Biegówki pod Giewontem

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Biegówki pod Giewontem

Post autor: MiG »

Parę słów o uprawianiu narciarstwa biegowego w Zakopanem

Niestety, tegoroczna zima nie rozpieszcza narciarzy. Na nizinach śniegu nie ma wcale, w górach też nie za wiele... Zdecydowaliśmy się wybrać na biegówki do Zakopanego biorąc przede wszystkim pod uwagę względnie dużą ilość śniegu na Podhalu. Po nocnej podróży pociągiem z radością powitaliśmy wyłaniającą się w świetle poranka zimową scenerię, choć już na pierwszy rzut oka było widać, że nie jest to zima taka „jak drzewiej bywało” :)

Po dotarciu na miejsce udaliśmy się na tradycyjną Forumową kwaterę, szybko przepakowaliśmy i wyruszyliśmy do Doliny Chochołowskiej. W dolnej części droga była raczej mało przyjazna dla narciarzy, ze względu na dość cienką warstwę zmrożonego śniegu. Im wyżej, tym lepiej, choć tak naprawdę niezłe warunki były dopiero na samej Polanie Chochołowskiej (gdzie jednak napotkaliśmy na sporą ilość kolein, nie tylko narciarsko-turowych, ale i samochodowych). Po odpoczynku w schronisku zachciało się nam zjechać w poprzez Polany, co owszem było przyjemną odmianą, nie udało się jednak uniknąć upadków (hmm, jak te narty szybko przyspieszają...). Droga powrotna oczywiście dużo przyjemniejsza, jednak spadek nie jest na tyle duży, żeby narty „same” jechały i trochę kijkami trzeba było popracować. Na Siwej Polanie skręciliśmy w prawo, na zielony szlak, z zamiarem dotarcia jak najdalej w stronę Zakopca. Droga prowadzi w większości łatwym terenem, na ogół po płaskim (no, z jedną „ciekawą” górką). Nasz plan uległ jednak zmianie gdy dotarliśmy na Polanę Biały Potok (jeszcze przed Dol. Kościeliską), na której znajduje się mały wyciąg orczykowy. Jest on zlokalizowany przy dość mizernym stoku, ale właśnie dzięki temu był w stanie przyciągnąć uwagę biegówkowiczów takich jak my (ktoś może pamięta firm „Szpiedzy tacy jak my”? :) ). Karnet za 10 PLN pozwolił nam na wykonanie po 5 zjazdów, dzięki czemu mogliśmy poćwiczyć jazdę pługiem, skręty, hamowanie i takie tam... Zapadający zmrok spowodował, że był to już jednak ostatni etap wycieczki. Dzień zakończyliśmy w znanej i lubianej, tradycyjnej Forumowej, zakopiańskiej pizzerii :)

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

(zdjęć mało, bo w sobotę było pochmurno, a i śnieg nieco prószył)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

MiG pisze:jednak spadek nie jest na tyle duży, żeby narty „same” jechały i trochę kijkami trzeba było popracować
za wyjątkiem miejsca w górnej częsci Doliny (gdzie droga wspina się 20 metrów ponad potok), gdzie moje narty nie tylko same jechały, ale tez nie chciały hamować, co zmuszało mnie do hamowania piąta podporą.

Postać na ostatnim zdjeciu (w samym środku, z plecakiem) to MiG. Ja wyglądałem na stoku tak:
Obrazek
(chwilę później leżałem na glebie, nie pierwszy i nie ostatni raz)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Marnie, marnie z tym śniegiem. Gdzie te zaspy?
mefistofeles pisze:Ja wyglądałem na stoku tak
Pługiem? :D Jednak całkiem zgrabnie wyglądasz. :]
Jaka jest różnica w zjeździe między biegówkami, a zjazdówkami?
mefistofeles pisze:(chwilę później leżałem na glebie, nie pierwszy i nie ostatni raz)
Stały element. Przynajmniej śmiesznie jest. :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Jaka jest różnica w zjeździe między biegówkami, a zjazdówkami?
Zupełnie inaczej jest. Narty opornie reagują na próby zminykierunku, moje w dodatku mają spora bezwładność na wiązaniu. Trzeba się sporo napracować nogami by utrzymac pług czy nim skręcić.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

