Cyrhla --> Psia Trawka --> Rusinowa --> Roztoka
Cyrhla --> Psia Trawka --> Rusinowa --> Roztoka
Mało kto kojarzy, że w Cyrhli koło zakopanego rozpoczyna się czerwony szlak, który wiedzie aż na Rysy.
:shock:
Ale mi chodzi o ten jego fragment, który widać w temacie tego listu. Czy ktoś z was szedł tą drogą? Jak widać na mapie, poza Rusinową i Gęsią Szyją to prawie non-stop lasy, czyli tereny niedźwiedziogenne.
A z Psiej Trawki można się urwać drogą utwardzoną do Murowańca, też nigdy nie miałem okazji - pewnie nic specjalnego...
:shock:
Ale mi chodzi o ten jego fragment, który widać w temacie tego listu. Czy ktoś z was szedł tą drogą? Jak widać na mapie, poza Rusinową i Gęsią Szyją to prawie non-stop lasy, czyli tereny niedźwiedziogenne.
A z Psiej Trawki można się urwać drogą utwardzoną do Murowańca, też nigdy nie miałem okazji - pewnie nic specjalnego...
jesli dobrze kojarze...to szłam tą drogą utwrdzaną...kiedyś w gorach nawaliło mi kolano i zamiast isc na Krzyzne z Murownca....musiałam zejsc do ...ale to byla dolina olczyska... :roll:
Ostatnio zmieniony pn 22 wrz, 2003 przez ola, łącznie zmieniany 1 raz.
Tak-las,las i jeszcze raz las
. I to dziwne uczucie,że zaraz z krzaków wyjdzie coś wielkiego i kosmatego
. Na szlaku,o który pytasz, najbardziej podoba mi ten fragment,który prowadzi przez Polanę Waksmudzką-uroczy zakątek. Natomiast nie lubię odcinka Psia T.- Cyrla. Zbyt ponury jak dla mnie.
Drogą z Brzezin do Murowańca szłam kilka razy. I latem,i zimą. Raz sama i bardzo mi sie dłużyło.Jej zaletą jest to,że jest rzadko wybierana przez turystów wędrujących na Halę- w przeciwieństwie do wariantu przez Boczań i Jaworzynkę.

Drogą z Brzezin do Murowańca szłam kilka razy. I latem,i zimą. Raz sama i bardzo mi sie dłużyło.Jej zaletą jest to,że jest rzadko wybierana przez turystów wędrujących na Halę- w przeciwieństwie do wariantu przez Boczań i Jaworzynkę.
Tak czy inaczej, zamierzam trochę tam połazić, bo to jedyne miejsce, gdzie jeszcze nie wędrowałem. Pal licho niedźwiedzie, rzucę im parę kanapek to się odczepią. Po tatrzańskich lasach wędruje się bardzo przyjemnie i to nawet jak nie ma widoków.
Ciekawi mnie skąd nazwa Boczań - jak sądzę chodzi o to, co mi jest znane jako Skupniów Upłaz...
:
Ciekawi mnie skąd nazwa Boczań - jak sądzę chodzi o to, co mi jest znane jako Skupniów Upłaz...
Tak,Skrupniów Upłaz.Skąd nazwa?Daje sobie głowę uciąć,że gdzieś o tym czytałam
Niestety,nie pamiętam.
Wędrowanie po tatrzańskich lasach może być równie emocjonujące, jak chodzenie po grani
. Nie myśl sobie,że jak poczęstujesz miśka kanapkami,to on(Tetmajer pisał-On) nie dogoni cię i nie poprosi o więcej :lol: :lol: :lol:
Wędrowanie po tatrzańskich lasach może być równie emocjonujące, jak chodzenie po grani
szedłem tą drogą
i jest fajna jak wiele innych szlaków w Tatrach gdzie do pierwszych skał trzeba dojść przez około 2 godziny. Widzę wrześniową datę ale zobaczyłem temat i robię ten wpis, może ktoś przeczyta. Zawsze lokuję się w Cyrhli ponieważ jest to najlepszy wstęp według mnie do bardzo ciekawych wycieczek w Tatry.
Ja nie miałem nigdy przyjemności wynajęcia kwatery w Cyrhli (Toporowej Cyrhli?), ale domyślam się że to fajna baza wypadowa w góry. Przede wszystkim z daleka od cywilizacji, od tego zakopiańskiego zgiełku itd. Poza tym, jak w prawdziwych "duzych" górach, aby dotrzeć do skał i szczytów należy się przedrzeć przez pokaźne połacie lasu. Kto wie, może kiedyś tam się wybiorę na kilka dni - Cyrhla zawsze wydawała mi się atrakcyjna.
Aha - kilka razy, wracając z Tatr, szedłem właśnie przez Cyrhlę i Jaszczurówkę.
Pozdrawiam

Aha - kilka razy, wracając z Tatr, szedłem właśnie przez Cyrhlę i Jaszczurówkę.
