z dzieckiem w Tatry

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Zakochani w Tatrach pisze: Mama niosła wrzeszczące maleństwo, może 5-cio miesięczne w jakimś pożal się Boże nosidełku..
Wiesz co, 5 miesięczne maleństwo wrzeszczy bardzo często.
Czasami nawet w najcieplejszym najstabilniejszym domeczku na rączkach najlepszej mamusi w najspokojnieszym czasie.
Przepraszam, ale ręce mi opadają na takie stawianie sprawy.
Może faktycznie dziecko było zmęczone, ale wnosisz to z samego faktu wrzeszczenia. Otóż dzieci wrzeszczą. Wszędzie. Udowodnienie, że wrzeszczą z powodu niesienia je na Kalatówki, jest mało możliwe, do momentu w którym drą się cały czas na tej drodze, a poza nią się nie drą. Otóż gdy szliśmy z (oczywiście znacznie starszym niż 5 miesięcy) dzieckiem do Murowańca, to też się darło. DOKŁADNIE tyle samo ile w innych okolicznościach. Trochę się darło, trochę milczało, trochę się uśmiechało, trochę jadło, sporo spało, pewnie wydalało też. Osoby które widziały nas w ciągu tych 5 % czasu kiedy się darło, pomyślały zapewne tak jak Ty.
A świat nie jest taki prosty, jak nam się w naszym cząstowym odbiorze wydaje, prawda?
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Bardzo polecam stronę www.malypodroznik.pl .
Od zawsze w górach czułam się zrelaksowana, spokojna, radosna, wolna od codziennych szarości i trosk. Dziecko doskonale odczytuje nastroje rodziców. Czemu odbierać dziecku możliwość poznawania świata bezpiecznie przytulonego do szczęśliwej mamy czy taty? Czy to źle, że chcemy podzielic sie naszymi pasjami i miłościami z istotą, którą kochamy najbardziej na świecie? Nic na siłę oczywiście, wszystko trzeba robić z głową, ale ja bym bardzo chciała żeby nasz synek tak pokochał góry jak my. I na pewno nie chcemy go do górskich wędrówek zniechęcić realizując własne ambicje. Chcemy raczej zainteresować go otaczającym światem, przyrodą, nauczyc go szacunku i dla ludzi i dla gór i dla przyrody. Wędrówka po górskim szlaku z dzieckiem jest chyba lepsza niz pozostawienie go na kilka godzin przed komputerem czy telewizorem. Pozdrawiam ciepło wszystkich podróżujących rodziców nie tylko górskich.
pięknoduch

-#1
Posty: 3
Rejestracja: czw 22 maja, 2008

Post autor: pięknoduch »

Nie widzę nic złego w górskich wędrókach ze swoją pociechą. Mój synek ma 8 miesięcy i zdążył już zaliczyć - oczywiście w nosidełku - większość ścian tatrzańskich. Jedynie przy większym stopniu trudności, np; ściana Kieżmarskiego, przywiązywałem go lużno liną do uprzęży, aby miał większą swobodę ruchów. Małe rączki pozwalaja dziecko na lepsze wykorzystywanie szczelin skalnych, niż ma to miejsce w przypadku dorosłych, a niewielka waga jest dodatkową zaletą. Obecnie jest w stanie sam pokonać większość dróg na Zamarłej Turni - oczywiście skuszony uprzednio obietnicą jakiejś zabawki, którą umieszczam na szczycie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moje podejście nie jest popularne, ale nie zależy mi na popularności.
Filanc

