Gdzie powinien wybrac sie poczatkujacy?
No, tak. Z tym się zgadzam. Nawet SE pomyślałem, że ten początkujący jak mu zależy, to może przez Grzesia do Łatanej i nocleg w Zverowce, a stamąd już sobie swobodnie operuje. Ale co do terenów na wschód od Barańca sprzeciw podtrzymuję - słaba baza noclegowa, długie trasy i spore różnice wysokości - kogoś kto jest pierwszy raz w górach może to zrazić.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
A w czym są gorsze od "innych" Tatr ?Erynie pisze:Chief - wątek, to Tatry dla początkującego. Dziewczyna napisała że była dotychczas na Nosalu i innych Kopiencach. Checsz doradzić na pierwszy raz Zachodnie Słowackie?
Słyszałem taką anegdotę : Facet jeździł na wakację do takich miejscowości jak : Krynica Górska, Łeba czy Mikołajki. Wreszcie postanowił być oryginalnym i pojechał do jakiejś wioski nad Bałtykiem. Dojechał rozejrzał się i zrezygnował. Na pytanie czemu, odpowiedział : "Bo tu nikogo nie ma". Tak jest chyba z owymi Zachodnimi.
A poza tym to trochę jest tak - "nie pamiętał wół jak cielęciem był". Panie i panowie - mało tu razy padało pytanie - jak wejść na Giewont, albo na Kościelec czy Granaty. W naszej filigranowej części Tatr, którą można beretem przykryć, gdzie na wielu szlakach wystarczy się przyłączyć do "procesji". I nagle taki biedaczyna patrzy na olbrzymią (jak na stosunki tatrzańskie) połać Słowackich Tatr Zachodnich i jedyne co może wtedy odczuć - miękko w nogach. I myśl - to ja tam lepiej nie pojadę, lepiej do Zakopanego i trzeci raz na Giewont lub czwarty na Czerwone Wierchy.
NO I BARDZO DOBRZE _ PRZYNAJMNIEJ GDZIEŚ NIE MA TŁOKU.
NO I BARDZO DOBRZE _ PRZYNAJMNIEJ GDZIEŚ NIE MA TŁOKU.
Jestem gorszego sortu...
Od wielu lat jestem corocznym słowackim "taternikiem" , w przeciągu tych lat przeszedłem między innymi wszystkie szlaki słowackich Tatr Zachodnich ,wiele kilkakrotnie i w różnych wariantach. Mieszkam zawsze w Smokowcu.
Powiem uczciwie - bez samochodu trzeba mieszkać w którymś z punktów wyjścia szlaków i ograniczać się do danego rejonu ,komunikacja pomiędzy wylotami dolin praktycznie nie istnieje.
Natomiast z samochodem są to sliczne trasy. przeciętna odległość od parkingu do grani 9-12 km pozwala wykroić jeszcze kilka kilometrów na przejście granią i powrót inną drogą ,a nie tylko prosty powrót tą samą. Warianty tras można mnożyć , owszem ,są to trasy całodzienne ,owszem ,najczęściej męczące ,owszem ,nie ma schronisk ,ale właśnie dlatego takie piękne.
Kto nie był ,nie jest w stanie nawet ,biorąc polskie wapienne górki kościeliskie ,wyobrazić sobie prawdziwego piękna Tatr Zachodnich.
A kto ,świeżo po pobycie w Zakopanem , wyobrazi sobie 12 godzinną trasę i spotkanych dwu ,czasami pięciu turystów na głównej grani i nikogo na 10 kilometrowym odcinku podejścia i zejścia ?
Ja początkujących nie namawiam od razu na główną grań ,bo na odcinku od Rohaczy po Skrzyniarki jest ogólnie dość "powietrzna" ,ale i tu jest rada - prawie wszędzie (poza Koniem Rohackim i żeberkiem pod szczytem Banówki) dwuwariantowa ,granią dla bardziej wprawnych i ścieżką pod granią dla mniej wprawnych ,a łańcuchów dosyć ,nawet niewprawny się spuści ,lub podciągnie.
Ale poza wspomnianą granią są jeszcze przecież piękne ,puste trasy dolinami,Otargańcami,Barańcem ,główną granią na pięknym przecież ,ale prościutkim odcinku od Jałowieckiej po Salatyn.
No tylko trzeba wcześnie wstać ,iść tam o 9.00 nie ma sensu ,jeżeli ktoś nie potrzebuje dużo snu ,nie straszny mu ciężki bagaż (dużo wody m.in.) ,to polecam nawet bez doświadczenia.
Powiem uczciwie - bez samochodu trzeba mieszkać w którymś z punktów wyjścia szlaków i ograniczać się do danego rejonu ,komunikacja pomiędzy wylotami dolin praktycznie nie istnieje.
Natomiast z samochodem są to sliczne trasy. przeciętna odległość od parkingu do grani 9-12 km pozwala wykroić jeszcze kilka kilometrów na przejście granią i powrót inną drogą ,a nie tylko prosty powrót tą samą. Warianty tras można mnożyć , owszem ,są to trasy całodzienne ,owszem ,najczęściej męczące ,owszem ,nie ma schronisk ,ale właśnie dlatego takie piękne.
