w drodze na Krywań też jest mnóstwo kopczyków, piramidek na pewno układanych ręką turysty, sam ustawiłem coś takiego (z nudów czekając na maruderów), a ile narodu tam było - jak nie przymierzajac na Monciaku w Sopocie w pogodny dzień
Tu się nie ma nad czym zastanawiać -WARTO ....tylko wystarczy dobrać odpowiedni termin.Myślę,że jesienią można się pokusić. Nie wiem czemu ale mam dla Krywania jakiś sentyment,chociaż nigdy na nim nie byłam....jeszcze Moze dlatego,że jest specyficznie widoczny z różnych miejsc..a może ta góra faktycznie ma coś w sobie...jak twierdzą nasi sąsiedzi
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Mariusz pisze:Krzys, a kiedy wchodziles na Krywan? Sam sie tam wybieram, ale jesli mam sie spodziewac takiego tłoku, to jeszcze się zastanowię...
Lipiec 2003 - mieliśmy cudowną pogodę (o 14.00 już na szczycie się popsuła - widoczność ok.10 m), podejście nieco żmudne (bo dość długie), ale WIDOCZKI - miodzio,
naprawdę warto się wybrać, zabierając nawet kompletnego amatora, (czasem mamy kogoś, kogo chcemy zarazić uczuciem do gór, Krywań latem jest lekki, łatwy i przyjemny, a to przecież 2495 m), podejście technicznie najłatwiejsze z możliwych,
polecam dojechać CSADem do 3 Studnicek, wejść zielonym i zejść niebieskim (chyba) do Strbskiego Plesa.
Pozdrawiam
Trasa bez sensu- las ,rozjechane drogi po ściąganiu drewna ,straszliwe błoto - co prawda trochę krótsza niż 8h,ale już lepiej iść bezpośrednio niebieskim szlakiem na szczyt ze Szczyrbskiego ,a wrócić do 3 St. lub odwrotnie. Przy 3 St. ,a dokładnie trochę wcześniej przy dawnym Schr. Ważeckim jest wygodny parking ,zawsze też można złapać stop ze Szczyrbskiego (chętnie podwożą) ,bo na autobusy nie ma co liczyć.
dagomar pisze:Trasa bez sensu- las ,rozjechane drogi po ściąganiu drewna ,straszliwe błoto - co prawda trochę krótsza niż 8h,ale już lepiej iść bezpośrednio niebieskim szlakiem na szczyt ze Szczyrbskiego ,a wrócić do 3 St. lub odwrotnie. Przy 3 St. ,a dokładnie trochę wcześniej przy dawnym Schr. Ważeckim jest wygodny parking ,zawsze też można złapać stop ze Szczyrbskiego (chętnie podwożą) ,bo na autobusy nie ma co liczyć.
Byłam na Krywaniu w tym roku w lecie i szczerze mówiąc trochę się zawiodłam.. wstałam o 4:30 zeby być na miejscu o w miare wczesnej porze a na miejscu do góry pieły się już kolejki... szłam szlakiem od Szczyrbskiego Jeziora podkrywańskim chodnikiem nad Jamski Staw i do góry z powrotem tak samo. Było bardzo dużo ludzi, Słowacy naprawdę traktują tę górę jak świętość na szycie było tyle osób ze nie było jak usiąśc ale widoki są piękne na całe Tatry:) Gdy szliśmy rano ok. 8 spotkaliśmy starszego pana który wszedł n aKrywań jeszce ciemną noca i podziwiał wschód słońca sam:) polecał gorąco musze spróbować koniecznie
Pamiętam że Krywań był pierwszą górą która wywarła na mnie kolosalne wrażenie...A było to dość dawno bo ok. 20 lat temu kiedy to jeżdziłem z rodzicami na wczasy do Bukowiny Tatrzańskiej.Niestety jeszcze go nie zdobyłem,ale kto wie może w tym roku ...
...tak... magia...zwłaszcza - kiedy (wędrując z Trzech Studniczek) wyjdzie się poza granicę lasu, skąd majaczy wierzchołek i człowiek uświadomi sobie, jaki kawał drogi przed nim
Iwona pisze:Luki napisał(a):
Pamiętam że Krywań był pierwszą górą która wywarła na mnie kolosalne wrażenie...
więc jednak jest coś takiego w tej górze,jakaś magia
Jeszcze półtora roku temu jak na ten szczyt patrzyłem (ze Strbskiego Plesa) wydawał mi się on wręcz niedostępny, ale z tego co czytam... .
Ileż to jeszcze jest takich wspaniałych miejsc, które chciałbym zakosztować, ech...
Iwona pisze:więc jednak jest coś takiego w tej górze,jakaś magia
Jest magia
Dla mnie to też taki wymarzony do wejścia szczyt. Ta metoda z wyjściem w nocy wydaje się być ciekawa.
Tak wchodziłam na Rysy. Wyszłam z MOka może nie w nocy, ale byłam pierwsza z polskiej strony, a czwarta wogóle