Chyba tylko po to aby zarobiła jakaś firma produkująca lub sprowadzające ze zabawki.Janek pisze: Powinien być w sprzedaży ten spray - z przeliczenia wynka, że kosztowałby ok. 20 zł.
Janku, pewnie sam byś tego nie kupił.
Pozdr
Jest dostępny taki spray. Koleżanka kupiła na rumuńskie psy, ale nie musiałyśmy korzystać. Kosztuje kilkanaście zł.Janek pisze: Oczywiście TPN nie Yellowstone ale nie wszystko jest w nim porządku - przykładowo - można by przy sprzedaży biletów wręczać krótkie instrukcje. Powinien być w sprzedaży ten spray - z przeliczenia wynka, że kosztowałby ok. 20 zł.
To jest naprawdę skuteczne. Wiem od znajomych co tam byli. I zupełnie nieszkodliwe dla niedźwiedzia, tylko wstrętne dla niego.świster pisze:Chyba tylko po to aby zarobiła jakaś firma produkująca lub sprowadzające ze zabawki.
Janku, pewnie sam byś tego nie kupił. think
Pozdr
Ale pewnie mało kto wie o nim. W Yellowstone jest do kupienia przy wejściu, podobno nie sposób nie zauważyć informacji.Basia Z. pisze:Jest dostępny taki spray
Tylko wyobraź sobie co działoby się gdyby pół miliona dzieciaków zaczęło bawić się tym, bo nie mieli okazji tego wykorzystać w Tatrach.Janek pisze:To jest naprawdę skuteczne. Wiem od znajomych co tam byli. I zupełnie nieszkodliwe dla niedźwiedzia, tylko wstrętne dla niego.
A kto się nie boi? Ja często łaziłem po nocy i wiele razy widziałem misia w w wyobraźni.Janek pisze:Kupiłby. Za bardzo się boję tego cholerstwa.
Ani razu nie widziałem, poza tym "kamiennym". A tego to pewnie "zobaczyłem" bo góralki w autobusie do Kir gadały, że niedźwiedź w Lejowej - autosugestia. Tylko, że w czasach mojego intensywnego chodzenia to niedźwiedzi w Tatrach było chyba z 15, większość po słowackiej stronie i raczej w Zachodnich. Ja miałem zawsze awersję do schroniska w Moku i wolałem spać w Roztoce. Dziesiątki razy szedłem po zmroku drogą albo najczęściej tym starym szlakiem od Wanty i nawet mi do głowy nie przyszło, że tam może "on" być. Owszem, były dwa w okolicach Wołoszyna i Waksmundzkiej i nie ruszały się stamtąd bo i po co. Ludzie do Morskiego Oka podjeżdżali autobusem prawie pod schronisko (przystanek był tam gdzie się zaczyna ścieżka na Opalone), "procesji" na drodze nie było a co najważniejsze, nie było Snickersów i innych świństw, po których słodkie papierki się wyrzuca.świster pisze:Dużo łaziłeś po Tatrach, wiec pytanie.
Ile razy widziałeś misia w realu i ile miałeś takich sytuacji, w którch byłaby konieczność użycia takego sprayu?
Nie przesadzaj, w każdym domu jest kupa rozmaitych sprayów i jakoś nic się nie dzieje. A w dodatku po powrocie to można położyć w garażu, piwnicy czy innym trudno dostępnym miejscu. Lekarstwa to też niebezpieczeństwo a w każdym domu są.świster pisze:Tylko wyobraź sobie co działoby się gdyby pół miliona dzieciaków zaczęło bawić się tym, bo nie mieli okazji tego wykorzystać w Tatrach.

