Likwidacja szlaku przez Tomanową Przełęcz i na Bobrowiec
Tak, zgadza się. Sądzę, że już dojrzałem i dlatego pozwoliłem sobie wyrazić takie stwierdzenie.chief pisze:@Igła , zaczynasz dojrzewać do lewiźniarza....oj, zła diagnoza, zła....
Ależ skąd! Żadna partyzantka. A na haracz (ja to nazywam - opłata od szczególnych atrakcji) dla filanca jestem zawsze przygotowany. To i tak taniej niż wynajęcie przewodnika. To tak jak z jazda samochodem. Jadąc szybciej niż pozwalaja przepisy np zamiast 50 km/h jeżdżę 70 km/h bo mój samochód lubi na 5-ce taką predkość godzę się z tym, że w razie wpadki zapłacę dodatkową opłatę za korzystanie z drogi publicznej na takich zasad jak mnie pasują a nie na takich jak ktoś sobie wymyślił. To wszystko. Przeciez żyjemy w wolnym kraju i nkt nikomu nie zabrania chodzić poza szlakiem czy jeździć szybciej niż to dozwolone. Trzeba tylko być świadomym, że to ekstra kosztuje.chief pisze:Też za bardzo nie wiem co ma wspólnego z przyjemnością „partyzantka”, jaką trzeba zachować w takim rejonie.
ombre pisze:Tylko zastanów się, czy czasami te "ekstra koszty" to nie będzie czyjeś życie...
Chłopaki - wrzućcie na luz. To o czym tu konkretnie pisze Igła na mapce z 1964 roku (mam taką) oznaczone jest jako szlak. Teraz, trochę zarosło zielskiem i tyle. W dalszym ciągu jest cholernie łatwe. Na znakowanej Orlej Perci jest dziesiątki miejsc bardziej podatnych do zabicia się niż tam. Jeśli natomiast rozpatrujecie to w opcji, że Igła naraża życie a chłopaki z TOPR lub HZS ratując jego będą narażać swoje to jak to się ma do wypraw wspinaczy na drogi autentycznie trudne albo choćby, by pozostać wśród "swoich" do wypraw Smolika, Manfreda i Fenka. Dlaczego im nie robicie przykrych uwag? Staroleśna też nie oznakowana a ta droga, którą szli w wielu miejscach znacznie trudniejsza od tego zejścia z Wrót.Huczaj pisze:No najprawdopodobniej swoje własne, ale to wlicza się w koszty mniemam.
Jestem gorszego sortu...
ja akurat piłem do tegoigła pisze:Jadąc szybciej niż pozwalaja przepisy np zamiast 50 km/h jeżdżę 70 km/h bo mój samochód lubi na 5-ce taką predkość godzę się z tym, że w razie wpadki zapłacę dodatkową opłatę za korzystanie z drogi publicznej na takich zasad jak mnie pasują a nie na takich jak ktoś sobie wymyślił.
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
Eee tam nie robie żadnych przykrych uwag
Wiadomo że na OP jest 3 tysiące bardziej niebezpiecznych miejsc niż np. na "lewym" Kominiarskim.
a ja piłem do tego:
a ja piłem do tego:
Spoko, teza o narażaniu własnego życia, żeby zrobić jakiś trudną, lewą drogę, jest oczywiście jasna. Tak samo jak to żeby każdy naraża własne życie idąc na OP. Wybór drogi, szlaku ze względu na to czy jest "lewa" czy " prawa" nie oznacza, że w " lewym" przypadku ryzykujesz a w "prawym" nie.Tylko zastanów się, czy czasami te "ekstra koszty" to nie będzie czyjeś życie...
Jeśli ktoś naraża własne życie to kij mu w plecy. Sytuacja wygląda inaczej jeśli jesteś odpowiedzialny lub współodpowiedzialny za kogoś innego. Jeśli chodzi o góry to za bardzo się nie wypowiadam bo jeszcze jestem cienki bolek, natomiast jeśli ktoś mi wyjeżdża z tekstem że
to takie myślenie będę tępił. Wtedy jesteś odpowiedzialny za wszystkich użytkowników ruchu drogowego, którym teoretycznie możesz zagrozić swoim zachowaniem.igła pisze:Jadąc szybciej niż pozwalaja przepisy np zamiast 50 km/h jeżdżę 70 km/h bo mój samochód lubi na 5-ce taką predkość godzę się z tym, że w razie wpadki zapłacę dodatkową opłatę za korzystanie z drogi publicznej na takich zasad jak mnie pasują a nie na takich jak ktoś sobie wymyślił.