Kto nie był ,nie jest w stanie nawet ,biorąc polskie wapienne górki kościeliskie ,wyobrazić sobie prawdziwego piękna Tatr Zachodnich.
A kto ,świeżo po pobycie w Zakopanem , wyobrazi sobie 12 godzinną trasę i spotkanych dwu ,czasami pięciu turystów na głównej grani i nikogo na 10 kilometrowym odcinku podejścia i zejścia ?
Ja początkujących nie namawiam od razu na główną grań ,bo na odcinku od Rohaczy po Skrzyniarki jest ogólnie dość "powietrzna" ,ale i tu jest rada - prawie wszędzie (poza Koniem Rohackim i żeberkiem pod szczytem Banówki) dwuwariantowa ,granią dla bardziej wprawnych i ścieżką pod granią dla mniej wprawnych ,a łańcuchów dosyć ,nawet niewprawny się spuści ,lub podciągnie.
Ale poza wspomnianą granią są jeszcze przecież piękne ,puste trasy dolinami,Otargańcami,Barańcem ,główną granią na pięknym przecież ,ale prościutkim odcinku od Jałowieckiej po Salatyn.
No tylko trzeba wcześnie wstać ,iść tam o 9.00 nie ma sensu ,jeżeli ktoś nie potrzebuje dużo snu ,nie straszny mu ciężki bagaż (dużo wody m.in.) ,to polecam nawet bez doświadczenia.
luknij na moje panoramy i galerie
chyba jednak na poczatku warto byloby zdefiniowac stwierdzenie POCZATKUJACY. Bo to dosc istotna kwestia, czy ktos w ogole juz smigal po gorach jakichkolwiek i czy w zwiazku z tym ma jakies oczekiwania. Dopiero wowczas mozna snuc wizje...
Ja POCZATKUJACYM, czyli takim ktorzy pierwszy raz wybieraja sie w gory i ich wybor padl wlasnie na polskie Tatry zawsze radze isc w zachodnie. I to spokojnie, niekoniecznie od razu pchajac sie do gory - bo niestety zbyt czesto zdarza sie, za napaleni na gory turysci maja dosc po dojsciu na Chocholowska. A stamtad trasa, ktora ja zawsze robie na rozgrzewke po minimum 14 godzinach podrozy - bo wlasnie tyle zajmuje mi dotarcie tam, czyli z Chocholowskiej przez Rakon na Wolowiec. Niby nic takiego, ale pozwala jako tako swtierdzic jak organizm reaguje, a i o zagrozenia tam nielatwo.
Slowackie Tatry - pieknie, ale imho nie dla poczatkujacego z powodow podawanych w wypowiedziach moich Przedmowcow.
Ja POCZATKUJACYM, czyli takim ktorzy pierwszy raz wybieraja sie w gory i ich wybor padl wlasnie na polskie Tatry zawsze radze isc w zachodnie. I to spokojnie, niekoniecznie od razu pchajac sie do gory - bo niestety zbyt czesto zdarza sie, za napaleni na gory turysci maja dosc po dojsciu na Chocholowska. A stamtad trasa, ktora ja zawsze robie na rozgrzewke po minimum 14 godzinach podrozy - bo wlasnie tyle zajmuje mi dotarcie tam, czyli z Chocholowskiej przez Rakon na Wolowiec. Niby nic takiego, ale pozwala jako tako swtierdzic jak organizm reaguje, a i o zagrozenia tam nielatwo.
Slowackie Tatry - pieknie, ale imho nie dla poczatkujacego z powodow podawanych w wypowiedziach moich Przedmowcow.
No dobrze ,czy wysportowany ,młody człowiek ,n.p. doswiadczony tourowy rowerzysta i kajakarz , majacy kondycję ,doswiadczenie outdoorowe jako takie ,ale pierwszy raz w górach ,jest bardziej początkujący ,niż człowiek od 10 lat wjeżdżający na Kasprowy po piwo?.
W tym roku szliśmy w połowie czerwca z żoną na Rysy od polskiej strony ,było mnóstwo śniegu ,ale ,jak wiadomo ,nie jest to akurat najtrudniejsza trasa, nawet w takich warunkach. Tym niemniej z grupy wielu chętnych osób zebranych przy Czrnym Stawie ,zdecydowaliśmy się jedynie my z żoną i para zrzeszonych ,czynnych maratończyków ,pierwszy raz w górach. Szliśmy w miarę razem ,my z kijami ,oni trochę szybciej ,metodą na czworaka - łapy w śniegu. Twierdzili ,że taki sposób poruszania się to codzienność ich specjalistycznego treningu. Nie mieli problemów z kondycją,oddechem, ani równowagą. Poprzedniego dnia "zrobili" OP. Czy ,mimo braku doświadczenia górskiego na wielu płaszczyznach ,mozna ich uznać za zółtodziobów takich ,jak ta stonka z zakopiańskich pensjonatów?
