ana
Pikusie i Pimpusie.
Pikusie i Pimpusie.
Czy przeszkadza Wam obecność psów na terenie Parku?
ana
ana
W tym roku zobaczyłem panią z pieskiem - tuż, tuż pod szczytem Giewontu. Ciągnęła biednego psiaka na smyczy, który najwyraźniej nie miał ochoty zostać jego zdobywcą. Nieciekawie to wyglądało.
Drugie spotkanie z czworonogiem miałem prawie na końcu szlaku z Rysów - w Strbskim Pleso. Takie to było małe i takie krzykliwe, tak do mnie doskakiwało, że po prostu się wystraszyłem i niewiele brakowało a "wywinął bym orła". Kończy się szlak, wchodzę do miasteczka, odwracam się i...? Znak zakazu wprowadzania psów. Byłem wściekły.
Zdecydowany SPRZECIW wobec wprowadzania ich na tereny parków. :evil:
Drugie spotkanie z czworonogiem miałem prawie na końcu szlaku z Rysów - w Strbskim Pleso. Takie to było małe i takie krzykliwe, tak do mnie doskakiwało, że po prostu się wystraszyłem i niewiele brakowało a "wywinął bym orła". Kończy się szlak, wchodzę do miasteczka, odwracam się i...? Znak zakazu wprowadzania psów. Byłem wściekły.
Zdecydowany SPRZECIW wobec wprowadzania ich na tereny parków. :evil:
To że przepadasz za psami nie ma tu nic do rzeczy. Ja też za swoimi przepadam, ale nie sądzę, aby pozostali turyści byli szczęśliwi widząc mojego olbrzymiego kaukaza hasającego wokół szlaku.
Gdzieś czytałem, że psiaki, nawet te małe, są szkodliwe dla wielu mieszkańców tatrzańskich lasów i dolin (m.in. dla świstaków).
Pomijam już tu nawet kwestię, że szkoda trochę tych katowanych przez właścicieli piesków, które muszą wdrapywać się na 2500 m n.p.m.
Gdzieś czytałem, że psiaki, nawet te małe, są szkodliwe dla wielu mieszkańców tatrzańskich lasów i dolin (m.in. dla świstaków).
Pomijam już tu nawet kwestię, że szkoda trochę tych katowanych przez właścicieli piesków, które muszą wdrapywać się na 2500 m n.p.m.
Prawie każdy właściciel uważa, że jego pies jest dobrze ułożony, dopóki coś się nie wydarzy... 
Ostatnio zmieniony wt 07 paź, 2003 przez Mariusz, łącznie zmieniany 1 raz.
To co robisz ze swoim psem droga Ano to jest wyłącznie sprawa twoja i twojego psa. Z pewnością poganianie z nim po dolinkach dobrze by mu zrobiło - co do szczytów, to już nie wiem.
Ale mi chodzi o coś innego - ja widząc w górach (lub w mieście na chodniku albo gdziekolwiek) sporego psa, na smyczy lub luzem, czuję się bardzo niekomfortowo. Czyli jest to trochę zabawa kosztem innych turystów.
Małe pieski z kolei robią straszny hałas, co tez nie jest najfajniejsze w górach. Wszakże nawet taki niepozorny jamnik jest było nie było psem myśliwskim...
Ale mi chodzi o coś innego - ja widząc w górach (lub w mieście na chodniku albo gdziekolwiek) sporego psa, na smyczy lub luzem, czuję się bardzo niekomfortowo. Czyli jest to trochę zabawa kosztem innych turystów.
Małe pieski z kolei robią straszny hałas, co tez nie jest najfajniejsze w górach. Wszakże nawet taki niepozorny jamnik jest było nie było psem myśliwskim...
<wstep>
Mam psa (seter irlandzki), uwielbiam ją i bardzo mnie irytuje jak mnie ktoś z nią gdzieś nie chce wpuścić.
</wstęp>
ALE: ani trochę by mi nie przeszkadzał jeden pies, ani dwa, ani dwadzieścia, ułożonych i pilnowanych przez właścicieli. W Alpach widok ludzi z psem na szlaku nie jest niczym niezwykłym - aczkolwiek nie jest też częstym, a pies jest zawsze na smyczy albo grzecznie idzie przy nodze. Ale znając życie, gdyby do TPNu było wolno wchodzić z psami, za chwilę byłoby ich tam dziesięć tysięcy, rozwydrzonych, niepilnowanych, włażących wszędzie gdzie się da i nie da, dobermany polujące na kozice, jamniki polujące na świstaki, a toprowcy co i rusz musieli by zdejmować gdzieś z półki pudelka albo zeskrobywać z piargu zwłoki labradora. Obawiam się, że zakaz jest jedynym sensownym wyjściem... Trudno - jakoś przeżyję. Z psem mogę jeździć w Beskid Niski, też jest gdzie pobiegać.
