Nasze wycieczki w roku 2005

Wycieczki, polecane trasy, relacje, sprzęt i ekwipunek.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Nasze wycieczki w roku 2005

Post autor: Czesiek »

:-) :-) :-)
Witajcie aktualni i przyszli rowerzyści :D
Może tak w jednym wątku "pociągniemy" wszystkie nasze wycieczki rowerowe?
Pewnie zrobi się niezły tasiemiec. ;-)
Zacznę, a Wy zdecydujecie czy jest to dobry pomysł.

8.01. - Grunwald, Opatowice, Trestno, Blizanowice, Siechnice, krajówką powrót do domku. Tak zakończyłem ub. rok i prawie identycznie go rozpocząłem. Dystans 40 km.

9.01. - Grunwald , Mirków, Długołęka, Szczodre, Łosice, Łozina.
Około kilometra za Łoziną zawróciłem (wiało jak...) do domku przez Bąków, Domaszczyn, Pruszowice, Zakrzów. Dystans 48 km.

15.01 - Grunwald i "piątką" do Trzebnicy. W Trzebnicy - za klasztorem w prawo na drogę 340 i pomknąłem w kierunku Cerekwicy, a dalej na Zawonię. Tam skręciłem w prawo na W-w i przez Tarnowiec, Skotniki, Piersno, Boleścin do Skarszyna. Dalej jak w ub. tygodniu: Bąków, Domaszczyn, Pruszowice, Zakrzów i domek. Dystans 68 km.

16.01. Grunwald Kamieniec Wrocławski, Czernica, Ratowice - odbiłem w prawo nad Odrę, na jaz - fotki :-). Następnie Jelcz-Laskowice, za kościółkiem skręt w lewo i na W-w przez Miłoszyce, Nadolice Wielkie i Małe, Dobrzykowice i w pielesze. Dystans 58 km.

To tyle na dzisiaj - z mojej strony.

Zapraszam Was wszystkich do kontynuacji wątku.

Serdecznie pozdrawiam

Ps. Tekst (mój oczywiście) niemal "żywcem" przeniesiony z forum GW, ale może się przyjmie?
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Sobota 22.01.05.
Oczywiście start z domku i kierunek Zakrzów. Następnie znaną już trasą przez Bąków do Łoziny. Tutaj miałem malutki "zgryz": w prawo, na Oleśnicę odpada, zostaję więc kierunek Trzebnica w lewo lub prosto - na Milicz. Wybrałem tę ostatnią drogę. Bierzyce, obok Kępy, Węgrów, Kopiec, Rzędziszowice i Ludgierzowice. Następnie skręciłem w lewo (na 340-tkę) i do znanej już Zawoni. Powrót taki sam, jak 15.01. - przez Tarnowiec, Skotniki, Piersno, Boleścin do Skarszyna, i dalej: Bąków, Domaszczyn, Pruszowice, Zakrzów i domek. Pogoda była bardzo zmienna. To słoneczko przyświecało, to znów silny wiatr "przynosił" niezłą zadymkę. Okulary (różowe) przydały się. Troszke się poślizgałem ;-) , ale jakoś udało mi się nie zaliczyć upadku. Przejeżdżające samochody troszkę mnie pochlapały topniejącym śniegiem. Sam też robiłem sobie niezły prysznic z przedniego koła (brak błotnika) - Sczególnie gdy zjeżdżałem. Po raz kolejny dało o sobie znać prawe kolano. Trzeba coś z tą łąkotką (?) zrobić. Generalnie było O.K. Jestem jak zwykle bardzo zadowolony.
Dystans 67 km.
Kert1

-#3
Posty: 200
Rejestracja: śr 15 gru, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert1 »

Czesiek pisze:Dystans 67 km.
rozumiem, że byłoby więcej km , ale na ostatniej focie dostrzegłem drogowskaz do sklepu .... i to Cie pewnie Czesiu zgubiło ;)
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

I co gorsza nie był to sklep rowerowy ;)
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Trudno to nazwać wycieczką, ale przejechałem się dzisiaj po nadodrzańskich wałach. Wykęciłem kółeczko o długości 30,5 kilometra.
Słoneczko miło przyświecało, wiatr niewielki. Gdy wróciłem do domku, żałowałem, że nie zabrałem ze sobą plecaka wraz z zawartością i nie pojechałem sobie gdzieś dalej. Ale i tak było super. :D
Całkowity dystans tego roku = 443 km. ;-)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Czesiek, ja dziś miałem kłopot, żeby dobiec od domu do samochodu i nie odmrozić sobie rąk, tudzież policzków. Temp. -10*C plus spory wiaterek to takie paskudztwo, że nawet słońce nie pomaga. Na rower bym nie wsiadł za żadne skarby, chyba że ktoś by mi sporo zapłacił.
:)
Kert1

