mefistofeles pisze:No nie jest, ale lepiej tamtędy wchodzić niz schodzić. Chyba, że chcesz wejsc od 5 i tamtedy wrócić.
To prawda. Zawsze na trudniejszych szlakach jest lepiej wychodzić pod górę niż schodzić na dół. Szczególnie jeśli ma się wybór. Ja bym spróbowała wyjść od Gąsienicowej a zejść do Piątki, bo nie lubię iść i wracać tym samym szlakiem, ale jeśli jak mówisz, twoja partnerka może mieć problemy z przepaściami i eksponowanym terenem to może rzeczywiście to dla was lepsze wyjście, więc nie namawiam

Jeszcze będzie okazja zapewne
Tak Wołowiec i Czerwone Wierchy to super pomysł. Sama tak zaczynałam. Chochołowska, Grześ, Rakoń i Wołowiec i zejście Wyżnią Chochołowską - przyjemny i nie trudny szlak graniowy z urokliwymi widoczkami

Czerwone to samo. Ja mam do nich szczególną słabość jesienią, kiedy wszystko tam się czerwieni

Na Szpiglasie aż wstyd się przyznać ale jeszcze nie byłam ale także słyszałam, że zejście do piątki może być kłopotliwe. A w Wysokich jak kiedyś w D5SP będziesz to możesz kopnąć się przez Świstówkę do Moka. Szlak co prawda krótszy, raczej łącznikowy, a nie jako główny cel sam w sobie, ale jak dla mnie bardzo przyjemny. Właściwie sama nie wiem czemu go tak lubię

(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)