Pozdrawiam
Tak, szedłem tędy w lipcu! I niestety nie spotkałem niedzwiedzia
Schodziłem z Doliny Roztoki czerwonym szlakiem. Koszmarnie padało... Drzewa, strumyki, wysokie trawy, tylko jeden spotkany turysta... i kilka godzin w deszczu! A mimo to, dobrze wspominam tą wędrówkę. Nauczyłem się doceniać każdą pogodę w górach. Co innego, kiedy pada na przykład przez cały pobyt 
Łukasz, jeśli chodzi o mnie, to bardzo, bardzo lubię chodzenie po tatrzańskich lasach w czasie deszczu... Robi się taka trochę mistyczna atmosfera, słychać stuki kropel opadających ze świerków, szum deszczu opadającego na las i ciszę... Wędruje się na ogół samemu (brak innych na szlaku), czasem po błotnistym szlaku, zamienionym w mały strumień, czasem wśród mokrych paproci i czas płynie jakoś wolniej...
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Czerwony szlak z Cyrhli przeszedłem już dobre naście razy (pewnie dlatego, że na Cyrhli wynajmuję kwaterę - polecam), droga przyjemna cały czas lasem,ale misiów nie spotkałem. Polana i Rówień Waksmundzka to naprawde bardzo urokliwe miejsca, w słoneczny dzień pełen odjazd.
Co do drogi jezdnej z Brzezin w zasadzie nic specjalnego: nierówne kamienie wiec niekiedy przejście jej to męczarnia (po dniu w górach) ,ale ma jeden plus przy porównywalnym czasie przejścia z dogą przez Boczań czy przez Jaworzynkę idzie sie cały czas w cieniu czego nie można powiedzieć o przejściu nasłonecznionym Skupniów Upłazem. Tylko potem trzeba wrócić do Zakopca.
A jeszcze na marginesie Toporowa Cyrhla jest cześcią Zakopanego.
Co do drogi jezdnej z Brzezin w zasadzie nic specjalnego: nierówne kamienie wiec niekiedy przejście jej to męczarnia (po dniu w górach) ,ale ma jeden plus przy porównywalnym czasie przejścia z dogą przez Boczań czy przez Jaworzynkę idzie sie cały czas w cieniu czego nie można powiedzieć o przejściu nasłonecznionym Skupniów Upłazem. Tylko potem trzeba wrócić do Zakopca.
A jeszcze na marginesie Toporowa Cyrhla jest cześcią Zakopanego.
Cześć wszystkim forumowiczom
, drogę tę znam bardzo dokładnie ponieważ wynajmuję kwaterę u Marii Chyc w Cyrhli i jak już wspominałem kiedyś jest to dobre miejsce do wypadów w Tatry. Patrząc na mapę, można zauważyć szlak rowerowy prowadzący z Brzezin do Doliny Gąsienicowej ale jeszcze nigdy nie widziałem tam ani jednego rowerzysty. Ja sam też nigdy nie wybierałem się rowerem w jakiekolwiek miejsca tatrzańskie. Ciekawy jestem czy ktoś doświadczył jazdy po tych rejonach. Myślę że może to być niezła frajda.
Pozdrawiam =;
Pozdrawiam =;
Myślę, że to super szlak :D
Nigdy tamtędy nie szłam, ale mam zamiar - takie miejsca, w których jest niewiele turystów są najlepsze. A Rusinowa jest warta wszystkiego
PS: ja wiedziałam, że toto z Cyrhli wiedzie na Rysy
Fajnie to brzmi 
Cześć!
anmenka, zaczep się kiedyś na kwaterę w Toporowej Cyrhli. Na Rusinową Polankę niedaleko a inne szlaki stąd też są bardzo fajne. Byłem kiedyś na Przełęczy Pod Chłopkiem i wracałem stamtąd do kwatery w Cyrhli pieszo. Nockę poprzedzającą tę wyprawę spędziliśmy z kolegą w starym schronisku nad Morskim Okiem.
anmenka, zaczep się kiedyś na kwaterę w Toporowej Cyrhli. Na Rusinową Polankę niedaleko a inne szlaki stąd też są bardzo fajne. Byłem kiedyś na Przełęczy Pod Chłopkiem i wracałem stamtąd do kwatery w Cyrhli pieszo. Nockę poprzedzającą tę wyprawę spędziliśmy z kolegą w starym schronisku nad Morskim Okiem.
Tak,Jurek pisze:Cześć!
anmenka, zaczep się kiedyś na kwaterę w Toporowej Cyrhli. Na Rusinową Polankę niedaleko a inne szlaki stąd też są bardzo fajne. Byłem kiedyś na Przełęczy Pod Chłopkiem i wracałem stamtąd do kwatery w Cyrhli pieszo. Nockę poprzedzającą tę wyprawę spędziliśmy z kolegą w starym schronisku nad Morskim Okiem.
