kurs SKPB
Wiesz w czwartki około 13 to zwyklę tupię na Babią w śniegu kopać. Więc chyba nie dojadęgb pisze:@Kubo - zapraszam![]()
Ale wykładu bym posłuchał, o towrzeniu jaskiń wiem mało, mimo, że kiedyś trochę szukałem. Ta informacja:
jest interesująca - mógłbyś rzucić jakieś info jak już będą konkrety?A skrócona wersja wykładu - i nieco zmieniona - będzie zapewne w ramach Festiwalu Nauki. We wrześniu
Kuba
po krótkim a może i długim czasie na przemyślenia stwierdziłam, że jednak nie zrezygnuje z kurs w skpb..jednak się w jakiś sposób zżyłam z tą organizacją a może w sumie bardziej z samymi ludźmi..w każdym razie teraz mam już sporo planów wyjazdowych a od nowego semestru zaczynam moją przygodę z kursem raz jeszcze ale tym razem będę lepiej przygotowana i mam nadzieję że skończy się na "do dwóch razy sztuka" 
"stending owejszyn"
- nie ma się co załamywać jakimiś bzdurnymi powodami i walczyć o swoje do końca.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
bo chce ludzi zabierac w góry...raczej za to kasy zarabiac nie będę choc poźniej chcę zrobic sobie uprawnienia państwowe..ale tu na pewno o kasę nie chodzi to pierwsza sprawa..druga sprawa, że się na tm kursie dużo uczę- głównie metodyk prowadzenia grupy..ale również uczę się gór...kolejny powód jest taki, że chcę później ludzi szkolic i chcę pokazac starszym przewodnikom że krsant to też człowiek i powinno się go trochę inaczej traktowac...chief pisze:dlaczego chcesz zostać przewodniczką górską ?
fakt w przyszłym roku będzie inne kierownictwo i może będzie lepiej/inaczej ale tak czy siak później chcę szkolic innych..to takich kilka powodów czemu chcę byc przewodniczką...
jakich ludzi ?....obcych, znajomych ?ruda pisze:bo chce ludzi zabierać w góry
ale przewodnictwo to zawód.....czy jak ktoś np. idzie na studia w jakimś kierunku, to dla idei, czy przyszłego zarobku ?ruda pisze:raczej za to kasy zarabiac nie będę....ale tu na pewno o kasę nie chodzi to pierwsza sprawa
jest wielu ludzi gór, którzy są w nich fachowcami.....i wcale do tego przewodnictwo nie było im potrzebneruda pisze:że się na tm kursie dużo uczę- głównie metodyk prowadzenia grupy..ale również uczę się gór
kursant, to kursant.....tak jak student, to student....ruda pisze: że chcę później ludzi szkolic i chcę pokazac starszym przewodnikom że krsant to też człowiek i powinno się go trochę inaczej traktowac
a dlaczego masz potrzebę szkolenia innych ?....co Ci to da w życiu ?ruda pisze:ale tak czy siak później chcę szkolic innych
raczej obcych...chief pisze:jakich ludzi ?....obcych, znajomych ?
gdy jestes przewodnikiem studenckim nie zarabiasz wiec nie wiem czy tak do końca można tu mówic o zawodzie..chief pisze:ale przewodnictwo to zawód
owszem ale ja wybrałam taką drogę zdobywania wiedzy na temat gór i jużchief pisze:jest wielu ludzi gór, którzy są w nich fachowcami.....i wcale do tego przewodnictwo nie było im potrzebne
owszem ale ja chcę zmienic parę rzeczy w tym kole i dlatego chcę zostac przewodnikiem a później byc instruktorem dla kolejnych kursantówchief pisze:kursant, to kursant.....tak jak student, to student....
bo tak..bo widze w tym sens..bo uważam, że się do tego nadajęchief pisze:a dlaczego masz potrzebę szkolenia innych ?
A jak są traktowani qrsanci ?ruda pisze: chcę pokazac starszym przewodnikom że krsant to też człowiek i powinno się go trochę inaczej traktowac...
