Dzień języka ojczystego
Dzień języka ojczystego
Jestem gorszego sortu...
"Czemu służy ortografia?
GallAntonin 2008.02.22 13:08
Czy napisanie - córka, czy curka, to i tak nie zmienia to znaczenia wyrazu. Więc ortografia jest irracjonalna i wg mnie niczemu nie służy. Uczenie się jej jest sztuką dla sztuki i winna być uproszczona! Może więcej obcokrajowców by się uczyło polskiego"
W sumie też się kiedyś zastanawiałem nad sensem istnienia 'h' i 'ch' , 'ż' i 'rz' , 'ó' i 'u'. Wiem, że to się nie wzieło tak hop siup. Kiedyś też używaliśmy 'h' dźwięcznego czy też iloczasu, ale skoro to wszystko zanikło, a różnice w pisowni zostały, ciekawe czy i one zostaną kiedyś uproszczone. Dla nas by to było teraz strasznie dziwne, wybrać tak sobie jedną z tych możliwości, ale dla naszych dzieci mogło by to być już całkiem naturalne.
GallAntonin 2008.02.22 13:08
Czy napisanie - córka, czy curka, to i tak nie zmienia to znaczenia wyrazu. Więc ortografia jest irracjonalna i wg mnie niczemu nie służy. Uczenie się jej jest sztuką dla sztuki i winna być uproszczona! Może więcej obcokrajowców by się uczyło polskiego"
W sumie też się kiedyś zastanawiałem nad sensem istnienia 'h' i 'ch' , 'ż' i 'rz' , 'ó' i 'u'. Wiem, że to się nie wzieło tak hop siup. Kiedyś też używaliśmy 'h' dźwięcznego czy też iloczasu, ale skoro to wszystko zanikło, a różnice w pisowni zostały, ciekawe czy i one zostaną kiedyś uproszczone. Dla nas by to było teraz strasznie dziwne, wybrać tak sobie jedną z tych możliwości, ale dla naszych dzieci mogło by to być już całkiem naturalne.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Pamiętam jak kiedyś czytałem wywiad z Benhakerem o m.in. języku polskim. Powiedział on że denerwuje go to że w języku polskim czyta sie inaczej niż pisze!Janek pisze:Lars - a co mają powiedzieć Anglicy lub Francuzi?
Więc nie wiem czy w francuskim i angielskim są też dwa różne znaki identycznie wymawiane.
mefistofeles pisze:sam inaczej wymaiam ó i u.
Że jak?mefistofeles pisze:sam inaczej wymaiam ó i u.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
słowa lud (pracujący) i lód (na rzece) wymawia się inaczej. (u jest dłuższe niż ó)Że jak?
Znam ludzi co inaczej wymawają h i ch (dźwięcznie(tak trochę gardłowo) /bezdźwięcznie).
nawaisem mówiąc naszą ortografię popsuła nieco reforma w 1936 roku. Przykłądowo mogę odmienia się obecnie bezsensownie w móc (gdzie jest odmiana g-c, zupełnie bezsensowna) zamiast jak dawniej w módz. To rzeczywiście jest nielogiczne.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
W tym przypadku faktycznie i u mnie udziela się różnica w długości ‘u’. Z tym że nie wiem czy to nie jest spowodowane różnicą w dźwięczności ‘t’. Bo lód wymawia się jednak jak ‘lót’ a lud jako lud. Mi jest trudno użyć krótkiego u przed spółgłoską dźwięczną, aż na siłę zamienia się ona w bezdźwięczną. Może to jest jakaś reguła też 
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
[quote="lars"]"Czemu służy ortografia?
GallAntonin 2008.02.22 13:08
Czy napisanie - córka, czy curka, to i tak nie zmienia to znaczenia wyrazu. Więc ortografia jest irracjonalna i wg mnie niczemu nie służy. Uczenie się jej jest sztuką dla sztuki i winna być uproszczona! Może więcej obcokrajowców by się uczyło polskiego"
W sumie też się kiedyś zastanawiałem nad sensem istnienia 'h' i 'ch' , 'ż' i 'rz' , 'ó' i 'u'. Wiem, że to się nie wzieło tak hop siup. Kiedyś też używaliśmy 'h' dźwięcznego czy też iloczasu, ale skoro to wszystko zanikło, a różnice w pisowni zostały, ciekawe czy i one zostaną kiedyś uproszczone. Dla nas by to było teraz strasznie dziwne, wybrać tak sobie jedną z tych możliwości, ale dla naszych dzieci mogło by to być już całkiem naturalne.
