Sporo słyszeliśmy o urokach Pienin i o samym spływie, ale jakoś nie było okazji ..... Postanowiliśmy skorzystać z oferty. Wycieczka jednodniowa, w programie zwiedzanie starego kościółka w Dębnie, zamek i zapora w Niedzicy, no i spływ.
Kościółek zabytkowy, piękny, w środku malunki na drewnianych ścianach nie odnawiane od stuleci - doczekały naszych czasów we wspaniałej formie. Niestety, pod żadnym wzlędem nie wolno było robić zdjęć wewnątrz. Zrozumiałe, ale trochę szkoda...

Następny punkt programu - zamek w Niedzicy no i zapora. Ponieważ pogoda dopisywała - widoki były bajkowe..



Gdzieś w oddali widać było Tatry..

Po zakończeniu czasu przeznaczonego na zwiedzanie - główna atrakcja - spływ Dunajcem.
Wiedziałam, że będzie ładnie, ale że aż tak...


Po kilkunastu minutach naszym oczom ukazały się Trzy Korony w całej swojej pięknej okazałości...




Flisak, który płynął z nami, poratulował nam pogody, bo jak opowiadał - kilka dni temu wiózł wycieczkę w zimnie, chmurach i deszczu. Oczywiście o widokach, jakie wyłaniały się przed nami zza każdego zakola Dunajca można było tylko pomarzyć...Uznał nas za szczęściarzy...
Faktycznie, patrząc na te - oświetlone jesiennymi promieniami słońca - przepiękne zbocza i skały, wśród których wije się Dunajec - uwierzyłam w to, co powiedział..





Spływ trwa około 2,5 godziny, w czasie których, flisak zabawiał towarzystwo na tratwie różnymi opowieściami i anegdotami na temat mijanych powoli skał, ich nazw i kształtów.
Miejscami widoczne były tratwy z regionalnie ubranymi flisakami - odbywały się egzaminy kończące kurs przewożników. Słowaccy sportowcy trenowali na kajakach - do tego kilka tratw ze spływu... - spory ruch był na niektórych odcinkach Dunajca..






I tak zauroczeni wspaniałymi widokami przesuwającymi się wzdłuż trasy, ani się obejrzeliśmy, jak tratwy dopłynęły do Szczawnicy, gdzie niestety, spływ się kończy
Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie z sympatycznym flisakiem i kolejny piękny dzień za nami.

Bardzo się cieszę, że zdecydowaliśmy się na tą wycieczkę.
Wrażenia niezapomniane...
Ala






