Mądry chłopakdagomar pisze:zrezygnowałem z zakupu GPS ,doszedłem do wniosku ,że skoro się nie gubię ,to po cholerę mam wydawać tyle kasy?
GPS, licznik, mapa?
Jakieś wielkoskalowe chyba miałeś. Pięćdziesiątkę trudno zjeździć w jeden dzień, zwłaszcza gdy się robi pętlę.dagomar pisze:sobota-75 ,niedziela-95 ,skończyły mi się mapy ,musiałem zamówić te dalszych okolic
A czy po to się kupuje GPS? Oczywiście, można się doskonale bez niego obyć, ale znacznie zwiększa możliwości. I niekoniecznie musi to być drogi wydatek np. coś takiego jak opisane tutaj: http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... a=77630061przy okazji zrezygnowałem z zakupu GPS ,doszedłem do wniosku ,że skoro się nie gubię ,to po cholerę mam wydawać tyle kasy?
Nie jest to co prawda Garmin, ale wiele jego możliwości posiada.
jeżdżę na setkach wojskowych ,one w poprzek są długie ,ale południkowo chude ,poza tym rzadko się zdarza ,by punkt wyjściowy leżał pośrodku mapy ,tak więc wyjeżdżając z Tomaszowa leżącego okrakiem na dwu mapach ,muszę dysponować sześcioma mapami ,a miałem tylko te dwie ,które kończą się za Piotrkowem z jednej strony ,a Czerniewicami z drugiejRoman pisze:Jakieś wielkoskalowe chyba miałeś.
Co do GPS ... ,no ,czasami lubie jechać nie wiedząc do końca gdzie ,a potem zdziwić się ,patrząc na mapę ,że aż tam dojechałem
luknij na moje panoramy i galerie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
To wykreśl swoja trasę na: http://www.bikely.com genialnym, moim zdaniem, serwisie i bedziesz wiedział wszystko.Kilerus pisze: No ale 115km i przewyższeniem pewnie około 1000m.
Fajnie ale muszę się zarejestrować i tam nie ma scieżek leśnych i mniejszych dróg. Wyznaczenie tego zajelo by mi spoooooro czasu.Roman pisze:To wykreśl swoja trasę na: http://www.bikely.com genialnym, moim zdaniem, serwisie i bedziesz wiedział wszystko.Kilerus pisze: No ale 115km i przewyższeniem pewnie około 1000m.
Fakt, gdy dużo się jeździ po terenie, to nieoceniony (do wykreślenia trasy, w tym wypadku) jest odbiornik GPS. Rejestracja to chyba jednak nie problem.Kilerus pisze:Fajnie ale muszę się zarejestrować i tam nie ma scieżek leśnych i mniejszych dróg. Wyznaczenie tego zajelo by mi spoooooro czasu.Roman pisze:To wykreśl swoja trasę na: http://www.bikely.com genialnym, moim zdaniem, serwisie i bedziesz wiedział wszystko.Kilerus pisze: No ale 115km i przewyższeniem pewnie około 1000m.
Ja nie uznaję GPSu ani do chodzenia po górach, ani do jeżdżenia na rowerze. W ten sposób ta jazda (chodzenie) traci wiele ze swojego klimatu, szczególnie podczas poruszania się poza wyznaczonymi szlakami. A kupno GPSu tylko i wyłącznie do wykreślania śladów i dawania do neta uważam za bezsensowne.
Don't shit, where you eat
Na jakiej podstawie tak sądzisz skoro nie znasz urządzenia?tommer91 pisze:Ja nie uznaję GPSu ani do chodzenia po górach, ani do jeżdżenia na rowerze. W ten sposób ta jazda (chodzenie) traci wiele ze swojego klimatu, szczególnie podczas poruszania się poza wyznaczonymi szlakami.
Nikt tego tak nie traktuje. Nikt Ci nie każe kupować odbiornika GPS (GPS nikt nie jest w stanie kupić), ale nie masz prawa narzucać innym swego zdania. Telefonu komórkowego też nie uznajesz? Ja np. obywałem sie bez niego prawie pół wieku.A kupno GPSu tylko i wyłącznie do wykreślania śladów i dawania do neta uważam za bezsensowne.
