Tatry z lotu ptaka
Tatry z lotu ptaka
Na innym forum tatrzańskim znalazłam fajne zdjęcia Tatr zrobione przez Krzysztofa Dudzińskiego (Zakopiańczyk, paralotniarz, grotołaz). Może kogoś zainteresuje te zdjęcia. 
Adres strony: http://picasaweb.google.com/gazdAirSpor ... tronieTatr
W dzisiejszym Tygodniku Podhalańskim
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=&id=1294
Na paralotni wzdłuż Tatr
Krzysztof Dudziński znany jest z ciekawych przelotów na glajcie nie tylko w regionie tatrzańskim, ale również w innych górach świata. Tym razem pod koniec kwietnia, kiedy Tatry były jeszcze w zimowej szacie, a termika nie była nadzwyczajna, dokonał przelotu wzdłuż północnej granicy Tatr od Lendaku, prawie po Zuberzec.
Krzysztof Dudziński
Trasa przelotu miała "tylko” 58 kilometrów, a na jej przebycie Krzysztof potrzebował trzech godzin, ale widoki na ośnieżone jeszcze w tym czasie Tatry były wspaniałe. Niektóre zostały zarejestrowane na zdjęciach i ukazują nam Tatry z innej, nieznanej perspektywy. Krzysztof lata na paralotni nie tylko przy dobrej termice, ale również w warunkach trudniejszych, przy nieznacznym wznoszeniu, a także zimą. Trzeba mieć jednak duże doświadczenie i znakomite rozeznanie warunków meteorologicznych, a także topografii terenu, by móc wykorzystać do maksimum termikę i dokonywać ciekawych przelotów. Tak też było 25 kwietnia, kiedy wybrał się do Lendaku na Słowacji, by wystartować do lotu, nie mając jeszcze sprecyzowanej trasy. Uzależnione to było od warunków. Nie miał też pewności czy uda się tam w tym dniu wystartować, czy nie trzeba się będzie przenosić w inne miejsce, odpowiedniejsze do startu.
Stok nad Lendakiem o ekspozycji południowo-wschodniej jest jednym z ulubionych miejsc startu paralotniarzy. Przy słonecznej pogodzie nagrzewa się już od wczesnych godzin porannych i wówczas nad Palenicą Lendacką tworzą się silne prądy konwekcyjne. Korzystając z nich, można uzyskać nawet ponad tysiąc metrów przewyższenia. Przekonał się o tym m.in. Dariusz Chrobak z Nowego Targu, który ma na swoim koncie najdłuższe przeloty z Lendaku. Raz wylądował w rejonie Bochni, a niedawno doleciał aż pod Kielce.
W ostatni kwietniowy weekend warunki startu nad Lendakiem nie były najlepsze. Zjawiło się w tym dniu na starcie około dziesięciu paralotniarzy, ale termika była słaba. – Był tam również Maciek Ziętara. Wystartował, ale nie trafił na odpowiedni komin. Mieliśmy się przenieść do Łomnickiego Stawu, bo jest to miejsce znacznie wyżej położone i jak uda się tam "pokręcić”, to można trafić w dobry komin i uzyskać niezłą wysokość – wyjaśnia, w terminologii znanej lotniarzom, Krzysiek Dudziński.
W Lendaku tylko Krzysztof trafił na komin, i to za pierwszym razem. Udało mu się uzyskać wysokość, a potem polecieć nad pasmo Magury Spiskiej i poszybować z lekkim wschodnim wiatrem wzdłuż jej wzniesień w kierunku zachodnim, kierując się po drodze pod kolejne wypiętrzone chmury. Tam, w kominach termicznych, wznosił się prawie do ich podstawy i w ten sposób utrzymywał wysokość 2400-2500 metrów. Z tego odcinka przelotu wykonał kilka zdjęć na Płaczliwą Skałę, Hawrań, Nowy Wierch i Murań, a za nimi na szczyty i górne piętra dolin: Jaworowej i Białej Wody. Znad Przełęczy Zdziarskiej poszybował w kierunku Podspadów, a potem Łysej Polany, tracąc znacznie na wysokości, co o mało nie zakończyło się przedwczesnym lądowaniem. Na szczęście małe wnoszenia nad Wierch Porońcem, a potem Kopami Sołtysimi, pozwoliły mu dolecieć nad Kopieniec i Nosal. Stąd, po odzyskaniu wysokości, przeleciał nad Zakopanem, kierując się w stronę nagrzanych stoków Pogórza Gubałowskiego.