Post autor: Filanc »

pięknoduch pisze:Nie widzę nic złego w górskich wędrókach ze swoją pociechą. Mój synek ma 8 miesięcy i zdążył już zaliczyć - oczywiście w nosidełku - większość ścian tatrzańskich. Jedynie przy większym stopniu trudności, np; ściana Kieżmarskiego, przywiązywałem go lużno liną do uprzęży, aby miał większą swobodę ruchów. Małe rączki pozwalaja dziecko na lepsze wykorzystywanie szczelin skalnych, niż ma to miejsce w przypadku dorosłych, a niewielka waga jest dodatkową zaletą. Obecnie jest w stanie sam pokonać większość dróg na Zamarłej Turni - oczywiście skuszony uprzednio obietnicą jakiejś zabawki, którą umieszczam na szczycie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moje podejście nie jest popularne, ale nie zależy mi na popularności.
Oczywiście już w łonie matki umiał zakładać samonastawne stanowisko angielskie.
Patataj :D
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

pięknoduch pisze:Nie widzę nic złego w górskich wędrókach ze swoją pociechą. Mój synek ma 8 miesięcy i zdążył już zaliczyć....
ha ha ha ha ha
:(

Przedziwne że są tematy które - choć wydają się być tej samej kategorii jak inne (tzn. do spokojnej i rzeczowej dyskusji)- wywołują przeróżne kosmiczne reakcje jak powyższa. Nie rozumiem, podejrzewam że miało to być dowcipne, ale to jedynie podejrzenie wysnute na podstawie głęboko idącej analizy, bo faktycznej zabawności w tym za grosz.

Mam wrażenie, że grono ludzi krytykujących w tym wątku popełnia błąd- niejednokrotnie tu wytykany przy różnych okazjach- że trochę nie wiedzą o czym mówią, a krytykują dla zasady, a może.... z powodu kompleksów?
pięknoduch

-#1
Posty: 3
Rejestracja: czw 22 maja, 2008

Post autor: pięknoduch »

Oczywiście przesadzasz, ale wiedząc o tym jak ważne są doświadczenia prenatalne, posłałem żonę na tydzień przed rozwiązaniem do Żlebu Kirkora i muszę się przyznać, ze doświadczenia nabyte przez dziecko w trakcie tej wspinaczki, wydatnie przyczyniły się do tego z jaką łatwością wyszło na świat, a jego pierwsze słowa brzmiały: "Kir! Kor!".
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

komorfil pisze:Wiesz co, 5 miesięczne maleństwo wrzeszczy bardzo często.
:)) wiesz - ja wychowałam dwoje dzieci , mam dwóch wspaniałych wnuków ( w tym jednego malutkiego) i naprawdę wiem kiedy i dlaczego wrzeszczy małe dziecko.

Nie jestem przeciwniczką zabierania dzieci na wczasy - nad morze, czy w góry, a wręcz nie wyobrażam sobie zostawić dziecka babci czy cioci i jechać na dwa tygodnie wypoczywać, choć są i tacy, co taką filozofię wyznają i ich sprawa...

Uważam jednak, że biorąc dziecko, trzeba przede wszystkim myśleć o nim, o jego komforcie na wycieczce, o jego przyjemnościach, zdrowiu i bezpieczeństwie.

Dużo chodzimy po tatrzańskich szlakach i różne rzeczy przy okazji można zaobserwować.

Uwierz, że czasem jesteśmy pełni podziwu dla niektórych rodziców, a zwłaszcza dzieci , jak np. spotkana kiedyś rodzinka z 7 letnią dziewczynką, która była z rodzicami m.in. na Krzyżnym (oczywiście - odpowiednio zabezpieczona). To dziecko szło jednak bardzo zadowolone i z wielką chęcią - widać było, że jej to sprawia ogromną frajdę.

Albo trzy i pół letni chłopczyk, spotkany z mamą na szlaku przez Boczań, który mimo usilnych próśb matki chcącej go wziąść na ręce - nie pozwolił się nawet dotknąć. Okazało się, że szedł od Murowańca sam na nogach - zadowolony i szczęśliwy...

Widzi się też na szlaku młodych rodziców z małym dzieckiem niesionym przez ojca w wygodnym nosidełku-foteliku, niektóre mają nawet daszki przeciwsłoneczne (deszczowe)..
W takim przypadku, gdyby dziecko zapłakało, to nie byłoby powodu do niepokoju, bo widać, że rodzice chcący skorzystać z przyjemności, pomyśleli przede wszystkim o dziecku.