Ja mam w domu odbiornik GPS i umiem się nim posługiwać (zapewne tylko w pewnym zakresie) a jakoś mnie to w ogóle, ale to w ogóle nie bawi.Roman pisze:Na jakiej podstawie tak sądzisz skoro nie znasz urządzenia?tommer91 pisze:Ja nie uznaję GPSu ani do chodzenia po górach, ani do jeżdżenia na rowerze. W ten sposób ta jazda (chodzenie) traci wiele ze swojego klimatu, szczególnie podczas poruszania się poza wyznaczonymi szlakami.Nikt tego tak nie traktuje. Nikt Ci nie każe kupować odbiornika GPS (GPS nikt nie jest w stanie kupić), ale nie masz prawa narzucać innym swego zdania. Telefonu komórkowego też nie uznajesz? Ja np. obywałem sie bez niego prawie pół wieku.A kupno GPSu tylko i wyłącznie do wykreślania śladów i dawania do neta uważam za bezsensowne.
GPS-u używa mąż jadąc nad Bajkał lub w Kaukaz.
Dla mnie wędrówka z GPS-em traci cały swój urok.
I chodzi nie tylko o polskie góry, ale również o takie "trochę" egzotyczne.
Wyszukiwanie drogi w terenie - to przecież cała najfajniejsza zabawa.
Czemu miałabym jej sobie odmawiać ?
Telefonu też zresztą w górach używam na prawdę wyjątkowo, raz na tydzień dzwonię do rodziny, lub wysyłam SMS że żyję.
Pozdrowienia
Basia
A mapa i kompas ma dla Ciebie urok? Nie sprowadzajmy sprawy do absurdu. Można sobie w końcu wyobrazić wędrówkę z opaską na oczach. Użytkowanie odbiornika GPS nie oznacza wędrówki "po sznurku" - moze niektórzy wyobrażają sobie, ze to działa tak jak nawigacja samochodowa - nic bardziej błędnego, choc taka możliwość (bez komunikatów głosowych) też istnieje. Użytkowanie systemu GPS w turystyce to istotne rozwiniecie zastosowania mapy i kompasu. Zwłaszcza na rowerze, gdzie szybkość "wędrówki" mocno zakłóca konieczność częstego (mapnik rowerowy niewiele tu usprawnia) rozwijania i czytania mapy. Urok błądzenia jest niewątpliwy, ale nie wtedy gdy ma sie zamiar pokonać np. 100-200 km dziennie w nieznanym terenie.Basia Z. pisze:Dla mnie wędrówka z GPS-em traci cały swój urok.
W końcu, nikt nikogo, powtarzam, do niczego nie zmusza. Ciekaw jestem jednak czy przeciwnicy korzystania z odbiorników GPS są równiez przeciwnikami korzystania z innych nowoczesnych technologii (niekoniecznie z dziedziny elektroniki) i nadal użytkują ciężkie i wielkie plecaki, namioty czy śpiwory, ze o odzieży i obuwiu nie wspomnę?
Dzisiaj (tzn. wczoraj) akurat mialem stycznosc z GPS. Z kumplem mielismy zamiar zwiedzić Mysiorową Jamę. wymierzyłem linijką z mapy Compassu namiary, więc wiadomo, że nie mogło to być zbyt dokładne ale przynajmniej znalismy rejon.
Szukanie jaskini jest fajne ale w tym wypadku trzeba by bylo sie liczyc z przeczesywaniem 1/3 stoku góry, a tak to się troche naszukalismy ale wszystko sie zakonczylo sukcesem.
Trzeba wziąsc pod uwagę, ze sam wyjazd byl nastawiony głownie na zwiedzanie jaskini a nie bladzenie po lesie.
Szukanie jaskini jest fajne ale w tym wypadku trzeba by bylo sie liczyc z przeczesywaniem 1/3 stoku góry, a tak to się troche naszukalismy ale wszystko sie zakonczylo sukcesem.
