Rowerem do morskiego oka ...
Rowerem do morskiego oka ...
Witajcie miłosnicy gór.
Mam pytanie: Wybieramy się z przyjaciółmi i dzieciakami na morskie oko - czy dalej obowiazuje przepis, że nie można dojechać do morskiego oka rowerami? Mamy za małe dzieci by wytrzymały taki marsz i chcieliśmy je zabrać na rowerach.
Proszę o info.
dzieki pzdr.
Marcin
Mam pytanie: Wybieramy się z przyjaciółmi i dzieciakami na morskie oko - czy dalej obowiazuje przepis, że nie można dojechać do morskiego oka rowerami? Mamy za małe dzieci by wytrzymały taki marsz i chcieliśmy je zabrać na rowerach.
Proszę o info.
dzieki pzdr.
Marcin
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Rafał - drobna różnica techniczna pomiędzy samochodem a rowerem. Samochód na dwójce bedzie jechał 20 km/h bez żadnej interewncji kierowcy - prawie bez gazu, prawie bez hamulca. Rower by utrzymać taką prędkośc na tej drodze będzie wymagał ciągłego hamowania a pokusa jechania szybciej jest za duża. Na takiej drodze gdy nie ma pieszych 60 km/h to mały pikuś...
W słowackich dolinach można, ale tam ruch pieszy jest dużo, dużo mniejszy.
W słowackich dolinach można, ale tam ruch pieszy jest dużo, dużo mniejszy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Dla mnie zamknięcie ten drogi dla rowerzystów to czysty banał. To tak jakby zamknięcie skrzyżowania lub drogi bo kiedyś wydarzył się wypadek samochodowy. Owszem - powinni ścigać tych co szaleją na rowerach i walić poteżne kary - jednak jechanie z dzieckiem w nosidełku nie kusi do tego by puścić hamulce z górki.
Tak. ale jako alternatywna wycieczka (gorąco polecam). Bo do drogi do Morskiego Oka przy obecnych parkowych, jakże przyjaznych i wręcz gorących stosunkach polsko-słowackich nijak się Marcello nie "przedrze"Marcin_ pisze:Może tak Polana Białej Wody?? to szlak równoległy tego do morskiego oka idący po stronie Słowackiej. Z Łysej Polany od razu za mostkiem w prawo. Niedługi odcinek ale ładny i spokojny w lecie.
Tak nawiasem - gdyby Słowacy wpadli na pomysł zorganizowania systemem jak najbardziej "polowym" przechowalni, oczywiście płatnej, dla rowerów na Polanie Białej Wody to by znacznie to ułatwiło polskim i nie tylko polskim turystom docieranie do górnych pięter Białej Wody - to jednak jest choleryczny kawał drogi.
Nie rozumiem o co chodzi z tym banałem.marczello pisze:Dla mnie zamknięcie ten drogi dla rowerzystów to czysty banał.
Oj Kolego, chyba bardzo mało znasz realia - kary w TPN? Kto je ma wymierzać, kto je egzekwować i to jeszcze tak aby działały odstraszająco.marczello pisze:Owszem - powinni ścigać tych co szaleją na rowerach i walić poteżne kary
Natomiast jako "dyżurny drogowiec tatry.prv" chciałbym powiedzieć, że aczkolwiek specjaliści od inżynierii ruchu drogowego często reprezentują sprzeczne zdania - np. w kwestii rond oraz zasad pierwszeństwa na nich, "trzeciego" pasa na wzniesieniach itd - to w tej kwestii wykazują zadziwiającą zgodność - nie ma koegzystencji rowerzystów z samochodami oraz rowerzystów z pieszymi; już prędzej tej pierwszej bo jednak rowerzysta samochodu się boi. Dla speców od inżynierii drogowych rowerzyści są czymś w rodzaju zadżumionych - należy ich izolować - i to w ich własnym interesie.
Co więcej, w miarę coraz częstszego pojawiania się turystów na rowerach w terenach górskich (dawniej tego prawie w ogóle nie było) zaczyna dochodzić do głosu pogląd, że szczególnie na dużych spadkach powinno się oddzielać tych jadących pod górę od tych zjeżdżających w dół. Dlaczego? Producenci rowerów zaklinają się na wszystkie świętości, że ich hamulce są cudowne i w ogóle "the best". A ja, podobnie jak każdy kierowca samochodu, który trochę pojeździł po górskich drogach wiem, że nie ma nic genialniejszego niż "hamowanie silnikiem" - w rowerze go nie ma.
Kilka lat temu w Słowackim Raju schodziliśmy drogą po przejściu rokliny Sucha Bela. Ta droga ma niezłą nawierzchnię asfaltową ale jest wąska, kręta i na pewno nie ma normatywnych spadków podłużnych. Szliśmy jak PanBóg i kodeks drogowy przykazuje czyli skrajem i po lewej stronie. Tylko nagła wskoczenie w krzaki uratowało nas przed kolizją z trzema cyklistami o "sportowym" zacięciu. Niestety rodakami - doleciało nas radosne - "ale ch. pogoniliśmy". Kawałek dalej zupełnie inna sytuacja - jadącego z góry rowerzystę coś zniosło na lewą stronę czyli na nas - "przytuliliśmy" się do istniejącej tam bariery a rowerzysta ostro odbił kierownicą i powędrował wraz ze swoim pojazdem jakieś kilka metrów za drogę - tam bariery nie było (a być powinna). Słowak, pomagaliśmy jemu wydostać się stamtąd wraz z zdrowo pogiętym rowerem a następnie zaopatrzyć poharatane nogi i ręce - w odróżnieniu od nas nie miał niczego do tego celu. Potem szedł z nami kusztykając i co rusz powtarzał, że rower i góry to nie je to.
