świster pisze:Chief- daj spokój z tą jazdą.
Fakt to Ty masz w tych dwóch wypadkach rację
i tez nie chodziło mi o pokazanie racji....bo gdybym chciał być złośliwy, to ów artykuł bym poszatkował.....
proszę.....nie wpadajmy już w jakąś paranoje, że komuś się zwraca uwagę, czysto w temacie i tylko, dlatego, ze to jest jakaś tam osoba ma to cel złośliwości....gdzież Ty widzisz tu złośliwość z mej strony ?
za to poddałem te dwie rzeczy w wątpliwość, gdyż można je rozwinąć w temacie burz....
1.Burze występują przy chmurach o nawie cumulonimbus, są to potężnie rozwinięte pionowo chmury mogące swym zasięgiem dochodzić nawet do tropopauzy, czyli ponad 18 km !!!
Więc wyobraźmy sobie, że z błękitnego nieba, czy niewinnych cumulusów, nagle powstaje w ciągu kilku minut wielokilometrowa chmura....wiele bym dał, aby takie cosik zobaczyć
Jednak powstawanie cumulonimbus, to pewien proces, często stopniowy, gdzie jedne chmury przechodzą w inne: zaczyna się niewinnie, czyli od cumulus, fractus, niewielkich bezpostaciowych, postrzępionych chmur (oczywiście, one jeszcze nic nie znaczą, lecz jak będą się już tworzyć wcześnie rano, to już jest to pewien sygnał). Po pewnym czasie cumulus fraktus przechodzą w bardziej zwarte chmury np. cumulus mediocris, rozpoznajemy, je po tym, że ich wysokość nie powinna przekraczać wielkości podstawy. Bardzo często rozwój chmur kłębiastych kończy się właśnie na nich. W Tatrach te chmury mogą być zarówno pozytywne, jak i negatywne. Pozytywne, gdyż dają w dzień upalny cień, negatywne, gdyż często są na wysokości wyższych szczytów i mogą nam zasłonić widoki....
Niebezpiecznie zaczyna się robić, gdy te cumulusy zaczynają wzrastać pionowo, czyli wysokość chmury jest zdecydowanie większa od jej podstawy, czyli tworzą się cumulus congestus....w zasadzie tutaj następuje alarm, szczególnie dla osób udających się na grań główną....moim zdaniem przy stwierdzeniu takich chmur powinni nastąpić odwrót. Warto jednak pamiętać, ze chmurom cumulus congestus nie towarzysza jeszcze wyładowania atmosferyczne, lecz może już nastąpić obfity i przelotny deszcz. Niejednokrotnie bywa, ze rozwój chmur kończy się na nich, ale moim zadaniem nie powinno się już ryzykować, gdyż nawet jak zdążymy uciec z grani, to w dolinie wcale nie jesteśmy bezpieczni. Z rozrastania się cumulus congestus powstają właśnie chmury burzowe, czyli cumulonimbus.
Istotne jest także to, ze niestety często chmury te rozrastają się bezpośrednio nad Tatrami i turysta będący pod nimi nie jest w stanie tego rozwoju obserwować. Dlatego tez tak jak pisał Skibicki, w momencie pierwszego odgłosu wyładowania, nawet, gdy będzie on bardzo odległy powinniśmy obowiązkowo zrobić wycof.
Warto tez pamiętać, aby nie kierować się reakcja innych turystów, gdyż moich obserwacji, zauważyłem, ze spora ilość turystów, mimo ze słychać już odgłosy burzy i idzie dalej w górę, tylko, dlatego, ze robią to inni.
Co do uderzenia bezpośrednio pioruna w człowieka, to bywa czasem, ze nie koniecznie się to kończy śmiercią. Kiedyś oglądałem pewien program, gdzie na podstawie ocalałych, starano się wyjaśnić laboratoryjnie przyczyny tego ocalenia...jedne z nich:
-jeden z nich przeżył, gdyż miał mokre ubranie
-inny gdyż opierał się o kij golfowy
-innemu życie uratował łańcuszek na szyi
Doświadczenie to pokazało też ciekawa sprawę, ze nie ma większego znaczenie, czy mamy cos metalowego przy sobie, gdyż laboratoryjnie wywoływano sztuczne pioruny i był ustawiony długi przedmiot metalowy i drewniany...ładunki z równa częstotliwością kierowały się na oba przedmioty, (choć szczerze mówiąc ja tam bym żelastwo w trakcie przeczekiwania odrzucił od siebie)