Kolejne wypadki w Tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
staszek

-#5
Posty: 843
Rejestracja: czw 03 maja, 2007

Post autor: staszek »

gdy się nie wiążemy - to zabijanie czekana, nawet jak jest gdzie - mija się nieco z celem laughing
to wtedy każdy porusza się ostrożnie bo wiem że jak poleci to na cacy :P
Zabijanie czekana dotyczy wersji związania się liną w dłuższej odległości ( powyżej 20 metrów )
Tak dla wyjaśnienia jakby , ktoś nie zrozumiał :D
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

gb pisze:Lukas - kiedy właśnie w przypadku wypadku ( ) p. Hajzera okazuje się, że jednak "doświadczenie" zawiodło, a prawdopodobieństwo wypadku się gwałtownie zwiększyło. To co - ten nawis pękł "na złość" wspinaczowi?
Jak to mówią: "w którą stronę się nie obrócisz - plecy z tyłu". Zapewne p. Hajzer wyciągnie wszystkie możliwe wnioski z tego przypadku...
tyle napisano na ten temat, że trudno roztrząsać sam wypadek, ale sądze, że p. Hajzer wnioski wyciągnie, ale czy zwiąże się liną na grani Tatr Zachodnich to wątpie i nie chodzi mi tu Jego brak szacunku do tej trasy.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

gb pisze:
Mnie zastanawia jedna jeszcze sprawa - ale jestem laikiem. Czemu - w obu przypadkach - grupy nie były związane? Słyszałem i czytałem, że przy chodzeniu po lodowcu raczej powinno się być związanym? Wydawać by się mogło, że wejście na nawis śnieżny (świadome lub nie) jest mimo wszystko bezpieczniejsze, gdy jest się "podłączonym" do drugiej osoby - świadomej naszych zachowań? Chętnie poczytałbym gdybania na ten temat...
Moim skromnym zdaniem (chociaż oczywiście mogę się mylić, bo mnie tam nie było, a informację czerpię ze zdjęć).

Teren był "pasterski" czy związanie się raczej niepotrzebne.
Szli dość szeroką granią, każdy z nas pewnie tak chodził, a tym bardziej osoby które mają takie doświadczenie jak uczestnicy owego wyjazdu.

Ewidentnym błędem było, to że wlazł na nawis.

Co wynika z fotografii - wlazł na nawis aby zrobić zdjęcie !

Z pewnością nie stał jeszcze w tej "wywieszonej" części nawisu, ale tak jakby na jego czubku, ale już w strefie jego załamania się.
Z tego co było napisane - wynika że pęknięcie nastąpiło gdzieś pomiędzy jego nogami i chwilowo nawet zachował równowagę ale potem ją stracił, no i poleciał. Hamował czekanem ale przysypały go dalsze masy śniegu, które zapewne zsunęły sie z boków. Lawina jak wynika ze zdjęć - bardzo duża.

Czyli reasumując --> błąd --> niewystarczająca uwaga przy wlezieniu na nawis (sam tłumaczył to zmęczeniem całonocnym marszem)
Cala reszta zachowania --> absolutnie wzorcowo prawidłowa (pewnie zaowocowało jego długoletnie doświadczenie).

Na jakiejś wycieczce, w której brałam udział (w kwietniu na Świnicę) zdarzyło się ze kolega również robiąc zdjęcie cofał się aby objąć całą grupę na szczycie i też wlazł na nawis. Nawis poleciał ale kolega odruchowo padł na brzuch do przodu i wbił z całej siły czekan w śnieg i dzięki temu nie poleciał.
Był zresztą związany liną, ale jego upadek nie wiadomo czy nie pociągnął by następnych w danej chwili zdekoncentrowanych ustawianiem się do zdjęcia.

Lawina nie była duża ale poleciała po pionowej ścianie w kierunku Zadniego Stawu.
Tam nie byłoby co zbierać !

Jednym słowem - należy uważać przy robieniu zdjęć !

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

gb pisze:Z tego wszystkiego - wynika jednak, że związanie się - choćby na ten moment, gdy wchodził na nawis w celu zrobienia zdjęcia - nie byłoby takim głupim pomysłem
nie sądze, aby on był świadomy, że stoi na nawisie, bywa, ze bardzo trudno jest ocenic jego zasięg.....poza tym, on wcale na nim nie musiał stać
Ostatnio zmieniony czw 14 lut, 2008 przez chief, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

gb pisze:Z tego wszystkiego - wynika jednak, że związanie się - choćby na ten moment, gdy wchodził na nawis w celu zrobienia zdjęcia - nie byłoby takim głupim pomysłem
no niby nie ale GB sam pomyśl - to dotyczy każdej branży - co jest główną przyczyną jakiś wypadków czy zaniechań - RUTYNA - mój kolega dostał zawiasy za zaniechania przy wystawieniu umowy ratalnej a wystawił ich tysiące, wykładowca z mojej uczelni bo doświadczeniach z USA egzaminy ustne ze studentkami zaczął przeprowadzać przy otwartych drzwiach...., więc, że p. Hajzer się niezwiązał liną wogóle mnie nie dziwi ani go za to nieganię.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