– Nad Palenicą Kościeliską "stał” dość duży, wypiętrzony cumulus, więc poszybowałem w tym kierunku i tam wykręciłem w kominie, w którym prędkość wznoszenia była 6 m/sek, największą wysokość – nieco ponad 3000 metrów n.p. m. Na takiej wysokości była w tym miejscu podstawa chmur nad Podhalem i Tatrami – tłumaczy Krzysztof. Unoszony dalej lekkim wiatrem z kierunku północno-wschodniego, skierował się nad Magurę Witowską, a po przelocie nad Orawicami – w stronę Osobitej. Nad wzniesieniami Pogórza Skoruszyńskiego nie było już wznoszenia. Dochodziła godzina 16 i trzeba było rozejrzeć się za miejscem do lądowania. Przeleciał jeszcze nad lasami w rejonie Przełęczy Borek, po czym wylądował na jednej z większych polan w Dolinie Błotnej. Do Przełęczy Huciańskiej zabrakło mu około 7 kilometrów. Jeszcze dwie godziny wcześniej nad Milotinem koło Zuberca były ładne cumulusy i wtedy dalszy przelot był możliwy. Na wprost polany, na której wylądował, wznosiła się Osobita, ostatni widoczny z Gubałówki w kierunku zachodnim szczyt w Tatrach. Średnia prędkość przelotu wynosiła 20,33 kilometra na godzinę.
Krzysztof Dudziński jest dwukrotnym Mistrzem Polski w paralotniarstwie i ma wieloletnie doświadczenie w tej dyscyplinie. Już w 1995 roku przeleciał na glajcie nad szczytami alpejskimi z Niemiec do Austrii, o czym pisaliśmy w TP. Ma też udane loty spod wierzchołka Elbrusa, nad Wielkim Rowem Tektonicznym w Afryce i z pięciotysięczników Andach. Na Kilimandżaro miał pecha, bo wyniesieniu paralotni usłyszał od miejscowych rangersów parkowych, że nie wolno mu wystartować. Ma też na swym koncie loty z Rysów, Bystrej, a także innych szczytów tatrzańskich. Drugą, wcześniejszą jego pasją, były i są jaskinie. Ma znaczące odkrycia w jaskiniach tatrzańskich, uczestniczył w wyprawach do głębokich jaskiń w Alpach, jednak w ostatnich latach większość czasu poświęca paralotniarstwu i szybownictwu.
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=&id=1294
Na paralotni wzdłuż Tatr
Krzysztof Dudziński znany jest z ciekawych przelotów na glajcie nie tylko w regionie tatrzańskim, ale również w innych górach świata. Tym razem pod koniec kwietnia, kiedy Tatry były jeszcze w zimowej szacie, a termika nie była nadzwyczajna, dokonał przelotu wzdłuż północnej granicy Tatr od Lendaku, prawie po Zuberzec.
Krzysztof Dudziński
Trasa przelotu miała "tylko” 58 kilometrów, a na jej przebycie Krzysztof potrzebował trzech godzin, ale widoki na ośnieżone jeszcze w tym czasie Tatry były wspaniałe. Niektóre zostały zarejestrowane na zdjęciach i ukazują nam Tatry z innej, nieznanej perspektywy. Krzysztof lata na paralotni nie tylko przy dobrej termice, ale również w warunkach trudniejszych, przy nieznacznym wznoszeniu, a także zimą. Trzeba mieć jednak duże doświadczenie i znakomite rozeznanie warunków meteorologicznych, a także topografii terenu, by móc wykorzystać do maksimum termikę i dokonywać ciekawych przelotów. Tak też było 25 kwietnia, kiedy wybrał się do Lendaku na Słowacji, by wystartować do lotu, nie mając jeszcze sprecyzowanej trasy. Uzależnione to było od warunków. Nie miał też pewności czy uda się tam w tym dniu wystartować, czy nie trzeba się będzie przenosić w inne miejsce, odpowiedniejsze do startu.
Stok nad Lendakiem o ekspozycji południowo-wschodniej jest jednym z ulubionych miejsc startu paralotniarzy. Przy słonecznej pogodzie nagrzewa się już od wczesnych godzin porannych i wówczas nad Palenicą Lendacką tworzą się silne prądy konwekcyjne. Korzystając z nich, można uzyskać nawet ponad tysiąc metrów przewyższenia. Przekonał się o tym m.in. Dariusz Chrobak z Nowego Targu, który ma na swoim koncie najdłuższe przeloty z Lendaku. Raz wylądował w rejonie Bochni, a niedawno doleciał aż pod Kielce.
W ostatni kwietniowy weekend warunki startu nad Lendakiem nie były najlepsze. Zjawiło się w tym dniu na starcie około dziesięciu paralotniarzy, ale termika była słaba. – Był tam również Maciek Ziętara. Wystartował, ale nie trafił na odpowiedni komin. Mieliśmy się przenieść do Łomnickiego Stawu, bo jest to miejsce znacznie wyżej położone i jak uda się tam "pokręcić”, to można trafić w dobry komin i uzyskać niezłą wysokość – wyjaśnia, w terminologii znanej lotniarzom, Krzysiek Dudziński.