W tym roku szliśmy w połowie czerwca z żoną na Rysy od polskiej strony ,było mnóstwo śniegu ,ale ,jak wiadomo ,nie jest to akurat najtrudniejsza trasa, nawet w takich warunkach. Tym niemniej z grupy wielu chętnych osób zebranych przy Czrnym Stawie ,zdecydowaliśmy się jedynie my z żoną i para zrzeszonych ,czynnych maratończyków ,pierwszy raz w górach. Szliśmy w miarę razem ,my z kijami ,oni trochę szybciej ,metodą na czworaka - łapy w śniegu. Twierdzili ,że taki sposób poruszania się to codzienność ich specjalistycznego treningu. Nie mieli problemów z kondycją,oddechem, ani równowagą. Poprzedniego dnia "zrobili" OP. Czy ,mimo braku doświadczenia górskiego na wielu płaszczyznach ,mozna ich uznać za zółtodziobów takich ,jak ta stonka z zakopiańskich pensjonatów?
luknij na moje panoramy i galerie
Leo ,ale ja tak mam co roku latem ,no ,w czerwcu.
No choćby w tym roku - Zvierovka - Banówka-Skrzyniarki-Brestowa-Zvirerovka. Kilka osób (może 6) na asfalcie ,potem 2 osoby przy Stawie Rohackim ,potem nikogo aż do Brestowej , grupa 4 osób na wierzchołku i potem znowu nikogo do Zvierovki. Na trasie na Bystrą spotkaliśmy jedną grupę 4 chłopców ,kilkanaście osób na grani i nikogo w drodze powrotnej.
Zresztą analizując wszystkie tegoroczne trasy ,nie tylko zachodnie są w czerwcu takie puste
Na Koprowym siedzieliśmy półtorej godziny sami ,na Rysy wchodziło nas raptem 4 osoby ,potem po słowackie stronie było więcej ludzi. Białą Wodą nie spotkaliśmy nikogo aż do Grzebienia,Na Ławkę - w zasięgu wzroku było poza nami 6 osób ,nawet w Therince siedzieliśmy przy zupie jako jedyni. Cały dzień w Koprowej - nikogo poza nami i dwoma drwalami.
I tak jest co roku
No choćby w tym roku - Zvierovka - Banówka-Skrzyniarki-Brestowa-Zvirerovka. Kilka osób (może 6) na asfalcie ,potem 2 osoby przy Stawie Rohackim ,potem nikogo aż do Brestowej , grupa 4 osób na wierzchołku i potem znowu nikogo do Zvierovki. Na trasie na Bystrą spotkaliśmy jedną grupę 4 chłopców ,kilkanaście osób na grani i nikogo w drodze powrotnej.
Zresztą analizując wszystkie tegoroczne trasy ,nie tylko zachodnie są w czerwcu takie puste
Na Koprowym siedzieliśmy półtorej godziny sami ,na Rysy wchodziło nas raptem 4 osoby ,potem po słowackie stronie było więcej ludzi. Białą Wodą nie spotkaliśmy nikogo aż do Grzebienia,Na Ławkę - w zasięgu wzroku było poza nami 6 osób ,nawet w Therince siedzieliśmy przy zupie jako jedyni. Cały dzień w Koprowej - nikogo poza nami i dwoma drwalami.
I tak jest co roku
luknij na moje panoramy i galerie
I komu to, kurka wodna, przeszkadzało ?manfred pisze:Czytając ten cały post nie ubliżając nikomu to naprawdę cieszę się że w "moich czasach" nie było netu tylko człowiek brał 'Nyke" i szedł gdzie popadnie. A jaki szlak to wystarczyło tylko przeczytać parę kartek przewodnika i już w sumie wiedziałem co mnie może tam czekać
Każdemu jego Everest...
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
10 dni temu, czyli w LIPCU, przy dobrej pogodzie, w 'normalnej' porze dnia idąc od Siwego Wierchu przez Brestową do Zvierovki też NIKOGO.dagomar pisze:Leo ,ale ja tak mam co roku latem ,no ,w czerwcu.
No choćby w tym roku - Zvierovka - Banówka-Skrzyniarki-Brestowa-Zvirerovka. Kilka osób (może 6) na asfalcie ,potem 2 osoby przy Stawie Rohackim ,potem nikogo aż do Brestowej , grupa 4 osób na wierzchołku i potem znowu nikogo do Zvierovki.
hej!!! ja mam pytanie odnośnie dwóch szlaków: DPSP, szpiglasowy wierch morskie oko oraz: chochołowska, trzydniowiański, kończysty, starorobociański, dolina starorobociańska. jadę w góry drugi raz. byłam min na giewoncie, rakoń, grześ, Kasprowy, czarny nad rysami. Niestety moje koleżanki jadą po raz pierwszy i w związku z tym pytam czy te szlaki nie będą dla nich za trudne. kondycyjnie jesteśmy powiedzmy lekko powyżej średniej
???daggga20 pisze:czarny nad rysami
Czy masz na myśli ten ładny ,o rzeczywiście bardzo ciemnym zabarwieniu ,dwuwierzchołkowy szczyt po drugiej stronie Wagi?
luknij na moje panoramy i galerie