[/quoteW 1952 roku organizacja partyjna (jedynej miłościwie nam wtedy panującej partii zwróciła się do KC PZPR 9 dla słabo zorientowanych KOmitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej et caetera, et caetera ) z partyjną inicjatywą dotyczącą zmiany zasad ortografii, której prosty proletariacki umysł jakoby nie mógł pojąć. Propozycja Larsa , to zatem recydywa. Wbrew pozorom polska ortografia nie jest szczególnie skomplikowana i co ważniejsze bardzo logiczna.... pod jednym warunkiem, że zna się trochę historię języka. Oderwanie jej natomiast od tego zagadnienia ową logikę wysłałoby w diabły. POza tym język przechowuje swoją historię. Tam gdzie zasady ortograficzne kształtowały się wskutek naturalnego rozwoju języka nie ma problemów, tam gdzie ludzie próbowali "po swojemu" zaczynają się schody. A tak na marginesie: pewna panienka na kartkówce odpowiada na pytanie: Na czym polega zasada historyczna w polskiej ortografii> Cytuję odpowiedz: Zasada historyczna w ortografii polega natym, że bitwa pod Grunwaldem była w 1410 roku
Przywołana kwestia pisowni córka/ curka jest zasadniczo błędna jeszcze w XDVI wieku poprawna forma brzmiała corka/ cora. Mamy u Kochanowskiego: "Nieszczęsne ochędóstwo, żałosne ubiory mojej namilszej cory" POchylone o /znane potocznie jao O z kreską czy ó kreskowane pojawiło się pod wpływem dialektów wschodnich i w zasadzie w wieku XVIII Pod wpływem tych samych dialektów pochylało się też E - zbliżające się w wymowie do I MIckiewicz:"KObito puchu marny", czy Fredro ..."to kobita" POchylone formy zachowały się w gwarach / choćby warszawskiej- Jeszcze Wiech pisał /i mówił/ o kobitkach. Nie jest prawdą, że nie wyróżniamy fonetycznie opozycji H i CH. Jak ktoś będzie w Zakopanem radzę posłuchać górali .Granica fonetycznej dysocjacji przebiega zrzesztą na południe od KIelc. Chyba na wysokości Jędrzejowa/ nie chce mi się grzebać w atlasie. / Z tego krótkiego i nieco z konieczności chaotycznego wywodu wynika, że sprawa nie jest tak prosta. Ostatecznie Komitet Centralny wiadomej partii zrezygnował z reform.
GallAntonin 2008.02.22 13:08
Czy napisanie - córka, czy curka, to i tak nie zmienia to znaczenia wyrazu. Więc ortografia jest irracjonalna i wg mnie niczemu nie służy. Uczenie się jej jest sztuką dla sztuki i winna być uproszczona! Może więcej obcokrajowców by się uczyło polskiego"
W sumie też się kiedyś zastanawiałem nad sensem istnienia 'h' i 'ch' , 'ż' i 'rz' , 'ó' i 'u'. Wiem, że to się nie wzieło tak hop siup. Kiedyś też używaliśmy 'h' dźwięcznego czy też iloczasu, ale skoro to wszystko zanikło, a różnice w pisowni zostały, ciekawe czy i one zostaną kiedyś uproszczone. Dla nas by to było teraz strasznie dziwne, wybrać tak sobie jedną z tych możliwości, ale dla naszych dzieci mogło by to być już całkiem naturalne.
Niestety to plagiat. Autor to Bruno Jasieński ("Palę Paryż")uszba pisze:poplułam monitor. a niech Cią wszyscy diabliJanek pisze:Nurz f bżóh! Nie wsadźcie go sobie przypadkiem w ferworze dyskusji.
Autor słynnego powiedzenia:
Nie bój się wrogów – w najgorszym razie mogą cię zabić. Nie bój się przyjaciół – w najgorszym razie mogą cię zdradzić. Strzeż się obojętnych – nie zabijają i nie zdradzają, ale za ich milczącą zgodą mord i zdrada istnieją na świecie.
Facet o poplątanym życiorysie. Żyd, przechrzta, żonaty z córką bogatego kupca z Lwowa, potem Paryż, tam "nawrócił" się na komunizm. Potem Moskwa, współpracownik Jagody, rozstrzelany w 1938 w ramach rozprawy Stalina z KPP. Tajemnicza sprawa syna - ponoć w radzieckim domu dziecka, potem nie wiadomo gdzie i podobno pojawił się w Polsce w latach 80-ych, udział w opozycji i tajemnicze zniknięcie, tym razem na zawsze.
