schroniskowe reguły...
schroniskowe reguły...
Ponieważ jak zapewne wiecie, nie miałam jeszcze okazji zakosztować schroniskowego życia,stąd moje powracające pytania.Jak wygląda sprawa przydzielania pokojów,bo z tego co wiem są 2,4 osobowe itp. Cena jest też zróżnicowana.Czy można sobie dowolnie wybrać pokój,bo różne wersje już słyszałam
W jakich godzinach można przebywać w pokoju? Wiem,powiecie,że to wszystko jest napisane w schronie ale ja do tej pory nie zwracałam na to uwagi 
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
...czyli nieprawdziwe są pogłoski,że przy małej liczbie turystów,umieszczają delikwenta w np.2 (bo drożej) pomimo,że chciałby w pokoju wieloosobowym(tańszym)ryb-ka pisze:Wybierasz sobie wielkość pokoju, która Ci odpowiada
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Tak powiedzą tylko malkontenci. Iwona forum jest od tego, żeby o czymś gadać, bez względu na to, czy było to już napisane sto razy gdzieś tam, czy nie. :]Iwona pisze:Wiem,powiecie,że to wszystko jest napisane w schronie
Pokoje są różne: 2, 4, 6, 8 - w moku nawet 12-stki. Cena się różni, ale nie jakoś diametralnie - kilka plnów. Pokój można sobie oczywiście wybrać, kierując się oczekiwanym komfortem i portfelem. Za wyjątkiem sytuacji, kiedy te pokoje są już zajęte. Często, jak jest puste schronisko, to lepiej wziąć pokój 4-6 osobowy i spać tam samemu (taniej). Warto pamiętać, że w schronisku płaci się za miejsce, nie za pokój.
Doba schroniskowa się kończy na ogół koło 10:00. Wtedy trzeba przedłużyć, albo wynieść plecak, albo zostawić go (jeśli w pokoju są znajomi). Noclegi są często sprzedawane od którejś godziny, np. w 5-tce dopiero od 17:00 - w sezonie warto ustawić się w kolejce do recepcji sporo wcześniej.
Jak się skończą miejsca, sprzedają podłogę. Np. w Murowańcu śpi się "w szachownicę" na podłogach korytarzy i w recepcji. Jak się skończy podłoga, potrafią wygonić ze schroniska do Zakopanego. W Piątce śpiących na karimatach ludzi widzialem wszędzie - podłogi, korytarze, ławy, stoły, półki na plecaki.
P.S. W czerwcu karimata raczej zbędna.
Często widziałam w schroniskach plecaki gdzieś wysoko na półkach itp.W Murowańcu zdaje się jest przechowalnia
a co z innymi schronami i czy takie zostawianie samopas jest bezpieczne?
Jak myślicie, w lutym karimatę trzeba targać ze sobą?
Jak myślicie, w lutym karimatę trzeba targać ze sobą?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Może można się zainstalować po 17-ej, ale jak sie przychodzi na kilka dni, to chyba można siedzieć 24 h w pokoju, co?ryb-ka pisze: W pokoju można przebywać od 17 do 10 rano
W Murowańcu nie ma takiego problemu. Na Ornaku p. Agnieszka robi problem, ale można ją (czasem) przekonaćMariusz pisze: np. w 5-tce dopiero od 17:00 - w sezonie warto ustawić się w kolejce do recepcji sporo wcześniej.
W Moku też jest (była?) przechowalnia. W "5" na półkach w sali głównej, na Ornaku w takiej wnęce koło kuchni (nie zamykanej!). Starałbym się jednak unikać zostawiania plecaka.Iwona pisze: Często widziałam w schroniskach plecaki gdzieś wysoko na półkach itp.W Murowańcu zdaje się jest przechowalnia a co z innymi schronami i czy takie zostawianie samopas jest bezpieczne?
MiG
Zwyczaje schroniskowe itp.
W Piątce był kiedyś taki zwyczaj (i może jest do tej pory), że jeśli ktoś się przyznał bywalcom, że jest pierwszy raz w tym miejscu, to brało się go (ją również) za ręce i nogi i w zależności od poru roku, wrzucało do stawu lub zaspy. Sam widziałem, na serio. Iwono, strzeż się więc w Piątce 
Z Piątki mam genialne wspomnienia. Najlepsza była listopadowa zabawa w "pociąg", na kopce w pobliżu schroniska. Wzięliśmy dużą foliową płachtę, wchodziliśmy na górkę, siadaliśmy na folii, jedna osoba za drugą, w pięć osób. Zjeżdżało się w ten sposób z tej górki na zbity pysk, mimo że ostatnia osoba w "pociągu" miała hamować pęd czekanem.