A teraz wyobraż sobie malutkie dziecko w głębokim wózku wiezione (czytaj: wytrzęsione) po tym kamienistym szlaku przez Boczań (bo chyba całą drogę wózka te dwie kobieciny nie niosły...)
Moją wyobrażnie przerasta..

Albo radosnych rodziców, wesoło rozprawiających, a obok ledwo idące, płaczące dziecko, na które nikt nie zwraca uwagi, albo go karci, że płacze...
komorfil pisze:Przepraszam, ale ręce mi opadają na takie stawianie sprawy.
Przypuszczam , że napewno opadłyby Ci razem ze szczęką, gdybyś to dziecko w tym "nosidełku" zobaczył.

Reasumując - uważam, że tak jak rodzice postępują w domu z dziećmi, tak samo widoczne jest to wszelkich wyjazdach.
Dla jednych dziecko małe jest ważne, a starsze partnerem, z którym się liczy, w domu i na szlaku, inni uważają, że ma robić to, co im się podoba - i nie ma nic do gadania...(ani płakania)..

Świat nie jest taki prosty - masz rację...

Pozdrawiam.

Ala :) .

Ps. podoba mi się mądre podejście do wyjazdu z małym dzieckiem ermena.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

camzik pisze:Bardzo polecam stronę www.malypodroznik.pl .
Od zawsze w górach czułam się zrelaksowana, spokojna, radosna, wolna od codziennych szarości i trosk. Dziecko doskonale odczytuje nastroje rodziców. Czemu odbierać dziecku możliwość poznawania świata bezpiecznie przytulonego do szczęśliwej mamy czy taty? Czy to źle, że chcemy podzielic sie naszymi pasjami i miłościami z istotą, którą kochamy najbardziej na świecie? Nic na siłę oczywiście, wszystko trzeba robić z głową, ale ja bym bardzo chciała żeby nasz synek tak pokochał góry jak my. I na pewno nie chcemy go do górskich wędrówek zniechęcić realizując własne ambicje. Chcemy raczej zainteresować go otaczającym światem, przyrodą, nauczyc go szacunku i dla ludzi i dla gór i dla przyrody. Wędrówka po górskim szlaku z dzieckiem jest chyba lepsza niz pozostawienie go na kilka godzin przed komputerem czy telewizorem. Pozdrawiam ciepło wszystkich podróżujących rodziców nie tylko górskich.
Piękne i mądre podejście do wyjazdów z dzieckiem.

Pozdrawiam serdecznie.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Zakochani w Tatrach pisze:Widzi się też na szlaku młodych rodziców z małym dzieckiem niesionym przez ojca w wygodnym nosidełku-foteliku, niektóre mają nawet daszki przeciwsłoneczne (deszczowe)..
No właśnie, pisząc o nosidełkach miałem na myśli takie, w których nie tylko (a w żadnym wypadku "nawet" ;) ) jest daszek, ale ma on zabudowę trój- a w razie potrzeby- czterostronną, na wypadek wiatru, czy deszczu. Takie nosidełka kosztują do tysiąca i więcej zł, ale można je nabyć.
Cóż, widocznie rozmawiamy o różnych sprawach i różnych doświadczeniach, ja bronię się bo wydaje mi się że wiem co robię, a atakujący może faktycznie opisują sytuacje warte zaatakowania.
Skoro tak to przepraszam. :)
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

Filanc pisze:Oczywiście w łonie matki umiał zakładać samonastawne stanowisko angielskie.
Patataj happy
Ah, jakiż u Ciebie Filanc brak wiary w człowieka :D :D :D :P
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Filanc