W Lendaku tylko Krzysztof trafił na komin, i to za pierwszym razem. Udało mu się uzyskać wysokość, a potem polecieć nad pasmo Magury Spiskiej i poszybować z lekkim wschodnim wiatrem wzdłuż jej wzniesień w kierunku zachodnim, kierując się po drodze pod kolejne wypiętrzone chmury. Tam, w kominach termicznych, wznosił się prawie do ich podstawy i w ten sposób utrzymywał wysokość 2400-2500 metrów. Z tego odcinka przelotu wykonał kilka zdjęć na Płaczliwą Skałę, Hawrań, Nowy Wierch i Murań, a za nimi na szczyty i górne piętra dolin: Jaworowej i Białej Wody. Znad Przełęczy Zdziarskiej poszybował w kierunku Podspadów, a potem Łysej Polany, tracąc znacznie na wysokości, co o mało nie zakończyło się przedwczesnym lądowaniem. Na szczęście małe wnoszenia nad Wierch Porońcem, a potem Kopami Sołtysimi, pozwoliły mu dolecieć nad Kopieniec i Nosal. Stąd, po odzyskaniu wysokości, przeleciał nad Zakopanem, kierując się w stronę nagrzanych stoków Pogórza Gubałowskiego.
– Nad Palenicą Kościeliską "stał” dość duży, wypiętrzony cumulus, więc poszybowałem w tym kierunku i tam wykręciłem w kominie, w którym prędkość wznoszenia była 6 m/sek, największą wysokość – nieco ponad 3000 metrów n.p. m. Na takiej wysokości była w tym miejscu podstawa chmur nad Podhalem i Tatrami – tłumaczy Krzysztof. Unoszony dalej lekkim wiatrem z kierunku północno-wschodniego, skierował się nad Magurę Witowską, a po przelocie nad Orawicami – w stronę Osobitej. Nad wzniesieniami Pogórza Skoruszyńskiego nie było już wznoszenia. Dochodziła godzina 16 i trzeba było rozejrzeć się za miejscem do lądowania. Przeleciał jeszcze nad lasami w rejonie Przełęczy Borek, po czym wylądował na jednej z większych polan w Dolinie Błotnej. Do Przełęczy Huciańskiej zabrakło mu około 7 kilometrów. Jeszcze dwie godziny wcześniej nad Milotinem koło Zuberca były ładne cumulusy i wtedy dalszy przelot był możliwy. Na wprost polany, na której wylądował, wznosiła się Osobita, ostatni widoczny z Gubałówki w kierunku zachodnim szczyt w Tatrach. Średnia prędkość przelotu wynosiła 20,33 kilometra na godzinę.
Krzysztof Dudziński jest dwukrotnym Mistrzem Polski w paralotniarstwie i ma wieloletnie doświadczenie w tej dyscyplinie. Już w 1995 roku przeleciał na glajcie nad szczytami alpejskimi z Niemiec do Austrii, o czym pisaliśmy w TP. Ma też udane loty spod wierzchołka Elbrusa, nad Wielkim Rowem Tektonicznym w Afryce i z pięciotysięczników Andach. Na Kilimandżaro miał pecha, bo wyniesieniu paralotni usłyszał od miejscowych rangersów parkowych, że nie wolno mu wystartować. Ma też na swym koncie loty z Rysów, Bystrej, a także innych szczytów tatrzańskich. Drugą, wcześniejszą jego pasją, były i są jaskinie. Ma znaczące odkrycia w jaskiniach tatrzańskich, uczestniczył w wyprawach do głębokich jaskiń w Alpach, jednak w ostatnich latach większość czasu poświęca paralotniarstwu i szybownictwu.
Znalazłem zdjęcie z 3 wrzesnia 2010 roku, aż się nie chce wierzyć, że latem Tatry tak mogą wyglądać. Nie zmniejszam celowo, żeby można było sobie pooglądać. Widać dobrze m.in. Dol 5 Stawów Polskich, Świnicę, Skr. Granat i Kościelce, grań Miedzianego i Liptowskie Mury, Dol. Ciemnosmreczyńską, Zadnią Jaworową i Rówienki, Lodowy z widocznymi z tyłu Kołowym i Baranimi Rogami, a także Kończystą i Gerlach.


luknij na moje panoramy i galerie
Kapitalny widok
Słusznie Dagomar że nie zmniejszyłeś bo to zdjęcie tylko w wielkim formacie należy oglądać
Chyba z samolotu robione...
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Oj tam żeby nie było, oprócz zdjęcia z samolotu mógł je zrobić paralotniarz jak na tym filmikudagomar pisze:no przecie nie z Lubonia
http://player.vimeo.com/video/42072862?title=0&
Jak widać mimo zimowej aury zimno nie było gdyż dostrzegam krótkie spodenki, a przynajmniej gołe łydki u niektórychgb pisze: 15 IX 2006, godziny wczesno przedpołudniowe...
No jak ładnie, zima jesień uprzedziła to jakiś falstart był. Cóż i tak bywa w pogodzieBarek pisze:9.10.2006...
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
-
Mało zdjęć z Tatr
-

- Posty: 263
- Rejestracja: śr 13 cze, 2007
- Kontakt:
- arturprzeklasa
-

- Posty: 217
- Rejestracja: sob 19 kwie, 2008
- Lokalizacja: Zakopane
Milczę gdy nie mam nic do powiedzenia
http://picasaweb.google.pl/arturprzeklasa
http://arturprzeklasa.deviantart.com
http://picasaweb.google.pl/arturprzeklasa
http://arturprzeklasa.deviantart.com