-#3
Posty: 200
Rejestracja: śr 15 gru, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert1 »

Czesiek pisze:Całkowity dystans tego roku = 443 km. ;-)
Ja się doliczyłem 313,5 km..... gdzieś zgubiłeś ( nie opisałeś 129,5 km !!
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Mariusz pisze:... Temp. -10*C plus spory wiaterek to takie paskudztwo, że nawet słońce nie pomaga. Na rower bym nie wsiadł za żadne skarby, chyba że ktoś by mi sporo zapłacił.
:) :)) Dojeżdżając dzisiaj do pracy zerknąłem na wyświetlacz wskazujący temperaturę, wisi on nad głównym wejściem do IMiGW i ....? -9,9. Jedyne czego dziś żałowałem to to, że nie założyłem cieplejszych rękawic.
Kert1 pisze:gdzieś zgubiłeś ( nie opisałeś 129,5 km !!
To są dojazdy do i z pracy, których nie znajdziesz w wypadach. :-)
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Dzisiaj odbyłem swoją kolejną wycieczke rowerową. :-)
"Podkręcony" przez niejakiego... z innego forum ;-), pojechałem sprawdzić czy rzeczywiście rozpoczęły się prace nad budową nowego mostu kolejowego (z drugim torem) - nad Odrą - w Czernicy.Tak jak myślałem - zero jakiegokolwiek śladu prac budowlanych. Przynajmniej przejechałem się po raz kolejny w deszczu. Tylko temperatura nie nastrajała do takiej wycieczki. Było ok. 5 stopni ciepła - dodając wiatr (w tamtą stronę) - zimna :-(. Zrobiłem kilka fotek na dowód, że byłem - zobaczyłem - wróciłem. :D Dystans 38 km.

"Dokręcam" jeszcze dzisiejsze 33 km.
Niedziela - 13.02.05. :D
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

"Rzuciłem" w piatek na forum, że przejadę 50 km i tak też się stało - udało mi się. :D W planie był nieco dłuższy dystans, ale...? - jakoś wyjątkowo dobrze mi się jechało (?). Zatrzymałem się na 17 kilometrze (pierwszy postój) by upewnić się czy to aby wiatr mi nie pomaga zbytnio. Jeśli tak - myślę sobie - to droga powrotna będzie katorgą. Miałem rację. Zjechałem na boczną drogę i skierowałem się na jaz na kanale Odry w Jeszkowicach. Podczas robienia fotek, trzy razy wywrócił mi się rower. Byłem więc pewny, że ja się na nim nie wywrócę (Widmo Brockenu ;-)). Postanowiłem wracać. 14 km/h - z taką prędkością jechałem do Wrocławia. :-( Czsami udawało mi się "gnać" 17-tką. ;-). Im bliżej domostw tym lżej się deptało. Postanowiłem, że nie zakończę tej jazdy na 34 km i skręciłem w stronę Jazu Opatowickiego, a dalej na Wyspę Opatowicką. Tam tak się "zakopałem" w topniejącym śniegu, że postanowiłem o odwrocie i jak najszybszym zakończeniu wycieczki.
http://my.magma-net.pl/czesiek/rozne/1.html
Ku mojemu zdziwieniu licznik wskazał 49,88.
Zabrakło 20 metrów, :-( ;-) ale było dobrze - tego mi brakowało. :D
Awatar użytkownika
Kert

-#6
Posty: 1899
Rejestracja: ndz 24 paź, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert »

Czesiek, Ty to jesteś farciarz!
Nie dosyć, że dużo sobie jeździsz, to na focie jeszcze jest dowód, że Ci rower z nieba spadł , bo nijak śladów nie widać żeby tam wjechał
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Nie słyszałeś nigdy o skokach rowerowych w dal? ;)
Awatar użytkownika
Kert

-#6
Posty: 1899
Rejestracja: ndz 24 paź, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert »

Slyszałem , ale żeby tak zawodnik po skoku raczkiem się wycofywał ?
Podtrzymuje wersję : Cześkowi rowery z niebios spadają :)
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Kert pisze:Podtrzymuje wersję : Cześkowi rowery z niebios spadają
Marzenia, marzenia.... :-(
Już od dawna "choruję" na coś nowego, lepszego, lżejszego - jednak perspektyw brak. :-(
Niebo? - powiadasz Kert. Prędzej w TOTO uwierzę... ;-).