Słyszałem, że pewni dżentelmeni, z nudów, zjechali z samego Koziego do Piątki na tyłkach. Musieli mieć mocne spodnie
Kiedy jest dużo ludzi, trzeba sobie znaleźć miejsce do spania na glebie. Polecam w miarę wcześnie się za to zabrać i zostawić w odpowiednim miejscu np. karimatę dla poczynienia rezerwacji. Najlepsze są miejsca przy ścianach, a w szczególności w rogu sali. Możesz się odwrócić tyłem do wszystkich i spać spokojnie
Niezwykłą zaletą niektórych schronisk jest to, że nawiązuje się w nich genialne znajomości. Można pojechać samemu i w kilka godzin zmontować odpowiednią ekipę na planowaną wyrypę
Z Piątki mam genialne wspomnienia. Najlepsza była listopadowa zabawa w "pociąg", na kopce w pobliżu schroniska. Wzięliśmy dużą foliową płachtę, wchodziliśmy na górkę, siadaliśmy na folii, jedna osoba za drugą, w pięć osób. Zjeżdżało się w ten sposób z tej górki na zbity pysk, mimo że ostatnia osoba w "pociągu" miała hamować pęd czekanem.
Słyszałem, że pewni dżentelmeni, z nudów, zjechali z samego Koziego do Piątki na tyłkach. Musieli mieć mocne spodnie
Kiedy jest dużo ludzi, trzeba sobie znaleźć miejsce do spania na glebie. Polecam w miarę wcześnie się za to zabrać i zostawić w odpowiednim miejscu np. karimatę dla poczynienia rezerwacji. Najlepsze są miejsca przy ścianach, a w szczególności w rogu sali. Możesz się odwrócić tyłem do wszystkich i spać spokojnie
Niezwykłą zaletą niektórych schronisk jest to, że nawiązuje się w nich genialne znajomości. Można pojechać samemu i w kilka godzin zmontować odpowiednią ekipę na planowaną wyrypę
Słyszalam od kogoś że go po 10 wystawili z pokoju w Murowańcu.MiG pisze:Może można się zainstalować po 17-ej, ale jak sie przychodzi na kilka dni, to chyba można siedzieć 24 h w pokoju, co?
W piatce np od 10 jest sprzątanie i też raczej trzeba się udać do jadalni.
Ja plecak zostawiam zawsze w pokoju - cenne rzeczy (pieniądze, telefon, aparat) mam oczywiście ze sobą. Jeszcze nigdy nic mi nie zginęło.[/quote]
Witam wszystkich forumowiczów. Co prawda użyłam opcji szukaj ale nie znalazłam tego czego szukałam. Chodzi mi o nocowanie w schronisku. Jak to wygląda ? Czy potrzebyje karimaty, śpiwora? Wtym roku pierwszy raz będe nocować w schroniskach i nie wiem czy zabrać w/w rzeczy. Jak to jest szczególnie w Kondratowej, Murowańcu, 5, Moku i Roztoce ? Jak wyglądają pokoje i łózka? Z góry dziękuje za odp.
Ps. Tylko się ze mnie nie śmiejcie
Ps. Tylko się ze mnie nie śmiejcie
trochę jest tutaj 
http://tatry.bozym.com/eee-schroniska-e ... schroniska
Ja niestety nie miałem jeszcze przyjemności nocować w schronisku.. ale na pewno ktoś bardziej obyty ze schronami pomoże ci w tej kwestii....
A po za tym to witaj serdecznie na forum.. pytaj śmiało o cokolwiek masz ochotę zapytać.. nikt tutaj nie będzie się z ciebie śmiał.. gwarantuje ci to 
http://tatry.bozym.com/eee-schroniska-e ... schroniska
Ja niestety nie miałem jeszcze przyjemności nocować w schronisku.. ale na pewno ktoś bardziej obyty ze schronami pomoże ci w tej kwestii....
