WEGETARIANIZM
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Czy warzywa są przereklamowane?
Laura Barton - The Guardian
Pięciu braci oświadczyło właśnie, że dożyli osiemdziesiątki, choć nigdy nie spożywali warzyw. Czyżby więc zasada, że warzywa należy jeść pięć razy dziennie, była nonsensem?
"Bracia Campbell z Aberdeen (Szkocja): John (91), Jim (8Cool, Colin (85), Sid (82) i Doug (7Cool w ten czy inny sposób opierali się zaleceniom medycznym i gardzili warzywami pod jakąkolwiek postacią. Dożyli tymczasem sędziwego wieku.
- To cholerstwo. Nigdy ich nie lubiłem i do tej pory ich unikam. Nie ma nic gorszego niż talerz marchwi – mówił John gazetom.
Historia ta potrząsa fundamentami nie tylko piramidy żywieniowej, w oparciu o którą tworzy się współczesne zalecenia w zakresie żywienia, ale również niemal wszystkim, w co do tej pory wierzyliśmy. (...) Przyjrzyjmy się teraz tym, którzy odrzucili brokuły oraz inną zieleninę ze swojego jadłospisu i przeżyli, by o tym opowiedzieć.
Eskimosi
Podczas eksploracji Arktyki na początku XX wieku, antropolog i poszukiwacz przygód Vilhjalmur Stefansson odkrył, że Eskimosom wystarczało niemal wyłącznie mięso i ryby. Owoce, warzywa i inne węglowodany stanowiły zaledwie 2 procent ich dziennego spożycia kalorii. A mimo to wyglądali na zdrowych, cierpieli na mniej dolegliwości niż ludzie Zachodu i jakimś sposobem unikali szkorbutu – wbrew prawdzie, którą jesteśmy stale karmieni, że sposobem na zapobieganie szkorbutowi są cytryny i pomarańcze. Stefansson uważał, że Eskimosi pozyskiwali witaminę C z surowego lub lekko podgotowanego mięsa. Po powrocie na Zachód przetestował tę teorię. Pod nadzorem lekarskim ze strony Bellevue Hospital w Nowym Jorku przez jeden rok pozostawał na diecie opartej wyłącznie na mięsie – i również nie nabawił się szkorbutu. Witaminę C faktycznie można znaleźć w różnych tradycyjnych przysmakach eskimoskich, do których należą: mięso z różnych ssaków morskich, żołądki karibu i skóra walów białych (znana jako muktuk). Mówi się o nich, że zawierają tyle witaminy C, co wspomniane wcześniej pomarańcze.
(...) Masajowie
Warzywa są niemal całkowicie wyłączone z diet Masajów zamieszkujących Kenię i Tanzanię. Głównym źródłem ich pożywienia są garbate zebu. Zamiast zjadać mięso, Masajowie rozsmakowują się jednak w mleku i krwi swojego bydła. Krew jest zbierana przez przebijanie przy użyciu strzały zwisającego worka na szyi zwierzęcia (rana pozostaje zamknięta). Krew mieszana jest z mlekiem i w ten sposób uzyskuje się, zdaniem niektórych, obrzydliwy Ovaltine. Najwyraźniej istnieją pewne urozmaicenia potraw z krwi i mleka: na przykład mogą one zostać zagęszczone tak, by powstała mieszanka o konsystencji jajecznicy, którą podaje się z ryżem. Być może dieta ta nie stanowi wielkiej pokusy dla zachodnich podniebień, jednak wydaje się, że Masajowie nie cierpią z jej powodu. Pogorszenie stanu zdrowia Masajów w ciągu ostatnich lat może zapewne zostać przypisane Ernestowi Hemingwayowi, który w „Zielonych wzgórzach Afryki” pisał o zapoznaniu niektórych plemion z rozkoszą spożywania chleba, mięsa mielonego z puszki czy śliwek w cieście.
Mieszkańcy Lötschental, Szwajcaria
W latach 30. ubiegłego wieku dentysta z Ohio, dr Weston A. Price, wyruszył na 10-letnią ekspedycję. Chciał sprawdzić, czy kultury uznawane przez naszą dumną cywilizację zachodnią za „prymitywne”, faktycznie mogły żywić się w sposób pozwalający na utrzymanie dobrego zdrowia i zdrowych zębów. Jednym z wielu interesujących odkryć Price'a był fakt, że bogata w produkty mleczne i uboga w warzywa dieta mieszkańców Lötschental, odległej wsi szwajcarskiej, nie wywołała niemal żadnych ubytków w zębach ani chorób wieku dziecięcego. Mieszkańcy wsi mieli w zwyczaju spożywać niepasteryzowane mleko, masło, śmietankę i ser, chleb żytni, od czasu do czasu mięso, zupy na wywarze z kości i ograniczoną ilość warzyw, które mogli uprawiać podczas krótkich miesięcy letnich. Wprawdzie zęby dzieci były pokryte zieloną mazią, ale przynajmniej maluchy nie musiały spożywać brukselki. Coś wygrywasz, coś tracisz (...)
calosc
http://gotowanie.onet.pl/1341621,2,artykul.html
Laura Barton - The Guardian
Pięciu braci oświadczyło właśnie, że dożyli osiemdziesiątki, choć nigdy nie spożywali warzyw. Czyżby więc zasada, że warzywa należy jeść pięć razy dziennie, była nonsensem?
"Bracia Campbell z Aberdeen (Szkocja): John (91), Jim (8Cool, Colin (85), Sid (82) i Doug (7Cool w ten czy inny sposób opierali się zaleceniom medycznym i gardzili warzywami pod jakąkolwiek postacią. Dożyli tymczasem sędziwego wieku.