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
Krótko - używasz samochodu na co dzień? Robisz rocznie przynajmniej te 8 do 10 tys. km?ombre pisze:Jeśli ktoś naraża własne życie to kij mu w plecy. Sytuacja wygląda inaczej jeśli jesteś odpowiedzialny lub współodpowiedzialny za kogoś innego. Jeśli chodzi o góry to za bardzo się nie wypowiadam bo jeszcze jestem cienki bolek, natomiast jeśli ktoś mi wyjeżdża z tekstem żeto takie myślenie będę tępił. Wtedy jesteś odpowiedzialny za wszystkich użytkowników ruchu drogowego, którym teoretycznie możesz zagrozić swoim zachowaniem.igła pisze:Jadąc szybciej niż pozwalaja przepisy np zamiast 50 km/h jeżdżę 70 km/h bo mój samochód lubi na 5-ce taką predkość godzę się z tym, że w razie wpadki zapłacę dodatkową opłatę za korzystanie z drogi publicznej na takich zasad jak mnie pasują a nie na takich jak ktoś sobie wymyślił.
Jestem gorszego sortu...
to teraz rozumiesz, dlaczego "wypadkowicz nawisowy" szedł na Ciemniak nie przejmując sie przepisami ?igła pisze:Tak, zgadza się. Sądzę, że już dojrzałem i dlatego pozwoliłem sobie wyrazić takie stwierdzenie.
no i jeszcze jedno z ta "przyjemnością", warto pamiętać, ze w takich rejonach jesteś bez ubezpieczenia (polisy)....a to tez może sporo kosztować, aby idąc nie do końca czuć ""pełny komfort".
I jeździsz zgodnier z tymi wszystkimi 40-kami czy 50-kami ???Janek pisze:Krótko - używasz samochodu na co dzień? Robisz rocznie przynajmniej te 8 do 10 tys. km?ombre pisze:Jeśli ktoś naraża własne życie to kij mu w plecy. Sytuacja wygląda inaczej jeśli jesteś odpowiedzialny lub współodpowiedzialny za kogoś innego. Jeśli chodzi o góry to za bardzo się nie wypowiadam bo jeszcze jestem cienki bolek, natomiast jeśli ktoś mi wyjeżdża z tekstem żeto takie myślenie będę tępił. Wtedy jesteś odpowiedzialny za wszystkich użytkowników ruchu drogowego, którym teoretycznie możesz zagrozić swoim zachowaniem.igła pisze:Jadąc szybciej niż pozwalaja przepisy np zamiast 50 km/h jeżdżę 70 km/h bo mój samochód lubi na 5-ce taką predkość godzę się z tym, że w razie wpadki zapłacę dodatkową opłatę za korzystanie z drogi publicznej na takich zasad jak mnie pasują a nie na takich jak ktoś sobie wymyślił.
Nie wierzę - nie ma takich kierowców.
Każdemu jego Everest...
I o to właśnie pytałem Ombre, jak dotąd nie odpowiedział.andy67 pisze:I jeździsz zgodnier z tymi wszystkimi 40-kami czy 50-kami ???
Nie wierzę - nie ma takich kierowców.
A dalej było tak:
Żeby się odciąć od całego świata
Od paragonów, paragrafów i wywieszek
Zawsze to sobie nucę jak ktoś tak popiernicza...
Jestem gorszego sortu...
Przepraszam, ale chyba jednak nie rozumiem...Jesli ta teza jest prawdziwa, to po zamknięciu szlaków ruch turystyczny powinien tam wzrosnąć, a tak nie jest. "Przyjemniejszą", to już rzecz upodobań więc nie będę dyskutował, choć "dreszczyk emocji" związany nie z doznaniami górskimi, ale ze spotkaniem z filnacem przy wchodzeniu np. na Baranie Rogi, nie należy wg. do przyjemnych. POzdrawiam - Erynie.igła pisze:
Zamykanie szlaków nie utrudnia uprawiania turystyki, wrecz przeciwnie bardzo ją ułatwia i czyni ją o wiele przyjemniejszą.
Jeśli nie lubisz morświnów, to nie perforuj wiewiórek