Od października "przetrzepujemy" ten temat od każdej widocznej strony. Ba! Były też próby spojrzenia na strony niewidoczne...Janek pisze:Gdybym był ich adwokatem to bym przedstawił w szczegółach system przygotowania turystów w Yellowstone - obowiązkowe wykłady itd, możliwość nabycia takiego "odstraszacza" w spray'u.
A ja bym nie lekceważył obaw "świstera" co do tego akurat specyfiku...Janek pisze:Nie przesadzaj, w każdym domu jest kupa rozmaitych sprayów i jakoś nic się nie dzieje.
są ogólnie dostępne gazy pieprzowe i inne tego typu specyfiki więc akurat jeden więcej nie robi różnicy.Zygmunt Skibicki pisze:A ja bym nie lekceważył obaw "świstera" co do tego akurat specyfiku...

Pewności nie mam, ale z tą ogólną dostępnością, a zwłaszcza użytkowaniem, to chyba jest trochę nie tak.lukas_12 pisze:są ogólnie dostępne gazy pieprzowe i inne tego typu specyfiki...
A tutaj to mam odrębne zdanie i to niezależnie od wyjaśnień pierwszej mej wątpliwości.lukas_12 pisze:...jeden więcej nie robi różnicy
Amerykanie podchodzą do tego w sposób rygorystyczny - nie wejdziesz bez kilkugodzinnego szkolenia, każdy, nie ma zmiłuj. Ale na olbrzymi teren Yellowstone prowadzą bodajże tylko 3 czy 4 wejścia i to takie, że się mysz nie prześlizgnie. W Tatrach to nierealne więc stać nas na jedynie środki zastępcze jak ulotka do biletu i ten spray, sprzedawany też tam w kasie.Zygmunt Skibicki pisze:Co tu dużo gadać? Jaka była świadomość "bohaterów" zajścia, świadczą najlepiej ich relacje.
exampleZygmunt Skibicki pisze:Pewności nie mam, ale z tą ogólną dostępnością, a zwłaszcza użytkowaniem, to chyba jest trochę nie tak.
Mógłby ktoś miarodajnie to wyjaśnić?

Zajrzałem i:lukas_12 pisze:example
Mnie jednak chodziło i prawne skutki użycia - podejrzewam, że można mieć solidne problemy.Brak w magazynie
przykład noża podałem i tak samo ze sprayem jest - jeśli samoobrona ok, jeśli przekroczysz granice masz normalną sprawę w sądzie. Ale problem dotyczył czegoś inengo na początku - że dostępność może mieć zgubne skutki i dlatego podałem przykład gazu pieprzowego, że one już są - każdy listonosz na wsi ma przy sobie, żeby psy odstraszać.Zygmunt Skibicki pisze:Mnie jednak chodziło i prawne skutki użycia - podejrzewam, że można mieć solidne problemy.
Wiatrówkę też można mieć, ale strzel z niej choćby do wróbla...

A można...!Janek pisze:Można się śmiać z niektórych form socjalistycznej turystyki górskiej

O to mi właśnie chodziło!lukas_12 pisze:jeśli samoobrona ok, jeśli przekroczysz granice masz normalną sprawę w sądzie.