Ps. Właśnie jestem "świeżo" po zmianie opon na letnie ;-) oraz czyszczeniu oraz "konserwacji" i...?
Szprycha sobie "poszła" i znów wydatek. Pęknięta skryła się pod zimowym brudem. :-( Za to jak lśni teraz ;-) - jak nówka. :D
Awatar użytkownika
Kert

-#6
Posty: 1899
Rejestracja: ndz 24 paź, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert »

Czesiek pisze:Już od dawna "choruję" na coś nowego, lepszego, lżejszego
hm.... musisz rodzince przedstawić rachunek ekonomiczny, wiesz amortyzacja tego sprzetu którym jezdzisz, ilosci km przejechanych np do pracy - z tego wyjdzie ilość zaoszczędzonej kaski i już się uzbiera na nowe cacko skoro z niebios nie spadają.

Ja przyznam , że nie jestem w stanie powiedzieć na jaką marke postawiłbym przy zakupie roweru. Jezdze jakims trekingiem NO NAME, koła się krecą, nie mam natomiast porównania z dobrym sprzetem - bo zapewne taki istnieje.
Czesiek jakby miał wyglądać Twój dwukołowy mercedes marzeń?
tutaj na forum możesz puścić wodze fantazji

ps. powietrze na letnie też wymieniłeś ? ;)
(nie)codziennie fota z Tatr - www
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Kert pisze:hm.... musisz rodzince przedstawić rachunek ekonomiczny, wiesz amortyzacja tego sprzetu którym jezdzisz, ilosci km przejechanych np do pracy - z tego wyjdzie ilość zaoszczędzonej kaski i już się uzbiera na nowe cacko skoro z niebios nie spadają.
To samo (prawie) powiedział mi "mój" mechanik. :-)
Ja mu na to: (bezosobowo - tak rozmawiamy z sobą ;-)) niech mi tu nie "truje", bo dzięki mnie i podobnym żyje ;-)
Kert pisze:ps. powietrze na letnie też wymieniłeś ?
Tak - pisałem o tym w innym wątku.
Dodam, że rower "skoczył" z 17-tu kilogramów na 20 chyba.
Jakieś ciężkie to wiosenne powietrze, ;-)
ryb-ka

-#5
Posty: 926
Rejestracja: pn 26 lip, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: ryb-ka »

Sezon rowerowy uważam za otwarty :)
Wczorajsze prawie 70 km to było troszkę dużo jak na początek, bo dzisiaj odczuwam bóle tzw tylnej części ciała ;)

Ale wycieczka była rewelacyjna - piękna pogoda, przyjemna i dość urozmaicona trasa, miłe towarzystwo :D

Rowerzyści na rowery!!!
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

ryb-ka pisze:Ale wycieczka była rewelacyjna - piękna pogoda, przyjemna i dość urozmaicona trasa, miłe towarzystwo
Zastanawialiśmy się gdzie jechać:
http://my.magma-net.pl/czesiek/trzebnica/1.html
Powoli dojechaliśmy do:
http://my.magma-net.pl/czesiek/trzebnica/2.html
http://my.magma-net.pl/czesiek/trzebnica/3.html
Ruszyliśmy dalej...
http://my.magma-net.pl/czesiek/trzebnica/4.html
... w stronę Farnej Górki...
http://my.magma-net.pl/czesiek/trzebnica/5.html
... i sadów trzebnickich, by w końcu "wylądować" w Wilczynie Leśnym - na kawkę. Niestety nie było komu jej zaparzyć. :-(
Wróciliśmy więc do Stolicy Dolnego Śląska.

Kasia 67 kilometrów - Czesiek 71. :D :D
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

