Niedźwiedź to nie miś
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Niedźwiedź zaatakował kobietę w Bieszczadach
źródło - PAP
W okolicach zalewu Solińskiego w Bieszczadach niedźwiedź brunatny zaatakował kobietę. Ofiara trafiła do szpitala w Ustrzykach Dolnych, jej stan lekarze określają jako zadowalający. Mieszkanka Teleśnicy (Podkarpackie) została zaatakowana, kiedy wraz z mężem spacerowała po lesie.
Jak powiedział dyrektor szpitala w Ustrzykach Dolnych, w którym leży kobieta, Maciej Fleming, kobieta miała dużo szczęścia. Rany, jakie odniosła były powierzchowne, wymagały tylko zszycia. Były to głównie rany na szyi, udzie i klatce piersiowej. Żadne organy nie zostały uszkodzone - dodał.
Jak powiedział zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Brzegi Dolne Dariusz Zaletański, poniedziałkowy atak jest pierwszy od kilku lat na tym terenie. W poprzednich latach dochodziło do ataków na ludzi, ale w okolicach Lutowisk, w paśmie Otrytu. Za każdym razem była to prawdopodobnie ta sama niedźwiedzica - dodał.
Zdaniem Zaletańskiego, o tej porze roku, kiedy niedźwiedzie budzą się po zimie, trzeba szczególnie uważać, przede wszystkim na samice.
Niedźwiedzice wychodzą z młodymi, które urodziły się w zimie. Jest to ich pierwsze wyjście. Każda obecność w pobliżu człowieka, może być potraktowana przez matkę jako zagrożenie dla młodych. Trudno jednak powiedzieć czy było tak w tym przypadku - powiedział Zaletański.
Początek marca to też okres, w którym jelenie gubią poroże, mieszkańcy okolicznych wiosek w poszukiwaniu tych trofeów często zapuszczają się w głąb lasów, co wiąże się z możliwością spotkania niedźwiedzi. Właśnie pogoń za zdobycie poroży była najczęstszą powodem wejścia w drogę niedźwiedziom w okolicach Lutowisk.
Szczególną ostrożność powinniśmy zachować przez jeszcze ok. dwa miesiące, kiedy nastanie pełna wiosna, wówczas niedźwiedzie zajmą się poszukiwaniem pokarmu. Ale w Bieszczadach ostrożnym trzeba być przez cały rok - ostrzega Zaletański.
W Bieszczadach żyje ponad 100 niedźwiedzi brunatnych - najwięcej w Polsce. Dorosłe osobniki ważą ok. 300 kg, dożywają 50 lat.
źródło - PAP
W okolicach zalewu Solińskiego w Bieszczadach niedźwiedź brunatny zaatakował kobietę. Ofiara trafiła do szpitala w Ustrzykach Dolnych, jej stan lekarze określają jako zadowalający. Mieszkanka Teleśnicy (Podkarpackie) została zaatakowana, kiedy wraz z mężem spacerowała po lesie.
Jak powiedział dyrektor szpitala w Ustrzykach Dolnych, w którym leży kobieta, Maciej Fleming, kobieta miała dużo szczęścia. Rany, jakie odniosła były powierzchowne, wymagały tylko zszycia. Były to głównie rany na szyi, udzie i klatce piersiowej. Żadne organy nie zostały uszkodzone - dodał.
Jak powiedział zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Brzegi Dolne Dariusz Zaletański, poniedziałkowy atak jest pierwszy od kilku lat na tym terenie. W poprzednich latach dochodziło do ataków na ludzi, ale w okolicach Lutowisk, w paśmie Otrytu. Za każdym razem była to prawdopodobnie ta sama niedźwiedzica - dodał.
Zdaniem Zaletańskiego, o tej porze roku, kiedy niedźwiedzie budzą się po zimie, trzeba szczególnie uważać, przede wszystkim na samice.
Niedźwiedzice wychodzą z młodymi, które urodziły się w zimie. Jest to ich pierwsze wyjście. Każda obecność w pobliżu człowieka, może być potraktowana przez matkę jako zagrożenie dla młodych. Trudno jednak powiedzieć czy było tak w tym przypadku - powiedział Zaletański.
