co do tego ze trafiłem tu przypadkiem to owszem był to zupełny przypadekJanek pisze:Postanowiłem sobie przypomnieć to "mieszanie z błotem" i siegnąłem do tej sprawy. Albo nie umiem szukać przy pomocy tutejszej wyszukiwarki albo ona jest kiepska, dość, że doszedłem poprzez Google. To jest na stronie nr 43 (post usera "Miro" i następnych) a wątek liczy już 68 stron i tak naprawdę to trochę mi trudno uwierzyć aby nowy user "ktosik" trafił tam przez przypadek. Ale oczywiście nie jest to niemożliwe.ktosik pisze:generalnie chodziło mi tylko o to że oceniliście(zupełnie przypadkiem trafiłem na to forum i pierwsza wypowiedz to była Twoja wypowiedź, dlatego Ciebie zacytowałem) kogoś ( w tym przypadku trenera Wernera) tak w sumie beż żadnej wiedz. Nic na jego temat nie wiecie , o tym jak to sie stało wiecie tyle co napisali w necie tzn 5 zdań. A zmieszaliscie człowieka z błotem. i tylko tyle
Merytorycznie sprawa jest natomiast dość ciekawa bo w odniesieniu tego wypadku to tylko ja wypowiedziałem się bardziej szczegółowo ("ktosik" zacytował) i nie widzę w moim poście niczego zdrożnego. Wypadek miał miejsce podczas zajęć na obozie sportowym i z tej racji jak mi się wydaje to prokurator wchodzi z urzędu.
"Ktosik" twierdzi, że zmieszałem z błotem pana Wernera Proskego - jeżeli sam fakt, że kogoś prokurator o coś zapyta równa się zmieszaniu z błotem to oczywiście tak. Ale chyba nie tak - stosunkowo niedawno prokurator o coś się tam pytał Pana Prezydenta i Premiera zresztą też - taka to praca - zeznawać przed prokuratorem wcale nie jest jednoznaczne z byciem oskarżonym.
Reszta dyskusji w całkowitym oderwaniu od tego wypadku i jakichkolwiek personaliów tyczyła związku ew. dobroci butów z możliwością poślizgnięcia się na płytach Zmarzłej Przełęczy w warunkach letnich (wypadek zdarzył się w sierpniu).
Jak się domyślam to kolega "ktosik" jest emocjonalnie związany z tym wypadkiem i wie więcej od nas wszystkich - byłoby lepiej aby zamiast płonąć oburzeniem spokojnie napisał co wie. Ów Bartek (ten co zginął) miał co prawda 19 lat czyli był pełnoletni ale zginął w trakcie zajęć obozu kondycyjnego dla lekkoatletów a zatem nie byłoby niczym dziwnym gdyby był po raz pierwszy w Tatrach i nie posiadał odpowiedniej wiedzy. W dodatku to fakt, że to był obóz implikuje pewne obowiązki kierownictwa tego obozu. Wiem co piszę bo niejednokrotnie takie lekkoatletyczne obozy w Tatrach widziałem. Na jednym z nich była np. moja koleżanka i wiem dobrze, że była wtedy po raz pierwszy i zresztą chyba po raz ostatni w Tatrach. Ale oni wszędzie chodzili z przewodnikiem, mimo, że przepisów, które tak bardzo denerwują pewnego Wielkopolanina wtedy jeszcze nie było - był to obóz treningowy poznańskiej WSWF.
zmieszanie z błotem to ok zgadzam się moze i przesada , ale wyczułem że obwiniasz w 100% trenera za to co sie stało z czym sie nie zgadzam
znałem Bartka i znam trenera fakt
omawiać sprawy nie będe, bo to ani nie miejsce ani nie czas




