Podczas gdy wiosna skutecznie kołata do zimowych drzwi,udało mi się wyrwać w lodowo śnieżną krainę Tatr.
Podczas gdy "normalny" człowiek słodko krąży po krainie Morfeusza,brutalny budzik zrywa o 3.30 rano,mała kawka i londujemy w Javorinie.
Zostawiamy samochody i korzystając z pierwszego transportu Słowackich braci dojeżdżamy do Smokowca i w sile pięciu +jedna ruszamy w na Hrebieniok.
Cel nr.1-Chata Teryeho
takie tam chabazie

Podczas gdy na dole można by kręcić reklamówkę "łaciatego"...

to po przejściu "lajtowej"moreny "łysy"daje popalić

Pod schroniskiem małe opalanko,a co poniektórzy zarzucili sobie nawet małą Kapustową no i oczywiście foty.
Pogoda cudna raz mgły raz słońce ehh

Tu się rozdzielamy,męska trójka rusza na Lodową,a mieszana na Baranią.
Podążając na Baranią znowu wychodzimy z mgły i w przypalającym słońcu rozpoczynamy naszą gehennę


Docieramy w końcu na Przeł.
Człowiek siada i szczęka mu opada

a nasza koleżanka zdobywa swój zimowy rekord

Teraz piękny zjazd z powrotem w mleko(oj stromo tam stromo
Po zjeżdzie,krótki odpoczynek i ruszamy by dołączyć do reszty na Lodowej

Po kolejnym "lajtowym"podejściu docieramy na Lodową( i znowu te piękne widoki ehh


Teraz czeka nas ponad 10km bardzo ekscytujący zjazd popod Jaworowym Murem i dalej doliną do Jaworiny.


Zjarani słońcem ,umordowani ale wielce uchachani po 12 godz.akcji powracamy do na łono wiosny.
Dziękuję koleżankom i kolegom za świetną turę(może wrzucą jakieś bardziej profesjonalne foty
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów
Smolik