MiG pisze:zdjęć mało, bo w sobotę było pochmurno, a i śnieg nieco prószył)
No ale w niedziele byla super pogoda. dawaj fotki 8)



pozdrawiam
uszba
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Super, wreszcie pojawia się relacyjka :D Strasznie czekam na foty z trasy Gubałówka-Witów, bo ja miałam tam mleko :/
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

uszba pisze: No ale w niedziele byla super pogoda. dawaj fotki
Iwona pisze:Strasznie czekam na foty z trasy Gubałówka-Witów, bo ja miałam tam mleko :/
Po kolei :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Na niedzielę, czyli drugi dzień naszego pobytu, prognozy pogody były zdecydowanie najlepsze. Chcieliśmy to wykorzystać i wybrać się w miejsce, skąd można by podziwiać panoramę Tatr. Zaczęliśmy zgodnie z opisem w przewodniku, przy starym szpitalu, od razu nabierając wysokości i podchodząc (oczywiście na nartach!) trochę drogą, trochę polami, a na koniec pod trasą wyciągu narciarskiego. Niestety, z czasem okazało się, że nawet taka góra jak Gubałówka łatwo się nie poddaje ;) a pokonanie jej wschodniej ściany wymaga wiele potu i wysiłku. Konieczne było stosowanie takich wybiegów jak podchodzenie „jodełką” a w trudniejszych miejscach nawet zdjęcie nart.
Główny grzbiet Gubałówki to jeden wielki jarmark – stoiska z „pamiątkami” i „przekąskami”, tłumy ludzi, a do tego sanie pędzące środkiem drogi. W takim otoczeniu narciarz nie ma lekko... Zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek przy górnej stacji kolejki, skąd rozpościerał się całkiem niezły widoczek na nasze Tatry. Następnie udaliśmy się czarnym szlakiem w kierunku Witowa. Po rozejściu ze szlakiem czerwonym (prowadzącym do Chochołowa), zanurza się on w las i tutaj w jednej chwili gwar i rwetes zamienia się w ciszę i spokój. Zjazdy leśną ścieżką były momentami ekscytujące, w szczególności jeśli kończyły się zakrętem, za którym nie widać było dalszej drogi. Docieramy w końcu na Polanę Mietłówka, na której przez chwilę szaleją skutery śnieżne, ale też rozpościera się piękny widok na Tatry Zachodnie. Pogoda wymarzona, sceneria wspaniała :) Stamtąd zjeżdżamy w kierunku Witowa, wciąż lasem i polami – byłoby bardzo miło, gdybyśmy nie trafili na lodoszreń, która załamując się pod nartami nie bardzo pozwalała na skręty i kontrolę toru jazdy :( . Negatywnie odbiła się również na górnych powierzchniach moich nart... Zakończyliśmy wycieczkę na przystanku w Witowie – pora nie była późna, ale chcieliśmy spokojnie wrócić na kwaterę, a wieczorem byliśmy umówieni w Cafe Antrakt z dwoma uroczymi taterniczkami. Niestety, mimo, że bardzo miłe, spotkanie z uszbą i Basią było dość krótkie, bo dziewczyny zamierzały wstać sporo przed świtem i musiały odpowiednio wcześnie wrócić na kwaterę.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

jak widać, pogoda do robienia zdjęć była aż „za dobra” (tak, tak, wiem, kiepskiej baletnicy...)

Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

MiG pisze:Główny grzbiet Gubałówki to jeden wielki jarmark – stoiska z „pamiątkami” i „przekąskami”, tłumy ludzi, a do tego sanie pędzące środkiem drogi. W takim otoczeniu narciarz nie ma lekko...
w listopadzie miałam super luzik. Zero ludzi i tylko 1 sanki :)
...ale widoczki mnie ominęły :/ Dajcie więcej fot chłopaki!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

MiG pisze:podchodząc (oczywiście na nartach!) trochę drogą, trochę polami, a na koniec pod trasą wyciągu narciarskiego.
Tak to wyglądało - moja łuska ledwo trzymała na takim śniegu i trzeba było robić spore zakosy. Pod wyciągiem zaś kawałek szedłem z nartami w łapach.
Obrazek

I jeszcze taki widoczki dla Iw
Obrazek Obrazek
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

mefistofeles pisze:I jeszcze taki widoczki
dzięki :) Ja po prostu mam niedosty zdjęć z tej trasy.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Iwona pisze:Ja po prostu mam niedosty zdjęć z tej trasy.
my też. Pomimo noszenia aparatów na wierzchu to i tak trzeba się było zatrzymać, wbić kijki, zdjąć rękawiczki...

A co do lesnych zjazdów to mimo nauki na stoku dnai poprzedniego i tak kilka bałwanków było (u mnie co ostrzejszy i bardziej stromy zakręt drogi praktycznie):
Obrazek
Wbrew pozorom tą lodoszrenią nad samym Witowem zjeżdżało mi się wcale fajnie - moze nie mozna było skręcać, ale przy odpowiednim kącie nie pozwalała się zbytnio rozpędzić i szerokimi zakosami dość bezpiecznie traciło się wysokość.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Trzeciego dnia miałem ogromną ochotę na Morskie Oko, ale w końcu stanęło na Białej Wodzie. Niestety, o tej porze roku dla turystów otwarty jest tylko niewielki odcinek doliny – do Polany Biała Woda. Po odśnieżonej drodze dotarliśmy tam dość szybko, nie było nam jednak dane podziwiać widoków. Chmury wisiały nisko i niewiele było widać, ponadto padał lekki śnieg. Tak więc musieliśmy się zadowolić panoramą przedstawioną na drewnianej tablicy stojącej przy szlaku :( W momencie gdy już zbieraliśmy się do powrotu, z lasu wybiegło stadko saren tudzież jeleni – widać skusiło je siano wyłożone w paśnikach przez leśniczego Martina. Krótka sesja fotograficzna, której efekty poniżej.
Kiedy wróciliśmy na Łysą Polanę okazało się, ze przed nami jest jeszcze sporo dnia, tak więc postanowiliśmy jednak spróbować dotrzeć do Morskiego Oka. Na początek „z buta” do Palenicy, a potem już na nartach. Jako jedyni narciarze na trasie (choć podobno wcześniej była jedna ekipa) wzbudzaliśmy pewne zainteresowanie. Mimo początkowych obaw, że stosunkowo duże nachylenie drogi będzie pewną przeszkodą, posuwaliśmy się do przodu dość sprawnie. Nie na tyle jednak aby dotrzeć do Moka – tego dnia opuszczaliśmy już Tatry i Zakopane i ograniczenia czasowe dały znać o sobie. Dotarliśmy do miejsca powyżej serpentyn i trzeba było wracać... Zjazd do Palenicy to coś, co zdecydowanie trzeba będzie jeszcze powtórzyć 8) choć byłoby jeszcze lepiej gdyby nie koleiny wyżłobione przez sanie wożące turystów.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

I to by było na tyle...

Obrazek
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Ooo, ile gości na uczcie. Ja nie miałam tyle szczęścia. Za to miałam większe szczęście do pogody. Dosłownie nie chciało mi się wracać. Zasiedziałam się na tyle,że do Moka dotarłam w okolice Wodogrzmotów i już musiałam wracać na autobus.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

MiG pisze:Zjazd do Palenicy to coś, co zdecydowanie trzeba będzie jeszcze powtórzyć
i nawet się nie wyrżnąłem:) Zjazd fajny, nogi bolały po nim, ale naprawdę miodzio.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