Ale wiersze pisał wspaniałe:
TRUPY Z KAWIOREM
p. Jance Grudzińskiej
Pani palce są chłodne i pachną, jak opium,
Takie małe półtrupki anemiczne i blond,
Marzą o kimś, co by ich w pocałunkach utopił,
Jak w odymce błękitnej papierosa „Piedmont”.
Na nietkniętą serwetę coś bezgłośnie opadnie...
(Białe astry w flakonach umierają przez sen...)
Pani milczy tak cicho, melodyjnie i ładnie,
Jak w najlepszych preludiach lunatyczny Verlain.
Może smutek zielony z twarzą negra z Zambezi
Owachlarzył dziś Panią, otuloną w pół-zmrok...
Pani słuchać chce moich egzokwintnych syntezji
Tak, jak pije się z kawą jakiś cordial-medoc.
Jednak Pani nie lubi przecież rzeczy zbyt ostrych
A czyż zawsze być można gentlemanem par force?...
Za minutę przyniesie nam szampana i ostryg
Lokaj z twarzą wyblakłą i pomiętą, jak gors.
Zresztą stać mnie dać nawet własne serce na rożen,
Jeśli z niego przyrządzą apetyczne filet...
Pani pachnie dziś cała ostrygami i morzem,
A ja kocham tak morze, zapłakane we mgle...
Za szybami ponurych, zieleniących się okien
Pierwszy brzask się przeczołgał, znieruchomiał i legł...
Pani dzisiaj jest chora... Pani płakać chce... Shocking!
Wypłowiałe kotary słyszą wszystko... jak szpieg...
Pani widzi w drobnostkach zaraz ton psychodramy...
Chwile życia są kruche i słodkie, jak chrust.
Czy dlatego, że my się, par exemple, nie kochamy,
Nie możemy całować swoich oczu i ust?
A ja chcę dzisiaj pieścić Pani piersi bez bluzki,
Chcę być dziko bezczelny i mocny, jak tur.
Pani dużo ma w sobie z rozpalonej Zuluski,
Pani usta się śmieją i mówią: toujours!
Pani dzisiaj się marzy... jakiś sen o wikingu...
Purpurowe ekscesy niewyspanej Ninon...
Takie, jak Pani, bierze się w pędzącym sleepingu
Na poduszkach pluszowych rozebraną i mdłą.
I, wsysając się w piersi Pani ostro-mdły zapach
W końcach palców poznaje się budzący się wstręt
Do tych kobiet, co dają się na brudnych kanapach
Karmelkowo-lubieżne i pokorne, jak sprzęt.
W Pani spazmach być musi coś z sapiących ekspresów.
Pani nogi falują tak lubieżnie i zło.
W Pani mieszka księżniczka księżycowych ekscesów
I członkini zrzeszenia dla pań comme il faut.
A chce Pani? Zerwiemy raz z tą wszystką hołotą!
Polecimy na oślep w samochodzie, jak w śnie.
U podjazdu na dole niecierpliwi już motor
Ofutrzony mój szofer w swoim czarnym pince-nez.
Zeskoczymy po stopniach i zatrzasną się drzwiczki.
Wszystko zmiesza się razem — to co przed i co po...
Z pocałunków na rękach będziesz mieć rękawiczki
I z mussonu rajera na swoim chapeau!
Zatwostepią latarnie w oszalałym rozpędzie,
Zamigocą się domy i osuną się w dół.
Pójdą słupy i słupy i kosmate gałęzie,
Samym lotem z łoskotem rozcinane przez pół.
A w ustronnym salonie kiedyś późno wieczorem,
Kiedy będzie znów jasno i wesoło i źle...
Blady lokaj we fraku nasze trupy z kawiorem
Poda sennie na tacy wytwornemu milieu...
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No właśnie, nigdy nie mogłem zrozumieć osób, które nie przykładają wagi do ortografii. A język polski jest piękny taki jaki jest. Ostatnio mam wrażenie, że w Internecie jest więcej słów napisanych z błędem/ami niż bez. Toż to analfabetyzm!
PS. Sam mam czasem problemy z pisownią "nie", ale pracuję nad tym
PS. Sam mam czasem problemy z pisownią "nie", ale pracuję nad tym


