Co do wartości przyrodniczych- coś do poczytania... ( propozycja lektury książki) a także WYBITNIE ciekawe wywiady , w których znaleść można UZASADNIENIE dla powstania parku...
Przyroda Pogórza Przemyskiego
Przyznam, że zamarzyła mi się publikacja pod tytułem
„Flora i fauna Turnickiego Parku Narodowego”. Wierzę, że prędzej czy później takowa pozycja również się pojawi. Na razie należy się cieszyć, że mamy w rękach książkę, która popularyzuje niezwykle ciekawy przyrodniczo i krajobrazowo region Polski.
Obszar ten od ponad 15 lat jest proponowany do objęcia ochroną w postaci parku narodowego – jedynego, który objąłby krainę polskiego pogórza. Jak na razie bez skutku, co w głównej mierze jest zasługą ludzi czerpiących zyski z eksploatacji przyrodniczych zasobów tych terenów. O projekcie powołania parku narodowego nie zapomnieli wspomnieć autorzy tej publikacji, którzy – jak napisał we wstępie Zbigniew Tomusiak – pragną rozbudzenia w czytelnikach „miłości i właściwego stosunku do przyrody”. Szansa, by tak się stało, jest spora, ponieważ zgodnie z zapowiedzią jest to dopiero pierwszy z planowanych albumów w cyklu.
„Flora i fauna Pogórza Przemyskiego” zawiera głównie zdjęcia autorstwa sześciu osób oraz krótkie opisy charakterystycznych elementów przyrodniczych tego obszaru.
Pierwsza część prezentuje to, co stanowi o sile przyrody Pogórza Przemyskiego –
buczynę karpacką, z dominującym w niej bukiem zwyczajnym i często spotykaną jodłą. Zobaczyć można zdjęcia żywca gruczołowatego, wawrzynka wilczełyko, kokoryczy pełnej, kokoryczki wielokwiatowej, cebulicy dwulistnej i lilii złotogłów oraz wielu grzybów i ptaków (orzechówka, płochacz pokrzywnika, puszczyk uralski). Autorzy dokładnie prezentują też
zbiorowiska kserotermiczne, te szczególnie cenne znajdują się na obrzeżach doliny rzeki Wiar w rejonie Huwnik, Nowych Sadów i Rybotycz. Na licznych fotografiach pojawiają się również owady, np. rusałka pawik, ważka czy pająk krzyżak.
Źródło:
http://www.pracownia.org.pl/dz/index.ph ... 74&id=1413
I jeszcze coś:
Tuż przed wakacjami ukazało się drugie wydanie przewodnika po Pogórzu Przemyskim, autorstwa Stanisława Krycińskiego (wywiad z nim zamieściliśmy w marcowym numerze DŻ ).
Mocno zaktualizowana edycja książki opowiada nam o jednej z ciekawszych krain polskich gór, która jednocześnie jest mało znana i słabo kojarzona przez miłośników turystycznych wędrówek. Jak pisze sam autor,
„Pogórze Przemyskie to drugie Bieszczady, wprawdzie bez połonin, ale i bez masowego ruchu turystycznego, szkolnych wycieczek i kiosków z pamiątkami”. Nie sposób nie zgodzić się z tą opinią – rzeczywiście, obszar położony między Sanokiem, Ustrzykami Dolnymi a Dynowem i Przemyślem, oparty o granicę polsko-ukraińską, nie przeżywa najazdu turystów. Jedyne wyjątki od tej reguły stanowią Kalwaria Pacławska (znane miejsce kultu maryjnego) i zamek w Krasiczynie.
Nie pominięto oczywiście tematów opisujących ten obszar od strony przyrodniczej.
