Zygmunt Skibicki pisze:Negowanie pokory wobec gór i nie tylko(!), to najprostsza droga do tragedii.
Ależ ja w życiu nie neguje pokory do gór. To rzecz podstawowa od której zaczyna się chodzić po górach !!!

Coś nie za bardzo to widać czytając twoje wypowiedzi, ale przecież nie będę sie upierał. Zawsze to lepiej spotkać się za życia, nie?Huczaj pisze:Ależ ja w życiu nie neguje pokory do gór.
Wysoce prawdopodobne.andy67 pisze:Może dorabia jako miś ?
Dyspensa raczej już zbędna, zadowolę się uściskiem ręki Jego Królewskiej Mości. Byłbym wielce zobowiązany za załatwienie audiencji - mógłbym przedstawić JKM kilka propozycji, mym zdaniem przydatnych dla Królestwa Słowacji.manfred pisze:Chcesz to ci załatwie ma być jakaś specjalna dedykacja?

Prawdopodobnie zasłabnięcie i choroba związana z krążeniem były przyczyną śmierci we wtorek turysty w Dolinie Pięciu Stawów Polskich w Tatrach - poinformował ratownik dyżurny TOPR.
- Kiedy ratownicy na pokładzie śmigłowca dotarli na miejsce, mimo reanimacji stwierdzono zgon mężczyzny - powiedział ratownik, Wojciech Mateja.
Jednocześnie na szlaku prowadzącym z Kasprowego Wierchu do Kotła Gąsienicowego zasłabł inny turysta. Toprowcy przetransportowali turystę śmigłowcem do zakopiańskiego szpitala. Jego życiu nic nie zagraża.
To jest problem a przynajmniej powinien być problem wszystkich po ukończeniu, nie wiem, może 40, może 45 lat - przebadać się przed wyjazdem w góry. Ja mam 73 i to... sami rozumiecie. Cztery lata temu byłem z wnukiem, wtedy 11-letnim, pierwszą część pobytu z jeszcze innymi osobami, potem zostaliśmy na kilka dni sami. Jednego wieczoru poczułem się gorzej i wtedy się zastanowiłem - cholera, a gdybym tak "zszedł" - zostawiłbym tego 11-latka z zwłokami, z samochodem, z koniecznością zawiadamiania z obcego kraju (Słowacja) kogo trzeba. Nie tak nie można - powiedziałem sobie, ja po prostu wymagam obecności drugiej osoby dorosłej.Śmiertlene zasłabnięcie w Dolinie Pięciu Stawów
Na szlaku w Dolinie Pięciu Stawów zasłabł i zmarł.
Na razie nie są znane okoliczności tego wypadku. Wiadomo, że ratownikom TOPR i lekarzom nie udało się uratować życia mężczyzny. Wcześniej 50-letniego mieszkańca Słupska próbowali reanimować przypadkowi turyści.
Do zasłabnięcia doszło też na Hali Gąsienicowej. W tym wypadku osłabiony turysta przeżył i trafił do zakopiańskiego szpitala. Mężczyzna podchodził szlakiem na Kasprowy Wierch.
Bardzo racjonalne podejście, ale co zrobić jesli taka osoba jest w górach np. raz na dwa tygodnie? Trudno sobie wtedy wyobrazić badania co dwa tygodnie ( biorąc pod uwagę naszą "służbę" zdrowie. Wtedy pozostaje tylko badane co kilka miesięcy i liczenie na to że nie przeciąży się układu krążenia.Facet miał 50 lat i tak go po prostu zdmuchnęło na Hali Gąsienicowej czy też Pięciu Stawach - żadne ekstrema. Panie i panowie, szczególnie panowie, bo raczej mniej myślą o tych sprawach - jak się ma pewne lata to trzeba przed wyjazdem lub co jakiś czas odwiedzić internistę i zapytać - doktorze, mogę w góry?