27.03.05. (niedziela) - dystans 104 kilometry. Jak odpocznę, napiszę więcej. Być może jutro powtórka. :think:
Dobranoc :-)
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Pobudka (:-( ;-)) ok. 7 - mgła za oknem. Trzeba się odpowiednio ubrać ;). 8:21 - wyruszyłem, po obfitym śniadanku w trasę. Przez uśpiony Wrocław przejechałem dosyć szybko. Tak było zamglone:
http://my.magma-net.pl/czesiek/kw/1.html
Wiele wcześniej słyszałem zbliżające się samochody, niż je zobaczyłem. Następnie minąłem Suchy Dwór, Żórawinę, Żerniki Wielkie(?) - skąd ta nazwa - Wielkie? W końcu dotarłem "na" Węgry. Krótki odpoczynek na kalorie, "dopalacz" i dalej w drogę. Po około 2 kilometrach skręciłem w lewo do wsi Brzoza, dalej do Brzezicy, a w niej piękny pałac z parkiem i mnóstwem przebiśniegów. :)
http://my.magma-net.pl/czesiek/kw/2.html
http://my.magma-net.pl/czesiek/kw/3.html
Gmina Borów, Piotrków Borowski i Mańczyce. Tutaj niestety musiałem zachować szczególną ostrożność. Kilka tysięcy ;-) wiernych opuszczało kościół. :) Przed następną wsią zastanawiałem się czy znów zostanę poszczuty psami. Oczywiście. Tradycji stało się zadość. Głownina - "słynna" - od lat - psia wioska. Teren gospodarstwa "ogrodzony" więc pieski dotrzymują mi towarzystwa. Kiedyś kupię sobie pistolet i... zrobię porządek z gospodarzem. :)) Dalsza część trasy już spokojna. Zamglenie coraz mniejsze. Jeszcze tylko kostka przez Podgaj, później za Karczynem, aż do Kondratowic. Jak już jestem w Prusach - czuję się jak w domu. Jeszcze tylko 2 km i rodzina niemal w komplecie spędza pierwszy dzień świąt. Powrót: do Łagiewnik, a stamtą drogą krajową nr 8 do Wrocławia. Będąc już na rogatkach miasta zwolniłem tempo. Zatrzymałem się by zrobić kilka fotek "moim czołgom". Może kiedyś o tym napiszę. W domku byłem około 18-tej, szczęśliwy z mijającego dnia... :D

http://my.magma-net.pl/czesiek/kw/glowna.html

Dodane po 4 godz. 51 minutach:

28.03.05. Lany poniedziałek :-)
Wczorajsza trasa - jak się rano okazało - dała mi troszkę "w kość".
Wstałem zbyt późno by powtórzyć trasę. Zadzwoniłem więc do dziewczyn, że jadę dzisiaj:
Droga krajowa nr 5 do Trzebnicy. Omijam ją jednak obwodnicą, a następnie skręcam w lewo na ... no własnie. Jak to często u mnie bywa, zmieniam plan i kieruję się nie w stronę Wilczyna, lecz do wsi Malczów.
O ile dobrze pamiętam - trzy lata temu, pewnego pięknego dnia - jechałem tamtędy z Wiolą i wjechaliśmy w sad. Mnóstwo wiśni, orzechów laskowych, jabłek na drzewach i... żadnego dozoru. Jak to jest możliwe? Przecież każdy może tam wejść, wjechać i nieźle się (conajmniej) :)) najeść. Brama zamknięta, ale łańcuch to tylko atrapa. :-)
Owoców oczywiście jeszcze nie ma więc skierowałem się - ostro w dół.
Pobiłem swój - tegoroczny - rekord prędkości 49 km/h. Poprzedni - z Kasią - 46,5 km/h - tydzień temu. Było trochę niebezpiecznie tak szybko jechać. Dwa ostre zakręty oraz kiepskiej jakości asfalt, na którym było sporo piachu i żwiru. Musiałem się trzymać wyjeżdżonych przez samochody "korytarzy" - bez naniesień. Niestety droga się skończyła :( - zaczęły się "kocie łby". Rozpędzony jeszcze troszkę podjechałem, by w końcu zsiąść i poprowadzić rower na "szczyt". Skoro on mnie wozi to dlaczego ja nie mogę dać mu odpocząć. :) :) :) Droga się skńczyła i zaczęła się moja podróż w... nieznane. Żadnej ścieżki, żadnych widoków na jakąkolwiek drogę. Maszeruję więc przez knieje, po suchej trawie, po jakimś buraczysku, aż docieram do ambony. Wchodzę na nią (nieprzygotowany) i widzę jak kilkanaście saren ucieka przed sfotografowaniem ich. :( ;-) Kilka fotek, schodzę, wracam po rowerek i człapię się do góry. W oddali zauważyłem (być może te same) sarny. Później przez pola uprawne - w dół - śladami po kołach traktorów, zjeżdżam do wsi Przecławice. Wreszcie asfalt. :D Pędzę z górki do wsi Kowale, a następnie do Wilczyna Leśnego. Nad stawem robię sobie dłuższy odpoczynek. Jeszcze tydzień temu był na nim lód - dzisiaj pływał sobie samotny biały łabędź. :) Bar już otwarty, ale... niedowieźli stolików i krzeseł. :-( Nastał czas powrotu. Kierunek Golędzinów, Pęgów, Zajączków, Szewce, Świniary i do domu.
Dystans - 64 km. :D:D:D

Kilka fotek:
http://my.magma-net.pl/czesiek/wilczyn/glowna.html
ODPOWIEDZ