Post autor: Filanc »

gosieńka pisze:
Filanc pisze:Oczywiście w łonie matki umiał zakładać samonastawne stanowisko angielskie.
Patataj happy
Ah, jakiż u Ciebie Filanc brak wiary w człowieka :D :D :D :P
W człowieka to ja wierzę bez zastrzeżeń, gorzej z tym, co zdarza mu się mówić lub pisać :D
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

komorfil pisze:Takie nosidełka kosztują do tysiąca i więcej zł, ale można je nabyć.
Tu nawet nie w tym rzecz, żeby dziecko nosić w wypasionym nosidełku za 1000 zł, bo to może super sprawa, ale nie każdych młodych rodziców na to stać.
Chodzi o to, żeby zapewnić dziecku wygodę i bezpieczeństwo.
Wystarczy taka chusta o której pisze camzik. Wprawdzie nie widziałam jeszcze na szlaku tak niesionego dzieciątka - tylko w relacji camzik z Pienin - ale byłabym skłonna twierdzić, że to dla dziecka najlepszy sposób "wędrowania", bo najbliżej mamy, czy taty. Bardzo fajna ta chusta.
komorfil pisze: ja bronię się bo wydaje mi się że wiem co robię, a atakujący może faktycznie opisują sytuacje warte zaatakowania
:)) no przestań - ja nikogo nie atakuję, a Ciebie zwłaszcza..

Opisuję tylko to, co często widzimy na szlakach, i wierz mi, że czasami włos się jeży, a czasami serce rośnie....

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Krzysztof Kus

-#3
Posty: 149
Rejestracja: czw 22 maja, 2008
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Krzysztof Kus »

gb pisze:W ostatni weekend miałem możliwość "na żywo" obserwować zachowanie się dziecka - i to nie niemowlaka ale nastolatka - który bardzo chciał pojechać w góry. Mama mogła mu to zapewnić - wyłącznie w ramach długiego weekendu. Przejazd ze Szczecina do Zakopanego (BEZ korków po drodze) wygodnym samochodem spowodował, że ten młody człowiek następnego dnia był "nie do życia". Wiem, że nie należy uogólniać, ale mam wszelkie przesłanki przypuszczać, że skoro na nieomal dorosły organizm ta zwykła (zwykła na przykład dla mnie) podróż miała taki wpływ, to na niemowlaka, nawet przesypiającego połowę (albo i całą) podróż ma wpływ równie poważny. Piszę o PIERWSZEJ tego typu podróży.
Może niezłym pomysłem jest "wyjeżdżanie" z niemowlętami nieco bliżej???
My z naszym dzieckiem w wieku 2,5 tygodna w ciągu dnia przejechaliśmy 200 km. Dziecko świetnie to zniosło. W zasadzie nawet nie zauważyło. Teraz ma 7 tygoni i nadal z nim często jeździmy do 250 km w ciągu dnia. Od urodzenia często wychodzimy na długie spacery do puszczy. Nie sądzę aby tak stopniowo przyzwyczajanemu dziecku cokolwiek się stało w Pieninach czy Tatrach czy ciężko przeżyło 10 godzin w klimatyzowanym samochodzie. Oczywiście koniczna jest aklimatyzacja na miejscu.
Może ten nastolatek właśnie tak to przeżył ponieważ nie jeździł wcześniej? Tak ciężko przeżył... no cóż. Ja w tym wieku jeździłem ze Szczecina do Zakopanego 2 kl. PKP i znosiłem to świetnie. Bez przesady
gb pisze:Skąd pewność, że 2-3-4-5 miesięczny niemowlak ma ochotę na taki wyjazd?
Rodzice mają gwarantować rozwój i zdrowie. Oni uczą i pokazują. Nasze dziecko 7 tyg. jest bardzo zadowolone podczas wędrówek/spacerów. W sierpniu planujemy Pieniny i Tatry. Zobaczymy. Wysoka i Trzy Korony to tylko wycieczki po 3 godz. Jeśli to dobrze zniesie to ruszamy w Tatry.