Ten grizzli?staszek pisze:w kolejce do kolesia czeka niedźwiedź Grizzli i w wtedy będzie lepszy od Herkulesa
Jeśli tak, to gdzie Herkules się z nim spotkał?Wikipedia pisze:Grizzly (niedźwiedź szary, Ursus arctos horribilis) – ssak drapieżny z rodziny niedźwiedziowatych, zaliczanej do rzędu drapieżnych (Carnivora).
Zamieszkuje Amerykę Północną w jej zachodniej części, występuje również w Górach Skalistych. Długość ciała dochodzi do ponad 2 m, waga do 500 kg. Ubarwienie sierści brązowe z szarym lub srebrzystym nalotem.
O sławę z Herkulesem spośród żyjących konkurował właściwie jedynie Aleksander Macedoński ze skutkiem dość... mizernym, choć sam był innego na ten temat zdania.Wikipedia pisze:Wyprawy Heraklesa
* Troja
Herakles odwiedził Troję, gdy wracał z kraju Amazonek, przybył tam w momencie, gdy córkę króla Troi Laomedonta Hesjone miał pożreć smok przysłany przez Posejdona. Herakles podjął się zabić smoka za klacze, które otrzymał król Troi od Zeusa. Herakles smoka zabił, zapłaty nie dostał. Obiecał, że wróci do Troi i zemści się za zniewagę. Okazja ta nadarzyła po wykonaniu 12 prac. Herakles najechał Troję, zdobył miasto, a króla zastrzelił z łuku.
* wyprawa do Elidy
Augiasz odmówił Heraklesowi obiecanej zapłaty za sprzątnięcie stajni. Herakles zwołał rzeszę ochotników i udał się po swoją zapłatę. W pierwszej wyprawie wzięło udział także jego brat Ifikles. Przeciwko Heraklesowi Augiasz wystawił wojsko pod dowództwem swoich bratanków Molionidów, którzy rozbili wojska Heraklesa, a także śmiertelnie ranili Ifiklesa. Herakles wycofał się i przygotował zasadzkę na Molionidów, którzy udawali się na igrzyska istmijskie. Zabił ich i ponownie przeprowadził drugą wyprawę na Elidę. W wyniku tej wyprawy zdobył Elidę, zabił Augiasza, a na tronie Elidy osadził syna Augiasza Fyleusa. Po wyprawie Herakles ustanowił igrzyska olimpijskie oraz wyznaczył w Olimpii święty krąg.
* wyprawa na Pylos
Przyczyny wyprawy są bardzo zagmatwane. Według jednych mitów przyczyną był udział króla Pylos Neleusa w wojnie, w której zginął ojczym Heraklesa. Według innych miał król Pylos ukraść Heraklesowi część stad Geriona. Kulminacyjnym punktem wyprawy była walka z Periklymenosem, który posiadał dar przemieniania się w zwierzęta. W czasie walki Periklymenos przybierał postacie orła, węża i innych. W pewnym momencie przybrał postać pszczoły, Atena zauważyła to i przekazała informację Heraklesowi, który pszczołę po prostu zgniótł w palcach. W bitwie brali udział także inni bogowie, których podobno miał ranić Herakles. M.in.: Hera miała otrzymać postrzał strzałą w pierś, Aresa miał zranić włócznią w udo. Herakles wygrał bitwę, zabił Neleusa i jego dzieci, oszczędzając Nestora.
* wyprawa na Spartę
Wojnę ze Spartą rozpoczął ponieważ ród rządzący wówczas w Sparcie wspierał Neleusa w walce przeciwko Heraklesowi. Zebrał on w Arkadii armię, która zaatakowała Spartę. W czasie walki miał wg niektórych mitów zginąć jego brat Ifikles. Walka ze Spartanami była ciężka i zaciekła, rany odniósł także Herakles, ale mimo tego udało mu się pokonać Spartan i na tronie osadził sprzymierzonego z nim Tyndaresa.


Problem był w tym, że on rzeczywiście uwierzył, iż jest synem Achillesa...Zygmunt Skibicki pisze:O sławę z Herkulesem spośród żyjących konkurował właściwie jedynie Aleksander Macedoński
Grizzli dla kolesia to jak smok dla Herkulesa. Ale jak jest lepszy od Pudziana to poradzi sobieZygmunt Skibicki pisze: Ten grizzli?Jeśli tak, to gdzie Herkules się z nim spotkał?Wikipedia pisze:Grizzly (niedźwiedź szary, Ursus arctos horribilis) – ssak drapieżny z rodziny niedźwiedziowatych, zaliczanej do rzędu drapieżnych (Carnivora).
Zamieszkuje Amerykę Północną w jej zachodniej części, występuje również w Górach Skalistych. Długość ciała dochodzi do ponad 2 m, waga do 500 kg. Ubarwienie sierści brązowe z szarym lub srebrzystym nalotem.
Herakles odwiedził Troję, gdy wracał z kraju Amazonek, przybył tam w momencie, gdy córkę króla Troi Laomedonta Hesjone miał pożreć smok przysłany przez Posejdona. Herakles podjął się zabić smoka za klacze, które otrzymał król Troi od Zeusa. Herakles smoka zabił, zapłaty nie dostał.
.