Mam psa (seter irlandzki), uwielbiam ją i bardzo mnie irytuje jak mnie ktoś z nią gdzieś nie chce wpuścić.
</wstęp>
ALE: ani trochę by mi nie przeszkadzał jeden pies, ani dwa, ani dwadzieścia, ułożonych i pilnowanych przez właścicieli. W Alpach widok ludzi z psem na szlaku nie jest niczym niezwykłym - aczkolwiek nie jest też częstym, a pies jest zawsze na smyczy albo grzecznie idzie przy nodze. Ale znając życie, gdyby do TPNu było wolno wchodzić z psami, za chwilę byłoby ich tam dziesięć tysięcy, rozwydrzonych, niepilnowanych, włażących wszędzie gdzie się da i nie da, dobermany polujące na kozice, jamniki polujące na świstaki, a toprowcy co i rusz musieli by zdejmować gdzieś z półki pudelka albo zeskrobywać z piargu zwłoki labradora. Obawiam się, że zakaz jest jedynym sensownym wyjściem... Trudno - jakoś przeżyję. Z psem mogę jeździć w Beskid Niski, też jest gdzie pobiegać.
No tak - i gdyby tam weszli tylko rozsądni właściciele z dobrze ułożonymi psami, to wszystko byłoby ok. Ale średnia krajowa jest nieco inna, w parkach to jest do przyjęcia, w Tatrach trochę mniej.ana pisze:Dobrze ułożony pies i rozsądny właściciel z pewnością nie będą przeszkadzać w górach. Jeżeli ktoś nie zna możliwości swojego psa i ciągnie go nie wiadomo gdzie-jest, mówiąc brutalnie-GŁUPI.
ana
do BarMana
Czy podczas wędrówek z psem po Beskidzie,bywasz przez niego obdarowywany prezentami takimi jak: kura z pobliskiego gospodarstwa, zając czy też inny, mały mieszkaniec lasu itp.?
:lol: Przecież to wybitnie polująca piesa.
Czy jest to może seter gordon?
ana
Czy jest to może seter gordon?
ana
Z tego co kojarzę BarMan ma setera irlandzkiego, którego miałem okazję kiedyś osobiście pogłaskać.
Co do wątku psów, który tu nam się tak pięknie rozwija, chciałbym dodać, że moje zdecydowane stanowisko bierze się być może z moich dawnych wędrówek po górach rumuńskich, gdzie watahy psów biegających luzem po każdym szczycie były naprawdę niebezpieczne.
Zagłosowałbym za pozwoleniem na wprowadzanie czworonogów do TPN, pod warunkiem, że:
- właściciel trzyma go na smyczy i w kagańcu (jeśli rasa "niebezpieczna") lub całkowicie za niego odpowiada, jeśli go puszcza luzem
- właściciel płaci wysokie grzywny za wszelkie zwierzaki, które pies ew. przyniesie w zębach (za niedźwiedzie też!)
- właściciel psa (niebezpiecznej rasy) nie będzie miał do mnie pretensji, jesli w obronie własnej poczęstuję go dawką gazu pieprzowego (co robiłem nie raz, kiedy atakowały mnie "luźne" psy na osiedlu)

Co do wątku psów, który tu nam się tak pięknie rozwija, chciałbym dodać, że moje zdecydowane stanowisko bierze się być może z moich dawnych wędrówek po górach rumuńskich, gdzie watahy psów biegających luzem po każdym szczycie były naprawdę niebezpieczne.
Zagłosowałbym za pozwoleniem na wprowadzanie czworonogów do TPN, pod warunkiem, że:
- właściciel trzyma go na smyczy i w kagańcu (jeśli rasa "niebezpieczna") lub całkowicie za niego odpowiada, jeśli go puszcza luzem
- właściciel płaci wysokie grzywny za wszelkie zwierzaki, które pies ew. przyniesie w zębach (za niedźwiedzie też!)
- właściciel psa (niebezpiecznej rasy) nie będzie miał do mnie pretensji, jesli w obronie własnej poczęstuję go dawką gazu pieprzowego (co robiłem nie raz, kiedy atakowały mnie "luźne" psy na osiedlu)
Re: do BarMana
Hm - szczerze mówiąc, mój pies przejawia pewne ambicje myśliwskie, ale ze skutecznością nie najlepiej - jej myśliwskie inklinacje przejawiają się jedynie w zawziętym 'okładaniu pola', czyli patrolowanu terenu, oraz w płoszeniu kaczek w parku. Jedyną zwierzyną na jaką poluje z powodzeniem są motyleana pisze:Czy podczas wędrówek z psem po Beskidzie,bywasz przez niego obdarowywany prezentami takimi jak: kura z pobliskiego gospodarstwa, zając czy też inny, mały mieszkaniec lasu itp.?:lol: Przecież to wybitnie polująca piesa.
![]()
Czy jest to może seter gordon?
ana