chief pisze:
gb pisze:Z tego wszystkiego - wynika jednak, że związanie się - choćby na ten moment, gdy wchodził na nawis w celu zrobienia zdjęcia - nie byłoby takim głupim pomysłem
nie sądze, aby on był świadomy, że stoi na nawisie, bywa, ze bardzo trudno jest ocenic jego zasięg.....poza tym, on wcale na nim nie musiał stać
Najwięcej mówi to zdjęcie - pierwsze od lewej na samym dole.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:wlazł na nawis aby zrobić zdjęcie !(...)Jednym słowem - należy uważać przy robieniu zdjęć !
to chyba dość kuszący błąd. Ludzie potrafią się wypinać na lodowcu by odejść zrobić zdjęcie.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

to zdjęcie nie jest zbyt wyraziste, aby pokazać, czy stał na nawisie, czy w obrębie obrywu.....ludzie, którzy wiedza, czym są nawisy oraz czym to grozi....świadomie na nie nie wchodzą......
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

lukas_12 pisze: co jest główną przyczyną jakiś wypadków czy zaniechań - RUTYNA
O to jest sedno sprawy.

Ciekawostka z mojej branży energetycznej:
Pracownicy, którzy pracują przy instalacjach wysokich napięć takich powyżej 1kV (1000V) praktycznie w ogóle nie ulegają porażeniom elektrycznym a pracę często wykonują pod napięciem.
Pracownicy, którzy pracują przy urządzeniach o niskim napięciu np: 230 V lub 400V najczęściej ulegaja porażeniu i to śmiertelnemu.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:kolega również robiąc zdjęcie cofał się aby objąć całą grupę na szczycie i też wlazł na nawis.
podobno bardzo wilee wypadków ma miejsce właśnie w takiej sytuacji. Morał? Nosić w góry rybie oko, wówczas nie trzeba się odsuwać ;)
chief pisze:to zdjęcie nie jest zbyt wyraziste, aby pokazać, czy stał na nawisie, czy w obrębie obrywu...
zdjęcie nie, ale napisał o tym wprost.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

mefistofeles pisze:chief napisał(a):
to zdjęcie nie jest zbyt wyraziste, aby pokazać, czy stał na nawisie, czy w obrębie obrywu...

zdjęcie nie, ale napisał o tym wprost.
:) , to że odpadł, świadczy że stał....lecz mógł stać tuż obok nawisu, lecz kąt peknięcia jest skośny....czasem trudno to ocenić...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:Najwięcej mówi to zdjęcie - pierwsze od lewej na samym dole.
Także uważam, że robiąc to właśnie zdjęcie stał na wywieszonej części nawisu.
Ponad wszelką wątpliwość zaś na tej części nawisu, która poleciała - sam to tak narysował, a trudno zakładać, że przy jego doświadczeniu "maznął" kreskę ot... tak sobie.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

horolezec pisze:Niewielu jest w naszym kraju solistów, więc to moze być ktoś znany
12 lutego zginał podczas samotnej wspinaczki w Tatrach prof. Piotr Amsterdamski, astrofizyk, tłumacz literatury
popularnonaukowej, laureat Nagrody im. Jerzego Kuryłowicza.
Informację tę potwierdza także Uniwersytet Zielonogórski
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

chief pisze:Wiem tyle, co czytam z opisów m.in. TOPR-u i oni wiele razy wypowiadali się ze do 30 min. jest sporu procent szansy uratowania kogoś z pod śniegu, a po tym czasie procenty nagle znacznie maleją....o ile pamiętam, to po godzinie były to znikome procenty......a co dopiero po 8 godzinach....
Chief, ale to wynika w ogromnej większości przypadków z niedotlenienia, a nie wyziębienia. Na wyziębienie potrzeba dłuższego czasu, a Hajzer jako doświadczony alpinista chyba dobrze zna swoją odporność na zimno. Pewnie właśnie na podstawie doświadczenia ocenił, że wytrzyma około 8 godzin.
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