Oczywiście obserwujemy jego reakcje i wycieczki wydłużamy stopniowo.

gb pisze:Ten akapit z Twojego listu chyba należy traktować jako próbę żartu. Bo inaczej nie do końca go rozumiem. Przeżyłeś kiedyś - w lecie - deszcz tatrzański na szlaku? I naprawdę chciałbyś go przeżywać ze swoim dzieckiem w niemowlęcym wieku????
To nie żart. Przeżyłem. Nie chciałbym.
Jeśli tak się zdarzy będę przygotowany na to aby dziecko przed nim ochronić.
bike & hike
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

gb pisze:czemu tak konieczne jest "solidne" uzasadnienie tych decyzji.
bo są solidnie atakowane. Nie było ataków, nie było obrony.
Bardzo dobrze - ale nie uważacie, że dzielenie się Waszymi pasjami z niemowlakiem, a nawet z kilkuletnim dzieckiem to nieco przesada?
z kilkuletnim- nie uważamy.

Na pewno jest lepsze wędrowanie po górskim szlaku z dzieckiem niż zostawienie go przed monitorem komputera. Ale - czy mniej skrajnych pomysłów nie macie?
Grześ, rozumiem że jesteś przeciw. Ale wytłumacz mi łopatologicznie (jak mieszkaniec stolYcy mieszkańcowi krakowskiej wiochy), co jest skrajnego w spacerze nad Czarny Staw Gąsiennicowy z dobrze siedzącym rocznym dzieckiem w meganosidełku zaprojektowanym przez sztab fachowców, przy dobrej pogodzie, przy pozytywnej reakcji dziecka?
Dlaczego nie mogę raz pójść do parku, a raz jechać w góry (niech będzie nawet, że w Tatry) - mając małe dziecko?
I dlaczego ma to być na miły Bóg skrajność??????
Awatar użytkownika
lars

-#4
Posty: 392
Rejestracja: czw 02 lis, 2006
Lokalizacja: Lubuskie

Post autor: lars »

Ja się zgadzam z gb. Dla mnie to śmiech na sali zabierać niemowlę w nosidełku w góry, ale co kto woli. Ja tam nigdy nie zabiore swojego, tak młodego dziecka w góry. Że, niebzezpiecznie to wiadomo, ale co mi to da że ja go tam zabiorę i co jemu to da, że znajdzie się w tych górach? Z nosidełka będzie miał ten sam widok co z parku, a ja tylko kolejne zmartwienie. Może mi wytłumaczycie co wam to daje, targać nosidełko z dzieckiem po gorach i tylko się zamartwiać czy wszystko z nim w porządku?
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

gb pisze:Czy zaczynanie przez dziecko "poznawania świata bezpiecznie przytulonego do szczęśliwej mamy czy taty" - koniecnzie musi mieć swój początek w Tatrach, Pieninach czy Beskidach? Czy jeśli niemowlę zacznie poznawać świat "bezpiecznie przytulone do szczęśliwej mamy czy taty) - od najbliższego parku, pierwszego za rogatkami miasta lasu - będzie to ograniczeniem jego praw obywatelskich? Czy może jego rodzice "nie będą szczęśliwi" pokazując mu coś innego niż - ulubione przez nich - góry?
Grzegorz... no tu już się trochę czepiasz :) .

Dziecku jest wszystko jedno, w którym miejscu świata będzie przytulone do mamy i taty.
Jeśli rodzice chcą być szczęśliwi i sprawią sobie ogromną przyjemność przebywania w górach, a maluch przy tym nie ucierpi i łyknie trochę górskiego powietrza - to co w tym złego :think: ?
Przecież to tylko kilka dni w roku, a park, las i spacery koło bloku ma na codzień...

