Turystyka dawniej i dziś

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:edyne góry co sa blisko gdzie absolutnie nie dało się pojechać to chyba Lewockie, ale nie sa one dobrym kandydatem na obiekt marzeń.

W takim razie stawiam na Marmarosze, bo leżąc na granicy radziecko - rumuńskiej były też niedostępne.
O kochany... tu wyłazi kompletny brak znajomości realiów z czasów RWPG. Wbrew pozorom najłatwiej dostępne były góry na Zachodzie, bo jeżeli dostałeś już paszport to w końcowej fazie wystarczały same pieniądze a poprzednio trzeba było jeszcze mieć zaproszenie. Ale to było kosztowne bo nie zapominaj, że w takim 79 roku 20$ na czarnym rynku to była średnia pensja. Były co prawda słynne 100$ a potem 130$ po tzw. turystycznym kursie czyli ok. 30 zeta za zielonego ale o ten przydział było cholernie trudno, mnie się tylko raz udało załapać.
Inaczej było z RWPG. Mało kto wie, że każdy Czech, Węgier, Bułgar, Rumun itd (nie pamiętam jak było z Ruskimi ale chyba inaczej) mógł wymienić ile chciał swoich pieniędzy na złotówki po kursie z grubsza odpowiadającym cenom towarów. Mógł, ale mało kto chciał bo Polska nie była dla nich najciekawsza turystycznie.
Polak natomiast miał dwuletni limit wymiany złotówek na waluty krajów RWPG, globalnie 6000 złotych na dwa lata (czyli ok. 2.5 średniej pensji) z tym, że nie do wszystkich krajów równo. Najmniej do... Czechosłowacji, nie pamiętam już ile ale bardzo niewiele, bodajże 1200 złotych. Odrębna była oczywiście konwencja tatrzańska ale ona była ograniczona terenowo i np. taki Słowacki Raj czy Niżne oraz Fatry się do niej nie zaliczały.
Niewielką kwotę wymiany można było uzupełnić przez np. zakup noclegów (a także benzyny) za złotówki w kraju. Ale tylko noclegów, którymi dysponowały biura turystyczne, czyli nad Morzem Czarnym, Balatonem, Budapeszcie itp. Noclegów w górach rumuńskich czy bułgarskich tam nie uświadczyłeś
Inaczej mówiąc te wyśnione góry Basi mogły być wszędzie w RWPG i niedostępne być z powodu braku tamtejszych pieniędzy.
Stawiam jednak, że to było gdzieś w Sojuzie. Bo tam było wszystko inaczej. Teoretycznie to mogłeś jechać wszędzie. I koleją, i samochodem, i samolotem. Ale przed tym musiałeś się zgłosić do biura INTURISTU w Warszawie i tam pokazywali ci mapę, z której wynikało, że są drogi i drogi, takie po których wolno i nie wolno. Np. na najbardziej popularnej trasie z Przemyśla do Czerniowiec mogłeś jechać tylko przez Lwów i Tarnopol, przez Stanisławów "nie nada". Jeśli trasa była dłuższa, niektórzy jeździli np. w okolice Kaukazu choć niekoniecznie w góry to w Inturiście robili ci rozpiskę i ustalali miejsca noclegu i nawet rezerwowali hotel. Ale biada było ci się spóźnić o dzień bo ci się np. Kijów spodobał i chciałeś być tam więcej niż jeden wieczór - momentalnie stawałeś się człowiekiem ściganym. Ja tak pojechałem tylko na Krym i miałem wszystkiego dosyć i święty zamiar - nigdy więcej, mam Kaukaz w d****.
Trasy kolejowe i lotnicze też były podzielone na takie co wolno i takie co nie wolno - wszystko rzekomo po to aby "drogi gość" Związku Radzieckiego miał wszystko co najlepsze i nie psuł samochodu na kiepskiej drodze, nie jechał brudnym pociągiem itd.
O ile wiem takie Gorgany czy Czarnohora to przy żadnej "dozwolonej" drodze nie leżały, dozwolony pociąg do nich nie jeździł, samolot tym bardziej czyli dupa.
Oczywiście wyprawy organizowane przez Klub Wysokogórski (a później i Polski Klub Górski) - poprzednicy PZA - jeździli na jeszcze innych zasadach ale to nie było dostępne dla przeciętnego górołaza.

