziej ekologicznie nastawiony turysta moze zupelnie nieswiadomie (podkreslam: nieswiadomie) przyczynic sie do dziela zniszczenia. Takie cos moze sie przytrafic tez ochroniarzowami czy tez prowadzacemu badania naukowe w terenie.
Przypomnial mi sie epizod z moich ornitologicznych przygód kiedy prowadzac badania na pewnych bagnach niedaleko Poznania wlazlem prawie w gniazdo zurawia.... Kilka tygodni nie moglem spac po nocach... na cale szczescie ptaki nie opuscily gniazda i szczesliwie wychowaly mlode...
Problem jest naprawde bardzo zlozony. Ptakom z reguly nie zaszkodzi sie poza ich okresem legowym. Tylko, ze te okresy sa bardzo rózne w zaleznosci od gatunku...
W zimie zwlaszcza przy duzych oblodzeniach albo zagrozeniu lawinowym mozna zaszkodzic kozicom ploszac je niespodziewanie i doprowadzajac przez to do upadku lub zasypania zwierzat. Takie rzeczy moga sie zdarzyc we wszystkich górach swiata , w przypadku Tatr sa one szczególnie przykre, ze wzgledu na absolutnie niska liczbe osobników i w zwiazku z tym na powazne straty w ich populacji.
Nie oszukujmy sie, antropopresja to jedna z glównych przyczyn zaglady zagrozonej przyrody...
Oczywiscie masz racje, ze tzw. "grupy interesu" zainteresowane komercjalnym wykorzystaniem zasobów przyrody to najwiekszy wróg!
Na ten temat nie chce jednak nic mówic, bo mi sie po prostu tylko "nóz w kieszeni otwiera";-).
pozdrawiam,
Zbyszko
Dodane po 28 minutach:
zgaga100 pisze:. I raczej sklanialbym sie ku roli informacyjnej, edukacyjnej w tym wzgledzie pracownikow parkow niz na roli straznika, rygorystycznie mowiacego nie! Mowiac "nie, bo nie wolno" bez wyjasnienia dlaczego, wszelkiego typu zakazy nie beda respektowane. Zas w sytuacji, gdy mowi sie "nie" bo np. jest to jedyny rejon wystepowania orla w Polskich Tatrach to z tego wzgledu nie ide i nie pojde na Kominiarski Wierch.
Przyznaje Ci racje, ze masowy ruch nalezaloby za wszelka cene ograniczyc. Tylko jak? Tu dotykamy interesów komercyjnych, a gdzie pieniadz wchodzi w gre sprawa staje sie wyjatkowo trudna...
Jezeli chodzi o informacje, co i gdzie jest szczególnie chronione, to sprawa jest dosyc delikatna... Jak to robic? Oglaszajac wszem i wobec, ze ten i tamten szlak jest zamkniety ze wzgledu na gniazdo orla itp. osiagnie sie bez watpienia pozytywna reakcje ekologicznie myslacych górolazów , jednoczesnie "przyciagnie" sie w ten sposób nieuczciwych "milosników" ptaków czyhajacych na dobra okazje do zrobienia fotografii, a w przypadku ekstremalnym nawet "zbieraczy" (czytaj: zlodziei) jaj, lub kryminalnie nastawionych "sokolników", którzy zapragna wybrac piskle z gniazda.
Zasada jest nie podawanie dokladnych miejsc gniazdowania, czy wystepowania rzadkich gatunków.
Jedynym rozwiazaniem byloby strzezenie gniazda i jego otoczenia 24 godziny na dobe. Znam to z autopsji bo w ten sposób doprowadzono w Niemczech do odrodzenia populacji sokola wedrownego... Wymaga to jednak albo ogromnych nakladów finansowych, albo zaangazowania duzej liczby strazników ochotników jak to ma miejsce np. w Niemczech czy Francji.
Powtarzam jeszcze raz: problemem tatrzanskiej przyrody jest po prostu wprost nieporównywalna z innymi górami typu alpejskiego antropopresja.
pozdrawiam,
Zbyszko