Przedstawiono wszystkie rezerwaty, m.in. „Turnica”, który – oby tak się stało – będzie stanowił jeden z ważniejszym elementów Turnickiego Parku Narodowego, wielokrotnie wspominanego na łamach książki. Kryciński pisze: „najpiękniejsze lasy bukowo-jodłowe podziwiać można w masywie Suchego Obycza (rez. »Turnica«), w rejonie Korzeńca i Cisowej (rez. »Krępak«) oraz w paśmie Chwaniowa (rez. »Chwaniów«). Szczególnie cenny jest las turnicki – szczątek pierwotnej puszczy karpackiej, w którym można spotkać ponaddwustuletnie jodły”. Jak wielokrotnie już pisaliśmy, te tereny wciąż są jednak poddawane silnej presji ze strony gospodarki leśnej – nieraz wycinano wiele drzew z obszaru rezerwatów. Oby informacje podane w przewodniku nie straciły na aktualności i wspaniałe jodły pozostały w lesie turnickim do czasu utworzenia parku narodowego
Źródło:
http://www.pracownia.org.pl/dz/index.ph ... 74&id=1412
I jeszcze "perełka": NIEZWYKLE CIEKAWY WYWIAD
Całość na:
http://www.pracownia.org.pl/dz/index.ph ... 57&id=1244
Ten kraj jest najpiękniejszy – z prof. Januszem Janeckim rozmawia Krzysztof Wojciechowski
W jednym ze swoich esejów napisał Pan:
„Naturalna przyroda broni się przed zachłannością człowieka swoim pięknem” oraz „Jak długo więc człowiek będzie zdolny do doznawania przeżyć estetycznych związanych z przyrodą, tak długo ma ona szansę przetrwania. Istnienie zaś pięknej przyrody stwarza szansę kształtowania ludzkiej wrażliwości”.
Czy dziś, kiedy polskiej przyrody musimy bronić w Brukseli, weszliśmy już epokę ludzi niewrażliwych?
Janusz Janecki: Wydaje mi się, że nie. Sądzę, że ten proces uwrażliwiania człowieka postępuje. Odnoszę takie wrażenie, ponieważ postępuje proces kształcenia społeczeństwa. Mamy coraz więcej ludzi z wyższym wykształceniem, a poza tym istnieje ciągłe upowszechnianie wiedzy na ten temat. Kiedyś w ogóle słowo ekologia było bardzo trudne do wytłumaczenia, szczególnie na wsi, a teraz nie ma z tym już takiego wielkiego problemu. Chociaż ludzie interpretują to określenie rozmaicie.
Najbardziej bolesne jest to, że niełatwa wiedza ekologiczna u części członków naszego społeczeństwa sprawia wrażenie czegoś niesprecyzowanego, groźnego. Najbardziej kontrowersyjne jest wtedy, kiedy mówi się o tzw. wojujących ekologach, postrzeganych wręcz jako anarchiści. Co tu dużo mówić, nawet
w problemie związanym z Rospudą społeczeństwo podzieliło się na młodych i starszych – ci pierwsi byli albo mniej agresywni, albo wręcz za zachowaniem tego fragmentu naszej przyrody. Na tej podstawie wierzę, że w przyszłość możemy patrzeć optymistycznie, zwłaszcza, że ludzie żyjący z daleka od centrów miast i centrów akademickich, zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że zachowanie fragmentów naturalnej przyrody, kształcącej wrażliwość ludzką, wcześniej czy później zwyczajnie się opłaci. Można więc optymistycznie patrzeć w przyszłość, i wierzyć, że to, co zostało, nie będzie już bardziej dewastowane. Osobiście zawsze będę za ochroną dzikiej, naturalnej czy też nawet seminaturalnej przyrody.
Wiedza ekologiczna zdobi, a niewiedza anarchizuje.
Był Pan współautorem dokumentacji i wielkim entuzjastą powstania Turnickiego Parku Narodowego. Mimo wielu sprzyjających okoliczności (państwowa własność lasów) wieloletnia kampania nie doprowadziła jednak do jego powstania. Dlaczego?
