Tak po prawdzie to każdy trochę jest...MiG pisze:Jestem klinicznym szowinistą
Moje trochę udaje mi się czasem utłamsić, ale nie zawsze... nie zawsze.
Nie oto wszak "chodzi, by złowić króliczka, ale by... gonić go".
W bardzo poważnym sporze, gdy nijak nie szło dojść do wspólnego zdania i czuło się powoli eksplodującą bombę, pewien mądry człowiek powiedział do adwersarza: "cieszę się, że jesteś... inny". To jedno zdanie zażegnało dziką awanturę, a po kolejnej godzinie znaleziono wspólne stanowisko...
Czasem największym sukcesem dyskusji jest znalezienie choćby tak cienkiej nici zgody, że tylko najtęższe umysły są w stanie ją dostrzec. Ale to wszak musi komuś zależeć na porozumiewaniu się, a nie na wykazywaniu "wyższości" swych jedynie słusznych "racji".