Tak więc z pewnym przybliżeniem można powiedzieć, że dla szarego górołaza, pozbawionego talentów logistycznych i zapału do pokonywania nieraz zupełnie idiotycznych przeszkód z gór były dostępne tylko polskie plus obszary konwencyjne w Czechosłowacji.
Takie to były komuny blaski i cienie, raczej trudno się dopatrzyć tych blasków. No i faktycznie Klub Wysokogórski dofinansowywał dolarami, kiepsko zresztą, wyjazdy na zachód swych członków, co swego czasu tutaj tak cholernie zbulwersowało jednego usera i niejaka awantura z tego była.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze:
Stawiam jednak, że to było gdzieś w Sojuzie. Bo tam było wszystko inaczej. Teoretycznie to mogłeś jechać wszędzie. I koleją, i samochodem, i samolotem. Ale przed tym musiałeś się zgłosić do biura INTURISTU w Warszawie i tam pokazywali ci mapę, z której wynikało, że są drogi i drogi, takie po których wolno i nie wolno. Np. na najbardziej popularnej trasie z Przemyśla do Czerniowiec mogłeś jechać tylko przez Lwów i Tarnopol, przez Stanisławów "nie nada".
Janek - ciepło.

jeśli chodzi o całe RWPG z wyjątkiem sojuza bywałam we wszystkich krajach i we wszystkich górach, waluty kupowałam na czarnym rynku a potem je wpłacałam na książeczkę walutową. Robiło się to całkiem legalnie.

Zwróćcie uwagę na to co pisałam - że oglądałam wiele zdjęć, czytałam przewodniki i niejednokrotnie rozmawiałam z ludźmi którzy w tych górach byli.

B.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ten mój strzał z ukraińskimi Marmaroszami był ciepły czy zimny?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:ten mój strzał z ukraińskimi Marmaroszami był ciepły czy zimny?
Zimniejszy od Janka. ;-)

Przewodnik po Górach Marmaroskich jak się nie mylę pióra Andrzeja Wielochy ukazał sie w II pol lat 70 wydany przez SKPB Warszawa.

Ale szczegóły musiałabym odnaleźć.

Korekta :

Znalazłam - rok późniejszy bo 1985 i autorami są Andrzej Wielocha i Adam Kulewski.

B.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:jeśli chodzi o całe RWPG z wyjątkiem sojuza bywałam we wszystkich krajach i we wszystkich górach, waluty kupowałam na czarnym rynku a potem je wpłacałam na książeczkę walutową. Robiło się to całkiem legalnie.
Jasne, wszyscy tak robili, ale jakie to było kosztowne. Gdyby nie wsparcie przy pomocy czarnego handelku to mało kogo byłoby na to stać. Przecież np. polscy turyści załatwili zaopatrzenie rynku bułgarskiego i rumuńskiego na turystyczne butle gazowe. Polski ich producent bił rekordy ilości produkcji ale normalna ich sprzedaż na tamtejsze rynki przez państwowe firmy od handlu zagranicznego jakoś nie wychodziła bo na szczeblu RWPG tego nie zaplanowano. A np. taki Biseptol - lek sprzedawany zresztą na recepty i prawie swego czasu za darmo - tony tego Biseptolu jechały w bagażach turystów do Bułgarii bo tamtejsza ludność diabli wiedzą dlaczego uważała go za genialny środek antykoncepcyjny. Za jedną tabliczkę Biseptolu brało się ileś tam lew a te zamieniało na tamtejszym czarnym rynku na bodajże dwa dolary co oznaczało "przebitkę" około dwudziestokrotną i w efekcie jakoś biedny Polak mógł pojechać do Włoch czy Francji a gdzie - czy w Alpy czy też do Paryża lub Rzymu czy zgoła na plażę to już rzecz indywidualnych gustów.
Brzmi to teraz jak bajka o żelaznym wilku ale tak było.
Jestem gorszego sortu...
Filanc

Post autor: Filanc »

Janek pisze:tony tego Biseptolu jechały w bagażach turystów do Bułgarii bo tamtejsza ludność diabli wiedzą dlaczego uważała go za genialny środek antykoncepcyjny
Słyszałem o tym, tyle że w wersji "'rumuńskiej".
Nurtuje mnie jedno - jak był aplikowany? :D
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Filanc pisze:Nurtuje mnie jedno - jak był aplikowany?
Ponoć normalnie czyli doustnie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Kert