J. J.: Nie było właściwego zrozumienia na miejscu, wśród gmin, na terenie których miał powstać park.
I tam też zdarzyła się taka sytuacja, że młodzi ludzie byli za utworzeniem Turnickiego PN, bo bardziej i szerzej patrzyli w przyszłość. Natomiast starsi postrzegali to inaczej – że będą ograniczenia, że nie będzie można niczego zrywać, wycinać, strzelać do odpowiedniej zwierzyny itd. Pracownicy gmin mówili do mnie wyraźnie: „Panie Profesorze, bardzo Pana lubimy i szanujemy, ale tu parku nigdy nie będzie”. A z kolei nawet niektórzy leśnicy mówili: “Nie przekreślamy sprawy, to wszystko jest do zrobienia” – taką nadzieję podtrzymywano w nas bardzo długo.
!!! Swego czasu projekt tego parku wykonali studenci SGGW, opracowali piękną dokumentację krajobrazową, którą – w kilku różnych wersjach – prezentowaliśmy. Oglądali ją pracownicy Ministerstwa Środowiska, pan dyrektor Wróbel, pani Symonides z PROP, i wszyscy byli zachwyceni zwłaszcza krajobrazami przyszłego parku – to napawało optymizmem. To jedyny park narodowy w paśmie pogórzy, naprawdę wysokiej jakości, zwłaszcza, że jego istotna część była przed II wojną własnością Polskiej Akademii Umiejętności. A jeżeli chcemy nawet sięgnąć do kontrowersyjnej literatury, to autor “Dziewięciu lat w bunkrze”, który był w UPA, opisywał te tereny z zachwytem.
Jest to więc problem o wielkim znaczeniu i tutaj, w tej walce o park, dostaliśmy od “Dzikiego Życia” ogromną pomoc. Pracownicy tego czasopisma przyjaznego przyrodzie i nam, jeździli i stawali w obronie tych drzew. Szkoda, że jak dotąd ze skutkiem negatywnym.
Ja byłem i jestem zachwycony obszarem przeznaczonym pod utworzenie Turnickiego Parku Narodowego. Jest rzeczka Turnica, był pewnie tur. No i są buczyny, jedliny, są na tamtym terenie ogromne przestrzenie otwarte, choćby te koło Kalwarii Pacławskiej, a w pobliżu wododziału mórz. Jedne rzeki płyną na południe w kierunku Morza Czarnego, drugie na północ w kierunku Morza Bałtyckiego. To jedyne takie miejsce, jego wyeksponowanie przyniosłoby bardzo interesujące rezultaty, również wymierne korzyści dla tamtejszych mieszkańców. !!!Pamiętam że kiedy przyjeżdżaliśmy tam ze studentami albo słuchaczami studiów podyplomowych z SGGW, mieszkaliśmy we wsi Wojtkówka. Lokalni mieszkańcy pomagali nam w kwestii wyżywienia i oglądania tych przestrzeni, które przyjechaliśmy badać. Kobiety gotowały nam posiłki, mężczyźni obwozili za niewielkie pieniądze po wszystkich otaczających terenach.
To świadczy niezbicie o tym, że ludzie mieliby korzyści, podobnie jak w Białowieży, z istnienia parku narodowego. Takiego parku narodowego, tak przygotowanego pod względem turystycznym, nigdzie byśmy nie mieli. Wspaniałe zróżnicowanie terenu, poza tym na terenach bodajże dawnego lotniska po raz pierwszy w życiu, pewnie i ostatni na terenie Polski, widziałem stado jeleni, około 100 sztuk. Takiego zjawiska pewnie już nie zobaczę. Krajobraz i wartości przyrodnicze są ogromne: rysie, żbiki, wilki. Gdy sprawdziliśmy skalą porostową, okazało się, że to chyba najlepsze środowisko przyrodnicze w Polsce. Tam można oddychać naprawdę czystym powietrzem. Mam nadzieję, że ono się jeszcze długo utrzyma.