Rafał pisze:Chief, ale to wynika w ogromnej większości przypadków z niedotlenienia, a nie wyziębienia. Na wyziębienie potrzeba dłuższego czasu, a Hajzer jako doświadczony alpinista chyba dobrze zna swoją odporność na zimno. Pewnie właśnie na podstawie doświadczenia ocenił, że wytrzyma około 8 godzin.
piszę tylko to co czytałem....o ile pamiętam, to chodziło o wychłodzenie....uduszenie tez oczywiści
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Zastanawia mnie sens tej debaty.
Samego zdarzenia (jak i każdego innego nie komentuje).
Człowiek poznający góry zaczyna od wycieczek reglowych,cieszą go widoki, otoczenie ot coś nowego.Poznaje szlaki łatwiejsze ,trudniejsze, stara się zrozumieć świat ,który go otacza.Większość zostaje na tym poziomie,ale są ludzie starający się pójść dalej,wyżej ,których magnetyzm gór ciągnie do siebie.Doznaje nowych wrażeń, zaczyna się wspinać,szukać nowych wyzwań.
Szukając odpowiedzi przekracza kolejne progi nie traktując gór jako czegoś fizycznego,obliczalnego,dającego się objąć w ramy,szablony czy wzory.Zaczyna podążać drogą metafizyczną traktując je jako wyzwanie.Zatracając się w swojej pasji dostrzega w nich nie wroga,a raczej rywala ,podejmuje wyzwanie jakie stawjają przed nim.Ta walka Davida z Goliatem jest tak naprawde rywalizacją człowieka z naturą i każde choćby błache zwycięstwo prowadzi do stawiania nowych wyzwań i celów ,każda porażka uczy nas pokory i doprowadza w konsekwencji do zasadniczego pytania
Czemu ja to robie?
Czemu to tak naprawdę służy?
Przezwyciężenie strachu,walka z własną słabością wznosi nas na nieco inny poziom postrzegania rzeczywistości .Góry stają się filozofją życia,nie celem samym w sobie,a możliwością wyjścia ponad przeciętność własnego ego,próbą bycia kimś innym lepszym,doskonałym,byciem bliżej Boga.Cóż każda bezgraniczna miłość wiąże się z ofiarą nieraz tą najwyższą tak było, jest i będzie.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
ml

-#3
Posty: 168
Rejestracja: sob 11 mar, 2006
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ml »

Janek pisze: Chief, to jest przykład "rzemieślniczego" myślenia. Czy Ty u diabła nigdy nie czytałeś rozmów z górnikami, których ocalono po takim upływie czasu, że zgodnie z zasadami "sztuki" powinni być martwi. Zresztą nie tylko z górnikami, przypomnij sobie relacje tych co się uratowali z tego promu, bodajże Heweliusza, już nie pamiętam. Wszyscy zgodnie mówili, że utrzymała ich przy życiu tylko wola tego życia, nie poddawanie się żywiołowi lub warunkom. Artur Hajzer na pewno wie wszystko o tych 30 minutach ale obliczył sobie, że to może trwać 8 godzin i on to MUSI wytrzymać, przeżyć.
To nie myslenie rzemieslnicze, ale normalna statystyka. W wypadkach lawinowych to troche inaczej wyglada. Hipotermia jest przyczyna tylko 10% smierci w lawinach. 25% to urazy mechaniczne poprzez kolizje z drzewami, skalami albo innymi obiektami. Najwiekszy odsetek wsrod przyczyn zgonow stanowi natomiast uduszenie / zatrucie wydychanym dwutlenkiem wegla. Wydychane przez zasypanego cieple powietrze, powoduje, ze w sniegu wokol twarzy tworzy sie warstwa lodu, ktora jest nieprzepuszczalna dla powietrza. Powoduje to, ze osoba zasypana powoli zatruwa sie wydychanym dwutlenkiem wegla.

Dlatego czas jest tutaj tak wazny. Statystyki pokazuja, ze tylko 20% osob przezywa po zasypaniu dluzej niz 30 minut, 13% - dluzej niz godzine, 7% - dluzej niz 2h, a tylko 3% dluzej niz 3h. Najdluzej utrzymuja sie przy zyciu osoby plytko zasypane, bo gestosc sniegu na powierzchni jest mniejsza. Im glebiej, tym gestszy snieg i mniejsze jego czastki, a tym samym trudniejsze oddychanie i szybsze powstawanie warstwy lodu.

W tym przypadku wola zycia ma wiec niewielkie znaczenie. Jak komus zarzucisz worek foliowy na glowe, to szybko zejdzie z tego swiata, bez wzgledu na to, jak silna ma wole zycia.
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

ml pisze:Dlatego czas jest tutaj tak wazny. Statystyki pokazuja, ze tylko 20% osob przezywa po zasypaniu dluzej niz 30 minut, 13% - dluzej niz godzine, 7% - dluzej niz 2h, a tylko 3% dluzej niz 3h.
a masz może jakieś dane na temat, hipotermii ?....ile jest człowiek w stanie wytrzymać ?
Awatar użytkownika
ml

-#3
Posty: 168
Rejestracja: sob 11 mar, 2006
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ml »

chief pisze: a masz może jakieś dane na temat, hipotermii ?....ile jest człowiek w stanie wytrzymać ?
Takich informacji nie znalazlem. Pewnie dlatego, ze jest to trudne do okreslenia, bo zalezy od wilgoci zawartej w sniegu, a to ma wplyw na przewodzenie ciepla. Zalezy tez pewnie od ubrania, jakie zasypany ma na sobie i izolacji, jaka daje ono od sniegu. Natomiast biorac pod uwage statystyki, ze powyzej 3 godzin przezywa tylko 4% ludzi, to tylu z nich wytrzymuje wyziebienie organizmu. Wiekszosc (65%) umiera wczesniej z powodu uduszenia / zatrucia CO2. Jak pisza jednak w podreczniku lawinowym, sa przypadki w ktorych zasypanie sniegiem spowolnilo metabolizm i przedluzylo przetrwanie do kilku godzin. Nie pisza jednak, ile dokladnie. Cholera wie.
ODPOWIEDZ