Sorry że tak wypytuję ale nie wyobrażam sobie aby nie iść na rękę osobie, która ma problemy z przyczyn losowych.
U nas (tj. w SKPG Harnasie) istnieje pewne sformalizowane "ciało" odwoławcze zupełnie niezależne od kierownictwa kursu, a powoływane przez Radę Kola. Zwie się Komisja Szkoleniowa (jestem zresztą jej czlonkiem) i w przypadkach wątpliwych kursant ma prawo się do tej komisji odwołać.
Istniej również jako kolejny szczebel odwoławczy Rada Koła, Komisja Rewizyjna.
Spróbuj się odwołać do Rady SKPB.
B.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
problem w tym, ze masz chyba trochę złe wyobrażenie o tych "obcych"....czasem w tych grupach są klienci "kapryśni", gdzie trza się z nimi nieźle "użerać"....i czynniki "techniczne" zaczynają dominować nad opowiadaniem o pięknych plenerach...ruda pisze:chief napisał(a):
jakich ludzi ?....obcych, znajomych ?
raczej obcych...
hmm....nie znam takiego terminu jak przewodnik studencki....albo się jest przewodnikiem (na dzień dzisiejszy "państwowym"), albo się nim nie jest.....ruda pisze:chief napisał(a):
ale przewodnictwo to zawód
gdy jesteś przewodnikiem studenckim nie zarabiasz wiec nie wiem czy tak do końca można tu mówić o zawodzie..
@ruda.....kursy przewodnickie nie uczą poznawania gór...kształtowania w nich Twego charakteru i indywidualizmu.....ruda pisze:chief napisał(a):
jest wielu ludzi gór, którzy są w nich fachowcami.....i wcale do tego przewodnictwo nie było im potrzebne
owszem ale ja wybrałam taką drogę zdobywania wiedzy na temat gór i już
celem kursu jest to: "jak zostać przewodniczką" i co jest do tego wymagane........poznawanie gór to TY + one i żaden "pośrednik" w postaci kursu nie jest Ci do tego potrzebny....
czy przypadkiem nie przesadzasz ?ruda pisze:chief napisał(a):
kursant, to kursant.....tak jak student, to student....
owszem, ale ja chcę zmienić parę rzeczy w tym kole i dlatego chcę zostać przewodnikiem a później być instruktorem dla kolejnych kursantów
tak naprawdę jeszcze w tym Kole nie jesteś.....nie znasz zbyt dobrze członków Koła, ich zwyczaji,wódki z nimi nie piłaś.....a Ty już go chcesz zmieniać ?
czy Ty przypadkiem na tym kursie za bardzo nie fikasz ?.....może to jest powód, dla którego chcą Cię "uziemić".
wydaje mi się, ze idziesz w niebezpiecznym kierunku....przewodnika "ideowca"
Na początek będę miły - gratulacje za "twardość".
Ale dalej już miły nie będę:
Wybacz Ruda ale moim zdaniem powinnaś parę rzeczy przemyśleć.
Dodatkowo mam wrażenie, że kurs i jego znaczenie mitologizujesz. Widać to było np. w naszej dyskusji o nartach - na wiele pytań odpowiedź była jedna: "bo tak powiedzieli Ci co byli nakursie" czy też "narty są na kurs potrzebne".
Drugi aspekt to pewna Twoja arogancja, zwłaszcza w połączeniu z tym:
Również hasło "bo się do tego nadaję" nie jest wyrazem skromności czy dystansu do siebie. Nie wiem jak to jest w przewodnictwie ale u nas to instruktorem się nie zostaje bo się chce tylko dlatego, że się do tego zostaje wybranym. Kwestia oceny predyspozycji dydaktycznych, umiejętności technicznych, pewnych cech przywódczych (czasem trzeba grupę zchujować...). I do tego droga jest dość daleka, niby formalnie w jakichś 7 latach da sie wyrobić ale to pojedyncze przypadki. Oczywiście są pomyłki i osoby absolutnie się nie nadające.