Można i trzeba być szczęśliwym - oby tylko nie kosztem innych.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
staszek

-#5
Posty: 843
Rejestracja: czw 03 maja, 2007

Post autor: staszek »

pięknoduch pisze:Mój synek ma 8 miesięcy i zdążył już zaliczyć - oczywiście w nosidełku - większość ścian tatrzańskich. Jedynie przy większym stopniu trudności, np; ściana Kieżmarskiego, przywiązywałem go lużno liną do uprzęży, aby miał większą swobodę ruchów. Małe rączki pozwalaja dziecko na lepsze wykorzystywanie szczelin skalnych, niż ma to miejsce w przypadku dorosłych, a niewielka waga jest dodatkową zaletą. Obecnie jest w stanie sam pokonać większość dróg na Zamarłej Turni - oczywiście skuszony uprzednio obietnicą jakiejś zabawki, którą umieszczam na szczycie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moje podejście nie jest popularne, ale nie zależy mi na popularności.
:D Oj Wielkie Jaja sobie robisz Jegomość . Albo jesteś walnięty niewyleczalnie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Awatar użytkownika
ermen

-#4
Posty: 341
Rejestracja: śr 20 paź, 2004
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: ermen »

gb pisze: Ileż uzasadnień, ileż - skądinąd słusznych i mądrych - rad, pomysłów etc. Ciekawe czemu tak konieczne jest "solidne" uzasadnienie tych decyzji.
Porównałem wypowiedzi Twoje i tych "za" braniem dzieci w góry i wychodzi na to, że to Ty przede wszystkim uzasadniasz dlaczego jesteś przeciw. No więc do kogo te słowa kierujesz? Z reszta to jest forum i każdy ma prawo wyrazić swoją opinię. Moje "uzasadnienie" jak to nazywasz nap[isałem dlatego aby uzmysłowic , że dziecku przy odpowiednim podejściu do wyjazdu nic złego stac sie nie może. Teraz wiem że moje i innych argumenty trafiają w solidny, latami przemyśleń wzmacniany mur.
Nie twierdzę, że w kilku kwestiach nie masz racji (np wpływ zmiany ciśnienia na organizm dziecka). Ale na Boga, tu chyba nikt nie jest tak szalony aby wnieść nagle dziecko na Kasprowy, podczas gdy dziecko ma kilka miesięcy i mieszka od urodzenia na nizinach. Piszemy o spacerach w dolinach tatrzańskich (czy w takich górach jak Pieniny), które zasadniczo niczym nie różnią się od tych, jakie każdy z rodziców odbywa codziennie z dzieckiem w miejscu zamieszkania. piszesz że dziecko mozna zabrac w góry gdy jest już świadome czego chce. Nie zgadzam się zupełnie. Czy dziecko zabierasz na spacery wtedy gdy powie: Chcę iść na spacer?" Przeciez do kilkunastu miesięcy jeszcze nic mówić nie będzie.

Kwestią najwazniejszą jest to czy po narodzinach dziecka wszystko podporządkowujemy dziecku. Nie, podporządkowujemy wiele ale nie wszystko. Jestem nie tylko ojcem, ale także mężem i facetem jakim byłem wczesniej. Dziecko jest skarbem, które stanowi dopełnienie mojego zycia. Skarbem, którym bedę sie opiekował i nie narażał na niebezpieczeństwa. Ale bez paranoi, jak w opowiastce mojej babci.
Awatar użytkownika
ermen

-#4
Posty: 341
Rejestracja: śr 20 paź, 2004
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: ermen »

Odnosze wrażenie, że nasze stanowiska nadal są w wielu kwestiach odmienne, ale jak to mówią politycy tfu tfu tfu uległy zbliżeniu:)
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

Ciekawa dyskusja to i może ja wlepię swoje trzy grosze. Spytałem się właśnie żony czy wzięła by w góry no powiedzmy do Moka naszą córkę(3 lata) ale nie teraz tylko jak np miała 5 mc, 1 roczek. Odpowiedź- oczywiście tylko Ty mi nie pozwalałeś :O Powiem szczerze zaskoczyła mnie, ja? taki zapaleniec górski. Nie mam argumentów aby nie brać dzieci na krótkie wycieczki ale jedno wiem , że jak 1mc temu pojechałem z córka na Kasprowy miałem trochę obawy co do tej decyzji. Natalia bawiła się świetnie chciała lepić bałwanka, i widziałem po jej zachowaniu że to była świetna decyzja. Teraz się zastanawiam czy czasem nie zrobiłem tego troszeczkę za późno.
ODPOWIEDZ