Myśli Pan, że park jednak powstanie?
J. J.:
Mam nadzieję, że ten park jeszcze powstanie. Jest kompletna dokumentacja, wykonana prawie za darmo, zresztą w znacznej części na podstawie materiałów wykonanych i zebranych przez studentów. Studenci byli zachwyceni tym miejscem, wykonali mnóstwo badań podstawowych, które posłużyły do wykonania dokumentacji projektowej. Dziś, patrząc przez pryzmat sprawy Rospudy, widać jak wielką popularnością może cieszyć się miejsce cenne przyrodniczo. I to z punktu widzenia psychologicznego było doskonałym rozwiązaniem. Bo przecież przyrody nie chronimy dla tzw. żabek czy roślinek, jak się mówi o Rospudzie. Chronimy ją dla ludzi, żeby z tych zachowanych wartości umiejętnie korzystać. Dzisiaj już wiadomo, że jeśli ludzie przyjeżdżają nad Rospudę, to nocują i żywią się głównie u mieszkańców tamtejszych okolic.
W przypadku sprawy projektowanego Turnickiego PN w zdecydowanej większości mieliśmy wśród leśników przyjaciół i zwolenników ochrony przyrody. Dziś jednak wiemy, że przeważyły interesy doraźne: myślistwo, możliwość prywatyzowania terenu.
Z Pana esejów o przyrodzie przebija duch – jak mawiamy w Pracowni – bioregionalny. Ale rodzi się też pewien problem, bo wydaje się, że w epoce, kiedy świat staje się taką globalną wioską, kiedy panuje, w moim odczuciu, źle pojęty kosmopolityzm, nie ma szacunku do swoich korzeni. Bywa, że młodzi ludzie wyjeżdżając za granicę, zwykle “za chlebem”, a wracają zachłyśnięci szerokim światem i często wstydzą się, że pochodzą z jakiejś wioski na Podlasiu czy Lubelszczyźnie. Jak sprawić, aby byli dumni ze swojej małej ojczyzny, a co za tym idzie, zechcieli ją lepiej poznawać?
J. J.:
Wracałem kiedyś z Przemyśla, gdzie często bywałem, bo tam powstawał chociażby projekt Turnickiego Parku Narodowego, i w pewnej chwili, jadąc w kierunku Bełżca, zatrzymałem się przy przydrożnym świerku srebrzystym. To była zapewne odmiana costeriana, która charakteryzuje się tym, że ma bardziej poziome okółki gałęzi. Podczas fotografowania drzewa spotkałem młodych mieszkańców pobliskiej miejscowości, którzy nawet nie wiedzieli, że jest to tak unikatowy egzemplarz, ale kiedy im o tym powiedziałem, zaraz zdecydowali, że muszą to przekazać innym. Ludziom trzeba niekiedy zwrócić uwagę na to, co wokół nich jest ciekawe, oryginalne i cenne. I to jest zadanie architektów krajobrazu, przyrodników, regionalistów – w sposób prosty uczyć wartości własnej ojczyzny.
Wszyscy ludzie, których kształcimy na kierunku ochrona środowiska czy innych związanych z przyrodą,
powinni przestrzegać zasady przedstawionej przez Jana Pawła II, który mówił kiedyś, że zasób wiedzy predestynuje nas nie tylko do wykonywania dobrego zawodu, ale jednocześnie daje nam odpowiedzialność i obowiązek w kwestii rozpowszechniania tej wiedzy i zaznajamiania z nią innych. To jest działanie społeczne, to jest obowiązek człowieka z wyższym wykształceniem, aby promieniował tą swoją wiedzą.