Ty spałeś w Morskim, a ja pamiętam, że dawniej na Rysy chodziło się z Zakopanego właśnie czerwonym od Cyrhli, tak żeby być na 9 rano w Morskim, potem Rysy i z powrotem na Cyrhlę. To było w czasach, kiedy autobusy dojeżdżały jeszcze do Włosienicy, ale dostanie się do autobusu graniczyło z cudem. Więc jak ktoś chciał mieć pewność, że wejdzie na Rysy, to szedł właśnie tak.
Pamiętam jeszcze inną równie długą wycieczkę, którą odbyłem mając lat 8 z dwa lata starszym bratem i z rodzicami.
Mieszkaliśmy w Kirach. Pojechaliśmy do Kuźnic, potem Gąsienicowa, Zawrat, Pięć Stawów, Roztoka i do Łysej na ostatni autobus (wtedy było to chyba 21.05). Ale wszyscy, którzy pamiętają dawne zwyczaje w Tatrach wiedzą, że za Palenicą jest strażnica wtedy WOP (dziś Staraż Graniczna). Dziś nic to nikomu nie przeszkadza, ale wtedy żołnierze legitymowali i spisywali każdego. No i niestety ta operacja przedłużyła się na tyle, że nie zdążyliśmy na autobus. Samochodów żadnych nie było, bo to nie te czasy (lato 1981 roku), więc po krótkim namyśle rodzice postanowili, że pójdziemy do Zakopanego - na taksówkę z Zakopanego nie byłoby nas stać. Pogoda zrobiła się fatalna, było tak ciemno, że na WIerch Porońcu z trudem zobaczyliśmy skrzyżowanie i skręciliśmy na Zazadnią. I tak, po 2 nocnych burzach, około 2 w nocy dotarliśmy na dworzec kolejowy w Zakopanem, gdzie udaliśmy się na zasłużony odpoczynek do 6 rano, a potem już autobusem do Kir. Wspominamy to dzisiaj wesoło, ale wtedy rodzice musieli mieć nietęgie miny, choć pewnie z powodu ciemności nie dostrzegałem tego
Mam zresztą dość sporo takich nocnych przejść, raz w nocy schodziłem z Wołowca, bo jeden z uczestników wycieczki delikatnie mówiąc wysiadł na przełęczy Dziurawe i mieliśmy trochę kłopotu, żeby go namówić na dalszą drogę (wysiadł psychicznie). Mam parę nocnych przejść w Małej Fatrze. Góry nocą są naprawdę fantastyczne (choć najfajniejsze chyba o zmierzchu, kiedy w dolinach podnoszą się mgły), są puste, ciche i takie... niesamowite.
No dobra chyba już za bardzo się rozpisałem i nikt tego nie przeczyta
pozdrawiam wszystkich
Marcys
Ja kiedyś "zasiedziałem się" na Rysach, a potem na domiar złego spotkałem znajomych wśród obsługi schroniska w Morskim Oku (piwko, kiełbaski, rozmowy). Rezultat był taki, że mimo prawie-biegu dotarłem na Palenicę koło północy, a tam... zero busów, zero autobusów, nic kompletnie... Jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby gnać do Zakopca pieszo, postanowiłem więc przekimać na ławce wiaty przystankowej.
Jak zwykle w takich sytuacjach (ach te dobre duchy), po pół godziny leżenia zauważyłem autobus na włoskich numerach, który przyjechał po wycieczkę Włochów (czemu oni tak późno zchodzili ze schroniska?). Chwilę później stoczyła się owa grupa na dół z pochodniami, śpiewem i krzykiem. Kierowca nie widział problemu ("Non c'e problema") i dojechałem do miasta klimatyzowanym MANem, lotnicze fotele, TV-on-board, słowem fullservice....
Co do gór nocą - faktycznie są niesamowite, zamglone, ciche i drzemiące. Jednak po lesie czai się zło. Mówiąc szczerze, wolałbym nocować gdzieś poniżej grani, niż w lesie. Kiedyś jak wracałem z zachodu słońca przez Dolinkę Białego (bez latarki), mogłem przysiąc, że coś wałęsa się za mną - jakiś Gollum czy inna strzyga...

Jak zwykle w takich sytuacjach (ach te dobre duchy), po pół godziny leżenia zauważyłem autobus na włoskich numerach, który przyjechał po wycieczkę Włochów (czemu oni tak późno zchodzili ze schroniska?). Chwilę później stoczyła się owa grupa na dół z pochodniami, śpiewem i krzykiem. Kierowca nie widział problemu ("Non c'e problema") i dojechałem do miasta klimatyzowanym MANem, lotnicze fotele, TV-on-board, słowem fullservice....
Co do gór nocą - faktycznie są niesamowite, zamglone, ciche i drzemiące. Jednak po lesie czai się zło. Mówiąc szczerze, wolałbym nocować gdzieś poniżej grani, niż w lesie. Kiedyś jak wracałem z zachodu słońca przez Dolinkę Białego (bez latarki), mogłem przysiąc, że coś wałęsa się za mną - jakiś Gollum czy inna strzyga...