Witaj toja
No coś Ty...nikt się śmiać nie będzie,właśnie chodzi o to,żeby wymieniać się informacjami
Ja dopiero "liznęłam" schroniskowego życia ale myślę,że mogę powiedzieć,że w sezonie,podczas długich weekendów itp. to lepiej mieć ze sobą śpiwór,karimatę,poza nim niekoniecznie.Na Słowacji jest tak fajnie,że dostajesz materac i koc (nie wiem,czy we wszystkich schronach)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ale nawet tak troszeczkę?toja pisze:tylko się ze mnie nie śmiejcie
Zależy kiedy jedziesz. Jeśli w sezonie, lepiej mieć ze sobą karimatę i śpiwór, bo zdarzają się niespodzianki (brak łóżek) - wtedy kimasz na podłodze. W pokojach najczęściej łóżka piętrowe. Pokoje najczęściej wieloosobowe. W Moku w starym schronie spało się kiedyś na takiej 15-osobowej pryczy na poddaszu, ale dawno tam nie byłem. W 5stawach brak ciepłej wody.toja pisze:Czy potrzebyje karimaty, śpiwora?
Muszę się do czegoś przyznać - nigdy w życiu nie spałem na karimacie lub czymś podobnym. Kiedyś byłem za chudy i kości by robiły dziury w podłodze, a teraz jestem za stary i za wygodny. Powiedzcie, ale tak szczerze a nie dlatego, że wypada być takim "gierojem" - idzie się na tym wyspać? Nie wydaje mi się aby to było możliwe a są dwa miejsca, w których trzeba być wyspanym - w górach i za kierownicą.Mariusz pisze:lepiej mieć ze sobą karimatę i śpiwór
A tak nawiasem - tzw. "gleba" to klasyczny wyzysk - schronisko nie ponosząc żadnych kosztów (poza wodą) pobiera opłatę nieznacznie niższą niż za łóżko z pościelą. W dodatku jest nadzieja, że "glebant" da coś zarobić kuchni. A "ideologia gleby" - nocleg dla spóźnionego turysty - jest w Polskich Tatrach - przy odległości schronisk od Zakopanego - MOCNO NACIĄGANA. Kierownicy schronisk niby to robią łachę a w rzeczywistości ciągną kasę aż miło a "glebantom" podnosi się samopoczucie, bo wszyscy są dla nich tacy dobrzy. W Słowacji w niektórych schroniskach problem wygląda inaczej bo rzeczywiście z niektórych spóźniony nie zdąży.
A onże "SPÓŹNIONY TURYSTA" - to kolejna hipokryzja - w rzeczywistości większość z nich siedzi pod schroniskiem już od południa i czeka aż zostaną sprzedane wolne łóżka.
Mówię rzeczy niepopularne ale proszę spojrzeć na to z perspektywy turysty, który zarezerwował miejsce czasami na kilka miesięcy do przodu i teraz w nocy rugany jest przez bardzo często podpitych "glebantów", że mu się zachciewa iść do ubikacji.
Powtarzam - tu nie chodzi o los żadnego "spóźnionego turysty" tylko o ordynarnie łatwą kasą.
A co do zostawienia plecaka na łóżku itd. Pamiętam czasy (lata 50-te, 60-te a nawet jeszcze 70-e, w których kradzieże w schronisku właściwie nie występowały (niezależnie od wartości pozostawionego dobytku). Moim zdaniem pozostaje to w pewnym stopniu związane z tzw. "glebą", proszę mi jednak nie imputować, że uważam wszystkich "glebantów" za złodziei.
Jestem gorszego sortu...
