
Nigdy bym nie przypuszczała, a jednak.....
Mimo niezbyt optymistycznych prognoz pogody, mój "ciąg" był już tak duży, iż swoim zwyczajem - wmówiłam sobie, że musi być ładnie - i wybraliśmy się na kilka dni do Zakopanego.
Wyjechaliśmy wcześnie rano we wtorek 15.bm.
Jak zwykle - bagaże do pokoju i pierwszy cel wyprawy - do Chochołowskiej "na krokusy" .
Na Siwej Polanie znajomy parkingowy przywitał nas sympatycznie - i jako stali klienci - z tego tytułu coś skorzystaliśmy
Widok gór i piękna pogoda wprawiły mnie w doskonały nastrój. Ja - "cała w skowronkach" - widziałam w wyobrażni Polanę Chochołowską fioletową od krokusów.
Wyruszyliśmy ochoczo w drogę.

Po drodze widoczne już były pierwsze zwiastuny wiosny, w postaci dużych ilości wykluwających sie z ziemi kremowo-żółtych, kosmatych "łepków" lepiężnika białego

W jednym miejscu zauważyłam nawet różowe

Wypatrzyłam też - pojedyncze egemplarze takich miłych oznak, że wiosna tuż..

I co najważniejsze i najwspanialsze - PUSTO NA SZLAKU !!!
Parkingowy mówił, że w sobotę i niedzielę były tłumy ludzi (co zresztą było widać po śmieciach przy drodze -
A we wtorek - 6 samochodów na parkingu i może około 10 osób spotkanych przez cały dzień w Chochołowskiej. Piękna sprawa...
Kiedy dotarliśmy do Polany - otworzył się widok - jak ze snu.
Zdjęcia i tak nie oddają tego, co w realu...





Piękna pogoda,cudowne widoki, ciepło, pusto.....mój "tatrzański ciąg narkotyczny" został zaspokojony w stu procentach..





Pełnia szczęścia - do momentu, kiedy zobaczyłam trzy żółte krokusy, które wyróżniały się wśród milionów innych...

Rosły na trochę pochyłym terenie. Oczywiście chciałam zrobić jak najlepsze ujęcia i nie uszkodzić przy tym innych, rosnących obok.
Moje kombinacje, żeby spełnić powyższe założenie, skończyły się zjazdem z tej pochyłości w pozycji "dziwnie pokręconej"
Może czasem nie warto być taką akuratną ???
Inne krokusy i tak zmaltretowałam - i siebie przy okazji...
Pierwszy raz cieszyłam się, że się pogoda w środę popsuła...
Teraz na 3 tygodnie jestem unieruchomiona. Eh..... okropnie chce mi się poblużnić......
Ale chociaż ten jeden dzień był wspaniały
Spędziliśmy w tym przepięknym miejscu 4 godziny, bo żal było stamtąd wracać.





I to jeszcze jak wracać....kolano bolało i puchło w oczach, a na Siwą Polanę daleko....
No, ale jakoś doszłam i nawet dojechałam na kwaterę, a potem do domu..
Wycieczka piękna, ale niestety krótka i okropnie pechowa
Wszystko przez te trzy żółte krokusy.....
Ala
ps.
Miałam przeczucie co do pogody. We wtorek było ładnie, w środę - marnie, ale za to w czwartek i piątek.... A niech to....





