Ja myślę że się na pewno przyjmie, ale nie wcześniej niż w okolicach maja, kiedy cepry takie jak my, powyciągają swoje 2 kółka i rozpoczną sezon. No chyba że prócz ciebie Czesiek, ktoś się odważy pedałować w -2.0*C pod wiatr...Ps. Tekst (mój oczywiście) niemal "żywcem" przeniesiony z forum GW, ale może się przyjmie?
Rowerowe pogaduszki
Rowerowe pogaduszki
Ostatnio zmieniony pt 21 sty, 2005 przez Mariusz, łącznie zmieniany 1 raz.
-2? Mariusz to jest super temperatura. Minus 16 (w takiej jeździłem) to już jest nieco mniej przyjemne, ale jazda taka też ma swe urokiMariusz pisze:...ktoś się odważy pedałować w -2.0*C pod wiatr...
Gorzej właśnie z tym przeklętym wiatrem - z nim człowiek (czytaj: rowerzysta) nie wygra.
pozdrawiam ciepło
taaak.....ja powalczyłam z nim wczoraj przez 11km i odpuściłam.Pomimo niewielkiej traski,zdążyłam się przewietrzyć,wymrozić,powdychać leśnego powietrza.Kondycja raczej zimowaCzesiek pisze:Gorzej właśnie z tym przeklętym wiatrem - z nim człowiek (czytaj: rowerzysta) nie wygra.
P.S. Pomysł z opisywaniem tras -SUPER-mnie będzie mobilizował.Dzięki Czesiek
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Proszę bardzo, a Mariusz mówi:Iwona pisze:powalczyłam z nim wczoraj przez 11km
Troszkę wolnego czasu, chęci i już te 11 kilometrów przyjemności jest nasze.Mariusz pisze: ... ale nie wcześniej niż w okolicach maja, kiedy cepry takie jak my, powyciągają swoje 2 kółka i rozpoczną sezon.
Brawo Iwonka - tak trzymaj.
Dzięki Czesiek
Powiem Ci w tajemnicy,że to zasługa pewnego zapalonego rowerzysty-forumowicza,którego dokonania mnie baaardzo mobilizują.Siedzę właśnie za biurkiem a za oknem pogoda jak marzenie-aż żal człowieka bierze 
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Jak tylko pogoda pozwoli - czemu nie.MiG pisze:Czesiek, a może byś tak na Ślężę podjechał?
Mówię serio...
Już trzy razy na niej byłem rowerkiem.
Najmilej wspominam pierwszy raz, lat temu.... nie pamiętam, ale powiem, że "wyjazdo-wejście" odbywało się na starym poczciwym bydgoskim Romecie bez przerzutek, z kołami 28. To była "jazda". (męka).
Innym razem cała nasza trójka na nią "wyjechała"
Czemu nie - jeszcze dzisiaj (jak się spotkamy)ryb-ka pisze:Czesiek musimy o tym poważnie porozmawiać, bo pomysł jest dobry
Ps. Do Rybki: Asia ma ten sam problem z...
Do Andrzeja: od czegoś trzeba zacząć. Najpierw linki, później koła, rama, pe... i.t.d.
pozdrawiam
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Teeee..... pe....... już są. Ale moje dziecko nie ma żadnego poszanowania dla technicznych wynalazków i w sezon zamęczyło linki.
Na szczęście przerzutki są całe. Powoli trzeba zabierać się za porządkowanie sprzetu. Bo jak się zrobi trochę cieplej ...ruszamy.
( to mój portret po wypadzie z córką)Cóż robić- dziecię nijak nie chce być grzeczną panną z pensji . Tfu maniery ma raczej męskie.. jeździ konno, rowerem, uprawia kung-tu , chodzi po górach i biega na dłuuuuuuugie dystanse (np na 20 km./ czyli 50 okrążeń stadionu i nie daj Boże, żeby ją kto zaczepił. Krótko mówiąc udala mi się ta chłopak.
Zajrzałem.Kert1 pisze:Czesiek zajrzyj do lutowego npm
Tu jest więcej:
http://cykloid.republika.pl/str/himalaj ... _rel.shtml
Wspaniała przygoda, ale.... nie dla mnie
Kert1 napisał:
rozumiem, że byłoby więcej km , ale na ostatniej focie dostrzegłem drogowskaz do sklepu .... i to Cie pewnie Czesiu zgubiło
Andrzej Krystoszyk napisał:
I co gorsza nie był to sklep rowerowy
Czyżby insynuacje "procentowe"? Nie piję na trasie
i nie tylko.... 
Prowiantu - jak zwykle - miałem na tyle, że jeszcze do domu przywiozłem.
M.in. wyśmienity sernik Wioli (informacja szczególnie dla Mariusza, w odpowiedzi na pytanie do Wioli: czym Ona mnie karmi).

rozumiem, że byłoby więcej km , ale na ostatniej focie dostrzegłem drogowskaz do sklepu .... i to Cie pewnie Czesiu zgubiło
Andrzej Krystoszyk napisał:
I co gorsza nie był to sklep rowerowy
Czyżby insynuacje "procentowe"? Nie piję na trasie
Prowiantu - jak zwykle - miałem na tyle, że jeszcze do domu przywiozłem.
M.in. wyśmienity sernik Wioli (informacja szczególnie dla Mariusza, w odpowiedzi na pytanie do Wioli: czym Ona mnie karmi).
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Po sniegu jeździ sie jak w bajce - nawet przy -5.
Jest tylko jeden podstawowy warunek - miec ze sopba trermos, bo inaczej zaziebienie jak w banku (ja nie wzialem)
Warto tez ubrac sie w grube, choc niezbyt cieple ciuchy - na dobrze ubitym, nie posypanym sniegu wywrotke mozna miec przy kazdej dziurze.
No inajwazniejsze - zapomnijcie, ze macie hamulce;>
Trasa - lepiej zaplanowac cos krótkiego na początek -30 km wystarczy, drogi lepiej szutrowe bądź polne - kopny śnieg jest nawet lepszy od ubitego. Najgorszy jest asfalt ze zmrozonymi płatami sniegu - w przeciwienstwie do zwyklegosniegu upadek na tym boli.
Poza tym nic wiecej, pozdrawiam
Jest tylko jeden podstawowy warunek - miec ze sopba trermos, bo inaczej zaziebienie jak w banku (ja nie wzialem)
Warto tez ubrac sie w grube, choc niezbyt cieple ciuchy - na dobrze ubitym, nie posypanym sniegu wywrotke mozna miec przy kazdej dziurze.
No inajwazniejsze - zapomnijcie, ze macie hamulce;>
Trasa - lepiej zaplanowac cos krótkiego na początek -30 km wystarczy, drogi lepiej szutrowe bądź polne - kopny śnieg jest nawet lepszy od ubitego. Najgorszy jest asfalt ze zmrozonymi płatami sniegu - w przeciwienstwie do zwyklegosniegu upadek na tym boli.
Poza tym nic wiecej, pozdrawiam
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
To chyba by nam się łańcuchy na koła przydałyCzesiek pisze:To może na rowerkach - po śniegu?
Pod górę włączylibyśmy dopalacze - ale by była frajda - a jaki "zjazd"?
Ja niestety jeszcze do końca miesiąca jestem bez sprzętu
Więc na razie tylko piechotką w góry i nie tylko...
Ale tą Ślęże rowerowo też "zrobimy" ! Obiecuję