Początek marca to też okres, w którym jelenie gubią poroże, mieszkańcy okolicznych wiosek w poszukiwaniu tych trofeów często zapuszczają się w głąb lasów, co wiąże się z możliwością spotkania niedźwiedzi. Właśnie pogoń za zdobycie poroży była najczęstszą powodem wejścia w drogę niedźwiedziom w okolicach Lutowisk.
Szczególną ostrożność powinniśmy zachować przez jeszcze ok. dwa miesiące, kiedy nastanie pełna wiosna, wówczas niedźwiedzie zajmą się poszukiwaniem pokarmu. Ale w Bieszczadach ostrożnym trzeba być przez cały rok - ostrzega Zaletański.
W Bieszczadach żyje ponad 100 niedźwiedzi brunatnych - najwięcej w Polsce. Dorosłe osobniki ważą ok. 300 kg, dożywają 50 lat.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Niedźwiedź zaatakował kobietę w Bieszczadach
źródło - PAP
W okolicach zalewu Solińskiego w Bieszczadach niedźwiedź brunatny zaatakował kobietę. Ofiara trafiła do szpitala w Ustrzykach Dolnych, jej stan lekarze określają jako zadowalający. Mieszkanka Teleśnicy (Podkarpackie) została zaatakowana, kiedy wraz z mężem spacerowała po lesie.
Jak powiedział dyrektor szpitala w Ustrzykach Dolnych, w którym leży kobieta, Maciej Fleming, kobieta miała dużo szczęścia. Rany, jakie odniosła były powierzchowne, wymagały tylko zszycia. Były to głównie rany na szyi, udzie i klatce piersiowej. Żadne organy nie zostały uszkodzone - dodał.
Jak powiedział zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Brzegi Dolne Dariusz Zaletański, poniedziałkowy atak jest pierwszy od kilku lat na tym terenie. W poprzednich latach dochodziło do ataków na ludzi, ale w okolicach Lutowisk, w paśmie Otrytu. Za każdym razem była to prawdopodobnie ta sama niedźwiedzica - dodał.
Zdaniem Zaletańskiego, o tej porze roku, kiedy niedźwiedzie budzą się po zimie, trzeba szczególnie uważać, przede wszystkim na samice.
Niedźwiedzice wychodzą z młodymi, które urodziły się w zimie. Jest to ich pierwsze wyjście. Każda obecność w pobliżu człowieka, może być potraktowana przez matkę jako zagrożenie dla młodych. Trudno jednak powiedzieć czy było tak w tym przypadku - powiedział Zaletański.
Początek marca to też okres, w którym jelenie gubią poroże, mieszkańcy okolicznych wiosek w poszukiwaniu tych trofeów często zapuszczają się w głąb lasów, co wiąże się z możliwością spotkania niedźwiedzi. Właśnie pogoń za zdobycie poroży była najczęstszą powodem wejścia w drogę niedźwiedziom w okolicach Lutowisk.
Szczególną ostrożność powinniśmy zachować przez jeszcze ok. dwa miesiące, kiedy nastanie pełna wiosna, wówczas niedźwiedzie zajmą się poszukiwaniem pokarmu. Ale w Bieszczadach ostrożnym trzeba być przez cały rok - ostrzega Zaletański.
W Bieszczadach żyje ponad 100 niedźwiedzi brunatnych - najwięcej w Polsce. Dorosłe osobniki ważą ok. 300 kg, dożywają 50 lat.
źródło - PAP
W okolicach zalewu Solińskiego w Bieszczadach niedźwiedź brunatny zaatakował kobietę. Ofiara trafiła do szpitala w Ustrzykach Dolnych, jej stan lekarze określają jako zadowalający. Mieszkanka Teleśnicy (Podkarpackie) została zaatakowana, kiedy wraz z mężem spacerowała po lesie.
Jak powiedział dyrektor szpitala w Ustrzykach Dolnych, w którym leży kobieta, Maciej Fleming, kobieta miała dużo szczęścia. Rany, jakie odniosła były powierzchowne, wymagały tylko zszycia. Były to głównie rany na szyi, udzie i klatce piersiowej. Żadne organy nie zostały uszkodzone - dodał.
Jak powiedział zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Brzegi Dolne Dariusz Zaletański, poniedziałkowy atak jest pierwszy od kilku lat na tym terenie. W poprzednich latach dochodziło do ataków na ludzi, ale w okolicach Lutowisk, w paśmie Otrytu. Za każdym razem była to prawdopodobnie ta sama niedźwiedzica - dodał.