Źródło:
http://www.pracownia.org.pl/dz/index.ph ... 57&id=1244
I jeszcze jeden wywiad:
Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia będą odważniejsze - z prof. Jerzym Pióreckim rozmawia Grzegorz Bożek Znany jest Pan również ze swojego zaangażowania w działania na rzecz powołania Turnickiego Parku Narodowego na Pogórzu Przemyskim. Wraz z profesorami Januszem Janeckim i Januszem Kotlarczykiem był Pan inicjatorem powołania tego parku. Czym niezwykłym dla polskiej przyrody jest ten region?
J. P.: Są to dwie podstawowe kwestie.
Pierwsza to taka, że w kraju nie mamy w rejonie pogórza obszarów chronionych najwyższą formą ochrony, jaką jest park narodowy. Mamy parki górskie, nadmorskie, nizinne, ale ni e mamy parku narodowego na pogórzu. Obszar ten jest reprezentacją, która jest najlepiej zachowana w krainie pogórza, zarówno ze względu na elementy flory, krajobrazu, jak i bardzo interesującą rzeźbę terenu. Ten teren jest położony w Karpatach Wschodnich. Między granicą ukraińską a zakolem Sanu jest rzeźba terenu charakterystyczna dla Karpat fliszowych - układ równoleżnikowy grzbietów górskich i nizin, oraz, rzecz bardzo ciekawa, sieć rzeczna i drogowa. Znajdują się tu lasy jodłowo-bukowe, ale ich walory urozmaica rzeźba terenu, np. niektóre wzniesienia mają kształt dzwonu.
Druga kwestia dotyczy sieci osadniczej, która zanikła całkowicie na skutek wydarzeń historycznych II wojny światowej.
Ten fakt powoduje, że nie ma sprzeczności między interesem społecznym a interesem nadrzędnym, jakim jest park narodowy, bowiem około 96% własności tego terenu znajduje się w rękach skarbu państwa. Głównie są to obszary leśne, część to użytki, które wchodziły w skład dawnego tzw. państwa arłamowskiego. Stwarza to duże możliwości, bowiem gdy spojrzy się na Pieniny, gdzie należało wykupić wiele gruntów, tutaj mamy znacznie lepszą sytuację.
Co w tym momencie według Pana jest najbardziej niebezpieczne dla przyrody terenów projektowanego Turnickiego Parku Narodowego?J. P.: Bez wątpienia wykup terenów porolnych przez prywatnych właścicieli. Lasy Państwowe nie przejęły całej własności po gospodarstwach pomocniczych Ministerstwa Urzędu Rady Ministrów (Kwaszenina, Trzcianiec, Grąziowa, Łomna, Trójca). To o tyle ciekawe obszary, że są one dawnymi terenami użytków porolnych i nie są zalesione, w związku z czym w krajobrazie pogórza i parku odgrywają bardzo istotną rolę krajobrazową, dla ochrony flory nieleśnej, czy też jako ostoja dla zwierzyny. Jeśli więc nawet biorą te tereny w opiekę leśnicy, to prowadzą głównie nasadzenia świerka. Świerczyna jest dobrym miejscem jako ostoja ochronna dla zwierzyny płowej, lecz nie jest to gatunek typowy dla tego pogórza, tylko dla gospodarstwa łowieckiego. Tutaj przeważają jednak gospodarstwa łowieckie, które są nadrzędne
. Drugim zagrożeniem dla tej przyrody są działania grup łowieckich. Mit "państwa arłamowskiego" nadal funkcjonuje, kto tutaj poluje, ten jest w odpowiednim towarzystwie, występuje taki snobizm.
Jaka może być przyszłość Turnickiego Parku Narodowego?
J. P.:
Myślę, że ten temat musi podjąć już pokolenie ludzi młodszych ode mnie, które będzie doceniać ten teren, jego wartości kulturowe i przyrodnicze. Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia będą odważniejsze i skuteczniejsze w działaniu. Problemem może jednak okazać się wykupywanie ziem z tych obszarów.
Całość na:
http://www.pracownia.org.pl/dz/index.ph ... 129&id=721