Jednym słowem, nie myślisz, że na bycie reformatorem i karierę instruktorską to u Ciebie nieco za wcześnie?
Kuba
Ale dalej już miły nie będę:
Wybacz Ruda ale moim zdaniem powinnaś parę rzeczy przemyśleć.
i z innego postu:ruda pisze: że się na tm kursie dużo uczę- głównie metodyk prowadzenia grupy..ale również uczę się gór...
Czy nie wydaje Ci się, że może ta Twoja droga jest błędna? Według mnie na wszelakie kursy przewodnickie, przodownickie, czy nawet ratownicze powinni trafiać ludzie którzy już są "mistrzami świata" w górach a szkolenie "organizacyjne" pozwoli nauczyć ich specjalnych umiejętności: prowadzenia grupy, organizacji czy innych. Jeżeli kurs trwa ile trwa to niemozliwością jest nauczenie się gór na nim.owszem ale ja wybrałam taką drogę zdobywania wiedzy na temat gór i już
Dodatkowo mam wrażenie, że kurs i jego znaczenie mitologizujesz. Widać to było np. w naszej dyskusji o nartach - na wiele pytań odpowiedź była jedna: "bo tak powiedzieli Ci co byli nakursie" czy też "narty są na kurs potrzebne".
ikolejny powód jest taki, że chcę później ludzi szkolic i chcę pokazac starszym przewodnikom że krsant to też człowiek i powinno się go trochę inaczej traktowac...
lepiej/inaczej ale tak czy siak później chcę szkolic innych..to takich kilka powodów czemu chcę byc przewodniczką...
Po pierwsze to być może masz rację z traktowaniem kursantów. I wielu tu jeśli chodzi o Twój problem (losowy, choroba) przyznało Ci rację. Ale też jest fakt, że kursant ma dostać w dupę. Od tego jest. Pytanie tylko czy dostanie w dupę mądrze czy też głupio. Niestety prawie nigdy z punktu widzenia kursanta tego prawidłowo nie ocenisz.bo tak..bo widze w tym sens..bo uważam, że się do tego nadaję
Drugi aspekt to pewna Twoja arogancja, zwłaszcza w połączeniu z tym:
Jak już Chief napisał to chyba przeginasz, nie jesteś jeszcze przewodnikiem, a już chcesz zmieniać. Jakie masz do tego podstawy, szczególnie merytoryczne? Ja tam psychologiem nie jestem, ale zdarzają się kursanci co po roku lub więcej przychodzą i mówią "chodź na wódkę bo dopiero teraz zrozumieliśmy czemu tak dostawaliśmy w dupę".owszem ale ja chcę zmienic parę rzeczy w tym kole i dlatego chcę zostac przewodnikiem a później byc instruktorem dla kolejnych kursantów
Również hasło "bo się do tego nadaję" nie jest wyrazem skromności czy dystansu do siebie. Nie wiem jak to jest w przewodnictwie ale u nas to instruktorem się nie zostaje bo się chce tylko dlatego, że się do tego zostaje wybranym. Kwestia oceny predyspozycji dydaktycznych, umiejętności technicznych, pewnych cech przywódczych (czasem trzeba grupę zchujować...). I do tego droga jest dość daleka, niby formalnie w jakichś 7 latach da sie wyrobić ale to pojedyncze przypadki. Oczywiście są pomyłki i osoby absolutnie się nie nadające.
Jednym słowem, nie myślisz, że na bycie reformatorem i karierę instruktorską to u Ciebie nieco za wcześnie?