Miałem też kilkakrotnie niemiłe wrażenia z spotkań z rowerzystami po drodze do mojej ulubionej doliny Kiezmarskiej. To znaczy one były raczej niemiłe dla moich "przyjaciół rowerzystów", by zapożyczyć z Mickiewicza. Po pierwsze miałem dla nich wiele współczucia dla ich ciężkiego wysiłku podczas jazdy pod górę - ja z plecakiem męczyłem się na pewno mniej. Natomiast w kierunku odwrotnym to aczkolwiek wyżyłem trochę strachu uskakując przed "sportowcami" ale i sporo współczucia (choć i schadenfreude) gdy widziałem czym się czasami ta zabawa kończy - pogięte tytanowe cacka a najgroźniejszym przypadku interwencją Zachranki (złamane dwie nogi i ręka).
Tak więc Marcello - rower i góry to kiepskie małżeństwo, natomiast rowerzysta i nosidełko z dzieciakiem na plecach to prawie zbrodnia. Dajcie sobie z tym spokój - nic się nie stanie jak pójdziecie z tymi dziećmi do Morskiego Oka trochę później - jak dorosną. A tak nawiasem - czy to wy chcecie odwiedzić te Morskie Oko czy te dwulatki? Podejrzewam, że im jest dokładnie obojętne gdzie na tacie czy mamie pójdą lub pojadą.
Jestem gorszego sortu...
to dwie różne sprawy. Droga do Morskiego jest przezde wszystkim dla pieszych, a rowerzyści stwarzają dla nich zagrożenie. Podobnie zresztą jak furki. Kilka razy musiałem przed nimi uciekać w las.marczello pisze:Dla mnie zamknięcie ten drogi dla rowerzystów to czysty banał. To tak jakby zamknięcie skrzyżowania lub drogi bo kiedyś wydarzył się wypadek samochodowy.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ja jeżdżę rowerem po górskich drogach, ale nie oszukujmy się - jazda 20 km/h to męczarnia i zabójstwo dla hamulców. Natomiast przy "normalnej" prędkości 50 - 60 km/h rower to pocisk - promień skrętu*, droga hamowania jest gorsza niż w samochodzie. NA drodze do Moka sobie nie wyobrażam ruchu na rowerach w dół.
PS Furki tez mnie wkurzają.
*z promieniem skrętu jest o tyle dobrze, że można wykorzystać całą szerokość pasa.
PS Furki tez mnie wkurzają.
*z promieniem skrętu jest o tyle dobrze, że można wykorzystać całą szerokość pasa.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie przesadzajmy. gdyby tam nie było pieszych to była bajeczna droga dla rowerzystów. Nie jest bardziej stroma niż niektóre drogi publicznie dostępne (na Słowacji). Ale są piesi i to o nich chyba jednak chodzi.@Marcello - jednym z głównych powodów, dla których zamknięto tę trasę dla rowarzystów - była troska o zdrowie i życie tychże.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
I to piesi idący pełną szerokością drogi a nie skrajem po lewej stronie. Mefisto pisał o 20 km/h spokojnego prowadzenia samochodu. Sprawdziłem - jak są dobrze uregulowane wolne obroty to i 10 km/h pojedzie się bez specjalnego wysiłku na korektę, niżej też ale już licznik zaczyna wariować i diabli wiedzą ile jest na prawdę.mefistofeles pisze:Ale są piesi i to o nich chyba jednak chodzi.
W nośnikach sprzętu Mecedes UNIMOG jest chyba 24 przekładnie i tam jazda nawet 2 km/h nie jest problemem.
Jestem gorszego sortu...
Może fotoradarmarczello pisze:... Owszem - powinni ścigać tych co szaleją na rowerach i walić poteżne kary ...
Pozdrawiam
Janku, pozwolę sobie niezupelnie zgodzic się z Twoim zdaniem. Jazda rowerem po górach daje dużo frajdy, tylko jak wszędzie trzeba umiec zachowac zdrowy rozsadek i zdolnosc oceny wlasnych umiejetnosci oraz mozliwosci roweru, pomyślec o innych użytkownikach dogi, a w trudniejszych miejscach schowac dumę w kieszeń i zejśc z roweru.Janek pisze:
... Tak więc Marcello - rower i góry to kiepskie małżeństwo....
Pozdrawiam
Podzielam Twoje zdanie w całej rozciągłości. Góry i rower to niebywała frajda i niebywałe mozliwości (ileż mozna zwiedziić w ciągu jednego dnia). Z jednym zastrzeżeniem - dla ludzi z wyboraźnią i szacunkiem dla innych i samego siebie. Ale ten banał dotyczy wszystkich dziedzin turystyki i rekreacji.Piotr_55 pisze:Janku, pozwolę sobie niezupelnie zgodzic się z Twoim zdaniem.Janek pisze:
... Tak więc Marcello - rower i góry to kiepskie małżeństwo....