Trzeba wziąsc pod uwagę, ze sam wyjazd byl nastawiony głownie na zwiedzanie jaskini a nie bladzenie po lesie.
Nie sprowadzam do absurdu.Roman pisze:A mapa i kompas ma dla Ciebie urok? Nie sprowadzajmy sprawy do absurdu.Basia Z. pisze:Dla mnie wędrówka z GPS-em traci cały swój urok.
Mapa i kompas ma urok ogromny
Rzecz w tym, ze posługując się mapą i kompasem muszę nieco wytężyć zwoje mózgowe i nigdy nie mam 100 % pewności że jestem tam gdzie przypuszczam.
Ale w tym właśnie cały urok wędrowania - kiedy okazuje się po kilku godzinach wędrówki że mam rację.
Oczywiście piszę o wędrówce jaką najbardziej lubię w nowych górach, bez szlaku.
Pozdrowienia
Basia
Bo wiem co lubię.Na jakiej podstawie tak sądzisz skoro nie znasz urządzenia?
Nie nażucam nikomu swojego zdania tylko je prezentuję. To jest zasadnicza różnica. Telefon komórkowy akurat uznaję za dobrą i przydatną rzecz.Nikt tego tak nie traktuje. Nikt Ci nie każe kupować odbiornika GPS (GPS nikt nie jest w stanie kupić), ale nie masz prawa narzucać innym swego zdania. Telefonu komórkowego też nie uznajesz? Ja np. obywałem sie bez niego prawie pół wieku.
Don't shit, where you eat
Typowy objaw subiektywizmu. Zresztą "De gustbus not disputandum est".tommer91 pisze:Bo wiem co lubię.Na jakiej podstawie tak sądzisz skoro nie znasz urządzenia?
Tyle, że podobnie jak odbiornik GPS ma bardzo dużo bardzo przydatnych mozliwości jak i typowych gadżetów (no, akurat mój Garmin ma ich niewiele w porówaniu z typową komórką). A skoro lubisz błądzić, to jesteś niekonsekwentny - jedna elektronika jest be a inna cacy. Przyczyna pewnie jest prosta - telefon jest przydatny bo go masz, a GPS nie bo go nie posiadasz.Nie nażucam nikomu swojego zdania tylko je prezentuję. To jest zasadnicza różnica. Telefon komórkowy akurat uznaję za dobrą i przydatną rzecz.Nikt tego tak nie traktuje. Nikt Ci nie każe kupować odbiornika GPS (GPS nikt nie jest w stanie kupić), ale nie masz prawa narzucać innym swego zdania. Telefonu komórkowego też nie uznajesz? Ja np. obywałem sie bez niego prawie pół wieku.
Poza tym
warto użyć słownika zanim się wyśle post.nażucam
Dla mnie EOT.
tommer91 pisze:Ja nie uznaję GPSu ani do chodzenia po górach, ani do jeżdżenia na rowerze. W ten sposób ta jazda (chodzenie) traci wiele ze swojego klimatu, szczególnie podczas poruszania się poza wyznaczonymi szlakami
myślę ,że to właśnie chciałem wyrazić.Basia Z. pisze:Dla mnie wędrówka z GPS-em traci cały swój urok.
Nie mam przy rowerze (w przeciwieństwie do żony) nawet licznika kilometrów ,bo jakoś nie kręci mnie dokładna wiedza o "osiągnięciach" ,a na ten juz na pewno było by mnie stać
Myślę ,że z tego samego powodu nie mam GPS ,z tego samego też powodu wolę książki od filmów i problemy od ich rozwiązań.
Własnie kupuję buty za 8 stów i okulary za 5 ,nie jestem więc dusigroszem ,ale to na pewno lepiej wydane pieniądze ,tak myślę
luknij na moje panoramy i galerie
A to juz dziwne.dagomar pisze:Nie mam przy rowerze (w przeciwieństwie do żony) nawet licznika kilometrów ,bo jakoś nie kręci mnie dokładna wiedza o "osiągnięciach" ,a na ten juz na pewno było by mnie stać.