Kuba
nie będę tak szaleć...Basia Z. pisze:Spróbuj się odwołać do Rady SKPB.
a ja przez kierownika zostałam potraktowana po chamsku i nie uważam, że na takie traktowanie zasłużyłam...
tak tak wiemmefistofeles pisze:ruda - pamiętaj, ze dołączasz do mafii przewodnickiej laughing
wiesz na psychologii uczą mnie jak sobie radzić z takimi jednostkami..a ja z ludźmi dogadać się umiem nawet z takimi opornymi...chief pisze:problem w tym, ze masz chyba trochę złe wyobrażenie o tych "obcych"....czasem w tych grupach są klienci "kapryśni", gdzie trza się z nimi nieźle "użerać"....i czynniki "techniczne" zaczynają dominować nad opowiadaniem o pięknych plenerach...
www.skpb.waw.pl poczytaj a dowiesz się kim jest przewodnik studenckichief pisze:hmm....nie znam takiego terminu jak przewodnik studencki....albo się jest przewodnikiem (na dzień dzisiejszy "państwowym"), albo się nim nie jest.....
pewnych umiejętności sama nie zdobędę błąkając się sama bądź ze znajomymi po górachchief pisze:@ruda.....kursy przewodnickie nie uczą poznawania gór...kształtowania w nich Twego charakteru i indywidualizmu.....
celem kursu jest to: "jak zostać przewodniczką" i co jest do tego wymagane........poznawanie gór to TY + one i żaden "pośrednik" w postaci kursu nie jest Ci do tego potrzebny....
jakbym fikała to by mnie wywalili już w styczniu kiedy stanęłam w obronie koleżanki, którą wywalili z tego samego powodu co mnie teraz...ja naprawdę uznaję wszystkie zasady, które mi przedstawili ale uważam że wywalanie za chorobe to głupota...chief pisze:czy Ty przypadkiem na tym kursie za bardzo nie fikasz ?
a niby od kogo miałam się dowiedzieć jakiego sprzętu potrzebuję skoro nie od kursantów albo instruktorów...no weź nie przesadzaj w tym momencie...nie znałam się na tego typu sprzęcie narciarskim więc zasięgałam opinii w wielu różnorakich źródłachKubaR pisze:na wiele pytań odpowiedź była jedna: "bo tak powiedzieli Ci co byli nakursie" czy też "narty są na kurs potrzebne".
to akceptuję bo o to w tym kursie chodzi i na to siuę godziłam...KubaR pisze:Ale też jest fakt, że kursant ma dostać w dupę.
ale nie godzę się gdy nagle ktoś mnie zaczyna traktować jak kretynkę i nie ma jaj żeby mi powiedzieć, że ma mnie w dupie...
a kto powiedział, że ja teraz chcę zmieniać koło..jak zostanę instruktorką to pewnie będę już z parę lat po studiach a wtedy będę mieć dopiero coś do gadania...teraz mogę tylko się szkolić a później w inny sposób szkolić kolejnych kursantów..a na zmiany w kole będę mogła sobie pozwolić jeżeli coś osiągnę..KubaR pisze:Jednym słowem, nie myślisz, że na bycie reformatorem i karierę instruktorską to u Ciebie nieco za wcześnie?
Czyli de facto jest niczym. To jest taki sam tytuł jak ja bym Ci nadał Przewodnik ZKielecki. W świetle naszego prawa nie ma żadnych praw. Co więcej "Osoba, która ukończyła Kurs Przewodników Górskich staje się przewodnikiem SKPB i może prowadzić na imprezach organizowanych pod szyldem SKPB (rajdy, obozy w górach świata)." też nie jest do końca prawdą - przepisy o grupie zorganizowanej, parki narodowe, poziomica 1000 co już tu było wałkowane wielokrotnie. Hasło "obozy w górach świata" też może być mylące bo zawsze można trafić na lokalne przepisy.ruda pisze:[
www.skpb.waw.pl poczytaj a dowiesz się kim jest przewodnik studencki
Wybacz ale jakie umiejętności daje Ci kurs przewodnicki, a które są potrzebne do chodzenia po górach a które nie nabędziesz sama wytupując trochę kilometrów? To nie kurs wspinaczkowy.pewnych umiejętności sama nie zdobędę błąkając się sama bądź ze znajomymi po górach
Abstrahując od doboru znajomych
Zasięgać opinii można. Mi chodzi o formę prowadzenia wtedy przez Ciebie dyskusji. Na argumenty merytoryczne odpowiadałaś "bo tak" (ci co byli w zeszłym roku powiedzieli).a niby od kogo miałam się dowiedzieć jakiego sprzętu potrzebuję skoro nie od kursantów albo instruktorów...no weź nie przesadzaj w tym momencie...nie znałam się na tego typu sprzęcie narciarskim więc zasięgałam opinii w wielu różnorakich źródłach
kto powiedział, że ja teraz chcę zmieniać koło..jak zostanę instruktorką to pewnie będę już z parę lat po studiach a wtedy będę mieć dopiero coś do gadania...teraz mogę tylko się szkolić a później w inny sposób szkolić kolejnych kursantów..a na zmiany w kole będę mogła sobie pozwolić jeżeli coś osiągnę..