Zdaniem Zaletańskiego, o tej porze roku, kiedy niedźwiedzie budzą się po zimie, trzeba szczególnie uważać, przede wszystkim na samice.
Niedźwiedzice wychodzą z młodymi, które urodziły się w zimie. Jest to ich pierwsze wyjście. Każda obecność w pobliżu człowieka, może być potraktowana przez matkę jako zagrożenie dla młodych. Trudno jednak powiedzieć czy było tak w tym przypadku - powiedział Zaletański.
Początek marca to też okres, w którym jelenie gubią poroże, mieszkańcy okolicznych wiosek w poszukiwaniu tych trofeów często zapuszczają się w głąb lasów, co wiąże się z możliwością spotkania niedźwiedzi. Właśnie pogoń za zdobycie poroży była najczęstszą powodem wejścia w drogę niedźwiedziom w okolicach Lutowisk.
Szczególną ostrożność powinniśmy zachować przez jeszcze ok. dwa miesiące, kiedy nastanie pełna wiosna, wówczas niedźwiedzie zajmą się poszukiwaniem pokarmu. Ale w Bieszczadach ostrożnym trzeba być przez cały rok - ostrzega Zaletański.
W Bieszczadach żyje ponad 100 niedźwiedzi brunatnych - najwięcej w Polsce. Dorosłe osobniki ważą ok. 300 kg, dożywają 50 lat.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Zakopiańska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem turystom, którzy zabili misia w Dol. Chochołowskiej. Ile lat im grozi?
Posłuchaj prokuratora Zbigniewa Lisa (http://www.tygodnikpodhalanski.pl/modul ... e&sid=5922)
Przypomnijmy: jesienią ubiegłego roku turyści spotkali w Dolinie Chochołowskiej misia. Zdaniem pracowników Parku Tatrzańskiego karmiąc zwierzę sprowokowali jego agresywne zachowanie, a później utopili w strumieniu.
- Skierowaliśmy do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem osobom - mówi prokurator rejonowy w Zakopanem Zbigniew Lis. - Zarzucamy im spowodowanie zabicia niedźwiedzia, pozostającego pod ochroną gatunkową, na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Oskarżeni spodowali też istotną szkodę w świecie zwierzęcym. Grozi im maksymalnie do dwóch lat więzienia.
źródło: Tygodnik Podhalański
Posłuchaj prokuratora Zbigniewa Lisa (http://www.tygodnikpodhalanski.pl/modul ... e&sid=5922)
Przypomnijmy: jesienią ubiegłego roku turyści spotkali w Dolinie Chochołowskiej misia. Zdaniem pracowników Parku Tatrzańskiego karmiąc zwierzę sprowokowali jego agresywne zachowanie, a później utopili w strumieniu.
- Skierowaliśmy do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem osobom - mówi prokurator rejonowy w Zakopanem Zbigniew Lis. - Zarzucamy im spowodowanie zabicia niedźwiedzia, pozostającego pod ochroną gatunkową, na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Oskarżeni spodowali też istotną szkodę w świecie zwierzęcym. Grozi im maksymalnie do dwóch lat więzienia.
źródło: Tygodnik Podhalański
Oto sposób na rozpoznanie gatunku niedźwiedzia:
Podchodzimy do niego cichutko kiedy śpi i kopiemy go z całej siły w jaja.
>Następnie spierdalamy.
I teraz:
- jeśli spierdalamy i nic nas nie goni to znaczy, że jest to miś pluszowy
- jeśli spierdalamy, wchodzimy na drzewo, a niedźwiedź wchodzi na drzewo
za nami, to znaczy, że jest to niedźwiedź brunatny
- jeśli spierdalamy, wchodzimy na drzewo, a niedźwiedź potrząsa drzewem
tak, że spadamy prosto w jego łapska to jest to niedźwiedź Grizzly
-jeśli spierdalamy, wchodzimy na drzewo, a niedźwiedź wchodzi na drzewo za
nami i zaczyna wpierdalać liście to jest to miś koala
-jeśli spierdalamy, a w okolicy nie ma drzew to jest to niedźwiedź polarny
-jeśli spierdalamy, a niedźwiedź zaczyna płakać to jest to miś-
Kolargol-największa dupa wśród niedźwiedzi
Podchodzimy do niego cichutko kiedy śpi i kopiemy go z całej siły w jaja.