Jeśli masz,to proponuję własny śpiwór,za pościel się dodatkowo dopłaca(raczej) a w swoich betach to jest w w swoich(przynajmniej dla mnie )toja pisze:ale w dalszym ciagu nie wiem czy śpię pod kołderką, kocykiem czy może muszę mieć własne okrycie
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ja podchodzę do tego tak: lepiej spać na karimacie niż na gołej podłodze.Jeśli byloby wolne łóżko w schronie to oczywiście wolę spać wygodnie.Karimata ma mnie tylko odizolować od nabawienia się reumatyzmu na starość.No a te całe podziały na "glebantów" i "spóźnionych turystów" ,czy też zapobiegliwych-rezerwujących nocleg na miesiące przed wyjazdem...wydaje mi się dziwny,choć przyznaję w tym co piszesz Janku jest sporo racji-wszczędzie są kombinatorzy. Myślę,że przez lata łażenia po górach człowiek załapuje się do każdej z wymienionych grupJanek pisze:Powiedzcie, ale tak szczerze a nie dlatego, że wypada być takim "gierojem" - idzie się na tym wyspać?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Bzdury piszesz, od razu widać, że nigdy nie spałeś na podłodze. Ja nie mam nic do pokojowców, często są to taternicy, czy inni ludzie kochający góry, ale w pokojach często sypiają rodzice z dziećmi, ustatkowane małżeństwa, które zgodnie z planem zajęły sobie miejsca w pokojach bo spanie na podłodze jest poniżej ich godności. Często są to też rozbisurmanione wycieczki młodzieży szkolnej zza zagranicy. Obie grupy nocleg w schronisku na łóżku traktuja jako prawdziwy surwiwal i zapewne z dumą opowiadają o tym znajomym po powrocie. Czesto mieszkańcy pokojów robią większe biby i głośniej prują papy niz ci na korytarzu, bo jak na korytarzu śpi kilkanaście nie znających się osób to nikt nie jest takim chamem czy prostakiem, żeby pruć mordę i awanturować się po nocach. Żebyś widział ten balet między śpiącymi na podłodze, gdy wraca się z kibla. Miodzio! Poza tym zobacz na tych co śpią na podłodze i na tych co często śpia w pokojach. Ci na podłodze maja wielkie plecaki, śpiwory, karimaty i kuchenki a ci w pokojach discmany, przenośne telewizorki i radia. Teraz pytanie: po kiego Wacława im telewizorki ?Janek pisze: Muszę się do czegoś przyznać - nigdy w życiu nie spałem na karimacie lub czymś podobnym. Kiedyś byłem za chudy i kości by robiły dziury w podłodze, a teraz jestem za stary i za wygodny. Powiedzcie, ale tak szczerze a nie dlatego, że wypada być takim "gierojem" - idzie się na tym wyspać? Nie wydaje mi się aby to było możliwe a są dwa miejsca, w których trzeba być wyspanym - w górach i za kierownicą.
A tak nawiasem - tzw. "gleba" to klasyczny wyzysk - schronisko nie ponosząc żadnych kosztów (poza wodą) pobiera opłatę nieznacznie niższą niż za łóżko z pościelą. W dodatku jest nadzieja, że "glebant" da coś zarobić kuchni. A "ideologia gleby" - nocleg dla spóźnionego turysty - jest w Polskich Tatrach - przy odległości schronisk od Zakopanego - MOCNO NACIĄGANA. Kierownicy schronisk niby to robią łachę a w rzeczywistości ciągną kasę aż miło a "glebantom" podnosi się samopoczucie, bo wszyscy są dla nich tacy dobrzy. W Słowacji w niektórych schroniskach problem wygląda inaczej bo rzeczywiście z niektórych spóźniony nie zdąży.
A onże "SPÓŹNIONY TURYSTA" - to kolejna hipokryzja - w rzeczywistości większość z nich siedzi pod schroniskiem już od południa i czeka aż zostaną sprzedane wolne łóżka.
Mówię rzeczy niepopularne ale proszę spojrzeć na to z perspektywy turysty, który zarezerwował miejsce czasami na kilka miesięcy do przodu i teraz w nocy rugany jest przez bardzo często podpitych "glebantów", że mu się zachciewa iść do ubikacji.
Powtarzam - tu nie chodzi o los żadnego "spóźnionego turysty" tylko o ordynarnie łatwą kasą.
A co do zostawienia plecaka na łóżku itd. Pamiętam czasy (lata 50-te, 60-te a nawet jeszcze 70-e, w których kradzieże w schronisku właściwie nie występowały (niezależnie od wartości pozostawionego dobytku). Moim zdaniem pozostaje to w pewnym stopniu związane z tzw. "glebą", proszę mi jednak nie imputować, że uważam wszystkich "glebantów" za złodziei.
A co do kibelków to każdy kto zapłacił ma do nich taki sam dostęp. Z resztą wystarczy spojrzeć na piątkę, tam widać kto jest prawdziwy turysta a kto piknik. Piknik w życiu nie wejdzie pod prysznic choćby żył w schronisku cały miesiąc. A turysta nie chce sobie zasyfić śpiwora, nie chce śmierdzieć na cały korytarz a później nosić tego w plecaku więc idzie się myć.
A tych jakiś insynuacji o kradzieżach to nawet nie wygłaszaj głośno bo od razu widać, że schronisko dzielisz między dobrych pokojowców i gorszych podłogowców, którzy kręca ci się gdzieś pod nogami jak wychodzisz na swój korytarz za który zapłaciłeś z rocznym wyprzedzeniem.