Licznik to spora motywacja do zwiększania predkości i swietna sprawa jeśli chodzi o planowanie aktualnej trasy.
Nie zgadzam się ,co do planowania trasy jestem w zasadzie w stanie jechać cały dzień ,trasy planuję nie ze względu na jej długość ,a "fantazję chwili" ,jeśli by tak można wyrazić ,raczej planuję kierunek i ogólnie bardzo - cel ,niz przebieg. Niespecjalnie mnie przy tym obchodzi ,ile to było kilometrów ,to mniej więcej wiem z mapy. Zwrócić przy tym należy uwagę na fakt ,że czym innym jest przejechanie 1 km po drodze polnej na gruntach kategorii VI ,czym innym 1km podjazd na wzgórze leśnym szlakiem ,czym innym 1 km po asfalcie z wiatrem ,a jeszcze czym innym po tym samym asfalcie pod silny wiatr. A moje trasy biegną raczej bardzo różnymi drogami w terenie o często nie do przewidzenia przeszkodami. Spotykałem już przenoski nad rzeką po rurociągu ,gdzie miała stać kładka ,ucieczkę przed hordą dzikich psów w całkiem innym ,niz zaplanowany -kierunku , dwukilometrowe na oko przenoski rowerów na placach idąc po kolana w błocie ,bo zaznaczona droga obowiązywała tylkow porach suchych ,i.t.d.
Co mi da w tym momencie świadomość tylu to a tylu przejechanych kilometrów ?
Co do szybkości ,to jeszcze większy bezsens. Potrafię (po równej drodze)doskonale utrzymywać tempo bez prędkościomierza i stopniować je w zależności od zmęczenia organizmu. Natomiast informacja ,że jadę 20 km/h ,a nie 40 ?? ,mam ciężki rower terenowy nie po to ,by bić rekordy prędkości ,kiedyś miałem kolarkę i bawiło mnie ściganie się z motocyklami polskiej produkcji.
Co mi da w tym momencie świadomość tylu to a tylu przejechanych kilometrów ?
Co do szybkości ,to jeszcze większy bezsens. Potrafię (po równej drodze)doskonale utrzymywać tempo bez prędkościomierza i stopniować je w zależności od zmęczenia organizmu. Natomiast informacja ,że jadę 20 km/h ,a nie 40 ?? ,mam ciężki rower terenowy nie po to ,by bić rekordy prędkości ,kiedyś miałem kolarkę i bawiło mnie ściganie się z motocyklami polskiej produkcji.
luknij na moje panoramy i galerie
Jeśli chodzi o mnie, to - w odróżnieniu od dagomara - nie wyobrażam sobie jazdy na rowerze bez licznika. A jak z niego korzystam? W trakcie wycieczki licznik traktuję tylko jako zegarek. Prędkość nie ma dla mnie znaczenia - mógłby jej nie wyświetlać, a dzienny dystans jest ukryty. Za to pod koniec lub po zakończeniu trasy bardzo lubię zerknąć (ale dopiero wtedy!) na przejechany danego dnia dystans (precyzyjna liczba kilometrów, a nie "na oko z mapy") - nie ważne, czy było to "z wiatrem po asfalcie", czy "z rowerem na ramieniu przez zaorane pole".Kilerus pisze:Licznik to spora motywacja do zwiększania predkości
Co do GPS - w trakcie ostatniej tygodniowej wyprawy po przygranicznych bezdrożach przekonałem się, że to urządzenie może być bardzo przydatne. Paradoksalnie gwarantuje całkowitą swobodę zapuszczania się w przeróżne zakamarki danej okolicy, bo potem łatwo się z tych zakamarków wydostać. Np. gdy już nam się znudzi błądzenie po lesie, strzałka w gps ładnie wskaże kierunek wioski, w której chcielibyśmy wyjechać. Drugą istotną dla mnie sprawą są - dyskredytowane tu przez niektórych - powycieczkowe zrzuty trasy np. do Google Earch.
Gdyby to kosztowało trochę taniej - nabyłbym bardzo chętnie.