>Następnie spierdalamy.
I teraz:
- jeśli spierdalamy i nic nas nie goni to znaczy, że jest to miś pluszowy
- jeśli spierdalamy, wchodzimy na drzewo, a niedźwiedź wchodzi na drzewo
za nami, to znaczy, że jest to niedźwiedź brunatny
- jeśli spierdalamy, wchodzimy na drzewo, a niedźwiedź potrząsa drzewem
tak, że spadamy prosto w jego łapska to jest to niedźwiedź Grizzly
-jeśli spierdalamy, wchodzimy na drzewo, a niedźwiedź wchodzi na drzewo za
nami i zaczyna wpierdalać liście to jest to miś koala
-jeśli spierdalamy, a w okolicy nie ma drzew to jest to niedźwiedź polarny
-jeśli spierdalamy, a niedźwiedź zaczyna płakać to jest to miś-
Kolargol-największa dupa wśród niedźwiedzi
Jestem gorszego sortu...
Słowacy chcą wyłapać misie w Tatrach. Dlaczego?
Leśnicy chcą złapać niedźwiedzicę z trzema małymi. Rodzina misiów zadomowiła się w okolicach schroniska Zamkovskiego w Tatrach Słowackich.
Tatrzańskie misie Fot. Paweł Pełka
Tatrzańskie misie
Fot. Paweł Pełka
Od kilku tygodni niedźwiedzica, która razem z trzema małymi obudziła się po zimowym śnie pokazuje się na szlakach w okolicach schroniska Zamkovskiego. Schronisko znajduje się niedaleko górnej stacji kolejki na Siodełko (Hrebieniok). Wiedzie tamtędy popularny szlak w stronę Doliny Pięciu Stawów Spiskich.
Leśnicy ze słowackiego Tatrzańskiego Parku otrzymali zgodę z tamtejszego Ministerstwa Ochrony Środowiska na wyłapanie niedźwiedzi. Chcą to zrobić przed początkiem letniego sezonu turystycznego, który rozpoczyna się 15 czerwca. Zdaniem Słowaków niedźwiedzica może być niebezpieczna dla turystów.
Jak mówią tamtejsi leśnicy do wyłapania całej rodziny potrzeba dużo cierpliwości, spokoju i czasu. Po złapaniu misie mają być przewiezione w okolice Jasova w południowo-wschodniej Słowacji. To mniej popularne, leśne tereny Słowacji.
W całych Tatrach żyje ok. 60 niedźwiedzi. Większość po stronie słowackiej.
Paweł Pełka
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=w&id=595
Leśnicy chcą złapać niedźwiedzicę z trzema małymi. Rodzina misiów zadomowiła się w okolicach schroniska Zamkovskiego w Tatrach Słowackich.
Tatrzańskie misie Fot. Paweł Pełka
Tatrzańskie misie
Fot. Paweł Pełka
Od kilku tygodni niedźwiedzica, która razem z trzema małymi obudziła się po zimowym śnie pokazuje się na szlakach w okolicach schroniska Zamkovskiego. Schronisko znajduje się niedaleko górnej stacji kolejki na Siodełko (Hrebieniok). Wiedzie tamtędy popularny szlak w stronę Doliny Pięciu Stawów Spiskich.
Leśnicy ze słowackiego Tatrzańskiego Parku otrzymali zgodę z tamtejszego Ministerstwa Ochrony Środowiska na wyłapanie niedźwiedzi. Chcą to zrobić przed początkiem letniego sezonu turystycznego, który rozpoczyna się 15 czerwca. Zdaniem Słowaków niedźwiedzica może być niebezpieczna dla turystów.
Jak mówią tamtejsi leśnicy do wyłapania całej rodziny potrzeba dużo cierpliwości, spokoju i czasu. Po złapaniu misie mają być przewiezione w okolice Jasova w południowo-wschodniej Słowacji. To mniej popularne, leśne tereny Słowacji.
W całych Tatrach żyje ok. 60 niedźwiedzi. Większość po stronie słowackiej.
