Wróciłam z targów turystycznych w Krakowie, wcześniej uczestniczylam w seminariach i spotkaniach roboczych dotyczących turystyki przyjazdowej krajowej. Oprócz tego mam tzw.kierunkowe wykształcenie pocżawszy od technika obsługi ruchu turystycznego. Mniej więcej znam się na turystyce. To tytułem wstępu.andy67 pisze:Czyżby ?lucyna pisze:Tak rozwój się rozwinął ale pozostał model wypoczynku. Janek ma rację wyhodowaliśmy potwora na którego w niewielkim stopniu oddziałowują ogólnoeuropejskie mody. Nasza turystyka jest nadal turystyką masową. Kierunki podróżowania, motywy i zasady odpoczynku nie wiele zmieniły się od złotych lat 70-tych.
http://www.newsweek.pl/wydania/artykul. ... ydanie=783
Wzrost zamożności społeczeństwa, otwarcie granic plus tanie linie lotnicze spowodowało, że część Polaków wyjeżdzą. Oferty zagraniczne są tanie. Ostatnio dla siebie wybraliśmy ciekawe pakiety. Kolega za wyjazd do Jordanii zapłacił 900 zł, drugi za Kubę ciecałe 2 tys., u mnie leży ulotka Egipt 890 zł tydzień pobytu, ośrodek **, HB , przelot tanimi loniami lotniczymi. Do tych 890 zł muszę doliczyć opłaty lotniskowe, około 100-150 dolarów napiwków plus wycieczki fakultatywne. Te ostatnie to w zależności od pakietu od 100 do kilku tysięcy dolarów. Reasumując wypoczynek za granicą ale bierny jest tani. Inaczej to wygląda jeżeli chodzi o turystykę kwalifikowaną. Tego rodzaju pakietów nie ma na rynku. Sprawdziłam u wiodących na rynku międzynarodowych tour-operatorów. Jeżeli są to do tych podstawowych pakietów należy doliczyć fakultatywne, które będą czasami przewyższać nawet kilkakrotnie cenę pakietu podstawowego, czyli noclegu, wyżywienia (śniadanie, obiadokolacja), opieki rezydenta, ubezpieczenie NW, transportu. Od czasu, gdy można sporzytkować pieniądze z funduszy socjalnych na wycieczki w całej zjednoczonej Europie nasiliły się wyjazdy do Europy południowej i zachodniej.
Jeżeli chodzi o ruch turystyczny krajowy to nie ulega on zmiejszeniu. Dominuje turystyka masowa. Kierunki od lat są takie same. Jeżeli chodzi o góry to prym wiodą Tatry i Bieszczady (przyczym ruch turystyczny w Tatrach jest 3-4 krotnie większy niż w Bieszczadach). Ostatnio dynamicznie rozwijaja się okolice Wisły. Nie pamiętam danych. To za sprawą potężenego obiektu Gołębiowski i mody na Małysza.
W Tatrach nie występuje ponad to silna sezonowość charakterystyczna dla Bieszczadów. U nas ruch turystyczny koncentruje się w sezonie letnim. Mimo, że go wydłużyliśmy, połowa kwietnia, koniec października to nadal jesteśmy daleko w tyle za Zakopanem.
Basiu Ty mówisz o turystyce kwalifikowanej. Oprócz tego istnieją jeszcze inne segmenty: integracyjna, konferencyjna, szkoleniowa, biznesowa, pielgrzymkowa itd, itd