-#6
Posty: 1899
Rejestracja: ndz 24 paź, 2004
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Kert »

Filanc pisze:Nurtuje mnie jedno - jak był aplikowany? :D
zamiast
Iwona pisze:Pod Wołowcem byłam już chyba 3 razy zimą...
stare góralskie przysłowie mówi: do 4 razy sztuka ;)
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:Zagadka - jakie to góry ? I co się stało że mogłam w nie pojechać ?
A nie spoglądałaś tęsknie na nie z... Halicza?
Bo jeśli tak, to nie Ty jedna.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zygmunt Skibicki pisze:
Basia Z. pisze:Zagadka - jakie to góry ? I co się stało że mogłam w nie pojechać ?
A nie spoglądałaś tęsknie na nie z... Halicza?
Bo jeśli tak, to nie Ty jedna.
Nie tylko z Halicza ale i z Vyhorlatu. :-)

Chociaż te akurat najbardziej wymarzone były nieco dalej i z Halicza ich nie było widać.

No Zygmunt rzecz jasna zgadł :-)

Ale to jest doświadczenie naszego pokolenia.
Mieć dosłownie w zasięgu ręki góry, w które nie wolno było pojechać z przyczyn politycznych.
Jeździło się w Kaukaz, w Pamir, a w Czarnohorę i Gorgany nie wolno było całkowicie.

Można o nich było czytać dziesiątki wspomnień, oglądać mapy i zdjęcia, rozmawiać z ludźmi którzy po nich chodzili (ja osobiście miałam okazję znać p. Midowicza i wiele razy słuchałam jego pasjonujących prelekcji).

Jak tylko otwarły się granice - jeszcze za ZSRR pojechałam w Czarnohorę po raz pierwszy w roku 1990.
To było coś niesamowitego - móc pojechać wreszcie w góry, o których marzyłam kilkanaście lat i nie wydawało się że staną się kiedykolwiek osiągalne.

Nie znam nikogo z Polaków oprócz Andrzeja Wielochy i jego ekipy z roku 1980, którzy byliby w tych górach w latach 1945-1988. Bo w roku 1989 pojechały dwie pierwsze grupy (na pewno SKPB W-wa i nie wiem kto jeszcze), a potem to już ruszyło.
My w czerwcu 1990 byliśmy jeszcze w pierwszej dziesiątce grup, a ja byłam organizatorem tego wyjazdu. Jeszcze na granicy były potrzebne jakieś vouchery, ale na miejscu poruszaliśmy się jak chcieliśmy.

Pozdrowienia

Basia
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:Ale to jest doświadczenie naszego pokolenia.
Mieć dosłownie w zasięgu ręki góry, w które nie wolno było pojechać z przyczyn politycznych.
Jeździło się w Kaukaz, w Pamir, a w Czarnohorę i Gorgany nie wolno było całkowicie.
Cytuję z pamięci fragment odpowiedzi ambasady ZSRR:
"Nie możemy wyrazić zgody na poruszanie się w tym terenie grupy wędrownej i tym samym wziąć odpowiedzialności za bezpieczeństwo obcokrajowców w terenie, gdzie nie ma odpowiednich do celów turystycznych mostów..."
Kolejne odpowiedzi na nasze pisma zawierały za każdym razem to samo zdanie, ale w każdym umieszczano inne słowo zamiast "mostów". Sporo różnych rzeczy im tam brakowało...
Graliśmy w tego "ping-ponga" papierowego sporo ponad dwa lata i patrzyliśmy tęsknie na wystrzyżone połoniny po sam szczyt Kińczyka oraz na zaorany pas i kolczasty płot po drugiej stronie Sanu.
A pociągi tranzytowe z Ustrzyk Górnych do Rzeszowa z sowieckimi pogranicznikami w otwartych drzwiach wagonów i kontrola aparatów fotograficznych przez wyjmowanie kliszy i oglądanie, co też tam jest na fotografiach...?
Kto to jeszcze pamięta...?
Basia Z. pisze:Można o nich było czytać dziesiątki wspomnień, oglądać mapy i zdjęcia, rozmawiać z ludźmi którzy po nich chodzili...
Mój Ojciec jako dzieciak łaził z Dziadkiem po Gorganach i kiedyś siedząc na Haliczu wysłuchałem jego pięknej opowieści o tych górach. Zeszło nam do późnego wieczora i trzeba było postawić namiot na przełęczy pod Słoniem. A to akurat dziś jest zupełnie niemożliwe.
O...! To jest zagadka - jak dziś nazywa się ten szczyt?
Równie nierealne jest dziś zrobienie zdjęcia "korony" Krzemienia w promieniach zachodzącego słońca...

