szybuję nad szlakiem co sprawia mi wiele przyjemności

chciałem wejść w lotem ścinającym ale zahaczyłem skrzydełkiem i mało mnie nie wyj...... no ten

teraz już tylko do góry

mijam wodopój

następnie przelatuje nad Wielgachnym Stawem

spoglądam na malutki domek ćwir ćwir taki na mnie

i wybieram się tam na siodełko

zapomniałem nabrać wody do zbiorniczków szybciutko to nadrabiam

teraz już mnie nic nie powstrzyma przed wylotem na

po drodze mijam paskudę o fuj ćwir ćwir

dla uspokojenia się spoglądam na prawo

teraz przed siebie

a teraz w lewo na Kozi Wierch

siadam na chwile na kamyczku bo tak machać skrzydełkami to okropna robota

patrzę w dal i widzę kropkę do której muszę do frunąć

wreście po kilku minutach od startu jestem na kopce

ze zmęczenia wzrok mi szwankuje

Nabieram sił i postanawiam wracać po drodze mijam ludzików na

i na

dryn dryn dryn
- Wstawaj trzeba Natalię do przedszkola odprowadzić!!!
- już wstaje co tak krzyczysz ale miałem piękny sen...
Pozdrawiam