Paweł Pełka
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=w&id=595
Haniu - temat był wałkowany wiele razy - niedźwiedź spoufalony z ludźmi wcześniej czy później skońćzy jak niedźwiadek z Chochołowskiej - lepiej niech już żyją sobie spokojnie w lesie.Hania pisze:Nie popieram tego pomysłu...przeciez to ludzie wchodzą na teren misiów,a nie na odwrót
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Ja niby też nie ale z drugiej stronyHania pisze:Nie popieram tego pomysłu...przeciez to ludzie wchodzą na teren misiów,a nie na odwrót
tego sie właśnie obawiam i może tak będzie lepiej dla tych zwierzaczków.lukas_12 pisze:niedźwiedź spoufalony z ludźmi wcześniej czy później skońćzy jak niedźwiadek z Chochołowskiej - lepiej niech już żyją sobie spokojnie w lesie
Ogólnie to mam mieszane uczucia.
Wiem, wiem i jest to argument który do mnie przemawia i w tym przypadku jestem ZA bo 1) będzie bezpieczniej dla turystów, nawet i tych doświadczonych, obytych z górami (nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć zachowania dzikich zwierząt) i po 2) dla bezpieczeństwa i spokoju misiów nie chciałabym aby powtórzyła sie historia z Chochołowskiej.Janek pisze:jest to jeden z najbardziej uczęszczanych rejonów w Tatrach Słowackich, w dodatku przez ludzi o najczęściej minimalnej wiedzy o górach, zwyczajach niedźwiedzi itd. Słowaccy parkowcy na pewno wiedzą co robią
Napisałam, że mam mieszane uczucia co do przeniesienia misiów dlatego, że po prostu jest mi ich szkoda, w końcu to ich dom. Ale biorąc powyższe argumenty pod uwagę wiem, że tak będzie lepiej dla nich. Mam nadzieje, że zaakceptują nowe miejsce.
Wielka sprawa zabić misia
Bartłomiej Kuraś
2008-04-18

Zobaczyli pierwszy raz w życiu niedźwiedzia. I zabili. W najbliższy wtorek rozpoczyna się pierwszy w Polsce proces o zamordowanie niedźwiedzia.
Do Zakopanego przyjechali we czwórkę w sobotę 20 października ubiegłego roku.
Jolanta i Michał od ponad trzech lat są małżeństwem. Michał, lat 30. Zawód wyuczony: piekarz. Wykonywany: stolarz w fabryce mebli.
O sześć lat młodsza Jolanta skończyła ogólniak i jest sekretarką w zakładzie meblarskim. W tej samej firmie pracuje jej kolega Daniel, tapicer. Ma żonę Beatę. Daniel i Beata przyjechali w Tatry pierwszy raz w życiu.
Wszyscy mieszkają w Lubawie i jej okolicach, w województwie warmińsko-mazurskim...
Cały artykuł:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,87648,5132135.html
Bartłomiej Kuraś
2008-04-18

Zobaczyli pierwszy raz w życiu niedźwiedzia. I zabili. W najbliższy wtorek rozpoczyna się pierwszy w Polsce proces o zamordowanie niedźwiedzia.
Do Zakopanego przyjechali we czwórkę w sobotę 20 października ubiegłego roku.
Jolanta i Michał od ponad trzech lat są małżeństwem. Michał, lat 30. Zawód wyuczony: piekarz. Wykonywany: stolarz w fabryce mebli.
O sześć lat młodsza Jolanta skończyła ogólniak i jest sekretarką w zakładzie meblarskim. W tej samej firmie pracuje jej kolega Daniel, tapicer. Ma żonę Beatę. Daniel i Beata przyjechali w Tatry pierwszy raz w życiu.
Wszyscy mieszkają w Lubawie i jej okolicach, w województwie warmińsko-mazurskim...
Cały artykuł:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,87648,5132135.html
No, będzie ciekawy proces. Gdybym był ich adwokatem to bym przedstawił w szczegółach system przygotowania turystów w Yellowstone - obowiązkowe wykłady itd, możliwość nabycia takiego "odstraszacza" w spray'u.
Oczywiście TPN nie Yellowstone ale nie wszystko jest w nim porządku - przykładowo - można by przy sprzedaży biletów wręczać krótkie instrukcje. Powinien być w sprzedaży ten spray - z przeliczenia wynka, że kosztowałby ok. 20 zł.
Oczywiście TPN nie Yellowstone ale nie wszystko jest w nim porządku - przykładowo - można by przy sprzedaży biletów wręczać krótkie instrukcje. Powinien być w sprzedaży ten spray - z przeliczenia wynka, że kosztowałby ok. 20 zł.
Jestem gorszego sortu...








