eee, dzień i noc? To chyba jedynie kujonyAgaar pisze:Uczycie się dzień i noc?![]()
MATURY
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Dobra, darujmy sobie noc.Iwona pisze:To chyba jedynie kujony
Jest taki moment, kiedy przychodzi wielkie buuum.mefistofeles pisze:to ja wtedy zaczynalem myslec o maturze... Ale uczyc sie jeszcze nie uczylem.
Przyszło...
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ja w sumie nie wiem ile się uczyłam do matury ale przed maturą sporo imprezowałam...inna sprawa, ze do matury z biologii uczyłam się praktycznie dwa lata więc przed samą maturą to tylko odświeżałam sobie trochę wiedzę...tegorocznym maturzystom polecam wrzucić na looz, nie uczyć się po 22 bo wtedy nie tworzą się nowe ślady pamięciowe i ogólnie cieszyć się klasą maturalną 
Już od początku wiedziałam z czego chcę zdawać maturę, więc uczyłam się na bieżąco. Tak dokładnie, bez ściągania raczej. Teraz to kwestia douczenia (czego nie było) i jedna wielka powtórka.ruda pisze:do matury z biologii uczyłam się praktycznie dwa lata więc przed samą maturą to tylko odświeżałam sobie trochę wiedzę...
Nie wiem jak to jest, ale brak weekendu na odpoczynek...ruda pisze:ja w sumie nie wiem ile się uczyłam do matury ale przed maturą sporo imprezowałam...
To najpiękniejsza klasa, nie da się ukryć. Szkoda, że tak nie było od początku. Aż żal będzie wychodzić z LO...ruda pisze:ogólnie cieszyć się klasą maturalną
To już będzie inny system. Ukończenie każdej szkoły, to kolejny, nowy etap i zmiana pewnych nawyków. Im wyżej - tym trudniej. Choć bywają wyjątki.Rafał pisze:To co zrobisz na studiach? Każdy egzamin będzie wtedy jak matura.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Agaar - prawda jest taka, ze na studiach (szczególnie jak się mieszka poza domem) motywacja do nauki jest duuużo mniejsza a pokusy dużo większe. Rodzice motywujący do pracy to świetna rzecz, uwierz.
Na studiach będziesz miała tydzień na opanowanie zakresu materiału porównywalnego albo i szerszego niż na maturze (a jelsi węszego to dużo trudniejszego) na każdy egzamin. A egzaminów może być w jedej sesji 5 lub nawet więcej. I nie ma zmiłuj.
Pisałem już - do matury z matmy, nie licząc regularnej pracy z nauczycielem w szkole (łącznie 6-7 godzin matmy w tygodniu licząc dodatkowe godziny) przygotowywałem się kilka tygodni,poświecając dziennie (ale nie stricte codziennie) 2 godziny na liczenie zestawów maturalnych z ubiegłych lat, z naciskiem na zadania "z gwiazdką".
Do matury z polaka nie uczyłem się absolutnie wcale.
Dużo uczyłem się do egzaminu wstepnego na uczelnię - sporo trzepania testów wielokrotnego wyboru (taką formę miał egzamin - jak na matematykę makabryczna), ale podejrzewam, że dla Agaar moje dużo oznaczałoby "tyle co nic".
Pomiędzy maturą a egzaminami wstępnymi byłem kilka dni w górach, a ile km na rowerze zrobiłem w tym maturalnym okresie to strach pomyśleć - nawet dzień przed oraz w sam dzien matury z polaka (czyli dzień przed maturą z matmy) jeździłem po 20-30 km.
Na studiach będziesz miała tydzień na opanowanie zakresu materiału porównywalnego albo i szerszego niż na maturze (a jelsi węszego to dużo trudniejszego) na każdy egzamin. A egzaminów może być w jedej sesji 5 lub nawet więcej. I nie ma zmiłuj.
Pisałem już - do matury z matmy, nie licząc regularnej pracy z nauczycielem w szkole (łącznie 6-7 godzin matmy w tygodniu licząc dodatkowe godziny) przygotowywałem się kilka tygodni,poświecając dziennie (ale nie stricte codziennie) 2 godziny na liczenie zestawów maturalnych z ubiegłych lat, z naciskiem na zadania "z gwiazdką".
Do matury z polaka nie uczyłem się absolutnie wcale.
Dużo uczyłem się do egzaminu wstepnego na uczelnię - sporo trzepania testów wielokrotnego wyboru (taką formę miał egzamin - jak na matematykę makabryczna), ale podejrzewam, że dla Agaar moje dużo oznaczałoby "tyle co nic".
Pomiędzy maturą a egzaminami wstępnymi byłem kilka dni w górach, a ile km na rowerze zrobiłem w tym maturalnym okresie to strach pomyśleć - nawet dzień przed oraz w sam dzien matury z polaka (czyli dzień przed maturą z matmy) jeździłem po 20-30 km.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
TAk czy inaczej nie ma co emfatyzować matury - materiału wcale dużo niema, zdawalność wysoka, a zresztą rok później można poprawić jeśli kogoś stopień niesatysfakcjonuje
.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Tak czytam to czytam i nic zrozumieć nie mogę. W moim zacnym Liceum był taki reżim na co dzień, że do matury praktycznie nie uczyłem się wcale (poza niewielkim przypomnieniem z fizyki - tematów z młodszych klas). Z polskiego zero, z matematyki też (Mefisto - nie mogłem przerabiać zadań z innych lat bo nigdzie nie były opublikowane); wiadomo było natomiast, że cokolwiek z ministerstwa przyjdzie to i tak będzie łatwiejsze niż to co nam Zocha aplikowała z tego swojego zbioru zadań wydanego bodajże w 1880 roku w Rosji a tam ponoć nauczanie matematyki stało na najwyższym poziomie podobnie jak balet klasyczny.
