3 bezwzględniebartek84 pisze:Mam pytanie czy lepiej kupić 2 czy 3-częściowe kijki ??
Kijki trekkingowe
- Krzysztof Kus
-

- Posty: 149
- Rejestracja: czw 22 maja, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
- Kontakt:
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Dopóki sama nie spróbowałam, wydawało mi się, że kijki przeszkadzają w górach.
Kiedyś wchodziliśmy na Gęsią i turysta wracający ze szczytu dał mi swój kijek - taki znaleziony w lesie, i bardzo zachwalał, że z kijkiem łatwiej. Wzięłam - szczerze mówiąc - bez przekonania, z grzeczności.
Potem znalazłam drugi, i już do końca pobytu w górach tych kijków nie wypuściłam z rąk. W dniu wyjazdu, poszliśmy na Krupówki i w sportowym sklepie kupiliśmy sobie kijki czeskie - Worker.
Były w promocji po 80 zł para.
Dwa lata je używamy i nie narzekamy.
Mogę powiedzieć tylko tyle - bez kijków nie ruszyłabym sie w góry - nigdzie. Super sprawa.
Mamy nawet w bagażniku zapasową parę (z Lidla
), gdyby się komuś z nas rozleciał na szlaku...
Jestem bardzo wdzięczna temu nieznajomemu - dobremu człowiekowi, że mnie do tych kijków przekonał.
Ala
.
Kiedyś wchodziliśmy na Gęsią i turysta wracający ze szczytu dał mi swój kijek - taki znaleziony w lesie, i bardzo zachwalał, że z kijkiem łatwiej. Wzięłam - szczerze mówiąc - bez przekonania, z grzeczności.
Potem znalazłam drugi, i już do końca pobytu w górach tych kijków nie wypuściłam z rąk. W dniu wyjazdu, poszliśmy na Krupówki i w sportowym sklepie kupiliśmy sobie kijki czeskie - Worker.
Były w promocji po 80 zł para.
Dwa lata je używamy i nie narzekamy.
Mogę powiedzieć tylko tyle - bez kijków nie ruszyłabym sie w góry - nigdzie. Super sprawa.
Mamy nawet w bagażniku zapasową parę (z Lidla
Jestem bardzo wdzięczna temu nieznajomemu - dobremu człowiekowi, że mnie do tych kijków przekonał.
Ala
Zakochani w Tatrach
Bez przesady ja swoje kijki eksploatuję bardzo (ok 50 dni w roku, w tym sporo chodzenia z ciężkim plecakiem), a przez 6 lat służyły mi jedne kijki Masters, kupione na Słowacji za równowartość 90 zł.Hannibal pisze:Z kijkami można przejść naprawdę więcej
ale jeśli eksploatuje się je na szlaku tak dużo jak ja to Kohle lub Leki raczej nieodzowne
jeśli służą do lightowego podpierania się to mogą być i tańsze marki
Teraz mam nowe (za 140 zł, hi-mountains) i o ile z widiowych końcówek jestem zadowolona to amortyzację uważam za zbędny bajer i zwykle mam wyłączoną.
Pozdrowienia
Basia
widocznie to dobre sztukiBasia Z. pisze: Bez przesady ja swoje kijki eksploatuję bardzo (ok 50 dni w roku, w tym sporo chodzenia z ciężkim plecakiem), a przez 6 lat służyły mi jedne kijki Masters, kupione na Słowacji za równowartość 90 zł.
chodziło mi bardziej o to, jak się używa owych kijków, jak bardzo je obciążasz (ile idzie na ręce, a ile na nogi), jak często ciskasz nimi omyłkowo o skałę, etc.
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Dokładnie,służą mi dzielnie i na wycieczki narciarskie i pieszeBez przesady ja swoje kijki eksploatuję bardzo (ok 50 dni w roku, w tym sporo chodzenia z ciężkim plecakiem), a przez 6 lat służyły mi jedne kijki Masters
Ps: Basiu kiedy zdjęcia z wycieczki?
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Nie wiem, czy akurat lans, ale wcale nie taki niespotykany obrazek.andy67 pisze:To by dopiero był lans. Leki czy inne Kohle wysiadająBasia Z. pisze:Ja mam gdzieś jeszcze w domu stare narciarskie kijki bambusowe po moich Rodzicach.
B.
W zeszłym roku widziałem latem na Hali parę w wieku "gołębich głów" z takimi właśnie kijkami. Tylko talerzyki poodczepiali.
A poza tym, wśród narciarzy zaczyna rozkwitać moda na stare drewniane narty z kandaharami, tonkinowymi (bo to wcale nie jest bambus!) kijkami i oczywiście butami ze "ściętymi" nosami...
Pewno odpryski tej mody zakwitną latem w rękach turystów.
A cóż w tym złego...?
Ważny jest pożytek, a lans... jak komu potrzebny, to zawsze da się zrobić.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Kij HM
Jeśli ktoś znalazł kij HiMountain na szlaku na Rysy po 11 czerwca to proszę o kontakt.
poczytaj dokładnie bo mówią że kijki Kohla - lubią sie wygiąć w stosunkowo łatwych sytuacjach - to mnie odwiodło od zakupu Kohla i kupiłem kijki Leki.staszek pisze:Przymierzam się do zakupu kijków Kohla . Ponoć rewelacyjne z możliwością wymiany zużytych elementów. Który model polecacie ?
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Gorzej jak obie pary są walnięte. Trzeba mieć pecha żeby się człowiekowi trafiło akurat tak. Ja tam bym wolał jednak dołożyć drugie tyle i kupić porządne kije. Wolę jedną parę Leki niż dwie pary Fizanówmefistofeles pisze:a ja proponuję kupić dwie idntyczne pary fizanów - jedną do użytku, druga na części zamienne. Wyjdzie tyle samo co Leki, a w razie awarii częsciu już się ma (a nie trzbea ich kupować za horrendalą kasę)
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Zgadza się, ale to nie oznacza że nie lepiej kupić lepszych kijów, które np. służyć będą powiedzmy 4 lata a przez te 4 lata rozwalił byś już ze 3 pary Fizanów ( choć to nie reguła) . Tak jak z samochodem ja wole Audi A4 niż 4 seicenta, chociaż wiadomo że części do lepszego samochodu sa droższe i łatwiej można go stracić.mefistofeles pisze:to ja się nie zgodzę - wygiąć orządne kije jest niewiele trudniej niż takie nieporzadne, "zgubić" nawet łatwiej, a strata większa.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
tego nie wiesz. Kije się nie zużywają specjalnie od zwykłęgo używania. Tzn tochę ale nieznacznie. Kije albo rozwalasz wyginając w jakiejs dziurze - a tu uwerz, ze ich marka nie ma wiekszego znaczenia jeśli zadziałasz odpowiednią siłą. Albo ktoś ci je kradnie. I teraz zobacz- wyginasz segment w lekach. Oczywiście mozesz go dokupić - za kilkadzieisąt złotych. A wyginasz w jednej parze fizanów - masz zapasowy w drugiej.Huczaj pisze:które np. służyć będą powiedzmy 4 lata
Więc wszystko zalezy do czego chce się ich używac. Na jazdę po centrum neapolu wolałbym jednak seicento od Audi A4...
PS Fizany służyły mi 4 lata...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
byleby wersja z klimąmefistofeles pisze:Na jazdę po centrum neapolu wolałbym jednak seicento od Audi A4...
ale dość już off top
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu


