Wszystkim i tak każdy widok nie dogodzi. Jedni lubią taki, inni wolą inny. Nie ma się chyba o co spierać.tommer91 pisze:Za to ja mogę rozwinąć. Muszą mieć "to coś"hmm, czy możesz rozwinąć myśl, jakie musza być spełnione w Tatrach "warunki", aby "widok" ze szczytu był atrakcyjny ?
Byłem(-łam) na Giewoncie :)
- Violinistka
-

- Posty: 116
- Rejestracja: pn 06 sie, 2007
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
A ponieważ "coś" jest nie do zdefiniowania a także zależy od indywidualnych gustów oglądacza tak więc wszelka próba zobiektywizowania tego prowadzi na manowce. Tak na marginesie - widziałem ładniejsze widoki na miasta "z góry". Dlaczego uważam za ładniejsze to znowu kwestia indywidualnych gustów.tommer91 pisze:Muszą mieć "to coś"
Mądra dziewczynka.Violinistka pisze:Nie ma się chyba o co spierać.
Jestem gorszego sortu...
ale co rozumiesz przez "to coś" i dlaczego "to coś" nie posiada Giewont ?tommer91 pisze:Za to ja mogę rozwinąć. Muszą mieć "to coś"
Giewont sam w sobie ma głównie dwa problemy:
1.W pewnych okresach, o odpowiednich godzinach, jest tam zbyt duża ilość turystów.
Jednak już było powiedziane, że aby tego uniknąć to wystarczy wybrać miesiące mniej turystyczne, a najlepiej odpowiednia godzinę
2.Jest dostępny turystycznie.
Niestety, ale wśród wielu turystów często szczyty legalnie dostępne, tracą na atrakcyjności. "Zakazany owoc lepiej smakuje" dotyczy także Tatr. Wobec tego formacja skalna, którą jest Giewont, przez niektórych jest pogardzana i wymyślają na siłę jakieś "powody”, aby nie iść. Jednak wystarczyłoby zamknąć ten szczyt turystycznie, a po zaledwie paru latach zapewne urósłby do "popularności" Kominiarskiego.
dlatego uważam, za bardzo celowy cytat:
więcej optymistów....mniej maruderówsmyk pisze:.....zaglądam tam co jakiś czas, dość nieregularnie zresztą,
pierwszy raz prawie pięćdziesiąt lat temu, ostatni raz (jak dotąd) w ubiegłym roku,
zawsze w innych okolicznościach i w innym towarzystwie, w innym celu,
zawsze wracam z innymi wrażeniami i zawsze zadowolony...
skąd to się bierze? chyba wiem, po co tam chodzę... za każdym razem...
podobnie jak wiem, po co w ogóle chodzę w góry... i już
więcej ludzi pozytywnie nastawionych do gór, umiejących odnaleźć w wielokrotnie odwiedzanym miejscu nowe doznania i odświeżyć tez te stare......mniej „twardzieli”, dla których jedna z najciekawszych formacji osadowych w Tatrach, to jakiś tam szczycik....
-
Filanc
Warto przeczytać.
http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.p ... ul&id=7208
Cytat z powyższego artykułu:
Kiedy 15 sierpnia 1937 r., akurat w więto Wniebowzięcia Matki Boskiej, piorun uderzył w krzyż, poniosły mierć cztery osoby, 13 zostało rannych. Zginšł wówczas Kazimierz Bania, słynny kelner, który wchodził na wierzchołek z tacš pełnš ciastek w jednym ręku i sprzedawał je dopiero na samej górze. Zmarł kobziarz grajšcy na szczycie dla turystów, a także (kilka dni póniej) Leopold i Edwin Schloenvogtowie. W księdze wypraw Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zapisano, że zwłoki dwóch osób były „doszczętnie zwęglone”. Jednš z ofiar siła rażenia odrzuciła na odległoć 50 m.
– To zbójnickie prawo Giewontu, że pierony bijš, choć krzyż przecież powięcany. Jak idzie burza, trzeba wiać w dół – mówi Michał Jagiełło, ratownik i taternik, autor „Wołania z gór”, dyrektor Biblioteki Narodowej.
Proszę bardzo - kiedy to była obsługa.
http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.p ... ul&id=7208
Cytat z powyższego artykułu:
Kiedy 15 sierpnia 1937 r., akurat w więto Wniebowzięcia Matki Boskiej, piorun uderzył w krzyż, poniosły mierć cztery osoby, 13 zostało rannych. Zginšł wówczas Kazimierz Bania, słynny kelner, który wchodził na wierzchołek z tacš pełnš ciastek w jednym ręku i sprzedawał je dopiero na samej górze. Zmarł kobziarz grajšcy na szczycie dla turystów, a także (kilka dni póniej) Leopold i Edwin Schloenvogtowie. W księdze wypraw Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zapisano, że zwłoki dwóch osób były „doszczętnie zwęglone”. Jednš z ofiar siła rażenia odrzuciła na odległoć 50 m.
– To zbójnickie prawo Giewontu, że pierony bijš, choć krzyż przecież powięcany. Jak idzie burza, trzeba wiać w dół – mówi Michał Jagiełło, ratownik i taternik, autor „Wołania z gór”, dyrektor Biblioteki Narodowej.
Proszę bardzo - kiedy to była obsługa.
Ostatnio zmieniony ndz 13 kwie, 2008 przez igła, łącznie zmieniany 1 raz.
Nic się nie wypowiadałem o widokach z Giewontu, tylko powiedziałem, że byłem tam raz i więcej nie zamierzam. O widokach mogę powiedzieć tyle: nie są złe. Nie należą ani do najlepszych ani najgorszych.dlaczego "to coś" nie posiada Giewont ?
"To coś" z zasady jest niedefiniowalne. Oznacza to mniej więcej tyle: wchodzisz na szczyt, jesteś zauroczony widokiem i nie chce ci się z tego powodu z tamtąd schodzić.ale co rozumiesz przez "to coś"
Zgadzam się całkowicie. Jak już mówiłem o mojej wizycie na Giewoncie to jak ja przyszłem była kolejka 10min, a po pół godziny już 1h.1.W pewnych okresach, o odpowiednich godzinach, jest tam zbyt duża ilość turystów.
Jednak już było powiedziane, że aby tego uniknąć to wystarczy wybrać miesiące mniej turystyczne, a najlepiej odpowiednia godzinę
Z tym się nie zgodzę. Nie jest tak, że skoro na szczyt jest szlak to ten szczyt od razu traci na wartości.Jest dostępny turystycznie.
Niestety, ale wśród wielu turystów często szczyty legalnie dostępne, tracą na atrakcyjności. "Zakazany owoc lepiej smakuje" dotyczy także Tatr. Wobec tego formacja skalna, którą jest Giewont, przez niektórych jest pogardzana i wymyślają na siłę jakieś "powody”, aby nie iść.
Don't shit, where you eat
niestety, ale i też "odbiór widoków", często bywa oceniany przez ilość towarzyszących turystów. Będąc samemu, np. na Giewoncie, czuje się większa przestrzeń, łatwiej się skoncentrować i skupić......przy tłumie, bywa, że jesteśmy rozpraszaszani. Dlatego polecam Ci Giewont "solo", a prawdopodobnie będziesz tam mile zaskoczony.tommer91 pisze:"To coś" z zasady jest niedefiniowalne. Oznacza to mniej więcej tyle: wchodzisz na szczyt, jesteś zauroczony widokiem i nie chce ci się z tego powodu z tamtąd schodzić
napisałem wcześniej, że wśród "wielu", nie twierdzę, ze Ty akurat do nich należysz.tommer91 pisze:Z tym się nie zgodzę. Nie jest tak, że skoro na szczyt jest szlak to ten szczyt od razu traci na wartości.
Filanc jesteś wielki!Filanc pisze:Chief - sprowadzasz najbardziej kultową górę w Układzie Słonecznym do kupy szkielecikow jakichś starodawnych żyjątek - kto to kupi?chief pisze:jedna z najciekawszych formacji osadowych w Tatrach,
Fragment powieści Dana Browna - Zwodniczy punkt:
Nieczęste intelektualne pierdnięcie Michaela Tollanda. Nie przejmuj się, zauważą je najwyżej ze trzy osoby na Ziemi, wszystkie bez wyjątku będące cierpiącymi na zatwardzenie geologami morskimi bez odrobiny poczucia humoru. Podobni do mnie. Ale wiesz, co mówią o nas, geologach: zawsze dzielimy kamień na czworo. — Roześmiała się. — W każdym razie to nic takiego, drobiażdżek natury petrograficznej.
Jestem gorszego sortu...
no cóż, są ludzie, którzy wchodzą na Giewont, gdyż jest to kultowa góra i chcą być częścią tego kultu. Idąc tam spodziewają się zapewne jakiś tam "kultowych cudów", a tu mają zimny prysznicFilanc pisze:Chief - sprowadzasz najbardziej kultową górę w Układzie Słonecznym do kupy szkielecikow jakichś starodawnych żyjątek - kto to kupi?
Są też tacy, co wchodzą na Giewont, gdyż jest to ładnie prezentujący się szczyt, bardzo bogaty przyrodniczo, na który prowadza ciekawe i urozmaicone szlaki oraz z tych szlaków, jak i samego szczytu są pouczające i ciekawe plenery.
donośniej by to zabrzmiało gdybyś napisał WielkiJanek pisze:Filanc jesteś wielki!
nie bardzo rozumiej Janku, dlaczego starasz się obrazić pewnego geologa na tym forumJanek pisze:Fragment powieści Dana Browna - Zwodniczy punkt:
Cytat:
Nieczęste intelektualne pierdnięcie Michaela Tollanda. Nie przejmuj się, zauważą je najwyżej ze trzy osoby na Ziemi, wszystkie bez wyjątku będące cierpiącymi na zatwardzenie geologami morskimi bez odrobiny poczucia humoru. Podobni do mnie. Ale wiesz, co mówią o nas, geologach: zawsze dzielimy kamień na czworo. — Roześmiała się. — W każdym razie to nic takiego, drobiażdżek natury petrograficznej.