- To cholerstwo. Nigdy ich nie lubiłem i do tej pory ich unikam. Nie ma nic gorszego niż talerz marchwi – mówił John gazetom.
Historia ta potrząsa fundamentami nie tylko piramidy żywieniowej, w oparciu o którą tworzy się współczesne zalecenia w zakresie żywienia, ale również niemal wszystkim, w co do tej pory wierzyliśmy. (...) Przyjrzyjmy się teraz tym, którzy odrzucili brokuły oraz inną zieleninę ze swojego jadłospisu i przeżyli, by o tym opowiedzieć.
Eskimosi
Podczas eksploracji Arktyki na początku XX wieku, antropolog i poszukiwacz przygód Vilhjalmur Stefansson odkrył, że Eskimosom wystarczało niemal wyłącznie mięso i ryby. Owoce, warzywa i inne węglowodany stanowiły zaledwie 2 procent ich dziennego spożycia kalorii. A mimo to wyglądali na zdrowych, cierpieli na mniej dolegliwości niż ludzie Zachodu i jakimś sposobem unikali szkorbutu – wbrew prawdzie, którą jesteśmy stale karmieni, że sposobem na zapobieganie szkorbutowi są cytryny i pomarańcze. Stefansson uważał, że Eskimosi pozyskiwali witaminę C z surowego lub lekko podgotowanego mięsa. Po powrocie na Zachód przetestował tę teorię. Pod nadzorem lekarskim ze strony Bellevue Hospital w Nowym Jorku przez jeden rok pozostawał na diecie opartej wyłącznie na mięsie – i również nie nabawił się szkorbutu. Witaminę C faktycznie można znaleźć w różnych tradycyjnych przysmakach eskimoskich, do których należą: mięso z różnych ssaków morskich, żołądki karibu i skóra walów białych (znana jako muktuk). Mówi się o nich, że zawierają tyle witaminy C, co wspomniane wcześniej pomarańcze.
(...) Masajowie
Warzywa są niemal całkowicie wyłączone z diet Masajów zamieszkujących Kenię i Tanzanię. Głównym źródłem ich pożywienia są garbate zebu. Zamiast zjadać mięso, Masajowie rozsmakowują się jednak w mleku i krwi swojego bydła. Krew jest zbierana przez przebijanie przy użyciu strzały zwisającego worka na szyi zwierzęcia (rana pozostaje zamknięta). Krew mieszana jest z mlekiem i w ten sposób uzyskuje się, zdaniem niektórych, obrzydliwy Ovaltine. Najwyraźniej istnieją pewne urozmaicenia potraw z krwi i mleka: na przykład mogą one zostać zagęszczone tak, by powstała mieszanka o konsystencji jajecznicy, którą podaje się z ryżem. Być może dieta ta nie stanowi wielkiej pokusy dla zachodnich podniebień, jednak wydaje się, że Masajowie nie cierpią z jej powodu. Pogorszenie stanu zdrowia Masajów w ciągu ostatnich lat może zapewne zostać przypisane Ernestowi Hemingwayowi, który w „Zielonych wzgórzach Afryki” pisał o zapoznaniu niektórych plemion z rozkoszą spożywania chleba, mięsa mielonego z puszki czy śliwek w cieście.
Mieszkańcy Lötschental, Szwajcaria
W latach 30. ubiegłego wieku dentysta z Ohio, dr Weston A. Price, wyruszył na 10-letnią ekspedycję. Chciał sprawdzić, czy kultury uznawane przez naszą dumną cywilizację zachodnią za „prymitywne”, faktycznie mogły żywić się w sposób pozwalający na utrzymanie dobrego zdrowia i zdrowych zębów. Jednym z wielu interesujących odkryć Price'a był fakt, że bogata w produkty mleczne i uboga w warzywa dieta mieszkańców Lötschental, odległej wsi szwajcarskiej, nie wywołała niemal żadnych ubytków w zębach ani chorób wieku dziecięcego. Mieszkańcy wsi mieli w zwyczaju spożywać niepasteryzowane mleko, masło, śmietankę i ser, chleb żytni, od czasu do czasu mięso, zupy na wywarze z kości i ograniczoną ilość warzyw, które mogli uprawiać podczas krótkich miesięcy letnich. Wprawdzie zęby dzieci były pokryte zieloną mazią, ale przynajmniej maluchy nie musiały spożywać brukselki. Coś wygrywasz, coś tracisz (...)
calosc
http://gotowanie.onet.pl/1341621,2,artykul.html
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Z pewnych względów musiałam zrezygnować z mięsa, serów, majonezu, jajek itp.
Powiem Wam - po 2 dniach (a co dopiero dłużej...) myślałam, że umrę, tak mnie te warzywka zamorzyły. Brzuch bolał, słabo się robiło, ciągle byłam głodna, spać nie mogłam. Zjadłam kotleta i przeszło.
Choć nie powinnam.
Z drugiej strony jest też fakt, że przez kilka dni można schudnąć kilka kilo (w moim przypadku). O zgrozo!
Tak czy siak, przerąbane jest żywić się samymi owocami i warzywami, kaszą, ryżem, płatkami owsianymi itp. To wręcz niemożliwe.
Ruda, podziwiam Cię.
Powiem Wam - po 2 dniach (a co dopiero dłużej...) myślałam, że umrę, tak mnie te warzywka zamorzyły. Brzuch bolał, słabo się robiło, ciągle byłam głodna, spać nie mogłam. Zjadłam kotleta i przeszło.
Z drugiej strony jest też fakt, że przez kilka dni można schudnąć kilka kilo (w moim przypadku). O zgrozo!
Tak czy siak, przerąbane jest żywić się samymi owocami i warzywami, kaszą, ryżem, płatkami owsianymi itp. To wręcz niemożliwe.
Ruda, podziwiam Cię.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151






