Rzekłbym nawet że już najwyższy czasRafał pisze:Kiedyś powinien być ten pierwszy raz.gosieńka pisze:Eee, wstydzę się nie robiłam jeszcze nigdy
Kolejne wypadki w Tatrach
-
Aleksandra
-

- Posty: 801
- Rejestracja: pn 09 paź, 2006
- Lokalizacja: Toruń
Łał Gosieńka i my się nie spotkałyśmy? Też w sobotę byłam w okolicach Kondrackiej. Tzn. zaczynaliśmy przez Buczynowe do Murowańca, Czarny Staw Gąsienicowy a potem na Kasprowy i do Kopy Kondrackiej. Dochodziliśmy do schronika kiedys zaczął padać grad, a po dłuższej chwili przybiegli ludzie, że kogoś poraził piorun na Giewoncie. Rzeczywiście burza była niemała, a my mieliśmy szczęście że udało nam się zejść z grani w odpowiednim momencie.
Widzieliśmy jak śmigłowiec TOPRu leci w stronę Giewontu ale po relacji na onecie okazuje się że nic mu nie jest.... To dobrze...
Widzieliśmy jak śmigłowiec TOPRu leci w stronę Giewontu ale po relacji na onecie okazuje się że nic mu nie jest.... To dobrze...
A nie Boczań przypadkiem?Olusia pisze:zaczynaliśmy przez Buczynowe do Murowańca
No myślałam żeby dać znać, ale nie mam twojego kom
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Ja za nią... (...)
Tygodnik Podhalański 2008-06-11 pisze: Ratownicy TOPR koło godz. 16 sprowadzali na dół dwie turystki, które nie mogły sobie poradzić w Dolince Buczynowej. O godz. 18.30 śmigłowiec poleciał po turystę w okolice Rysów.
Turystki koło godz. 16 utknęły na stromym płacie śniegu i nie mogły iść dalej. Dolinka Buczynowa leży w okolicach szlaku z Krzyżnego w stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich. Dodatkowo nad Tatrami i Zakopanem przechodzi burza. Pada ulewny deszcz, a w niektórych miejscach grad.
Gdy burza się uspokoiła do ratowników dotarła kolejna informacja o wypadku. Koło godz. 18.30, tym razem na szlaku od Rysami turysta poślizgnął się i spadł po stromych płatach śniegu. Mężczyzna zsunął się kilkaset metrów w dół. Ciężko ranny trafił do zakopiańskiego szpitala.
Ratownicy TOPR apelują o ostrożność. W wielu miejscach w Tatrach zalega jeszcze dużo niebezpiecznych płatów śniegu.
- Turysta jest w ciężkim stanie. Ma złamaną nogę i jest bardzo poobijany - powiedział dyżurny ratownik TOPR, Andrzej Mikler.
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
-
Filanc
raczej by go horska znalazła - pewnie nie dotarł w Tatry
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Oby się znalazł szczęśliwie cały i zdrów, ale też uważam za niepoważne - wyjazd i nawet nie pozostawienie wiadomości gdzie się idzie.andy67 pisze:Coś taki pewny że by go znaleźli ? Tym bardziej że nawet mniej więcej nie wiadomo gdzie poszedł. Niepoważny jakiś ten gość.lukas_12 pisze:raczej by go horska znalazła - pewnie nie dotarł w Tatry
B.
i znowu wypadek http://wiadomosci.onet.pl/2681,1772108, ... kalne.html
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Znalazłem taki ciekawy przypadek na stronie TOPR :
"W dniu 11.06 w godzinach popołudniowych do TOPR zadzwoniła turystka informując, że wraz z koleżanką schodziły z Krzyżnego do 5-ciu Stawów. W dolnej części żlebu drogę zagrodził im wielki, stromy płat śniegu, po którym boją się schodzić by nie poślizgnąć się i nie spaść przez próg Dol. Buczynowej. Nie mają raków, czekana ani dobrego obuwia. Proszą o pomoc. W tamten rejon ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekujących na pomoc turystek, ratownicy założyli im uprzęże ewakuacyjne. Następnie turystki wraz z ratownikiem na linie zawieszonej pod śmigłowcem zostały przeniesione na lądowisko w Stawach".
Powiedzcie mi czy wzywanie ratowników w takiej sytuacji, w dodatku kiedy musieli użyć helikoptera jest zasadne? Koszty takiej akcji są prawdopodobnie duże. Gdyby w tym samym czasie zdażył sie poważniejszy wypadek to co? Nie lepiej było wrócić do Murowańca? Nie wiem ale wydaje mi się że jest to gruba przesada. Jesli ratownicy będą musieli za każdym razem reagować w takich sytuacjach, to aż się boję pomyśleć jak może ratownictwo wyglądać w przyszłości. Czy ratownicy mogą odmówić pomocy w takiej sytacji doradzając inne wyjście z sytuacji? Czy mająobowiązek reagowac na każdą taką prośbę?