Kobza - dawny instrument strunowy, w różnych odmianach popularny na Ukrainie, w Mołdawii, Rumunii i na Węgrzech, a niegdyś również w Polsce. Tradycyjnie kobza zbudowana była z wypukłego korpusu z bardzo krótką szyjką, wykonanego z jednego kawałka drewna, z naciągniętymi na nim kilkoma strunami (od 2 do 12). W zależności od wersji wywodziła się z Bukowiny lub dawnej Grecji. Kobza była ulubionym instrumentem ukraińskich Kozaków.(bardzo podobna do liry - grał na niej Zagłoba w "Ogniem i Mieczem")igła pisze:Zmarł kobziarz grajšcy na szczycie dla turystów
co ten Kozak tam robił ?
luknij na moje panoramy i galerie
lukas_12 pisze:W sumie Giewont to moja pierwsza góra w Tatrach- więc sentyment do niego mam - ale prawdą jest, że lepiej się na niego patrzy np. Krzeptówek niż przepycha w tej masie ludzi.
Giewont również jest moją pierwszą górą w Tatrach. Byłem tam we wrześniu. Ludzi sporo ale i tak byłem pod wrażeniem
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
A ja sie wybieram na Giewont tylko dlatego, że jeszcze tam nie byłam - poprostu.
Bez żadnych rozważań - czy warto, czy góra kultowa, czy modnie i należy, czy widoki zobaczę ładne, , czy pójdę tam raz, czy kilka razy...
Moim marzeniem jest tylko to - żeby była pogoda umożliwiająca zobaczenie czegokolwiek, i żeby nie było ludzi na szlaku zbyt wiele.
Tylko tyle i aż tyle....
Ala
.
Bez żadnych rozważań - czy warto, czy góra kultowa, czy modnie i należy, czy widoki zobaczę ładne, , czy pójdę tam raz, czy kilka razy...
Moim marzeniem jest tylko to - żeby była pogoda umożliwiająca zobaczenie czegokolwiek, i żeby nie było ludzi na szlaku zbyt wiele.
Tylko tyle i aż tyle....
Ala
Zakochani w Tatrach
Pewnie chodzi o dudziarza grającego na dudach.dagomar pisze:Kobza - dawny instrument strunowy(...) Kobza była ulubionym instrumentem ukraińskich Kozaków.(bardzo podobna do liry - grał na niej Zagłoba w "Ogniem i Mieczem")igła pisze:Zmarł kobziarz grajšcy na szczycie dla turystów
co ten Kozak tam robił ?
PS. W Szkocji też jest pełno Kozaków.
Nie trzeba tak wcześnie. Sądząc po liczbie ludu, jak się wychodzi między 9 a 10 to wystarczy wyjść właśnie o 7-8, aby natrafić na niewielką liczbę ludu.Ja jeszcze nie byłem na Giewoncie i często widze zdziwienie jak to ujawniam. Jakoś mi się tam specjalnie nie śpieszy, szczególnie że nie lubię tłumów na szlakach. Może kiedyś uda mi się bardzo wcześnie zebrać tak by dojść na 7-8
Don't shit, where you eat
Polecam Giewont zima, grania dlugiego Giewontu. Zapewniam, ze gran owa posiada to "cos".chief pisze:Są też tacy, co wchodzą na Giewont, gdyż jest to ładnie prezentujący się szczyt, bardzo bogaty przyrodniczo, na który prowadza ciekawe i urozmaicone szlaki oraz z tych szlaków, jak i samego szczytu są pouczające i ciekawe plenery.
Pozdrawiam
uszba
- Violinistka
-

- Posty: 116
- Rejestracja: pn 06 sie, 2007
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
Może chodziło o Bukowinę Tatrzańską?dagomar pisze:Kobza - dawny instrument strunowy, w różnych odmianach popularny na Ukrainie, w Mołdawii, Rumunii i na Węgrzech, a niegdyś również w Polsce. Tradycyjnie kobza zbudowana była z wypukłego korpusu z bardzo krótką szyjką, wykonanego z jednego kawałka drewna, z naciągniętymi na nim kilkoma strunami (od 2 do 12). W zależności od wersji wywodziła się z Bukowiny lub dawnej Grecji. Kobza była ulubionym instrumentem ukraińskich Kozaków.(bardzo podobna do liry - grał na niej Zagłoba w "Ogniem i Mieczem")
co ten Kozak tam robił ?
kawałek spodni +ks. Stolarczykauszba pisze:Zapewniam, ze gran owa posiada to "cos".
luknij na moje panoramy i galerie