Tak więc Agaar - bez paniki i jak słusznie pisze Ruda Olka - delektuj się swoją klasą bo to ostatnie już dni. Za kilka miesięcy na studiach możesz trafić na ponurą bandę idiotów, z którymi nijak nie będziesz mogła się dogadać a jeśli nawet tak to pamiętaj, że układy koleżeńskie na studiach są zupełnie inne niż te z Liceum.
Tak więc Agaar - bez paniki i jak słusznie pisze Ruda Olka - delektuj się swoją klasą bo to ostatnie już dni. Za kilka miesięcy na studiach możesz trafić na ponurą bandę idiotów, z którymi nijak nie będziesz mogła się dogadać a jeśli nawet tak to pamiętaj, że układy koleżeńskie na studiach są zupełnie inne niż te z Liceum.
Jestem gorszego sortu...
ja po pierwszej sesji stwierdziłam, że przy examinach na studiach matura to pikuś i ogólnie najczęściej do sesji uczę się mniej niż miesiąc a materiału zazwyczaj jest baaaaaaaardzo dużo do opanowania...mefistofeles pisze:Na studiach będziesz miała tydzień na opanowanie zakresu materiału porównywalnego albo i szerszego niż na maturze (a jelsi węszego to dużo trudniejszego) na każdy egzamin.
ale studia to też fajna rzecz tyle, że sama się musisz mobilizować do nauki jak to trafnie ujął Meffi. No właśnie ja się zmobilizowałam i zaczynam się uczyć do poprawki
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ja miałem ten luksus, ze miałem taki fajny zbiorek. Ale to i tak było nie wcelu nauczenia się tylko wyćwiczenia w kompletnym rozwiązywaniu od A do Z a nie tak jak miaem w zwyczaju doprowadzaniu do momentu z którego dalej jest juz oczywiste. Druga sprawa to tzw "głupie błędy" jakie mam w zwyczaju (przez niechlujstwo) robić. Tylko po to był ten trening - żadnje wiedzy poznawac nie musiałem.Janek pisze:(Mefisto - nie mogłem przerabiać zadań z innych lat bo nigdzie nie były opublikowane)
do dzisiaj nad monitorem wisi u mnie kartka z napisem "Dziedzina debilu", którą przed matura kazał nam sobie powiesić matematyk, bo notorycznie po wyliczeniu zadania nie sprawdzaliśmy czy wyniki nakleżą do dziedziny funkcji. Przed egzaminem wstępny,m pojawił się dopisek: " i czytaj polecenia!"
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Czy ja napisałam, że się boję i wkuwam dzień i noc?
Takie luźne pytanie rzuciłam tylko.
Nie musicie mi tutaj pisać, że matura to pikuś, a potem będzie już tylko trudniej. Ja to wiem.
Mało się nasłucham? Realia znam, znajomych i rodzinę mam na studiach.
Aha. Zda to się zawsze, tylko jest kwestia na ile %. 30% nikogo nie satysfakcjonuje.
Jedynie obawiam się tego, że może mi zabraknąć kilku punktów na daną uczelnię.
Janek, kiedyś to sobie dłużej chodziliście do liceum, a nie 2,5 roku.
Takie luźne pytanie rzuciłam tylko.
Nie musicie mi tutaj pisać, że matura to pikuś, a potem będzie już tylko trudniej. Ja to wiem.
Mało się nasłucham? Realia znam, znajomych i rodzinę mam na studiach.
Aha. Zda to się zawsze, tylko jest kwestia na ile %. 30% nikogo nie satysfakcjonuje.
Jedynie obawiam się tego, że może mi zabraknąć kilku punktów na daną uczelnię.
Janek, kiedyś to sobie dłużej chodziliście do liceum, a nie 2,5 roku.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Krócej, moja Droga - bo w sumie było 11 klas a 8-a była najmłodsza. W sumie się zgadzam 4 lata zamiast 3. Z tym, że to ma znaczenie w dużych miastach. W takim jak Twoje, to bez urazy, ale wszyscy młodzi się znają od wózeczka do ostatniej Liceum. I to jest moim zdaniem wielki urok małych miasteczek co widać zresztą na Naszej Klasie.Agaar pisze:Janek, kiedyś to sobie dłużej chodziliście do liceum, a nie 2,5 roku.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No ja z matmy miałem (w przeliczeniu) 96% (czyli 29 punktów na 30 możliwych). Z Polaka punktów nie było, więc uznajmy, ze 100%. A geniuszem nie jestem bo na studiach miewam problemy.Agaar pisze:Aha. Zda to się zawsze, tylko jest kwestia na ile %. 30% nikogo nie satysfakcjonuje.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Nie uczę się u siebie w miejscowości. Dojeżdżam sobie nawet do innego województwa.Janek pisze:W takim jak Twoje, to bez urazy, ale wszyscy młodzi się znają od wózeczka do ostatniej Liceum.
Nie znałam prawie nikogo... W sumie 2 osoby znam od podstawówki, resztę od 1 września w LO.
P.S. Maturzyści siedzą nad książkami, na forum nie zaglądają. Nikt się nie odezwał.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
ech no niestety czasami zabraknąć może 0,7punkta żeby się na dzienne dostać...jak w moim przypadku to było ale za to po roku dostałam się na dzienne bez problemu..więc nie ma co się przejmować i trzeba kombinować tak, żeby było dobrze...Agaar pisze:Jedynie obawiam się tego, że może mi zabraknąć kilku punktów na daną uczelnię.
zdolne z Ciebie stworzenie to na pewno dostaniesz się tam gdzie chcesz