Obrazek

Piękny temat wspomnieniowy, ale powinien być w zupełnie innym miejscu - tak myślę.
Ostatnio zmieniony pt 04 kwie, 2008 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 7 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zygmunt Skibicki pisze: Piękny temat wspomnieniowy, ale powinien być w zupełnie innym miejscu - tak myślę.
A tak - popieram wyłączenie w odrębny wątek. Moderator będzie miał z nami robotę ;-)

Ale niestety spadam już, a jutro znów mnie nie ma, bo się szkolę.

B.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Kto to jeszcze pamięta...?
Ja!!!!!!!!

A tak nawiasem to pierwsza moja myśl była wpisać - Czarnohora i Gorgany (bo że chodzi o Sojuz to było oczywiste). Ale pomyślałem - za proste. Znając encyklopedyczne zapędy Basi aby być wszędzie to musi być coś bardziej skomplikowane np. Świdowiec, Beskidy Brzeżne, Beskidy Pokucko - Połonińskie czy Świdowiec (nota bene wyższy od Gorganów).

A tak jeszcze ciągnąc dalej - kiedyś jako młody chłopak jechałem nocnym pociągiem z Poznania do Krakowa w jednym przedziale z panem tak coś około 40 lat. Zaczęliśmy rozmawiać. Wpierw dogadaliśmy się co do fotograficznych zamiłowań a potem górskich. No i wtedy tenże pan opowiedział mi jak to z 150 złotymi w kieszeni zarobionymi jako student korepetycjami z dwoma takimi samymi "bogaczami" przewędrowali w ciągu dwóch wakacyjnych miesięcy całe Karpaty Rumuńskie - taka to była wtedy w Rumunii siła polskiej złotówki po reformie Grabskiego.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: A tak nawiasem to pierwsza moja myśl była wpisać - Czarnohora i Gorgany (bo że chodzi o Sojuz to było oczywiste). Ale pomyślałem - za proste. Z
ano dokładnie :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Dobra, Panowie...
Przecież to rzeczywiście trudne nie było.
A co z moją zagadką?
Jaką nazwę dziś nosi ówczesny Słoń...?

Mefi, dzięki za "nożyczki" i "klej"...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Dobra, Panowie...
Przecież to rzeczywiście trudne nie było.
Na maturze ustnej z matematyki dostałem takie zadanie - "górnicy w kopalni itd" - wyglądało bardzo skomplikowanie ale stale wychodziło mi, że jest to równanie z jedną niewiadomą. No jak - na maturze taka prościzna. No i siedziałem nad tym jak głupi i szukałem haczyka. Matematyczka u której miałem dobrą opinię podeszła i się pyta co jest. A ja na to - Pani Profesor równanie z jedną niewiadomą mi wychodzi. To jak, na maturze? A ona to - bo to jest równanie z jedną niewiadomą.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:Matematyczka u której miałem dobrą opinię podeszła i się pyta...
Rozumiem Janku, że właśnie czekasz na podejście matematyczki, tak?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zygmunt Skibicki pisze:Rozumiem Janku, że właśnie czekasz na podejście matematyczki, tak?
Bardzo miło ją wspominam. Była wymagająca jak cholera ale na Politechnice na ćwiczeniach tylko się spytano - od Profesor Z.? I już miałem spokój bo kazano nam, mnie i kolegom ze szkoły, siadać w ostatnim rzędzie. Wilniuczka - nie mówiła "każdy dobry uczeń" ale "każden dobren uczen".
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Wyraźnie pracujesz Janku na kolejne wynożyczkowanie wątku do "dolnych" pokojów.
A może nawet do "Naszej Klasy"...
Mojej licealnej matematyczce też wiele zawdzięczam, ale o górach gadałem z geografką. Wiem, to mało oryginalne.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

A z moją geograficzką nie mógłbym gadać o górach, bo na 50% nic o nich nie wie poza tym, czego nauczyła się na studiach. Podejrzewam, że w tym zakresie ma 0 praktyki.
Don't shit, where you eat
ODPOWIEDZ