Plan piękny. Tyle, że chyba większość ludzi na twoim etapie to marzenia ma na poziomie zrobienia kursu. Czy czasem nie ma u Ciebie efektu "ja im ...wa pokażę"? To nie jest dobry doradca....
Kuba
ruda pisze:chief napisał(a):
hmm....nie znam takiego terminu jak przewodnik studencki....albo się jest przewodnikiem (na dzień dzisiejszy "państwowym"), albo się nim nie jest.....
www.skpb.waw.pl poczytaj a dowiesz się kim jest przewodnik studencki
taki dziwny ten przewodnik co po kursie...ale nie po egzaminie państwowym....Osoba, która ukończyła Kurs Przewodników Górskich staje się przewodnikiem SKPB i może prowadzić na imprezach organizowanych pod szyldem SKPB (rajdy, obozy w górach świata). Uzyskuje również zaświadczenie uprawniające do zdawania egzaminu państwowego na przewodnika górskiego beskidzkiego klasy III.
Z tego, co mi wiadomo, to taki "przewodnik" na podstawie dzisiejszych obowiązujących przepisów nie może samodzielnie prowadzić grupy np. w rejonie Parków Narodowych i powyżej 1000 m, nawet pod szyldem SKPB.
Wydaje mi się ze jest to sztuczny wytwór SKPB.
zapewne będzie Ci łatwiej, choć na kursie za bardzo Ci to "dogadanie się" nie idzie......jeno chciałem Ci uświadomić, ze nie zawsze wycieczki z "obcymi" są tak fajne jak w grupie znajomych, np. na kursie....ruda pisze:wiesz na psychologii uczą mnie jak sobie radzić z takimi jednostkami..a ja z ludźmi dogadać się umiem nawet z takimi opornymi...
@ruda.....własnie na takich i tylko na takich wyjazdach powinnaś nabierać umiejętności, a rola kursu, to jedynie pewne nakierowanie....ale nie nakierowanie na zasadzie, aby być profesjonalista w górach....lecz aby być profesjonalnym przewodnikiem. Celem kursu to kształtowanie Cię do zawodu przewodnika, a nie poznania gór.....góry powinnaś poznawać we własnym zakresieruda pisze:pewnych umiejętności sama nie zdobędę błąkając się sama bądź ze znajomymi po górach
strasznie masz dziwne podejście do tego szkolenia innych....mam takie wrażenie, ze Ty głównie po to chcesz być przewodniczką, aby szkolić innych....ruda pisze:teraz mogę tylko się szkolić a później w inny sposób szkolić kolejnych kursantów
Ostatnio zmieniony śr 27 lut, 2008 przez chief, łącznie zmieniany 1 raz.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
no, nie wiem....mefistofeles pisze:To nie tak - to jest twór z czasów kiedy przepuisy w tej materii były normalne i przewodnik SKPB mógł normalnie prowadzić grupy...
dawniej nie było uprawnień "państwowych".....ale tez dawniej nigdy po samym kursie i jego egzaminie wewnętrznym nie było się przewodnikiem....zawsze potem trzeba było gdzieś zdawać (np. specjalne komisje powołane przez PTTK) i dopiero potem dostawało się uprawnienia......to, o czym pisze ruda to mi bardziej przypomina przodownika, niż przewodnika......przodownicy mogli/mogą prowadzić niekomercyjnie....choc nie wszędzie