"W dniu 11.06 w godzinach popołudniowych do TOPR zadzwoniła turystka informując, że wraz z koleżanką schodziły z Krzyżnego do 5-ciu Stawów. W dolnej części żlebu drogę zagrodził im wielki, stromy płat śniegu, po którym boją się schodzić by nie poślizgnąć się i nie spaść przez próg Dol. Buczynowej. Nie mają raków, czekana ani dobrego obuwia. Proszą o pomoc. W tamten rejon ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekujących na pomoc turystek, ratownicy założyli im uprzęże ewakuacyjne. Następnie turystki wraz z ratownikiem na linie zawieszonej pod śmigłowcem zostały przeniesione na lądowisko w Stawach".
Powiedzcie mi czy wzywanie ratowników w takiej sytuacji, w dodatku kiedy musieli użyć helikoptera jest zasadne? Koszty takiej akcji są prawdopodobnie duże. Gdyby w tym samym czasie zdażył sie poważniejszy wypadek to co? Nie lepiej było wrócić do Murowańca? Nie wiem ale wydaje mi się że jest to gruba przesada. Jesli ratownicy będą musieli za każdym razem reagować w takich sytuacjach, to aż się boję pomyśleć jak może ratownictwo wyglądać w przyszłości. Czy ratownicy mogą odmówić pomocy w takiej sytacji doradzając inne wyjście z sytuacji? Czy mająobowiązek reagowac na każdą taką prośbę?
Według mnie wezwanie TOPR powinno być w przypadkach "boję się iść dalej" powinno być ostatecznością. Jeśli mogżna się cofnąć i bezpiecznie zejść z gór, to po co wzywać TOPR? Może, żeby przelecieć się śmigłowcem za darmo? Co innego jeśli na przykład byłoby już bardzo późno i nie byłoby innego wyjścia...Huczaj pisze:Powiedzcie mi czy wzywanie ratowników w takiej sytuacji, w dodatku kiedy musieli użyć helikoptera jest zasadne? Koszty takiej akcji są prawdopodobnie duże. Gdyby w tym samym czasie zdażył sie poważniejszy wypadek to co? Nie lepiej było wrócić do Murowańca? Nie wiem ale wydaje mi się że jest to gruba przesada. Jesli ratownicy będą musieli za każdym razem reagować w takich sytuacjach, to aż się boję pomyśleć jak może ratownictwo wyglądać w przyszłości.
Z tego co wiem toprowcy mogą doradzać inne wyjście, ale jeśli ktoś się uprze i "bardzo boi się zejść" to muszą go sprowadzić.Huczaj pisze:Czy ratownicy mogą odmówić pomocy w takiej sytacji doradzając inne wyjście z sytuacji?
Skoro one w takiej sytuacji nie potrafiły sobie poradzić to, dalczego ratownicy nie mogli ich poinformować aby wracały do Murowańca. Niestety prawdopodbnie ratownicy mają obowiązek w takiej sytuacji udzielić pomocy. Kwestią jest tu granica gdzie pomoc ratowników jest niekonieczna a gdzie wystarzca zwykły pomyślunek turystów. Dojdzie do tego że helikopter będzie zbierał ludzi, przemęczonyc trasą do Moka.andy67 pisze:Dobra, dobra - każdy ratownik wam powie że dobrze zrobiły wzywając pomoc skoro nie potrafiły sobie same poradzić.
Naprawdę nie komplikuj prostych spraw - jak ratownik ma przez telefon ocenić czy turystki dadzą radę wrócić same czy nie ? Założenie jest takie że skoro ktoś wzywa pomocy to znaczy że jej potrzebuje i tyle.
A co Ty byś zrobił w takiej sytuacji będąc ratownikiem ?
Zresztą poczytaj "Wołanie w górach" - to Ci wiele wyjaśni.
A co Ty byś zrobił w takiej sytuacji będąc ratownikiem ?
Zresztą poczytaj "Wołanie w górach" - to Ci wiele wyjaśni.
Każdemu jego Everest...
Nie mają takiego obowiązku, kwestia jest taka kto potrzebuje pomocy.Znam przypadek - z pierwszej ręki - jak to dwoje taterników pobłądziło w ciemnościach w zakazanym terenie. Dzięki telefonicznym poradom toprowców odnaleźli bezpieczną drogęHuczaj pisze:Niestety prawdopodbnie ratownicy mają obowiązek w takiej sytuacji udzielić pomocy.
-
Michał
TOPR nigdy nie może odmówić. Nawet jak ktoś zadzwonić z drogi do Morskiego, to muszą pomóc, oczywiście wtedy wyrusza ratownika z MOKA, a nie helikopter. Ale sam widziałem kilka przypadków ogromnej nieodpowiedzialności ludzi, którzy wzywali śmigłowiec. Może i ja kiedyś będę potrzebował pomocy, ale to już będzie ostateczności... trzeba pamiętać o tym że w tym samym czasie, kiedy helikopter będzie nas "ratował" , ktoś może naprawdę potrzebować szybkiej pomocy, a od tego zależy ludzkie życie.
GÓRY DLA ROZWAŻNYCH!
GÓRY DLA ROZWAŻNYCH!





