Będąc na Rysach żałowaliśmy bardzo, że nie mamy przy sobie plecaków " bazowych", bo od razu przeszlibyśmy na stronę polską ( już tak kiedyś robiłem

). No ale cóż...trzeba było wracać po ekwipunek. Wzięliśmy rzeczy z Popradskiego i szybko na Elektriczkę do Tatrzańskiej Łomnicy. Tam okazało się, że nie ma już autobusów na Łysą Polanę ( było coś koło 20), jedynie naszym ratunkiem, był autobus o 23 do Tatrzańskiej Jaworzyny

Jakoś udało nam sie uprosić kierowcę, żeby podwiózł nas na Łysą. Była 24!!!!!! Heh nie pozostawało nam nic innego jak iść na nogach w stronę Zakopanego!!!!

Czołówka sie bardzo przydała

Po około 1,5 h stwierdziliśmy, że dalej iść nie ma sensu

Niestety w pobliżu nie było żadnego pensjonatu, wiec śpiwory poszły w ruch i czmychnęliśmy do rowu przy drodze

Budząc sie rano okazało sie, że jesteśmy niedaleko Głodówki i jakieś 400 m dalej jest pensjonat

Złapaliśmy pierwszego busa do Zakopanego i rzeczy zostawiliśmy w domu turysty

mieliśmy w planie znowu iść w góry, jednak pogoda na to nie pozwoliła, bo padało
